» Recenzje » Dawno temu blask

Dawno temu blask


wersja do druku

Historia nie taka alternatywna

Redakcja: Tomasz 'Asthariel' Lisek, Michał 'von Trupka' Gola

Dawno temu blask
Nietrudno zauważyć, że fantasy bardzo często czerpie inspiracje z gatunku powieści historycznej – zwykle sięgają one jednak bardzo płytko, bo ograniczają się często tylko do sztafażu. Guy Gavriel Kay zawsze podchodził do sprawy z większym zaangażowaniem i pisał tak, aby jego fantastyczne teksty jak najdokładniej imitowały prozę opartą na realnych dziejach. Nie inaczej jest w przypadku Dawno temu blask

Danio Cerra staje się świadkiem wydarzeń, których nigdy zobaczyć był nie powinien. Jest synem szewca, ale zrządzenie losu sprawiło, że został uczniem elitarnej szkoły, a to z kolei zaprowadziło go na dwór arystokraty zwanego Bestią. Ten traci życie w wyniku politycznej intrygi, a młody służący staje przed najważniejszym wyborem w swoim życiu: wydać sprawczynię czy pomóc jej w ucieczce. Jakiejkolwiek decyzji by nie podjął, wmiesza się w konflikt pomiędzy najpotężniejszymi kondotierami ówczesnej Batiary: Folciem Cino i Teobaldem Monticolą. 

Nie trzeba mieć wielkiego doświadczenia z twórczością Guya Gavriela Kaya, żeby wiedzieć skąd zwykle czerpie inspiracje i jak buduje swoje światy, bo w przytłaczającej większości przypadków (a niemal zawsze, jeśli nie liczyć otwierającej jego literacką karierę trylogii Fionavarskiego gobelinu) są to trawestacje rzeczywistej historii. I to trawestacje w pewnym sensie minimalistyczne, bo echa dziejów można w tych opowieściach znaleźć bez trudu, a pisarz sięga nie po pojedyncze wydarzenia czy postaci, lecz całe ustępy z europejskich i azjatyckich kronik. Niektórzy czytelnicy uznają to pisarstwo za pozbawiony artystycznej energii retelling, ale Kanadyjczyk raczej się tym nie przejmuje – w posłowiu do Dawno temu blask nie tyle przyznaje się do źródeł swoich pomysłów, co z dumą pokazuje palcem kolejne elementy powieści, mówiąc wprost: to wziąłem z Italii piętnastowiecznej, którą po prostu przemianowałem na Batiarę, ten bohater jest odpowiednikiem Montefeltry, a ten – Malatesty. 

Powiem otwarcie, że gotów jestem to jego bezpretensjonalne podejście poprzeć, bo recenzowana powieść udowadnia, iż liczy się nie tylko to, co jest opowiadane (a raczej: czy wcześniej już było opowiedziane), lecz także jak – dlatego przeczytanie kilku opracowań dotyczących konfliktów toczących się w XV wieku na terenie dzisiejszych Włoch z pewnością nie byłoby tak satysfakcjonujące pod względem literackim, jak lektura Dawno temu blask. Mogłyby one co najwyżej stanowić potwierdzenie tego, że Kay ma o czym pisać, bo konflikt między wspomnianymi wyżej kondotierami – w powieści występującymi pod nazwiskami Cino i  Monticola – obfitował w fascynujące wydarzenia, które po przetworzeniu stały się wspaniałym materiałem literackim.  

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W efekcie tej transformacji czytelnik otrzymuje fantastykę całymi garściami czerpiącą z powieści historycznej – nie tylko w kontekście fabuły (to znaczy wybrania konkretnych zdarzeń na jej kanwę), lecz także narracji. Pierwsze rozdziały zapowiadają rzecz wypełnioną akcją z mocno zaznaczonym wątkiem zdobywania władzy nad miastem położonym pomiędzy ziemiami dwóch kondotierów, ale Kay szybko udowadnia, że ma znacznie ambitniejsze plany. Konflikt Cina i Monticoli rzeczywiście stanie się najważniejszą osią tej historii, ale od rzeczonego miasta znacznie ważniejsi okażą się wplątani w całą intrygę bohaterowie – przede wszystkim Danio Cerra i Adria Ripoli, których śladami podążała będzie opowieść. To sprawia, że jest w Dawno temu blask sporo romansu, trochę bildungsromanu, a także elementy powieści łotrzykowskiej, przygodowej oraz thrillera politycznego... Skoro postaci uwikłane są we wszystkie ważne dla fikcyjnej Batiary wydarzenia, to Kay ma okazję bardzo często zmieniać konwencję i mieszać motywy typowe dla najróżniejszych odmian prozy. Skupił się po prostu na pokazaniu pewnego wycinka dziejów z całym ich kolorytem (podkręconym, oczywiście, w stosunku do tego, czego oczekiwalibyśmy po klasycznej, bardziej stonowanej powieści historycznej) – a że są to dzieje fikcyjne, zaledwie oparte, choć oparte solidnie, na rzeczywistych? Tym gorzej dla tych niefikcyjnych, bo te z powieści są diablo ciekawe! 

Od zawsze jestem fanem sposobu opowiadania historii przez Kaya i z całą pewnością nie zmieni się to po tej książce. Pisarz jak zwykle mocno skupia się na swoich bohaterach i stara się pokazywać ich z różnych perspektyw, dzięki czemu udaje mu się tworzyć interesujące portrety psychologiczne (znowu – w posłowiu sam zaznacza, że bardzo dziwiła go binarność przedstawień Montefeltry jako dobrego oraz Malatesty jako złego i bardzo chciał ją odczarować). Dzięki temu przebywanie z tymi postaciami się nie nudzi – a to ważne, bo karty Dawno temu blask wypełniają nie tylko bitwy czy pojedynki związane w oczywisty sposób z ważnymi zwrotami akcji, ale też długie rozdziały poświęcone przemarszom wojsk, codzienności pewnej uzdrowicielki czy samotnym podróżom Dania; niewiele tu blockbusterowych pościgów i wybuchów (choć sceny z tej kategorii też się zdarzają), a choć cała historia rozpoczyna się z przytupem, to z czasem zwalnia; przy tym nie dąży jak po sznurku do jakiegoś oczywistego punktu kulminacyjnego, który sugerowałby: tu się sprawy kończą. Tak jak wspominałem: ambicją Kaya jest opis wycinka dziejów, opis szeroki i potoczysty, niekoniecznie natomiast maksymalnie efektowny. A jednak połyka się te powieść błyskawicznie. Może dlatego, że Kanadyjczyk jest jednym z niewielu fantastów, którzy z wyścigu konnego potrafią uczynić absolutnie najbardziej porywający fragment tekstu? Nie żartuję, poświęcona mu część to prawdziwy majstersztyk. 

Mamy więc powieść niecodzienną, nietypową dla fantastyki jako gatunku – książkę raczej spokojną, nieco melancholijną, choć niepozbawioną fragmentów bardzo dynamicznych, mocno skupioną na bohaterach i mającą zupełnie inne ambicje niż doprowadzenie historii z punktu A do punktu B, a przy tym wszystkim całkowicie pozbawioną opartego o elementy nadnaturalne światotwórstwa, co dla niektórych może stanowić cechę dyskwalifikującą. Ja się do tej grupy nie zaliczam, a lekturę Dawno temu blask mogę polecić z czystym sumieniem – bawiłem się przy niej tak dobrze jak przy każdej udanej powieści historycznej. Znalazłem w niej to, czego szukałem: piękną opowieść. 

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Dawno temu blask
Autor: Guy Gavriel Kay
Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz
Wydawca: Zysk i S-ka
Data wydania: 3 października 2023
Liczba stron: 552
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788383350158
Cena: 74,90 zł



Czytaj również

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.