» Recenzje » Dar wilka – Anne Rice

Dar wilka – Anne Rice


wersja do druku

Tańczący z wilkami

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło

Dar wilka – Anne Rice
Kogóż to nie sportretowała w swoich książkach Anne Rice! Były już wampiry i czarownice, mumie i anioły, ba – nawet sam Jezus zagościł na kartach jej powieści. W Darze Wilka sięga znów do przebogatego fantastycznego bestiariusza, tym razem głównymi bohaterami czyniąc wilkołaki. Lecz owa zmiana budzi raczej skojarzenia czysto kosmetyczne, gdyż zarówno fabuła, jak i styl narracji aż nazbyt przypominają jej wcześniejsze cykle. Nihil novi, i miast odkrywczej historii otrzymujemy literacki odpowiednik odgrzewanego kotleta, cóż z tego, że smacznego, skoro od początku do końca przewidywalnego.
________________________


Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Reuben Golding w swej karierze młodego i obiecującego dziennikarza spotykał się z wieloma wyzwaniami. Lecz to, z którym przyszło mu się tym razem zmierzyć wydaje się być nad wyraz fascynujące. Opisanie historii tajemniczego domostwa, usytuowanego na odciętym od świata klifie kalifornijskiego wybrzeża i wypełnionego dziełami sztuki oraz archeologicznymi artefaktami, od pierwszego wejrzenia obudziło w młodzieńcu żądzę posiadania i wydaje się być ziszczeniem jego marzeń. Dodatkowo przewodniczka po owym domostwie, piękna Marchent Nideck, siostrzenica zaginionego w tajemniczych okolicznościach jego właściciela Feliksa, okazuje mu swe (bynajmniej nie platoniczne) zainteresowanie. Upojna noc ma jednak dramatyczny finał – kobieta ginie z rąk dwóch włamywaczy, zaś Reuben cudem przeżywa, ciężko ranny i pogryziony przez dziwną bestię, która pospieszyła im na ratunek. Trafia do szpitala, gdzie pod kompetentną opieką swej matki – lekarki dochodzi zadziwiająco szybko do zdrowia. Lecz owa błyskawiczna rekonwalescencja jest jeno początkiem zaskakujących wydarzeń, które stanowić będą konsekwencje kalifornijskiej przygody.

Reuben zmienia się – początkowo powoli i niedostrzegalnie, a następnie w tempie przyspieszonym. I o ile lepszy wzrok, bujniejsze włosy czy też nagłe i niczym niewytłumaczalne zwiększenie wzrostu nie budzą jego niepokoju, to kolejne etapy transformacji – jak najbardziej. Kiedy nocą przekształca się w istotę będącą na poły wilkiem, na poły człowiekiem, gdy odzywają się w nim instynkty, które jednocześnie przerażają i fascynują, kiedy wreszcie – wyrusza na łowy, przepełniony żądzą zabijania – jest zagubiony i kompletnie zdezorientowany. Z jednej strony pragnie znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla owej transformacji, a z drugiej – lęka się odkryć jej korzenie. Czuje się winny uśmiercając kolejne ofiary, pomimo, iż są to ludzie do gruntu źli, złoczyńcy, na których dokonuje egzekucji w momencie, kiedy popełniają zbrodnie. Podejmuje kolejne próby zgłębienia istoty swej nowej natury, które zaprowadzą go w rejony, o jakich nie śnił w najgorszych koszmarach i zmuszą do dokonywania wyborów, decydujących o losach nie tylko jego samego, lecz i wielu bliskich mu osób.

Postać młodego dziennikarza nakreślona jest w sposób wyrazisty, ale dość przewidywalny. To kolejna wariacja na temat bohaterów znanych już z innych powieści Rice – postawionych w obliczu dramatycznych wydarzeń, które przenicowują cały ich świat. Niestety, na tle charyzmatycznych wampirów i pełnych temperamentu czarownic Reuben wypada bardzo blado. Może dlatego, iż już od samego początku przedstawiony był jako chodzący ideał – młody, przystojny, popularny, wywodzący się z zamożnej rodziny, pupilek energicznej matki i zatopionego w marzeniach ojca – wykładowcy akademickiego, naznaczony piętnem sukcesu, gdy każda jego decyzja okazywała się słuszna, a kolejne przedsięwzięcia, w jakie się angażował, wieńczone były sukcesem. Ten, jak go rodzina nazwała – Słoneczny Chłopiec nie zaznał nigdy żadnych poważniejszych trosk, nie musiał nigdy zastanawiać się nad moralną stroną swoich czynów. Żył lekko, łatwo i przyjemnie. I nagle za sprawą jednego ukąszenia przemienił się w istotę, która jest kwintesencją zwierzęcych chuci i dzikiego, nieokiełznanego instynktu oraz odmienny sposób postrzega dobro i zło. Młodzieniec analizuje każdy aspekt swojej przemiany, ekscytując się towarzyszącymi jej erotycznymi doznaniami, komentuje kolejne etapy (a jako że narracja prowadzona jest z jego punktu widzenia – czytelnik poznaje całą jego emocjonalną szarpaninę), stara się wytłumaczyć swe postępowanie, a jednocześnie obwinia się za swoje czyny. Wchodzi w rolę własnego advocati diaboli, kiedy w reakcji na entuzjazm ludzi, którzy kibicują poczynaniom, jakich dokonuje po przemianie, pisze artykuły piętnujące swe dokonania w wilczej skórze. Szuka akceptacji, miłości i rozgrzeszenia. O swoim nowym alter ego jest w stanie początkowo powiedzieć tylko dwóm osobom – bratu, który w konfesjonale udziela mu rozgrzeszenia (i który jednocześnie stanowi sumienie Reubena) i Laurze – kobiecie spotkanej podczas przemiany, która pokochała go wpierw jako Człowieka Wilka.

Przez fakt, iż fabuła skoncentrowana jest na wewnętrznych rozterkach Słonecznego Chłopca pozostałych bohaterów poznajemy mniej dokładnie i przede wszystkim przez pryzmat ich relacji z młodzieńcem. Kreowana na główną heroinę opowieści Laura jest jego przeciwieństwem – kobietą naznaczoną traumatycznymi przejściami, która po bolesnych ciosach, jakie zgotował jej los odcięła się od świata. Zadziwiająca jest zatem jej ufność i nagła fascynacja spotkaną w mroku istotą, uczucie wybuchające na zasadzie coup de foudre – czysta, pierwotna, fizyczna żądza. Wątek romantyczny jest zdecydowanie najsłabszym ogniwem powieści – sprawia wrażenie wykoncypowanego nieco na siłę i nie do końca przemyślanego. Zwłaszcza opisy erotycznych uniesień bohaterów (bliskie zoofilii) ocierają się o kicz i grafomanię.

Bardzo mało informacji dostajemy na temat sześciu dżentelmenów, których portret już podczas pierwszej wizyty w domu na klifie zaintrygował Reubena. Przez większą część fabuły przewijają się oni gdzieś w dalekim tle – raczej jako tajemnica, którą należy wyjaśnić, niźli pełnokrwiste postaci – a kiedy wreszcie wkraczają na scenę (w sposób dość spektakularny) ich charakterystyki nadal pozostawiają spory niedosyt. Owi przedstawiciele nowego gatunku, hybrydy genów ludzkich i zwierzęcych, jawią się niczym skrzyżowanie wampirzej starszyzny, znanej z Kronik Wampirów, z naukowcami Talamaski, pojawiającymi się po raz pierwszy na kartach Godziny Czarownic. A kiedy ich przywódca – Margon wyjawia młodemu protagoniście sekrety pochodzenia ich "rasy", miast poczucia objawienia czytelnik ma wrażenie, iż poznaje nieco tylko zmodyfikowane fakty, z którymi zaznajomił się już we wcześniejszych powieściach Rice.

Wilkołaki pisarki wykreowane są bowiem na bardzo podobnej zasadzie, jak i jej wampiry. Rice stworzyła Morphenkindów z elementów na poły mitycznych, na poły naukowych, całość doprawiając sporą dawką mistycyzmu i filozofii ujętej w sposób górnolotny. Dopiero w finałowej partii książki poznajemy nieco dokładniej (za sprawą opowieści Margona) ich genealogie, ewolucyjne kontinuum wywodzące się z czasów początków ludzkości, zsyntetyzowane za sprawą genu zwanego krzyżmem, oraz prawdziwą naturę. Ta druga stanowi dualistyczne rozdarcie pomiędzy zwierzęcym popędem a ludzkimi emocjami, pragnienie czerpania z tego hybrydowego pochodzenia transcendentalnej mocy dającej im współczucie dla wszystkich form życia. Bardzo daleko tym istotom do klasycznego wyobrażenia wilkołaków, których przemiana dokonuje się podczas pełni i które uśmiercić można za sprawą srebrnych kul. Są potężne, groźne, a jednocześnie pełne miłosierdzia. I nieśmiertelne, co stanowi bardziej przekleństwo, niźli błogosławieństwo.

Lecz zanim te wszystkie fakty zostaną wyjawione, czytelnik razem z Reubenem błądzić będzie pośród niejasnych wskazówek. Dziennikarz, aby zrozumieć swoją przemianę analizuje wpierw filmografię i źródła internetowe (o tempora, o mores!), by dopiero na sam koniec zagłębić się w książkach. Rice podsuwa rozmaite tropy, posiłkując się zarówno komiksowymi przedstawieniami wilkołaków, horrorami, czy wreszcie odwołując się do literackich wizji – i to nie zawsze poświęconych stricte wilkołaczej tematyce (jak chociażby Piękna i Bestia czy też Doktor Jekyll i pan Hyde). Całość doprawia egzystencjalnymi rozważaniami o naturze dobra i zła, stawiając dość oryginalne tezy dotyczące sposobu rozpoznawania mrocznej strony ludzkiej duszy. Filozofia idzie w parze z religią, gdyż obecność Boga jest na kartach książki silnie zauważalna. Bohaterowie niejednokrotnie się do niego odwołują, czerpiąc swą siłę z wiary, choć bywa ona chwiejna. Ten element jest wyznacznikiem odróżniającym Dar Wilka od pozostałych powieści Rice, stanowi dowód na to, iż spektakularne nawrócenie, które jakiś czas temu pisarka ogłosiła i idąca za nim obietnica porzucenia w swej twórczości motywów obrazoburczych nie były jeno czczą deklaracją. Jednak w niejakiej z tym sprzeczności stoją pełne okrucieństwa i brutalności – na skalę do tej pory w jej powieściach nie spotykaną – opisy, tudzież gęsta, erotyczna atmosfera towarzysząca wielu scenom.

Nie zmienił się natomiast charakterystyczny dla pisarki, rozpoznawalny już od pierwszej strony sposób narracji. Barokowe bogactwo opisów, cyzelowanie szczegółów z zegarmistrzowską precyzją, atmosfera niesamowitości, zapożyczona z powieści gotyckiej, rozbudowane dygresje, skupianie się przede wszystkim na wewnętrznych rozterkach bohaterów – to wszystko otrzymujemy w powieści w skumulowanej dawce. Aż chciałoby się napisać, iż w nazbyt obfitej, gdyż miałam wrażenie, że jest to przerost formy nad treścią i gdyby fabułę pozbawić pewnej części godnych młodego Wertera cierpień Reubena, które w pewnym momencie stają się nużące – zyskałaby ona na wyrazistości.

Czytając Dar Wilka nieodparcie nasuwały mi się na myśl słowa Heraklita, iż nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki. Rice udowadnia, iż taka opcja jest jak najbardziej realna, gdyż odnosi się wrażenie, iż pisze ona cały czas tę samą książkę, zmieniając jeno bohaterów i modyfikując nieco realia. Osiągnąwszy apogeum swych możliwości w pierwszym tomie Kronik Wampirów spoczęła, niestety, na laurach i wszystkie jej późniejsze powieści (z nielicznymi wyjątkami) są zdecydowanie słabsze. Ta reguła dotyczy także i tego tomu. Zaplanowany jako wstęp do bardziej rozbudowanej historii, momentami nazbyt przegadany i pełen niepotrzebnego patosu, pozostawia po skończonej lekturze poczucie rozgoryczenia, iż autorka, miast rozwijać swój warsztat – cofa się. Oczywiście nadal pisze nieźle, momentami nawet – bardzo dobrze, lecz owe krótkie przebłyski geniuszu nie rekompensują znacznie liczniejszych słabych partii książki. Wielka szkoda.
6.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Dar wilka (The Wolf Gift)
Cykl: Kroniki Wilczgo Daru
Tom: 1
Autor: Anne Rice
Wydawca: Rebis
Data wydania: 6 listopada 2012
Liczba stron: 520
Oprawa: miękka
Format: 128x197 mm
ISBN-13: 978-83-7510-905-4
Cena: 35,90 zł



Czytaj również

Książę Lestat
Pantha rei, czyli wampir wykastrowany
- recenzja
Byzantium
Moja mama jest wampirem
- recenzja
Pokuta - Anne Rice
Powtórka z rozrywki w religijnym sosie
- recenzja
Mumia - Anne Rice
Wywiad z mumią
- recenzja
Krzyk w niebiosa - Anne Rice
Krzyk zachwytu
- recenzja
Królowa potępionych - Anne Rice
Upadek królowej?
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.