Czarny język
Księżniczki, złodzieje i gobliny
Kinch Na Shannack nie miał lekkiego życia. Uciekł przed wojną w objęcia Gildii Poborców, która poprzez lata treningu uczyniła z niego wybornego złodzieja, ale też wpędziła w potężny dług – i coraz pilniej domaga się jego spłaty. W związku z tym młody mężczyzna nie tylko kradnie, lecz od czasu do czasu para się przygodnym rozbojem. Któregoś razu dopada go pech: herszt jego bandy postanawia napaść kobietę nie tylko posługującą się bronią po mistrzowsku, ale i naznaczoną magicznymi tatuażami. Tak zaczyna się wielka przygoda, która poprowadzi go w nieznane.
Czarny język to przygodowa powieść drogi z elementami literatury pikarejskiej. Bezpośrednią konsekwencją takiego umiejscowienia tekstu na gatunkowej mapie jest jego lekkość – tej z całą pewnością książce odmówić nie można, bo bez przerwy coś się dzieje, a tempo spada bardzo rzadko i na bardzo krótko. Kinch i jego towarzysze wyruszają w podróż, w trakcie której wpadną w kolejne tarapaty oparte o wszystkie najpopularniejsze motywy typowe dla podobnych historii: będą starcia z bandytami, będzie romans, będzie odrobina magii, będzie odrażająca wiedźma, obrzydliwe gobliny, niekończąca się wojna, zaginiona królowa, polityczne intrygi o globalnej skali, będą w końcu piraci i starcie z morskim potworem – a na tym nie koniec.
W jakim stopniu pisarzowi udało się połączyć wszystkie te wątki w spójną całość? Cóż, najlepszym określeniem byłoby chyba – przyzwoicie. Na korzyść Czarnego języka przemawia to, że trudno oprzeć się wspomnianej w poprzednim akapicie dynamice ze względu na najprostszą ciekawość – po prostu nie wiadomo, jaką kartę Christopher Buehlman wyciągnie z rękawa kolejnym razem. Z drugiej natomiast strony, powieść charakteryzuje się swoistym połączeniem liniowości i epizodyczności, którego nie sposób uznać za szczególnie kunsztowne. Czytelnik zarazem od samego niemal początku zna ostateczny cel bohaterów (w skrócie: dotrzeć na koniec świata), jak i spodziewa się, po kilku pierwszych awanturach, że na drodze pojawią się pewne – losowane ze skończonej puli – perypetie o, koniec końców, bardzo ograniczonej sile rażenia; postaci zbaczają z głównej ścieżki, ale wracają na nią bez pudła, a korekty kursu są minimalne.
Odbicie tej narracyjnej prosty znaleźć można także w podejściu do światotwórstwa. Pisarz ma sporo różnych pomysłów, wśród nich niezwykle ciekawe, jak choćby potajemnie trzęsąca światem i bez przerwy knująca oficjalna gildia złodziei (tutaj ukrywająca się pod mianem Gildii Poborców), magiczne tatuaże zdolne pieczętować żywe istoty, czy miasto zamieszkałe przez ludzi i gobliny, które w wyniku merkantylnej symbiozy wykształciło niezwykłe – i niezwykle krwawe – tradycje czy zwyczaje. Zresztą przemocy i brutalności w Czarnym języku nie brakuje; można by pokusić się o stwierdzenie, że Buehlman doprawia literaturę pikarejską grimdarkiem. Także tym razem jednak łatwo zauważyć, że nie są to idee szczególnie głębokie. Mistrzowie gatunkowego worldbuildingu z koronnymi przykładami Sandersona i Eriksona (czy, podchodząc do tego zagadnienia patriotycznie, Wegnera) na czele potrafią przekonać czytelnika o tym, iż ich światy różnią się od realnego w każdym najdrobniejszym calu, bo kolejne pozornie osobne koncepty łączą się w uniwersum, za którym stoi spójna, fascynująca wizja. Tutaj tego obezwładniającego wrażenia zanurzenia w monumentalnej obcości próżno szukać – to po prostu zbiór ciekawych, aczkolwiek płytkich koncepcji zebranych razem, aby stworzyć sztafaż dla lekkiej (choć często mrocznej) historii awanturniczej.
Czy Czarny język to arcydzieło fantasy, obok którego żaden czytelnik nie powinien przejść obojętnie? W żadnym wypadku. Czy jednak żałuję lektury? Ani trochę: to kilka godzin przyzwoitej, lekkostrawnej rozrywki, która nie odmieni niczyich poglądów na literaturę, ale może wypełnić parę letnich wieczorów zabawą. Losy Kincha autentycznie mnie zaciekawiły, szczególnie w kontekście bodaj najciekawszej koncepcji w powieści, jaką jest Gildia Poborców. Szczerze mówiąc najbardziej zaskakującą rzeczą związaną z książką jest to, że Buelhman zdecydował się na stworzenie nie bezpośredniej kontynuacji, lecz prequela. Cóż tak ciekawego dla czytelników może kryć się w tym świecie? Niedługo przekonam się przy okazji Wojny Córek.
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
Autor: Christopher Buehlman
Wydawca: Mag
Data wydania: 26 stycznia 2022
Liczba stron: 448
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788367023184
Cena: 45 zł



