» Recenzje » Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu

Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu


wersja do druku

Jak zagadać czarodzieja?

Autor: Redakcja: Matylda 'Melanto' Zatorska

Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
Zapewne jednym z pierwszych literackich skojarzeń z Londynem jest pewien detektyw mieszkający wraz z przyjacielem przy ulicy Baker Street. Prawdopodobnie nawet on nie spodziewałby się jednak, że Scotland Yard mógłby posiadać Podwydział Spraw Magicznych. A wśród jego pracowników – Clovisa LaFaya.

Akcja rozpoczyna się w Londynie w roku 1873, kiedy to do stolicy Anglii powraca młody mag Clovis LaFay. Po niefortunnie zakończonym spotkaniu z ghulem trafia do domu znajomego ze szkolnych lat, Johna Dobsona. Gospodarz wraz z siostrą Alicją przeprowadza reanimację, a już chwilę po odzyskaniu świadomości LaFay przyjmuje ofertę pracy złożoną mu przez nadinspektora Dobsona z Podwydziału Spraw Magicznych miejscowej policji. Londyn różni się od znanej nam metropolii  – niektórzy jego mieszkańcy posiadają zdolności magiczne – część z nich wykazuje się predyspozycjami do zaklęć kinematycznych, inni mają moc uzdrawiania, a nie braknie też osób potrafiących rzucić urok czy nawet zabawić się w spirytystę i nawiązać dialog z duchami zmarłych. Oczywiście co poniektóre gałęzie magii powszechnie uznawane są za negatywne, a ich uprawianie za niewłaściwe. Z tego powodu za Clovisem ciągnie się reputacja jego przodków, którzy parali się czarną magią, a sam protagonista został obdarzony talentem do nekromancji.

Po kilku stronach można pomyśleć, że świat w powieści Anny Lange przepełnia magia. Do pewnego stopnia faktycznie tak jest, bowiem liczba czarów, o których rozmawiają bohaterowie jak o nauce ścisłej, potrafi wprowadzić w lekkie zakłopotanie. Szybko jednak przychodzi nam zweryfikować początkowe oczekiwania – postacie nie korzystają ze swych zdolności nadmiernie często i momentami można im nawet zarzucić przesadną pasywność, tłumaczoną eksploatacją ograniczonych zasobów potencjału magicznego. Sposób, w jaki bohaterowie czarują, został przemyślany całkiem nieźle, ale Lange przedstawia go dosyć powierzchownie, przez co magia zostaje sprowadzona do roli jednego z dodatków do historii i nie absorbuje uwagi w stopniu, w jakim można było pierwotnie oczekiwać. Podobny zarzut dotyczy Londynu, którego opisów nie otrzymujemy prawie wcale, przez co wyobrażenie miasta autorka pozostawia czytelnikowi. Razi to tym bardziej, że wiktoriańskie metropolie niejednokrotnie były ciekawie przedstawiane w popkulturze. Lepiej wypadają same obyczaje mieszkańców – konwenanse oraz postępowanie zgodnie z zasadami savoir-vivre'u dają o sobie znać niemal na każdym kroku.

Lange poskąpiła wprawdzie autorskiego wyobrażenia Londynu, za to nie szczędziła wysiłków włożonych w liczbę dialogów. Jest ich doprawdy mnóstwo i w konsekwencji książka jest zwyczajnie przegadana. Fabuła wręcz tonie w zalewie kolejnych kwestii postaci, a nie można też nie spostrzec, że przez kilkadziesiąt pierwszych stron historia dryfuje w bliżej nieokreślonym kierunku. Pomimo faktu, że niektóre nienaturalnie wydłużone zdania potrafią zirytować, to trzeba przyznać, że rozmowy zostały poprowadzone sprawnie - nie są wymuszone, a czasem nawet potrafią rozbawić. Kłopot w tym, że bohaterowie często dopytują się o nic niewnoszące szczegóły, powtarzają kwestie swoje i innych postaci, kilkukrotnie dają upust swemu zdziwieniu, w rozbudowanych konwersacjach błądzą wokół tematu, a w efekcie nużą i nie pozwalają w pełni cieszyć się najmocniejszym punktem powieści – postaciami.

Annie Lange z pewnością nie można zarzucić przesadnej oryginalności, jeśli mowa o stworzonych przez nią bohaterach, ale nie w tym tkwi ich siła. Pierwsze skrzypce grają tu bogaty, niepozorny i niepałający miłością do swego brata Clovis, John mierzący się z licznymi problemami osobistymi i zawodowymi oraz jego siostra odczuwająca presję znalezienia męża. Niezbyt wyraziste archetypy zostały więcej niż dobrze rozbudowane przez autorkę, która poświęciła ich relacjom mnóstwo miejsca. Wspomniane już rozwlekłe dialogi mają też więc w pewnym stopniu jasną stronę – część z nich świetnie buduje obraz bohaterów jako pełnokrwistych, posiadających zalety i wady, marzenia i obawy ludzi. Co więcej, przekaz ten jest wzmocniony kilkoma rozdziałami poświęconymi retrospekcjom, w których poznajemy młode lata Clovisa i Johna. Trzeba przyznać, że jest to interesująca minikronika szkolnych lat, miejscami o wiele poważniejsza niż fragmenty traktujące o dorosłych bohaterach.

Na plus trzeba też zaliczyć styl autorki. Czasami co prawda tworzy przesadnie rozwlekłe zdania, ale przez większość lektury poczynania protagonistów śledzi się z przyjemnością. Język, jakim posługują się postacie, z jednej strony sprawia, że wręcz przebiegamy przez kolejne strony, z drugiej zaś szkoda, że Lange nie pokusiła się o silniejszą archaizację dialogów.

Nawet pomimo wad łatwo dojrzeć potencjał debiutującej polskiej pisarki. Czytelnik z zainteresowaniem śledzi akcję, zagłębiając się w rozbudowane osobowości postaci, ich przeszłość i niekiedy skomplikowane relacje. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne powieści Anny Lange będą posiadały fabułę dorównującą wykreowanym bohaterom, a część dialogów zostanie zamieniona na interesujące zaprezentowanie świata. Warto mieć nazwisko autorki na uwadze.

6.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
Autor: Anna Lange
Wydawca: SQN
Data wydania: 17 sierpnia 2016
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka
Format: 135x210 mm
ISBN-13: 978-83-7924-671-7
Cena: 36,90



Czytaj również

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.