» Recenzje » Cesarski tron. Żelazo i rdza

Cesarski tron. Żelazo i rdza


wersja do druku
Cesarski tron. Żelazo i rdza
O tym, że Harry Sidebottom jest wybitnym historykiem wiadomo było od dawna. Tworząc sagę Wojownik Rzymu, udowodnił, iż i na beletrystycznej niwie jego pióro również doskonale się sprawdza. Natomiast pisząc Żelazo i rdzę  – prequel opowieści o Baliście, a zarazem pierwszy tom cyklu Cesarski tron zasłużył na miano pisarza znakomitego.

Osiem dni przed idami marcowymi roku 235 w obozie wojskowym pod Mogontiakum cesarz Aleksander Sewer stoczył swój ostatni bój – ze śmiercią – zamordowany przez grupę najbliższych mu oficerów, którzy kolejnym dzierżycielem Imperium Romanum obwołali Maksymina Traka. Nowo obrany władca wywodził się z barbarzyńskiego plemienia, pozycję w armii zdobył dzięki własnym zasługom, krocząc drogą od prostego żołnierza do tytułu ekwity i grupie spiskowców wydawał się idealnym materiałem na marionetkę, którą mogliby pokierować. Szybko się jednak przekonali, iż ten uznany przez nich za prymitywnego i nieokrzesanego "chłop” nie zamierza być jeno figurantem, lecz zacznie rozdawać karty, a jego poczynania zatrzęsą posadami państwa.

Jednak nie tylko polityczne, strategiczne i taktyczne działania Traka, toczące się na północnych rubieżach państwa, stanowią treść powieści. Są one wprawdzie wątkiem znaczącym, lecz za równie istotne dla fabuły należy uznać historie rozgrywające się w rozmaitych lokacjach imperium, począwszy od Rzymu, poprzez Afrykę, kończąc na wschodnich prowincjach. Wraz ze zmianą miejsca akcji odmiennym staje się również narrator – poznajemy kolejne, ważne postaci z których każda, w większym lub mniejszym stopniu, jest spiritus movens toczących się wydarzeń. Na scenę wprowadzani są kolejni aktorzy, głos przejmują wytrawni politycy, oficerowie, robotnicy, szacowne matrony i skłonne do erotycznych ekscesów patrycjuszki. Poznajemy nowe, istotne wątki, które splatają się w misterny gobelin ukazujący Cesarstwo Rzymskie epoki, którą Kasjusz Dion krótko skwitował: „W historii naszego państwa okres złoty obrócił się w czasy żelaza pokrytego rdzą”.

Rzeczywiście, w historycznych annałach okres panowania Maksymina Traka uznawany jest za początek kryzysu cesarstwa w III wieku, a sam władca został zaliczony w poczet złych cesarzy i odmówiono mu statusu boskości. Sidebottom w swej powieści ukazuje władcę z zupełnie odmiennego punktu widzenia. To nie tępy, wykazujący się szczególnym okrucieństwem osiłek, tyran, którego każda decyzja zbliżała państwo do upadku, potrafiący jedynie prowadzić kampanie wojenne nad Renem i Dunajem, nienawidzący senatorów (i vice versa) oraz obsesyjnie wietrzący kolejne spiski na swe życie. Jego charakterologiczny portret w Żelazie i rdzy jest znacznie bardziej rozbudowany. Owszem, zaciemniają go nieco cechy niekoniecznie pozytywne, jak chociażby nadmierna porywczość, bezwzględność wobec wywodzących się z nobilitas dostojników (doskonale obrazuje to scena rozdawania tytułów tuż po zamordowaniu Sewera) oraz skłonność do wpadania w zimną furię, której skutki bywają tragiczne. Lecz jednocześnie Trak jest niezwykle inteligentny, potrafi się znakomicie odnaleźć w świecie brutalnej polityki, intryg, spisków, codziennej gry o władzę, w której nie ma litości, a dzisiejszy sojusznik może jutro okazać się wrogiem. Działa instynktownie, wykorzystując zarówno swe wrodzone talenty, jak i wiedzę nabytą, gdy okazuje się, iż rządzenie państwem niewiele się różni od walki, a tej doświadczał w rozmaitych odmianach od wielu lat. Maksymin to również postać tragiczna – pogardzany, niezrozumiany (jedynie jego żona Paulina potrafi odczytać prawdziwe intencje nowo obwołanego cesarza), jakże samotny w tłumie doradców i fałszywych przyjaciół. Z wielkim trudem przychodzi mu zaufanie ludziom, ma skłonności do manipulowania nimi, z cynizmem oceniając, czy konkretny alians przyda mu się w przyszłości, lecz potrafi też docenić zalety swych antagonistów i obdarzyć ich szacunkiem.

Tym zaś na imię legion. Egzystują zarówno w bezpośrednim otoczeniu Traka, jak i w miejscach, w których noga cesarza nigdy nie stanęła, wywodzą się z rozmaitych warstw społecznych, mają różnorakie plany, lecz łączy ich jedno – pragnienie likwidacji Maksymina. Część z tych postaci jest tak znakomicie nakreślona, iż obdarzyłam je większą sympatią niźli samego protagonistę. Prym wśród nich wiedzie Tymezyteusz, ekwita greckiego pochodzenia, pełniący funkcję urzędnika odpowiedzialnego za cesarskie finanse – przebiegły intrygant, który ironicznie komentuje wszelkie poczynania swego niegdysiejszego towarzysza broni, jednocześnie pomagając mu i knując za jego plecami. Człowiek piekielnie ambitny, będący uosobieniem określenia fides graeca, lecz mający również ogrom kompleksów dotyczących przede wszystkim  własnych korzeni, które podsyca pogardliwe miano, jakim zwraca się do niego Trak – Graeculus. Równie intrygujący jest legat Afryki Prokonsularnej – Gordian Młodszy, kwintesencja epikurejczyka, porównujący się do Marka Antoniusza i Aleksandra Wielkiego, wielbiciel pięknych kobiet i podlanych alkoholem biesiad odbywających się w gronie wiernych towarzyszy, lecz również doskonały, choć czasami leniwy przywódca oraz uwielbiający rzucać  się w paszczę niebezpieczeństwom awanturnik.

Sidebottom przeciwstawia sobie dwa stany, czyniąc to jednak w sposób dość przewrotny, gdyż oczywisty czarno-biały podział w miarę rozwoju fabuły zaczyna się zacierać. Nobilitas, wywodzący swe korzenie zarówno od legendarnych rzymskich bohaterów, jak i postaci, które złotymi zgłoskami zapisały się w annałach dziejów Romy, zostali nakreśleni w sposób niepochlebny. W większości to degeneraci myślący jedynie o własnych karierach, ewentualnie sensaci kierujący się wydumanymi wizjami o byciu mężami opatrznościowymi na miarę Cyncynata, marzący o przywróceniu republiki (senator Gallikanus), pragnący mnożyć swoje i tak pokaźne fortuny, pogrążający się w sybaryckich rozkoszach i mający w pogardzie wszystkich niżej urodzonych. Natomiast homines novi stanowią na tle tego strupieszałego i skorumpowanego towarzystwa krzepiącą odmianę, kierując się poczuciem honoru i pragnąc przede wszystkim dobra cesarstwa (choć przy okazji chcą uszczknąć coś i dla siebie, jak chociażby prefekt Rzymu Pupienus). Szybko okazuje się jednak, iż zarówno pierwsi, jak i drudzy są przede wszystkim politykami, a podczas uprawiania tej sztuki wszystkie chwyty są dozwolone.

Przeważająca większość bohaterów Sidebottoma to postaci historyczne – oczywiście odpowiednio przez pisarza ubarwione, gdyż w niektórych przypadkach wiedza na ich temat jest zaprawdę skąpa. Zresztą cała fabuła bazuje na wydarzeniach mających miejsce podczas panowania Maksymina Traka, jedynie awanturniczo-sensacyjna nadbudowa, tudzież pewne mniej istotne fakty stanowią wyimaginowany wkład autora. Zresztą nie musiał on zbyt wiele konfabulować, wszak opisywany przez niego okres obfitował w dramatyczne fakty, które sucho przytoczone stanowiłyby materiał na kilka powieści. Wszelkie ich niuanse Sidebottom jako historyk zna doskonale, a jego pisarska maestria polega na tym, iż potrafi tchnąć w nie życie i sprawić, iż od Żelaza i rdzy nie sposób się oderwać.

Powieść można czytać bez uprzedniego zapoznania się z cyklem Wojownik Rzymu, lecz dopiero znajomość losów wywodzącego się z plemienia Anglów najemnika umożliwia rozkoszowanie się nią w pełni, gdyż w treść wplecione są rozliczne nawiązania do jego życiorysu – począwszy od samego zadzierzgnięcia akcji, które stanowi świadomą kopię prologu pierwszego tomu, kończąc na spotkaniu cesarza i jego fatum. Trudno uwolnić się od szukania podobieństw pomiędzy protagonistami – Maksymin również jest barbarzyńcą, którego cienka warstwa romanitas  bardzo łatwo się ściera, obaj mają dwóch zaufanych towarzyszy (choć w przypadku cesarza ich rola nie jest tak znacząca, jak ta odegrana u boku Balisty przez Maksymusa i Kalgakusa). Zaś podstawową różnicą pomiędzy wcześniej wykreowaną sagą a Żelazem i rdzą jest rozmach fabularny. Pierwszą odsłonę Cesarskiego tronu można nazwać silnie zakorzenionym w historii eposem polityczno-społeczno-obyczajowym, podczas gdy opisanie czynów Balisty kwalifikuje się bardziej do miana powieści spod znaku togi i gladiusa, której fabuła w dużej mierze zrodziła się w wyobraźni autora.

Sidebottom wplata w tekst fragmenty antycznych dzieł filozofów, poetów i historyków – każdy z jego bohaterów posiłkuje się cytatami dopasowanymi do jego charakterystyki: Tymezyteusz "myśli” między innymi Tukidydesem, a Gordian Młodszy komentuje swe poczynania, czerpiąc garściami z Iliady. Ponadto pisarz uzupełnia swoją książkę posłowiem historycznym, w którym przestawia swe źródła inspiracji – piśmiennictwo starożytne, współczesne prace naukowe oraz powieści, które stały się bodźcem do wykreowania konkretnych scen (ku memu zaskoczeniu wymienia między innymi Króla z żelaza Maurice Druona oraz cromwellowską dylogię Hilary Mantel). Na koniec zamieszcza słownik i dodaje rozbudowaną listę postaci wraz z krótką ich charakterystyką, zaś umieszczone w tekście mapy ułatwiają zakotwiczenie jego opowieści w konkretnych miejscach.

Pierwszy tom cyklu Cesarski tron  rozpoczyna się – wedle reguły mistrza suspensu – w sposób dramatyczny, a potem napięcie rośnie aż do samego finału. I zapewne odmiennie będzie wyglądała interpretacja Rdzy i żelaza w przypadku czytelnika nieobarczonego zbyt dogłębną wiedzą historyczną – dlań cała fabuła stanowić będzie fascynujące novum. Natomiast dla znawcy epoki intrygujące będzie obserwowanie wydarzeń już znanych, ujętych w odmiennym niźli znajome z kart podręczników historii wydaniu. I choć Sidebottom nie jest pierwszym pisarzem, który wpadł na koncept ukazania Maksymina Traka w pozytywnym świetle (uczyniła to między innymi Ewa Nowacka), to jego wizja panowania szarpanego emocjami władcy, który zmaga się z politycznym kłębowiskiem jadowitych żmij, niezwykle mnie przekonuje.

9.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Cesarski tron. Żelazo i rdza (Throne of the Caesars I: Iron and Rust))
Cykl: Cesarski tron
Tom: 1
Autor: Harry Sidebottom
Tłumaczenie: Marta Jabłońska-Majchrzak
Autor okładki: Nik Keevil / Arcangel
Autor ilustracji: John Gilkes (mapy)
Wydawca: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 25 sierpnia 2015
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka
Format: 135x215
Seria wydawnicza: Powieść historyczna
ISBN-13: 978-83-7818-701-1
Cena: 35,90



Czytaj również

Bursztynowy Szlak
Sic transit gloria mundi
- recenzja
Wilki Północy
Amicus verus rara avis est
- recenzja
Wrota kaspijskie - Harry Sidebottom
Per aspera ad astra
- recenzja
Wojownik Rzymu. Lew Słońca - Harry Sidebottom
Sic transit gloria mundi
- recenzja
Król królów - Harry Sidebottom
Arma virumque cano…
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.