» Recenzje » Atlas: Doppelganger

Atlas: Doppelganger

Atlas: Doppelganger
Intrygujący tytuł debiutu Dominiki Słowik kryje naturalistycznie wiarygodny, a zarazem psychodeliczny obraz Polski początku lat dziewięćdziesiątych.

Na wstępie autorka wyposaża nas we wskazówkę interpretacyjną – dwa krótkie teksty poświęcone, odpowiednio, tytułowemu legendarnemu doppelgangerowi oraz problematyce podróży jako procesu poszukiwania duchowego domu. Następnie czytelnik zostaje bezceremonialnie wrzucony w świat Atlasu: świat, gdzie odstręczająca brzydota i fantazyjne piękno idą ze sobą ręka w rękę.

Brzydotę zapewniają wszystkie niemalże elementy scenerii. Nie dziwota – jest nią postpeerelowskie blokowisko na Śląsku, położone (a jakże) w sąsiedztwie kopalni, na skutek transformacji ustrojowej przeżywające może nie drugą młodość, ale na pewno specyficzne ożywienie. Z kolei za piękno odpowiada prowadzona z perspektywy dorastającej dziewczynki narracja. Dzięki dziecięcej fantazji trywialność i przaśność ustępują miejsca niesamowitości i fascynacji (w mniejszym stopniu udzielającym się także starszemu pokoleniu). Poprzetykane jedynie okazjonalnymi słupami telegraficznymi pobliskie pole czy mało ruchliwa autostrada stają się miejscem pasjonujących zabaw dzieci, a naczynia z duraleksu lub Coca-Cola – symbolami przemian w życiach ich rodziców i dziadków. Narratorka na równi z dorosłymi rozumie otaczający ją świat, przepełniony prostactwem i demoralizacją, a jednocześnie odnajduje w nim klucz do czegoś znacznie cenniejszego.

Przywitani zostajemy szeregiem zróżnicowanych scenek rodzajowych, przedstawiających pełne brudu i demoralizacji, a jednocześnie groteskowe życie mieszkańców osiedla. Z czasem natomiast na wadze zyskuje postać Dziadka. Jego w najlepszym wypadku mało prawdopodobne, najczęściej zaś zupełnie absurdalne historie stanowią źródło prawdopodobnie najważniejszych życiowych lekcji w dzieciństwie głównej bohaterki i jej przyjaciółki Anny, podsycając dziecięcą żądzę fascynujących przygód i dalekich podróży. W pewnym momencie opowieści o przygodach staruszka z marynarskiej przeszłości zaczynają przeplatać się z innym, szkatułkowym wątkiem, dorzucającym co nieco interpretacyjnych tropów. Jego główny bohater wprowadza do powieści cenny element względnie zdroworozsądkowego podejścia do rzeczywistości, pozwalając nam poznać kluczową dla fabuły postać Dziadka z nowej perspektywy.

Cenny, bo nad wyraz rzadki. Prostactwo i dotkliwa brzydota atakują czytelnika ze wszystkich stron. Podano je co prawda w smakowitym sosie absurdu i groteski, lecz i tak z czasem moje wybuchy śmiechu straciły na częstotliwości, udzielać za to zaczął mi się melancholijny nastrój. Jak się bowiem przekonałem, Atlas: Doppelganger to opowieść o duchowej pustce i pędzie ku jej zapełnieniu. Brak głębszych wartości w świecie przedstawionym staje się tym bardziej zauważalny, gdy obserwujemy ich kuriozalne namiastki. Szczególnie w pamięć zapadła mi scena rocznicy pierwszej komunii świętej głównej bohaterki – choć od tego doniosłego wydarzenia minął jedynie rok, celebracja tworzy wrażenie próby odtworzenia dawnego rytuału, którego sens i duchowa istota, jeśli kiedykolwiek istniały, zaginęły w mrokach wieków. Z początku czułem pewien żal, że scen równie namaszczonych, a przy tym wymownych nie ma na kartach powieści więcej. Szybko zdałem sobie jednak sprawę, że po prostu nie było na nie miejsca w świecie Atlasu – świecie, gdzie źródło najgłębszej refleksji eschatologicznej stanowi lęk przed boską karą za stłuczenie tandetnej figurki Maryi, wygranej na parafialnej loterii.

Język narratorki, tak jak i większość dialogów, roi się od potocyzmów i wulgaryzmów. Równocześnie potrafi poetycką metaforą czy plastycznym opisem ożywić naturalistyczne scenerie, podsycając tym samym surrealistyczną naturę książki. Zabieg najszybciej przy lekturze rzucający się w oczy – brak wielkich liter na początku zdań – przez pewien czas dezorientuje, przydaje jednak tekstowi indywidualnego charakteru i dopełnia konwencje dziecięcego entuzjazmu oraz ulicznej bezpośredniości.

Atlas: Doppelganger to powieść oryginalna, świeża, wielowymiarowa, zarazem śmieszna i poruszająca... Mówienie o niej wiele więcej nie ma sensu – to książka z rodzaju tych, których trzeba doświadczyć samemu. Jeśli przemówi do Was dostępny w internecie początkowy fragment Atlasu, nie wahajcie się przed lekturą – poziom reszty powieści jest równie wysoki.

8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Atlas: Doppelganger
Autor: Dominika Słowik
Wydawca: Znak
Miejsce wydania: Kraków
Data wydania: 2 marca 2015
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-240-3389-8
Cena: 34,90 zł

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.