» » Apex

Apex


wersja do druku

Apex

Czwartek, 6 grudnia 2040

Rangan sprawdził swojego NANS-a po raz setny tego dnia, zamknął oczy i zagłębił się Wewnątrz. Za pomocą wewnętrznego wzroku sprawdził panel kontrolny, status, jaki NANS raportował poprzez wąskie połączenie między jego mózgiem a oddalonym o cale urządzeniem w plecaku.

Zielone, zielone, zielone. Baterie, transmiter, połączenie z innymi NANS-ami, niesionymi przez Z3.

Otworzył oczy i już nie widział ani skrawka zieleni. Trawa Parku Narodowego między Kapitolem a pomnikiem Waszyngtona zniknęła, przesłonięta morzem ludzkich głów, dziesiątki tysięcy, może nawet setki, ogromny tłum ludzi, stojących jeden przy drugim. Rangan widział młodych i starych, mężczyzn i kobiety, anarchistów i socjalistów, a także zwolenników dominującego trendu, widział demonstrantów w codziennych strojach, w ubraniach prosto z hipisowskiego festiwalu i takich, którzy mieli szaliki wokół szyi, a do tego gogle nad brwiami, gotowych na uderzenie gazu łzawiącego.

Nad ich głowami kołysały się znaki, transparenty i tablice domagające się sprawiedliwości, uwolnienia dzieci z Nexusem, postawienia Stocktona w stan oskarżenia, wolności w ulepszaniu własnego umysłu i ciała. Były też tablice z twarzami. Z twarzami bohaterów. Niektórych nie znał i nie kojarzył, ale widział twarz Kade’a ponad głowami tłumu. I zobaczył też własną. Musiał odwrócić się i zdławić nagłą eksplozję strachu, że zostanie rozpoznany.

Nexus był wszędzie. Myśli i emocje rozchodziły się niczym wirusy poprzez wektory elektromagnetyczne, z mózgu jednego ludzkiego nosiciela do kolejnego. Przez tłum przetaczały się fale ekscytacji i niepokoju. Sąd Najwyższy uzna prawo głosujących do zmiany zdania w obliczu tak szokujących informacji i kolejnym prezydentem zostanie Kim. Nie, Sąd Najwyższy odrzuci roszczenia głosujących i poprze Stocktona.

Niebo nad parkiem pociemniało od dronów. Kwadrokoptery, uzbrojone w obiektywy i kamery, śmigały, kręcąc ujęcia dla wiadomości, dla policji, dla Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Aerostaty wypełnione helem, które mogły długo pozostawać w powietrzu, unosiły się wyżej, gondole, będące swego rodzaju robotami, najeżone zostały kamerami i mikrofonami. Nieustannie obserwowały tłum, szukając... No cóż, szukając ludzi takich jak on.

Jeszcze wyżej Cheyenne zauważyła sześcioskrzydłe drony, krążące nad tłumem, przesłała im w myślach obraz anten kierunkowych, wzmacniaczy zasięgu. Po co to wszystko? Do czego Bezpieczeństwo Wewnętrzne potrzebowało tych zabójczych dronów?

Rangan oparł się pokusie spoglądania w górę. Lepiej było nie wystawiać twarzy do nieba, bez względu na jakość przebrania.

Rozeszli się po tej połowie parku. Burza oczywiście była niezadowolona z jego obecności, ale nawet ona dostrzegała płynące z tego korzyści. Musieli obejść ogromny teren, a przemieszczanie się wśród ciżby nie należało do łatwych zadań. Im więcej ich wzięło się do tej roboty, tym lepiej. Oznaczało to, że mieli szanse zareagować szybciej, że dwoje czy troje z nich zdąży ustawić się wokół wrogiego transmitera i zagłuszy sygnał błyskawicznie po tym, jak tamten rozpocznie nadawanie.

O ile rozpocznie. O ile nie rozdmuchali ponad miarę niepowiązanych ze sobą faktów.

Rozglądali się wszyscy, szukając kogoś, kto wyglądałby podejrzanie – jak potencjalny podżegacz. Problem polegał na tym, że mieli aż za duży wybór, jeśli o to chodzi. Mnóstwo ludzi miało przygotowane szaliki do osłaniania twarzy. Rangan był jednym z nich, choć miał i lepszą maskę w plecaku.

Druga strona była jeszcze lepiej przygotowana. Każde wejście do parku było zamknięte, policja o ósmej przestała wpuszczać demonstrantów z tablicami. W każdym wylocie ulicy ustawiły się prewencyjne oddziały gliniarzy w zbrojach. Pomnik Waszyngtona stanowił zachodnią granicę demonstracji i na tej linii też stali policjanci. Druga strona pomnika, odcinek parku pod Mauzoleum Lincolna, oddany został tłumowi zwolenników Stocktona, których też były tysiące, aczkolwiek w porównaniu ze stroną przeciwną zebrała się ich zaledwie garstka.

W każdym wejściu do parku od strony należącej do antystocktonowców policja rozmieściła pancerne i uzbrojone pojazdy SWAT i miejskich jednostek antyterrorystycznych. Były ich dziesiątki. Za nimi ustawiono wielkie policyjne furgonetki bez okien, przeznaczone do przewozu więźniów. A co kawałek widać było pojazdy wyglądające na bardziej jeszcze śmiercionośne od pozostałych, przysadziste pancerne wehikuły z gąsienicami zamiast kół i wieżyczkami, na których umieszczono uzbrojenie pasujące bardziej do regularnego pola bitwy niż ulicznego protestu.

Ranganowi się to nie podobało. Bardzo się nie podobało.

Nagły wybuch wiwatów wytrącił go z zamyślenia.

Dziesiąta – wysłała Cheyenne przez anteny. Podejmują decyzję.

9.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Apex
Cykl: Nexus 5
Tom: 3
Autor: Ramez Naam
Tłumaczenie: Dominika Repeczko
Wydawca: Drageus
Data wydania: 19 stycznia 2017
Liczba stron: 528
Oprawa: miękka
Cena: 39,90 zł

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.