» Recenzje » Antykwariat: Próba czasu

Antykwariat: Próba czasu

Antykwariat: Próba czasu
Stanisław Lem niejednokrotnie wspominał o tym, z jakim zainteresowaniem i entuzjazmem przyjmowano go w Rosji. Kraj, w którym pozytywnie odnoszono się do wszelkich aktywności związanych z wyprawami w kosmos, wykształcił sobie pisarzy zainteresowanych przyszłością i odkryciami naukowymi, czego przykładem są bracia Strugaccy, Siergiej Łukjanienko czy właśnie omawiany Kirył Bułyczow. Warto jednak pamiętać o tym, o czym pisał Dawid Wiktorski w swojej recenzji Gry Endera: „Naprawdę nieliczne teksty kilkadziesiąt lat po premierze są często czytane i wspominane przez miłośników”. Czy Retrogenetyka i inne opowiadania zalicza się do tego grona?  

W ręce czytelnika trafiło dziesięć utworów, których fabułę w większości osadzono w fikcyjnym mieście Wielki Guslar, słynącym z nietuzinkowych fenomenów. I tak poznajemy losy pana w średnim wieku korzystającego z surowicy poprawiającej koordynację ruchową, co przyczynia się do rozwoju jego kariery koszykarskiej (Sztuka rzucania piłki), jak również historię zbłąkanego przybysza z innej planety zmuszonego pozostać na Ziemi (Parowóz dla cara). W antologii nie brakuje też innych, specyficznych i absurdalnych pomysłów na kształt termometru mierzącego uczucia (Termometr uczuć), naukowców jeżdżących na piecu (Śladami Bombarda) czy indyjskich iluzji goszczących w rosyjskim mieście (Ukochany uczeń fakira). Oprócz problemów dotyczących podróży do światów równoległych i jej konsekwencji (Inna polana) autor ucieka się do antropomorfizmu w postaci filozofującej mrówki dręczonej egzystencjalnymi bolączkami (Mutant).  

Retrogenetyka, chociaż po raz pierwszy opublikowana została w 1977 roku, zaskakująco zbiega się z tym, o czym wspominał Wawrzyniec Podrzucki w Nowej Fantastyce (06/2013). Jak to powiedział profesor Minc: "genetyka do tyłu", co autor Dzieci doktora Granta skwitowałby terminem "deekstynacja", oznaczającym próbę rozsupłania genów tak, aby można było odtworzyć gatunki wymarłe. O ile naukowcy zmagają się z poważnymi problemami na drodze ku takim rozwiązaniom, o tyle w prozie wszystko jest możliwe.

Słabą stroną tego zbioru jest fakt, że nie posiada on żadnego opowiadania przewodniego, wyróżniającego się na tle innych. Autor zaserwował czytelnikom garść niewyszukanych pomysłów, opakowanych w prostą fabułę, dzięki czemu teksty pochłania się błyskawicznie, ale nie zapadają one na dłużej w pamięć. Brakuje Bułyczowowi konkluzji, pójścia za ciosem, rozwinięcia konceptów tak, aby jego historie kończyły się wyraźnym akcentem. Rosjanina nie można również nazwać wirtuozem klimatu pełnego napięcia. Jego wyzuci z emocji i potraktowani instrumentalnie bohaterowie służą wyłącznie posuwaniu fabuły naprzód.

Dziesięć przystępnych, ale średnich tekstów może nie przypaść do gustu osobom poszukującym czegoś oryginalnego, opartego na świeżych ideach i krwistych bohaterach. O ile twórczość niektórych autorów nie starzeje się, o tyle Bułyczow, przynajmniej w tej formie, odchodzi do lamusa. Niezdolny stawać w szranki z sobie współczesnymi (Lem, Zajdel, Strugaccy) pokazuje, że królem krótkiej formy nie jest, chociaż, cokolwiek by mówić, czyta się go nadzwyczaj sprawnie.  

6.0
Ocena recenzenta

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.