» Recenzje » Antykwariat: Północna granica

Antykwariat: Północna granica


wersja do druku

Dark fantasy w polskim wydaniu

Autor: Redakcja: Marcin 'lemon' Łukasiewicz, Matylda 'Melanto' Zatorska

Antykwariat: Północna granica
Północna granica, chronologicznie pierwszy a w rzeczywistości drugi tom – Król Bezmiarów ukazał się trzy lata wcześniej – cyklu Księga Całości (zwanego również Cyklem szererskim), po raz pierwszy została wydana w 1995 roku. Przez prawie dwadzieścia lat wiele wody w Wiśle upłynęło, a standardy fantasy mocno się przez ten czas zmieniły. Warto więc zadać sobie pytanie czy powieści Feliksa W. Kresa udało się pięknie zestarzeć, czy też ząb czasu zostawił na niej swoje ślady.

Kres stworzył na potrzeby swojego cyklu świat, który po dziś dzień potrafi intrygować. Zręby rządzących nim praw przedstawił już w prologu, co powoduje, że czytelnik zostaje rzucony na głęboką wodę, gdyż gros przytaczanych nazw własnych to w tym momencie tylko niewiele mówiące terminy (chyba że ktoś wcześniej czytał Króla Bezmiarów, wtedy sytuacja może się prezentować zgoła inaczej). Tym samym próg wejścia w książkę plasuje się stosunkowo wysoko, mimo wyjaśnień, które atakują już od pierwszych akapitów. Jednakże ma to również swoje dobre strony. Posiadając wiedzę, początkowo wykraczającą poza informacje znane bohaterom, jesteśmy w stanie wcześniej niż oni poskładać pewne elementy fabularnej układanki w całość, co, rzecz jasna, daje niemałą satysfakcję. Na podobny zabieg zdecydował się również Robert M. Wegner w Niebie ze stali, serwując czytelnikom prolog, który nabiera sensu dopiero pod koniec powieści. Wracając do Kresa należy zaznaczyć, że nie zdradza zbyt wielu szczegółów dotyczących świata; dowiadujemy się, że Szerń – którą chyba najłatwiej nazwać tamtejszą mocą sprawczą – oprócz ludzi rozumem obdarzyła jeszcze koty i sępy, lecz tylko te pierwsze pojawiają się na kartach książki (co ciekawe, Kres w Galerii dla dorosłych przyznaje, że popularność kotów przerosła jego oczekiwania do tego stopnia, iż jego własny twór zaczął go irytować, ponieważ czytelnicy miast uważnie śledzić fabułę interesowali się tylko losami "kotków").

Północna granica nie samym światem stoi, swoje trzy grosze do ogólnej przyjemności płynącej z lektury dorzucają również bohaterowie. Jest to o tyle nieoczywiste, że zaserwowane przez Kresa trzy punkty widzenia są do siebie w dużej mierze podobne. Ale nie ma się czemu dziwić, skoro wszystkie trzy postacie to żołnierze – siłą rzeczy muszą dzielić pewne cechy, przyzwyczajenia i uwarunkowania. Aczkolwiek nie znaczy to, że autor pożałował im cech dystynktywnych. I tak Ambegen doskonale pełni rolę wręcz wzorowego przywódcy stanicy, który nie tylko siłą mięśni, ale i ducha, zaskarbił sobie respekt oraz szacunek podwładnych. Z kolei Rawat, jeden z oficerów Ambegena, to osobnik o otwartym umyśle, posiadający umiejętność podejmowania samodzielnych, choć często ryzykownych decyzji. Jakby na zasadzie przeciwieństwa wykreowana została Tereza, harda, uparta oraz niezwykle konsekwentna zarówno w swych działaniach, jak i dążeniach. Powieść prawdziwie błyszczy podczas rozmów i interakcji postaci, choć zdarzają się momenty, szczególnie na początku, kiedy trudno połapać się kto jest kim. Kres najwyraźniej nie wziął pod uwagę faktu, że nadając bohaterom podobnie brzmiące imiona (np. Dorlot i Doltar, Rawat i Rast) może czytelnikom namieszać w głowach.

Ale o czym właściwie traktuje Północna granica? Odpowiedzi może być wiele, lecz na najbardziej oczywistą wyrasta jedna: o wojnie. Nie da się zaprzeczyć, że wojna wraz ze wszystkimi okropieństwami, które wiążą się z nią w sposób nierozerwalny, urasta w powieści wręcz do rangi jednego z bohaterów. Trafniejszym będzie jednak określenie jej jako żywiołu, nad którym niezwykle trudno zapanować. Kres, przedstawiając czytelnikowi pozornie niewiele znaczące sceny, nieustannie podkreśla, że starcie dwóch armii w polu to ostatni, być może najmniej istotny, akt w wojennym dramacie. Zwycięstwo to nie dzieło przypadku, a ciężkiej pracy, codziennej rutyny, wysokiego morale, doskonałego planu i dowódców, którzy nie przestają myśleć nawet w najbardziej rozpaczliwym położeniu. Wojna to również konsekwentne dążenie do celu, nie zaś uginanie karku pod przeciwnościami losu, a także chłód, głód, ból, krew i straty. Dla niektórych natomiast to jedyny sposób na życie.

Jednakże nie pomyli się również ten, który stwierdzi, że Północna granica to książka o trudnych wyborach, ich konsekwencjach i odpowiedzialności za nie. Autor w świetny sposób wikła czytelnika w grę, w której daje mu wszelkie powody do przyjęcia całkiem przecież logicznego toku myślenia jednego z protagonistów, by w następnej chwili wytknąć tak postaci, jak i czytelnikowi wszystkie błędy, nielogiczności, czasami wręcz głupotę takiego rozumowania. Łatwo dać się wciągnąć w tę empatyczną pułapkę, jednak budzi ona tym większe uznanie dla pisarza, gdy czytelnik uświadamia sobie, gdzie wraz z jednym z bohaterów dali się nabrać na autorskie sztuczki. Nie byłoby to możliwe, gdyby zabrakło jednego z najważniejszych komponentów – ciekawej fabuły. Mimo że trudno nazwać powieściową intrygę wybitną, wciąż pozostaje na tyle wciągająca, iż trzyma w napięciu objawiającym się syndromem "jeszcze jednego rozdziału". Siła fabuły Północnej granicy tkwi w liczbie tajemnic, które tylko mnożą się wraz z kolejnymi domysłami – bo konkretnych, jednoznacznych odpowiedzi otrzymujemy bardzo niewiele.

Tajemniczą atmosferę dodatkowo potęguje mroczny klimat. Dziś dużą popularnością cieszą się powieści z gatunku dark fantasy – jako najlepszy przykład może służyć opus magnum George'a R.R. Martina, czyli Pieśń Lodu i Ognia, która odcisnęła niebagatelne piętno na całym gatunku fantasy. I jak początków owego gatunku za oceanem należy upatrywać w cyklu o Czarnej Kompanii Glena Cooka, tak prekursorem mroczniejszej – choć może to określenie nie jest najbardziej adekwatne – odmiany fantasy w Polsce można nazwać Feliksa W. Kresa. Osadzając akcję Północnej granicy w quasi-wczesnośredniowiecznym świecie, gdzie magia nie gra pierwszych skrzypiec, stworzył fundament pod opowieść w znacznej mierze przypominającą powieść historyczną. O ile debata nad realizmem nie miałaby racji bytu – takiemu podejściu kłam zadają chociażby dziwaczne stwory zwane srebrnymi i złotymi zgrajami, powstałe z  Pasm tych samych kolorów – o tyle sam autor niejednokrotnie podkreślał, iż dążył do naturalistycznego ukazywania wydarzeń. Toteż w książce nie brakuje ani krwi, ani dokładnie opisanej – choć bez epatowania zbędną przemocą – makabry. Kres nie stroni również od poruszania tematów trudnych i niewygodnych – za przykład może posłużyć chociażby tyrada Terezy o brutalnym obchodzeniu się z żołnierkami, którym raz na zawsze odwidziała się służba, a spodobała wizja zmieniania pieluch.

Na niezwykle specyficzną atmosferę składa się również narracja. Styl, w jakim Kres opowiada czytelnikowi wymyśloną przez siebie historię, sprawia wrażenie anachronicznego; pierwszym skojarzeniem chyba powinien być Tolkien. Często długie, wielokrotnie złożone zdania referują czytelnikowi przemyślenia bohatera, jego aktualne położenie bądź malują wizję krajobrazu. Miejscami można odnieść wrażenie, że obcuje się z opisem podróży bądź reportażem z takowej, co bezpośrednio przekłada się na powolną akcję. Kres, rzecz jasna, stosuje różne zabiegi, aby uatrakcyjnić powieść: przeskakuje między punktami widzenia, pewne wydarzenia pomija przez co samemu trzeba dojść do tego, co się wydarzyło, inne zaś ukazuje w sposób niechronologiczny. Lecz największy zarzut leży gdzie indziej: autor – mimo sięgania po narrację personalną – nie pozwala czytelnikowi "wczuć" się w protagonistę. Nawet pomijając fakt, że o przeszłości trzech najważniejszych dla fabuły postaci nie dowiadujemy się zgoła niczego, niezwykle trudno utożsamiać się z kimś, kto na dobrą sprawę jest tylko i wyłącznie żołnierskim stopniem. Z pewnością jest to zabieg przemyślany i celowy – w ten sposób na pierwszy plan wysuwa się właśnie wojna i wszystko, co z nią związane – ale dziś już praktycznie nikt tak nie pisze. Jako przykład z polskiego poletka można przywołać Roberta M. Wegnera – przede wszystkim Górską Straż oraz ludzi generała Laskolnyka, gdyż z klimatu najbliżej owym formacjom do żołnierzy Kresa – który w znakomity sposób zdołał wyważyć wszystkie opisane powyżej elementy: mroczną, ciężką atmosferę, pełną tajemnic i niedopowiedzeń fabułę, charakterystyczny ale i dystynktywny dla każdej postaci styl narracji. Czytając Wengera trudno także oprzeć się pokusie tworzenia powiązań: Rawat – Kenneth tudzież Velergorf, Ambegen – Laskolnyk, Tereza – Kailean. Z zagranicznych tuzów fantasy można natomiast powołać się na Joe'go Abercrombiego, który w niezwykle charakterystycznym, miejscami kunsztownym stylu, wkroczył na zupełnie nowy poziom przedstawiania brudu, degrengolady i bardzo szeroko pojętego "mroku". Z takiego pojedynku proza Kresa nie zdoła wyjść zwycięsko, nie wytrzymała próby czasu.

W tym miejscu należy wspomnieć o dalszych usterkach, w znaczącym stopniu rzutujących na odbiór książki. Aczkolwiek muszę zaznaczyć, iż Północną granicę czytałem na czytniku, po uprzednim konwertowaniu pliku epub do moobi, co być może miało wpływ na ostateczny wygląd e-booka. Trudno więc jednoznacznie określić, czy notoryczne braki kropek nad "że" to usterka wynikająca z konwersji, czy też zaniedbanie, obciążające sumienie redakcji i korekty. Niestety, podobnych niedoróbek znajdzie się znacznie więcej: złe formatowanie dialogów i akapitów, błędy w interpunkcji, poprzestawiane literki lub ich brak. Nie wiem również, czy prawdziwe zatrzęsienie wielokropków to irytująca maniera autora, czy kolejna usterka na przydługawej już liście.

Północną granicę śmiało można już nazwać klasyką polskiej fantasy. Kres przed dwudziestu laty stworzył ciekawy świat, w którym osadził przyzwoitą fabułę. Dziś można się czepiać sposobu w jaki opowiedział swoją historię, ale poza chropawą narracją cała reszta wciąż się broni.

8
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Północna granica
Cykl: Księga Całości
Tom: 1
Autor: Feliks W. Kres
Wydawca: Trickster
Data wydania: 1995
Liczba stron: 202
Oprawa: miękka
Format: 140x200 mm
ISBN-10: 8386723506



Czytaj również

Północna granica - Feliks W. Kres
Przerost formy nad treścią
- recenzja
Północna granica - Feliks W. Kres
Ciężkie życie żołnierza
- recenzja
Grombelardzka legenda (e-book)
Pamiętajcie o Kresie!
- recenzja

Komentarze


Melanto
   
Ocena:
+4

O Kresie warto przypomnieć, dobry to pisarz ( jestem tu bardzo oszczędna w pochwałach, bo to mój ulubiony chyba twórca fantasy w naszym kraju), choć "Północną Granicę" z jego powieści lubię najmniej (bo jest krótka i nieco monotematyczna w porównaniu do dalszych części). Cykl Szererski tak naprawdę rozkręca się od "Króla Bezmiarów" i wówczas stwierdzenie, że proza Kresa nie broni się w konfrontacji z Wegnerem ( w konfrontacji z tym pisarzem nie broni się moim zdaniem Kres tylko w jednej dziedzinie) a nawet z Abercrombiem, przychodzi trudniej. Klimat w jego powieści jest bezbłędny, a co do problemów z wczuciem się w bohatera... Moim zdaniem w tego typu  prozie jest ono zbędne, w niektórych przypadkach preferuję opisowość i relacyjność. Tak jak tutaj właśnie. 

 

08-02-2014 19:01
Clod
   
Ocena:
+3

Mnie dziwi, że Kresa jest tak mało w papierowym obiegu, skoro jeszcze nie tak dawno temu MAG wznawiał jego książki. Na pewno można niektóre z nich znaleźć na allegro, ale żeby trafić na coś w jakiejś księgarni, trzeba mieć już sporo szczęścia.

Jak tylko będę miał czas wezmę się właśnie za Króla Bezmiarów, aby przekonać się, jak to rzeczywiście wygląda z tym rosnącym poziomem :) Przyznam, że rzuciłem okiem na kilka pierwszych stron i tam już od samego początku działo się więcej, a i narracja wydawała się bardziej potoczysta! Także liczę na przyjemną lekturę, a i nie omieszkam podzielić się wrażeniami, kiedy tylko skończę.

Jestem niezmiernie ciekaw, jakąż to dziedzinę wskazała byś, w której to Kres ustępuje Wegnerowi! :)

Cóż, mogę nie być obiektywny, gdyż bardzo cenię sobie wszelkie zabiegi, dzięki którym czytelnik bardziej zżywa się z bohaterem, dostaje o nim więcej informacji i jest w stanie go naprawdę dobrze poznać. Wszak nie na darmo właśnie ta postać staje się protagonistą, gdyby była nudna, raczej autor nie wybrałby jej do tej jakże ważnej roli.

08-02-2014 19:30
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+3

Książki z cyklu szererskiego to naprawdę kawał solidnego dark fantasy. Kres potrafi niezwykle sugestywnie kreować mroczne, brutalne historie. Ubolewam, ze odszedł od tego uniwersum na rzecz "monastyrowych", dumasowskich klimatów.

08-02-2014 20:10
lemon
    @Clod
Ocena:
+4

żeby trafić na coś w jakiejś księgarni, trzeba mieć już sporo szczęścia

To pewnie dlatego, że wznowienia słabo się sprzedawały (nikt nie będzie trzymał niechodliwych książek zalegających w magazynie) i prawdopodobnie poszły na przemiał. Czasem walają się po składach z tanią książką. Wszystkie tytuły dostaniesz za grosze w drugim obiegu. Dlaczego słabo się sprzedawały? Sam jesteś przykładem tego, że młodsi czytelnicy Kresa prawie nie znają. Jest to dziwne w kontekście takiej popularności fantasy w Polsce.

Może właśnie w postaciach tkwi przyczyna? Trudno je lubić. Cykl nie jest też podzieloną na tomy jedną powieścią, a kilkoma osobnymi, więc nie da się czekać na dalsze losy "ulubieńców", jak to ma miejsce w tasiemcach fantasy.

08-02-2014 20:18
Patryk Cichy
   
Ocena:
+2

To co najbardziej podobało mi się u Kresa, to nastrój. Rzadko zdarzało mi się czytać książki tak przygnębiające, czasem wręcz aż do poziomu sadyzmu w stosunku do czytelnika. Postaci zresztą również.

Północna granica jakoś dziwnie mnie zaintrygowała, chyba po prostu jak dla mnie była to dość oryginalna powieść. Potem czytałem Króla Bezmiarów i to już było coś zupełnie innego... Dużo bardziej rozbudowana książka, szeroko zakrojona pod każdym względem, a jednak, nie wiedzieć czemu, nie urzekła mnie tak bardzo. Mam gdzieś na półce nieczytane Północne królestwo i Tarczę Szerni, powinienem się za nie w końcu zabrać.

A dlaczego wznowienia nie wypaliły? Wiem z bardzo pewnego źródła, że sprzedawały się znośnie, choć nie schodziły jak ciepłe bułeczki, ale wszystko poleciało na łeb, na szyję, gdy Kres ogłosił, że rezygnuje z pisania. Z dnia na dzień sprzedaż zmalała drastycznie. Bo wielu ludzi kupowało licząc na uzbieranie w jednolitej szacie graficznej wszystkich dotychczasowych tomów, wraz z tymi zapowiadanymi, nigdy nie napisanymi. Można powiedzieć, że pisarz sam trochę sabotował tę sprawę. Nie żeby nie miał prawa się wycofać, to w końcu jego decyzja, ale po prostu mógł chociaż poczekać, aż wznowi się całość, a potem przejść oficjalnie na emeryturę.

08-02-2014 20:46
37310

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1

Jest dużo prawdy w tym co Patryk napisał, bo sam zacząłem zbierać nowe wydanie,  ale nie skończyłem.  Pisarz zawiesił działalność,  wydawnictwo przestało wznawiac książki,  nie bylo sensu kupować kolejnych tomów.  

08-02-2014 21:58
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+2

Najlepsza częścią cyklu jest Gromberlandzka Legenda. Tak mroczna ze aż warhammerowa. W moich ustach to najwyższy komplement! ;) O rezygnacji Kresa z pisarstwa nic nie wiedziałem.  Dlaczego?! Duża strata dla czytelników. :(

08-02-2014 23:42
lemon
   
Ocena:
+1

zacząłem zbierać nowe wydanie, ale nie skończyłem. Pisarz zawiesił działalność, wydawnictwo przestało wznawiac książki, nie bylo sensu kupować kolejnych tomów

Nie bardzo rozumiem - powieści to odrębne historie w tym samym świecie. Przestaniesz grać w dobrego erpega, jeśli wydawca zapowie, że nie będzie już wydawał dodatków? Patryk, przestaniesz czytać Mastertona, jeśli powie, że ma już dość i odchodzi na emeryturę? :)

08-02-2014 23:56
Ausir
   
Ocena:
+4

"Grombelardzka legenda" już w poniedziałek w BookRage. :)

09-02-2014 00:03
Patryk Cichy
   
Ocena:
+1

@lemon: to nie ja napisałem, tylko skorpion.

A ja mam pierwsze dwa tomy Księgi Całości i ostatnie dwa. Środkowe chętnie dokupię, jak znajdę. Pod warunkiem, że będą to te starsze wydania sprzed ok. 10 lat, żeby pasowały do moich na półce.

09-02-2014 00:07
lemon
    @Patryk
Ocena:
+2

Wybacz, błędnie zinterpretowałem Twoje słowa i zaliczyłem Cię do tych, którzy sobie odpuścili.

09-02-2014 00:16
Ausir
   
Ocena:
+1

"Północną granicę czytałem na czytniku, po uprzednim konwertowaniu pliku epub do moobi, co być może miało wpływ na ostateczny wygląd e-booka"

Hm, jeśli był to legalny e-book to po co konwersja? W BookRage wszystkie książki dostępne są do pobrania w formatach mobi, epub i pdf.

09-02-2014 00:19
yukiyuki
   
Ocena:
+4

Z tego co pamiętam to Kres jeszcze "podpadł" jedną sprawą - otóż zaczął przepisywać i poprawiać stare powieści... Wiem, ze to teraz dość popularny zabieg (Białołęcka, Kossakowska), ale też wiem z pewnego źródła, ze niektórzy jego fani byli dość mocno zbulwersowani i poniechali zakupów kolejnych wydań i pozycji tego autora, skupiając się co najwyżej na obiegu wtórnym...

Dla mnie rządzi Gromberlandzka Legenda... Mroczna i chwilami bardzo nieprzyjemna, ale miała takie wyraziste postacie...  Ja po lekturze czułam się jak ogłuszona - praktycznie po każdej jego książce musiałam się chwilę otrząsnąć i długo nie mogłam się zdecydować, czy lubię ją czy nie... Dobre książki, świetne historie, kawał dobrej literatury, ale trudne "do lubienia". 

09-02-2014 08:59
   
Ocena:
0

Ja jak lubię opowiadania Kresa, tak denerwują mnie jego powieści.

W PG irytujący był timeskip inwzji Alerów i takie se zakończenie.

09-02-2014 11:12
Clod
    @Ausir
Ocena:
0

A z tego to powodu, że w czasie owego bookrage nie miałem jeszcze czytnika i wszystko ściągałem jako epub.

09-02-2014 12:14
TO~
   
Ocena:
+4

Ależ mi zrobiłeś tą recenzją powrót do przeszłości. Idę poszukać na półce "Prawa sępów" i biorę się za kolejne czytanie. Dzięki :)

09-02-2014 12:23
37310

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1

@Lemon

Chodziło mi o to, że lubie mieć książki z jednego wydania. MAG zaczął wznawiac serię,  ale nie skończył,  więc nie widziałem sensu w kupowaniu kolejnych tomów. No już mam takie zboczenie, że wszystko musi ładnie wyglądać na półce. Nie chodzi mi, że przestaje czytać, tylko przestaje kupować. 

09-02-2014 12:54
Melanto
   
Ocena:
+2

Mam to szczęście, że nie posiadam tylko "Pani Dobrego Znaku", którą z kolei posiada biblioteka, zatem jak nabiorę ochoty to wiem, gdzie szukać. Też mnie dziwi, ze tak niewiele osób zna twórczość Kresa, a jeśli już, to faktycznie są to starsi czytelnicy. Za to, jak widzę po komentarzach, recenzja budzi większe zainteresowanie niż cała masa nowych rzeczy, a to też o czymś świadczy. 

Co do postaci... Najbardziej u Kresa lubię koty i Raladana. Natomiast co do innych, to może i się ich nie lubi, ale diablo intrygują, a drobne sceny z ich udziałem zapadają w pamięć i poruszają. Wszystkie sceny śmierci, jakie się przewijają w jego powieściach, są doskonale napisane i nie potrafię o nich zapomnieć, za każdą lekturą, chociaż wiem, co będzie, wrażenie jest takie samo. I są tacy bohaterowie, z którymi naprawdę można się zżyć. 

Clod, Kres przegrywa z Wegnerem w kwestii scen batalistycznych ( ale chaos wojenny opisuje lepiej :P ).

09-02-2014 12:59
Ausir
   
Ocena:
0

"A z tego to powodu, że w czasie owego bookrage nie miałem jeszcze czytnika i wszystko ściągałem jako epub."

Książki z BookRage zawsze można ściągnąć ponownie z linka podanego w pierwszym mailu po zakupie. :)

09-02-2014 14:17
Clod
   
Ocena:
0

Rzecz jasna, jeśli owy mail nie został wcześniej skasowany :P

09-02-2014 14:20

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.