» Relacje » Polcon 2012

Polcon 2012

Polcon 2012
W ostatni weekend sierpnia we Wrocławiu odbyła się XXVII edycja Polconu, jednego z najważniejszych polskich konwentów. Wybrałem się na niego z tym większą ochotą, że nigdy dotąd nie odwiedziłem żadnego konwentu organizowanego w stolicy Dolnego Śląska. Chciałem zobaczyć, jak ekipa z miasta CoolKonów, Dni Fantastyki, Gratislavii, Tatooine, NiuConów i Innych Sfer podoła wyzwaniu, jakim jest zorganizowanie tej wędrującej imprezy.

Polcony to konwenty szczególne. Przez wielu traktowane jako dobro wspólne całego fandomu, oprócz ściśle określonych regulaminem wymogów muszą spełniać także szereg niepisanych warunków i oczekiwań, żywionych szczególnie przez zorientowaną bardziej literacko, raczej tradycyjną, część środowiska. Z powyższego wynika o wiele mniejszy margines błędu, na jaki mogą sobie pozwolić organizatorzy zmieniającego co roku lokalizację konwentu. Jak w takim razie poradziło sobie z tym zadaniem stowarzyszenie Wratislavia Fantastica powołane specjalnie w celu zorganizowania Polconu 2012?

Polcony od paru lat odbywają się w lokalizacjach o bardzo wysokim standardzie: centrach konferencyjnych i targowych albo nowoczesnych budynkach wyższych uczelni w największych polskich miastach. Mimo tego Akademia Przyrodnicza we Wrocławiu, która gościła programową część Polconu, robiła wrażenie. Niedawno zbudowany, ładny budynek, praktycznie w centrum miasta, otoczony hostelami, hotelami i centrami handlowymi, akademiki dosłownie za ścianą, klimatyzowane sale wykładowe i ogromna aula - pod tym względem nie ma czego zarzucić organizatorom. Wysokość pełnej akredytacji na konwent, wynosząca w dniu imprezy 60 złotych, w ogóle nie budziła zdziwienia.

Po przybyciu na teren konwentu w oczy rzucała się kolejka, jaka ustawiła się przed budynkiem. Niektórzy czekali na wejście nawet po dwie godziny, w pełnym słońcu, a akredytowanie uczestników w szkole sypialnej ruszyło z godzinnym poślizgiem. Ciężko byłoby obarczać winą za klęskę urodzaju organizatorów czy obsługujących akredytację gżdaczy, którzy uwijali się jak w ukropie, gdyby nie fakt, że jak na imprezę o takiej skali przy wejściu było bardzo mało stanowisk akredytacyjnych. Zamiast wykorzystać wolną część korytarza na dodatkowe stanowiska, chociażby na czas największego nasilenia przybywających (czyli w czwartek), urządzono tam coś w rodzaju centrum dowodzenia relacją wideo na żywo. Sama idea nie jest zła, ale pozostawiła wrażenie, że priorytety nie były do końca dobrze wyważone.

Niezbyt sprawnie zorganizowano kwestię noclegów. Na kilka tygodni przed konwentem organizatorzy informowali na stronie, że zarówno w salach wspólnych w oddalonej o kilka przystanków szkole, jak i akademikach w sąsiedztwie konwentu brakuje wolnych miejsc. Jednak na miejscu okazywało się, że miejsca oczywiście są - i to nie tylko w wymienionych wariantach (10 zł za cztery dni w szkole sypialnej, ok. 30 złotych za noc w akademiku), ale również w hostelu znajdującym się obok Uniwersytetu Przyrodniczego. Co prawda dzięki tej "dezinformacji" uczestnicy, którzy zawczasu nie zadbali o nocleg, nie byli pozostawieni na lodzie, ale niedopatrzenie w tak ważnej sprawie wystawia organizatorom złe świadectwo.

Program Polconu 2012 był ewenementem na tle poprzednich edycji - choć niestety nie pod względem jakości. Chodzi głównie o punkty programu związane z zaproszonym gościem specjalnym konwentu, niesławnym Erichem von Danikenem zajmującym się tzw. paleoastronomią. Jego wystąpienia odbywały się w ramach całego bloku programowego poświęconego paranaukowym teoriom spiskowym i historycznym, w którym oprócz jego wystąpień znalazły się prelekcje w rodzaju "Co odkryłem przez 20 lat badania UFO" - prowadzone w stu procentach na serio. Krótko mówiąc, zabiegi środowiska fantastycznego i walka ze stereotypem obłąkanych ufologów funkcjonującym w mediach głównego nurtu zdały się na nic, bo oto na imprezie będącej niejako wizytówką fandomu, obok spotkań z pisarzami, prelekcji o literaturze, fizyce i grach wyobraźni, promowano takie poglądy.

Poziom innych bloków programowych był różny. O ile trudno powiedzieć coś złego o prelekcjach z bloku literackiego, naukowego czy komiksowego, to np. erpegowy był bardzo słaby, godny raczej małej lokalnej imprezy (z całym szacunkiem dla nich), a nie kulminacji roku konwentowego. Choć wiele słabszych prelekcji pojawiło się w programie za sprawą łatania dziur po prelekcjach wydawnictw, które ostatecznie nie przyjechały na konwent, nie zmieniało to wrażenia, jakie wywoływała całość tego bloku. Słabo wypadła też część konwentu poświęcona samym grom - planszówkowy Games Room zorganizowany na ciasnej antresoli w holu z małą liczbą miejsc, nieliczne sesje RPG. Na tym tle najlepiej wypadły LARP-y: było ich dużo, zostały dobrze przygotowane i cieszyły się uznaniem uczestników.

Dziwny momentami wydawał się dobór sal do poszczególnych atrakcji - spotkanie autorskie z Andrzej Sapkowskim to wymarzony punkt do wielkiej auli, a nie do małej sali wykładowej, w której nie mieścili się wszyscy fani ojca Wiedźmina. Prowadzący punkty programu nie byli informowani o dokonywanych w ostatniej chwili zmianach w godzinach ich wystąpień. Mimo to nie słyszałem o odwołanych z tego powodu prelekcjach. Ogółem, takich errat i przetasowań w programie było o wiele mniej niż na poprzednich edycjach Polconu.

Mimo tej listy potknięć nie można nie wspomnieć o lepiej zorgnizowanych aspektach konwentu.
Znana z CoolKonów szkoła sypialna była dobrze skomunikowana z budynkiem konwentu (nawet nocą kursował między nimi bezpośredni autobus), położona blisko dworców PKP i PKS, a przy tym czysta i zadbana. Z kolei pl. Grunwaldzki, przy którym znajduje się Uniwersytet Przyrodniczy, jest dużym węzłem komunikacyjnym i oferuje wygodny dojazd do różnych części Wrocławia, co bardzo ułatwiało długie konwentowanie i zwiedzanie miasta. Zaraz obok wejścia na teren konwentu znajdował się dobry i stosunkowo niedrogi grill-bar (chociaż jego obecność okupiona została regulaminowym zakazem wnoszenia na teren konwentu ciepłych posiłków [sic!]). Organizatorzy oraz ci, którzy najczęściej mieli do czynienia z uczestnikami konwentu - gżdacze, obsługa akredytacji, ochroniarze - zachowywali się wzorowo i sprawiali bardzo profesjonalne wrażenie. Wielka brawa dla nich!

Dochodząc do podsumowania, staję przed poważnym dylematem. Zastanawiam się mianowicie, z jakiej perspektywy oceniać Polcon. Patrząc na niego tylko i wyłącznie w kategoriach przeciętnego uczestnika, mogę uznać, że to był dobry konwent. Mimo wyżej wymionych zarzutów organizacja na zewnątrz nie zgrzytała, na imprezie dużo się działo, a liczba zaproszonych gości robiła wrażenie. Z drugiej strony - skandaliczny bałagan związany z głosowaniem na nagrodę Zajdla (na Forum Fandomu musiało odbyć się głosowanie, czy w takich okolicznościach nagrodę w tym roku w ogóle można przyznać), liczne narzekania poszczególnych niższych rangą organizatorów na bałagan i prowizorkę panujące "wewnątrz" konwentu (czego objawami zapewne były m. in. zamieszanie z wydawaniem kart do głosowania na Zajdla i problemy z noclegami) czy kontrowersyjne decyzje związane z programem. Generalne wrażenie, które wywarł Polcon, było dobre, ale jednocześnie stanowił on niezły materiał poglądowy na temat błędów, jakie można popełnić przy organizacji tak dużej (trzy i pół tysiąca uczestników!) imprezy.

Wystawiona przez mnie ocena stanowi próbę znalezienia średniej między wrażeniami przeciętnego konwentowicza a wiedzą na temat błędów, których następcy tegorocznego Polconu powinni za wszelką cenę unikać. Mam nadzieję, że następne konwenty we Wrocławiu będą sprawniej zrobione, bo z chęcią powrócę w tamte okolice - choć już nie na Polcon, ponieważ jego przyszłoroczna edycja odbędzie się w Warszawie.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


6.0
Ocena recenzenta
6.43
Ocena użytkowników
Średnia z 22 głosów
-
Twoja ocena
Konwent: Polcon
Od: 23 sierpnia 2012
Do: 26 sierpnia 2012
Miasto: Wrocław
Strona WWW: polcon2012.pl/
Typ konwentu: fantastyczny



Czytaj również

Polcon 2017
Grunt to atmosfera
- recenzja
Puchar Mistrza Mistrzów 2016 Polcon
Trening Czyni Mistrza
Polcon 2013
O Kolejkonie słów kilka
- recenzja
Polcon 2011
Perfekcyjna niedoskonałość
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4
Kamulec - wychodzę z założenia, że skoro trzydniowy bilet na "targi bioenergoterapii", ktory jest w moim przekonaniu już prawie konwentem fantastów, może kosztować 30 zł, to na targi fantastyki szeroko rozumianej też by się dało.
Poszedłem jakis czas temu na taką imprezę i oprócz ponad setki boxów różnych stoisk widziałem:
-wywiad z jakąś panią, autorką książki o przepisach odchudzających
-pokaz karate, aikido i iaido
-pokaz tańca irlandzkiego
-pokaz węży (można było sobie pogłaskać i zrobic fotkę z białym pytonem, czy tam boa)
-pokaz bielizny damskiej (nie wiem co to ma wspolnego z bioenergoterapią, ale oglądało się miło)
-występ indian grających muzykę filmową na fletniach
a w boxach:
-Producenci biżuterii dawnej
-oferty salonów masażu terapeutycznego, z mozliwoscią odbycia seansu na miejscu.
- domy wydawnicze, mające w ofercie ksiązki o uzdrawianiu słoncem, tarocie, buddyzmie, Danikenie i zdrowym żarciu
- pan rzeźbiący ekologiczne szachy z drewna
- kuchnia krysznitów, ktorzy karmili głodnych
-budka z hotdogami dla tych, ktorych krysznici nie nawrócili
-stoisko z różdżkami
-box, w ktorym pani wróżyła z tarota
- naświetlanie jakąś lampą medyczną
- hipiski sprzedające kolorowe paciorki
- kilka boxów z roznymi "mędrcami" i guru swojej społecznosci (podejrzewam, że odpowiedniki naszych Sapkowskich i Oramusów), ktorzy opowiadali o swojej filozofii, podpisywali książki itd. Kilku tez mialo swoj czas na scenie, robiąc prelekcje i wykłady.
- stoisko z bielizną erotyczną
- kilka stoisk z domami wczasowymi i agroturystyką.
-pszczelarz sprzedający miód ze swojej pasieki
-pani robiąca konfitury makrobiotyczne
i tym podobni ludzie.

do tego - dwie knajpy z piwem i telewizją, jedna restauracja, czyste kible, obslugiwane przez ekipy sprzątające, miłe i pomocne hostessy, profesjonalna i nie rzucająca się w oczy ochrona.
Bilet - 30 zeta za piątek, sobotę i niedzielę. 12 zeta za jeden dzień. Frekwencja? Ok 4000 osób łącznie. Gdzie? Na zadupiu, w Opolu, w hali "Okrąglaka". Nie w Warszawce, nie w Kraku, nie we Wrocku ani innej dużej aglomeracji. Do tego - obsluga prasowa, regionalna telewizja, był nawet konferansjer, ktory te cudownosci na scenie zapowiadał.

Da się? Otwarta formuła, dostęp dla "mugoli", przystępna cena wejsciowki, atrakcji sporo, jesli kogos interesują te klimaty. Brak informatora (kilka tablic z planem targow i telebim), papierowy bilet, zamiast fancy-szmancy identyfikatora. I z pewnoscią organizatorzy na tym nie stracili. A robila to wszystko od początku do końca agencja reklamowa.
Połowę tych wystawców daloby się spokojnie zaprosic na konwent fantastyczny (mielismy bardzo miłego pana z zegarkami steampunkowymi np) i jeszcze by za to zapłacili. Skoro stać dziadka sprzedającego miód, stać i jedno czy drugie wydawnictwo erpegowe. Wystarczy zabrać się za to z głową.
Żeby rozbudowac część kulturalną (serio, prelki o kotach?) wystarczyłoby pobrać jakis grant z Unii, potem drugi od województwa i trzeci od ministra kultury i jechane.
I student czy licealista nie jest tu targetem utrzymującym imprezę - jak sam zauważyłeś, oni ne mają zbyt dużo kasy. Ale będzie nim pan z żoną i kilkuletnim dzieciakiem, ktory wejdzie po kościele i kupi dżem, albo paciorki dla żony, może jeszcze kilka ekologicznych świeczek i płytę z indiańskimi szlagierami. Tutaj - figurki do starwarsów, smieszną koszulkę czy książkę z autografem Sapkowskiego, mangowy breloczek, cycatą podkladkę pod mysz albo premierową limitkę gry na PCta. Zresztą, umówmy się, "biedny student" też wybuli na takiej imprezie, bo trzeba kolekcjonować i jest okazja - widziałem nie raz na Polconie.
Niech każdy zostawi po 100 zł w sklepikach na takich targach. Przywalasz prowizję na sprzedawcach, rzędu 20% (koszty reklamy i promocji, odpiszą sobie) i oprocz biletu za 30 dychy masz jeszcze 20 zeta z kazdego uczestnika. X 4000 zwiedzających - wow, zrobiło się nagle 200 tysi. Zostawią po 200 zł (bo oprocz poda trzeba kupic hamburgera, colę i kostki, oraz książkę, oraz wypiją kilka piw w knajpie na terenie imprezy) i masz nagle 280 tysi.
A jak to za mało, to zawsze dopchasz grantem unijnym albo od ministra. Taki unijny da ci np z 65% dofinansowania, czyli jak wezmiesz kredyt na te 900 tys. (za mało? Za tyle odbywają się konferencje w hotelach, z żarciem w restauracji i hostessami w miniówkach) to unia zwroci ci 600 - do spłaty zostaje 300, ktore zarobisz na wystawcach i biletach.
Ale nie, tak się nie da, prawda?
03-09-2012 08:44
von Mansfeld
   
Ocena:
+1
@Scobin
Ej, reszta Twoich zarzutów generalnie jest merytoryczna, ale ten to już cios poniżej pasa. Zresztą dla ilu osób nabijanie fejma byłoby wystarczającą rekompensatą za dziesiątki, jeśli nie setki godzin darmowej pracy? No i tak czy inaczej najlepszym sposobem nabijania fejma jest robienie imprez, na których ludzie dobrze się bawią. ;)

Co do tego zarzutu Zigzaka, to się zgodzę - nawet w Avangardzie można spotkać takich pojedynczych ludzi (innych niż Xaric, MaWro czy Mag). Nie uniknie sie traktowania organizowania konwentu głównie dla "autorytetu", póki mentalność erpegowców się nie zmieni.

W sumie, dawno nie przeczytałem komentarza Zigzaka, z którym zgadzałbym się w więcej niż 1/3. ;)
03-09-2012 08:49
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
No to masz plusika :)
03-09-2012 09:06
Wlodi
   
Ocena:
+3
Organizowałem oraz współorganizowałem turnieje gier bitewnych. Liczba osób uczestniczących wahała się od 50 do 250. Nie mogę porównywać tego z porządnymi konwentami, ale pozwola mi, to na ocenę ogromu pracy wymaganego na przygotowanie takiej imprezy. Nie zmienia, to jednak faktu, że kiedy za coś się płaci, to ma się oczekiwania.

Były, to czasy kiedy na turnieju organizatorzy brali pieniądze, aby spłacić koszt wynajęcia szkoły. Czasem turnieje trwały dwa dni, a uczestnicy po prostu spali na hali szkolnej, bądź w salach. Odszedłem z środowiska, ale ciągle obserwowałem co się dzieje. Uczestnicy pomału zaczęli mieć większe oczekiwania, jak również byli otwarci zapłacić ciut więcej, aby mieć w ramach turnieju np. gorące posiłki. Jakoś udało się i w chwili obecnej ceny za turnieje bitewne (kilku dniowe) nie są dużo droższe od tych sprzed lat. A gwarantują dużo więcej. Chciałem to tylko wspomnieć, jako ciekawostkę.

Natomiast teraz słów kilka o tegorocznym Polconie. Niestety nie do końca spełnil on moje oczekiwania. Za duży chaos przy salach. Nieoczekiwane zmiany programowe. Przesuwanie części programowych na godziny innych prelekcji o podobnej tematyce. I jeszcze coś co moim zdaniem jest zmorą konwentów, a pewnie dużo osób myśli nad rozwiązaniem tego problemu. Niekompetentni prelegenci. Kiedy przychodzę na prelekcję z zakresu historii to liczę, że osoba która będzie przedstawiała temat nie będzie jedynie pewna swego pseudonimuw fandomie. „Zabawnie” ogląda się osobę, która tłumaczy się ciężką podróżą i, że dopiero co pojawiła się na konwencie. Napisałem „zabawnie” ponieważ mnie nie byłoby do śmiechu jeśli co chwila ktoś z sali poprawiałby moje błędy z podstawowej wiedzy. Najwyraźniej prowadzący miał dobry ubaw używając co chwila kolokwializmów, a do tego nawet nie znając się do końca na temacie o którym miał mówić. Czy nie da się wreszcie weryfikować kompetencji osób?

Co do gżdaczy, to nie wiem ilu ich było w tym roku. Szkoda, że nie mieli swoich stanowisk na każdym z pięter w określonym miejscu. Dużo by to ułatwiło.
03-09-2012 09:38
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
mnie np jeszcze irytowało zachowanie ludzi w punkcie informacyjnym. Ploteczki i pogaduchy to ja rozumiem, ale żeby czekać trzy minuty, zanim panienka się do mnie zwróci, bo musi dokonczyc rozmowe z rozmaślonym kolegą, dotyczącą jakiegos larpa na ktorym byli rok temu?
Nie do pomyslenia przy PROFESJONALNYM punkcie obsługi - podchodzę, i jesli nie ma kolejki, w trzy sekundy mam firmowy i profesjonalny uśmiech nr 3 i pełną atencję osoby obslugującej.
tutaj musiałem chamsko i niegrzecznie przerwać zaloty, by dowiedzic się, gdzie znajdę zapisy na Danikena.
"Gdzies tam, przy akredytacji", powiedziala naburmuszona panienka i wrocila do Ważnej Rozmowy z Rozmaślonym.
Znalazłem sam, w szatni, całkiem nie tam, gdzie akredytacja, pytając kilku "pomarańczowych". nikt nie był niczego pewien, w koncu jacys dobrzy konwentowicze mi pokazali gdzie zacz.
03-09-2012 10:17
Scobin
   
Ocena:
+5
@zigzak

Pozwól, że z braku czasu odpiszę bardzo krótko:

[EDIT]

1. Ale hale targowe wynajmują, hostessy są, w kiblach jest papier i nie pachnie nie mytym nerdem. Ot, małe przyjemnosci możliwe dzięki wolnemu rynkowi, a nie TWA.

Słusznie, zupełnie jak na Pyrkonie... Oh wait.

2. Dlaczego o swoich pomysłach piszesz tutaj, zamiast przesłać je organizatorom konwentów? Albo jeszcze lepiej: dlaczego nie przyszedłeś z nimi na dyskusję o przyszłości Polconów lub na Forum Fandomu? Tam miałeś znacznie lepszą okazję, żeby zmienić świat. :)

3. Generalnie: na pewno masz sporo dobrych pomysłów. Możliwe, że niemożność skomercjalizowania konwentów w ostatnich latach wynikała nie tylko z tzw. warunków obiektywnych, ale również z nastawienia i przyzwyczajeń organizatorów – jest tutaj trochę ludzi, którzy mają dużo doświadczenia w robieniu konwentów, być może oni będą chcieli wejść w dłuższą rozmowę. [O, widzę, że Ola już to zrobiła].

Ale nawet gdyby mindset stanowił 100%, a warunki obiektywne 0%, to proszę, nie piszmy o "TWA", "nabijaniu fejmu" itd. To nie ma sensu.
03-09-2012 10:56
Jade Elenne
   
Ocena:
+6
@ wszyscy
Dyskusje na temat profesjonalizacji konwentów ciągną się od lat. Pewnym przełomem był Polcon 2007 w Warszawie - od tamtego czasu konwenty coraz częściej goszczą w lokalizacjach typu MTP czy wypasione budynki wyższych szkół, ceny akredytacji idą w górę, więcej jest wystawców, informatory mają kredowy papier itp. Kamulec ma rację, że przynajmniej na początku konwenty "profesjonalne" miałyby bardzo silną konkurencję. Trzeba kogoś, kto zechce zaryzykować i spróbuje zrobić pierwszy krok. Przypuszczam, że za kilka lat będziemy mieli konwenty bardziej rozwarstwione, będzie liga konwentów dużych a'la targi (robionych przez profesjonalistów) oraz cała plejada konwentów małych, odbywających się według starej formuły, z gżdaczami itd. Polecam poczytać sobie stare dyskusje:
Pod notą Polconu 2007
Pod relacją I
i pod relacją II.

Dyskusja na temat zatrudnienia stałego orga jest stara jak świat, ostatnio wrócił do niej repek. Konwenty robione przez ochotników mają jednak wielką zaletę - uczą działań społecznikowskich, promują wolontariat i animowanie środowiska lokalnego. Mało się zwraca uwagi na ten aspekt, a jest on moim zdaniem niezmiernie istotny. Ludzie, którzy gżdaczują, sami też na tym zyskują, bo uczą się wielu rzeczy (choćby zarządzania zespołem), które kiedyś mogą im się przydać choćby w pracy.

Szalenie ciekawym przykładem jest Dzikon, który zaistniał dlatego, że pewien zapaleniec - najbardziej porąbany org konwentu, jakiego znam - chciał rozruszać swój rodzinny Pisz. Konwent skończył się wczoraj, a dzisiaj na rozpoczęciu roku szkolnego dzieci grały w planszówki, szkoła i lokalna biblioteka co tydzień będą urządzać imprezy planszówkowo-erpegowe, zaczyna działać stowarzyszenie, które zrobi kolejną edycję konwentu. To nie miałoby szans zaistnieć, gdyby konwenty były komercyjne, bo nikt nie będzie ryzykował pieniędzy na robienie konwentu w małym miasteczku z wielkim bezrobociem i z fatalnym dojazdem. Trzeba było takiego zapaleńca jak Dzikowy. Polecam też lekturę jego doświadczeń z władzami samorządowymi w Piszu i w Warszawie. Małe audiotele: kto dał mu więcej?

@ Llew, Włodi
Ewidentne błędy trzeba piętnować, chamstwo ze strony orgów czy ochrony jest nieakceptowalne (mnie samej dwa razy zdarzyło się czegoś takiego doświadczyć i ten drugi raz omal nie skończył się zerwaniem kontaktu z lokalnym fandomem). Co do niekompetentnych prelegentów też się zgadzam - sama po latach jeżdżenia mam listę osób, które cenię i które staram się zachęcać do robienia prelek na innych konwentach. Dobrym wyjściem jest to, co MaWro robi z blokiem erpegowym na Avie - zanim ruszy normalny formularz do zgłoszeń, MaWro ma już zaklepanych kilkanaście punktów programu od dobrych prelegentów i wydawców, do których wcześniej napisał i zaprosił ich do wygłoszenia prelekcji.

Marzy mi się fandomowa lista prelegentów, gdzie po każdym konwencie można by było wystawić ocenę/komentarz każdemu punktowi programu. Byłoby to duże ułatwienie dla orgów kolejnych imprez.


@ zigzak
"targi bioenergoterapii", ktory jest w moim przekonaniu już prawie konwentem fantastów
oO' Na żadnym z odwiedzonych przeze mnie konwentów takich rzeczy się nie promowało.

Konwenty w swej obecnej formule bliższe są konferencjom naukowym. A koszt udziału w takiej konferencji to - dla humanistów, nie wiem, jak w innych dziedzinach - circa about 100-200 zł samej opłaty konferencyjnej, nie licząc noclegu i wyżywienia.


do tego - dwie knajpy z piwem i telewizją, jedna restauracja, czyste kible, obslugiwane przez ekipy sprzątające, miłe i pomocne hostessy, profesjonalna i nie rzucająca się w oczy ochrona.
To akurat możesz mieć i na konwentach. Pyrkon miał ogródek piwny, kilka knajp, gżdacze sprzątali wszystko nad wyraz sprawnie, a ochrona była miła i kompetentna.


Bilet - 30 zeta za piątek, sobotę i niedzielę. 12 zeta za jeden dzień.
A nocleg był w tej cenie zawarty?

Da się? Otwarta formuła, dostęp dla "mugoli", przystępna cena wejsciowki, atrakcji sporo, jesli kogos interesują te klimaty.
Podstawowy błąd to założenie, że branża fantastyczna dysponuje takim samym zasobem finansowym i ludzkim jak bioenergoterapeutyczna. Tam chodzą naprawdę duże pieniądze, firmy stać na sponsorowanie takich zabaw. W fandomie fantastycznym masz AXN Sci-Fi, który daje kasę na kilka większych konwentów, i wydawców, których sponsoring sprowadza się do przeznaczenia kilku rzeczy na nagrody. Pieniądze i możliwości są po prostu nieporównywalne - ludzie potrafią płacić 80 zł za kawałek metalu na sznurku czy 5 stów za wizytę u wróżki. W fandomie pieniądze są na razie zbyt małe.

I z pewnoscią organizatorzy na tym nie stracili.
A ilu było wcześniej takich, którzy próbowali i stracili?

Połowę tych wystawców daloby się spokojnie zaprosic na konwent fantastyczny
A skąd wiesz, że połowę, a nie 33,2%?

Skoro stać dziadka sprzedającego miód, stać i jedno czy drugie wydawnictwo erpegowe.
Zapytaj wydawców erpegowych, ilu z nich zarabia _tylko_ na erpegach. I ile wcześniej do tego interesu dołożyli.

Wystarczy zabrać się za to z głową.
W życiu bym nie pomyślała! Dzięki za oświecenie mnie w tej materii.

Żeby rozbudowac część kulturalną (serio, prelki o kotach?) wystarczyłoby pobrać jakis grant z Unii, potem drugi od województwa i trzeci od ministra kultury i jechane.
Pisałeś kiedyś wniosek o taki czy inny grant? Starałeś się o dotację unijną? To nie jest takie hop siup. Spośród polskich konwentów udaje się to Pyrkonowi, który ma wsparcie województwa, i Avangardzie - ale nie konwentowi tylko akcji prowadzonej z biblioteką na Woli.

Tutaj - figurki do starwarsów, smieszną koszulkę czy książkę z autografem Sapkowskiego, mangowy breloczek, cycatą podkladkę pod mysz albo premierową limitkę gry na PCta.
Zapytaj konwentowych wystawców, jaki jest średni utarg na większym konwencie. Erpegowcy to nie mangowcy, nie kupują wszystkiego, jak popadnie;P

Niech każdy zostawi po 100 zł w sklepikach na takich targach.
Świetny pomysł. Każdy uczestnik podpisuje zobowiązanie, że wyda minimum 100 zł na gadżety albo przy wyjściu wręczy tę stówę organizatorom?

Przywalasz prowizję na sprzedawcach, rzędu 20% (koszty reklamy i promocji, odpiszą sobie)
Patrz wyżej. Zapytaj polskich wydawców erpegowych i planszówkowych, ile zarabiają na tym, co wydają i na co ich stać.

A jak to za mało, to zawsze dopchasz grantem unijnym albo od ministra. Taki unijny da ci np z 65% dofinansowania
Pod warunkiem, że go dostaniesz. Poza tym większość grantów to pieniądze, które dostaje się PO wykonaniu zadania, a nie każdy gospodarz obiektu zgodzi się na zapłatę pół roku po konwencie.

czyli jak wezmiesz kredyt na te 900 tys.
Już widzę stowarzyszenia składające się z ludzi zarabiających ~2k, jak dostają kredyt na 900 tys.

Ale nie, tak się nie da, prawda?
Kiedyś pewnie się uda. I jeśli ktoś się takiej inicjatywy podejmie, będę mu szczerze kibicować. Ale to będą targi, nie konwenty. Przed tymi, którym się udało zarobić na opisanych przez Ciebie targach, było wielu, którzy włożyli w to majątek i zbankrutowali. Nasza branża jest na to jeszcze za mała. Poza tym polski fandom jest jak na europejskie warunki bardzo młody; średnia wieku jest o wiele niższa niż w fandomach zagranicznych. A to na ogół przekłada się na możliwości finansowe. Z czasem zaczną u nas się pojawiać imprezy targowe, ale na to musimy poczekać.
03-09-2012 11:13
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ok, Pyrkon. nie bylem, ale wiele dobrego słyszałem. krok w dobrą stronę.

"Doprowadź" - wlasnie dokładam cegiełkę.

"Czemu nie byłeś" - po co? kto by słuchał? piszę tu. Zaintersowani zapewne klikają i wchodzą, zapoznają się.
Przedstawienie tego na panelu fandomu bez 3k20 poplecznikow skonczyloby się tym, czym propozycja samotnego czlowieka z ulicy na XXX Zjezdzie PZPR, by przeszli na kapitalizm.
Bądźmy realistami.
03-09-2012 11:18
Jade Elenne
   
Ocena:
+4
@ zigzak
po co? kto by słuchał? piszę tu. Zaintersowani zapewne klikają i wchodzą, zapoznają się.
Miło mi, że masz takie zdanie na temat naszej opiniotwórczości, ale naprawdę nie wszyscy czytają Poltera. Tzw. stary fandom siedzi głównie na liście dyskusyjnej i na grupach albo działa w klubach.

Przedstawienie tego na panelu fandomu bez 3k20 poplecznikow skonczyloby się tym, czym propozycja samotnego czlowieka z ulicy na XXX Zjezdzie PZPR, by przeszli na kapitalizm.
Bądźmy realistami.

Byłeś kiedykolwiek na Forum Fandomu? Większość ludzi przedstawiała tam swoje pomysły, nie mając obok 3k20 grupy wsparcia z argumentami do agresywnych negocjacji. Forum Fandomu służy między innymi temu, aby takich popleczników zyskać - i to wśród ludzi, których nigdy na oczy nie widziałeś i z nimi nie gadałeś. Co więcej, tam miałbyś szansę podyskutować o swoim pomyśle z ludźmi, którzy konwenty robią od lat, i dowiedzieć się, czy proponowanych przez Ciebie działań nie próbowali.
03-09-2012 11:34
Scobin
   
Ocena:
0
@zigzak

Tylko słówko, jeśli chodzi o "doprowadź": w międzyczasie przeedytowałem komentarz, bo stwierdziłem, że pierwszy punkt mojej odpowiedzi był trochę mało merytoryczny. ;-)
03-09-2012 11:45
Mag_Mag
   
Ocena:
+5
To ja tylko zacytuję ze strony kandydatury Londynu: "The bid, and the convention itself, will be non-profit-making organisations run entirely by unpaid volunteers." Czyli nie obrzucajcie się tu zachodem, bo tam też organizatorzy robią za darmo.
03-09-2012 11:51
~zigzak nielogowalny do Jade

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Za długo, żeby pisać z tabletu, więc szybko z biura:
ad 0 - hmm, widziałem przynajmniej raz pokaz tańców celtyckich, na konwentach, widziałem panią sprzedająca bizuterię z paciorków, widziałem pokazy sztuk walki i machania mieczem samurajskim (iaido), widziałem kupę innych rzeczy, które dałoby się wcisnąc i tu, i tu -choćby własnie pan sprzedający steapunkowe zegarki. Czy wydawnictwa z teoriami spiskowymi, czy Danikenem.


ad 1 cytat - i co z tego, że sa bliższe tej czy innej formule obecnie?
"Konferencja naukowa" to jakiś żart, prawda?

ad2 - tak wiem, bo był robiony na terenie targów MTP, a nie w szkole.

ad3. Niech nawet ten nocleg kosztuje drugie tyle, co bilet na targi bioenerogoterapeutów - czyli z noclegiem 60 zł.
Albo lepiej - dogadać się z hostelem na zniżki dla konwentowiczów, i niech sobie radzą.

ad 4. Podstawowy bład, Jade, to założenie, że imprezy fantastyczne mają być TYLKO dla ludzi z fandomu. Jesli zrobisz imprezę otwartą na localsów ( w tej formule robione są np festyny średniowieczne), to przyjdą i coś kupią, choćby pamiątkę z imprezy i plastikowy miecz świetlny dla dzieciaka.
I dla mugola zabawka z 10% narzutem, wymuszona przez dzieciaka, to żaden problem.

ad5 - nie mam danych - wiem natomiast, że akurat ta impreza bardzo dobrze zarobiła.

ad6 - patrz ad 0 - "połowa" to oczywiście chwyt retoryczny. Ale odpowiem w drugą strone - skąd wiesz, że nie polowę? Próbowałas zapraszać takich ludzi?

ad 7- oczywistości czasem trzeba przypominać. Jesli sie mysli o fejmie, nie o jakości imprezy, pewne rzeczy moga umknąc.

ad 8 - nie pisałem. ale moi klienci pisza je czały czas, moja narzeczona, którą miałas okazje poznać pracuje w spółce państwowej, która takie projekty pisze, na rozwój nauki i technologii, wiem jak to wygląda, bo dodatkowo mój ojciec sam teraz taki projekt pisze - na załozenie firmy, która bedzie takie projekty pisała na zamówienie. Przypadkowo - zwiazane własnie z propagacją kultury i edukacji. Znam temat, wiem o czym mówię, bo tytłam sie w nim zawodowo, prywatnie i rodzinnie.

ad9 - nie muszę pytać "wystawców" - skoro handluja na zamkniętej imprezie, na którą przychodzą wyspecjalizowane, chciwe i biedne nerdy, nie ma się co dziwić - zwróć uwagę, że piszę o panu z dzieckiem i zoną, który na taką imprezę wchodzi podczas niedzielnego spaceru - o n00bie z małym synkiem, który byc może przez wizytę na takiej imprezie zapali się do fantastyki i stanie się kolejnym klientem.
To też znam z autopsji - wbrew pozorom np w sklepach GW nie sprzedaje się najwięcej nerdom bitewniakowym, tylko n00bom, ktorzy zaplączą się przypadkiem, zaciekawieni miejscem i kolorowymi zabawkami. Poza tym, świat się nie konczy na erpegowcach, a rozmawiając w kontekście Polconu należy zauważyć, że to konwent fantastyczny, a nie erpegowy.
Chcesz więcej klientów? Sproś ludzi grających w gry komputerowe. I zaproś wydawnictwa te gry sprzdające. Zaproś komiksiarzy, niech uzupełnią kolekcję.
Zaproś karciankowców, zrób im giełdę.
Sponsoring od wydawnictwa - to jakiś żart, prawda?
Robisz targi, tworzysz ich renomę, a jak ktos się chce do niej podczepić, to niech płaci - zwyczajowe 20% od utargu. ale wtedy zapewniasz mu szeroki strumień klientów.
A wtedy wejdize więcej ludzi, i zostawią więcej kasy. Także wydawcom. Proste.

10) Co do tej stówy czy dwóch - Jade, na następnej imprezie erpegowej ze sklepikami, zrób ankietę i stój przy wyjściu, zamiast latac po konwencie, i zrób ankietę - co kupiłeś na konwencie? Albo lepiej - za ile?
Do tego spytaj, gdzie jadł i ile na żarcie wydał.
Zsumuj kolumny - na tej podstawie określisz, ile średnio wydaje uczestnik konwentu. Ja obstawiam, że między 100 a 200 złotych w sklepikach. Bo tyle np kosztuje planszówka, tyle kosztuje podrecznik do najnowszego erpega, tyle kosztuje limitka komiksu, tyle kosztuje wreszcie gra komputerowa. O żarciu i napojach nie wspomnę.

Jedzą zaś i piją wszyscy. Mając takie utilities na terenie konwentu, pewnie by nie łazili za daleko - patrz bar na Polconie - dobry pomysł.

ad 11. Skoro napływ nowych klientów jest znikomy, bo na imprezach, na których się wystawiają nie pojawiaja się ludzie z zewnątrz - dziwisz się? Poza tym wciąż - wierzę, że taki wydawca zarabia więcej, niż taki pan od miodu czy babka wróząca z tarota. Jesli jest inaczej, to poproszę jakieś twarde dane. Poza tym, zawsze można podniesc marżę na czas konwentu, a "stałym klientom konwentowym"" udzielać rabatu na zasadzie kodów zniżkowych, whateva. Zresztą - nawet jesli nie kupią na konwencie, to obejrza, pomacają, a potem wróca do domu i zamówią przez internet - to tez jest zysk z marketingu uprawianego na konwencie.
Do tego - machniesz prelkę czy dwie o swojej premierowej grze, i nakład wyprzedany :)

ad 12 Jade - ja piszę o PROFESJONALISTACH, cały czas, czyli o ludziach i firmach, którzy zajmuja się tym ZAWODOWO. Czyli o np agencjach reklamowych - zdziwiłabys się, wiedzac jakie mają obroty. Nie mówimy tu o amatorskich stowarzyszeniach, składających się z amatorów, choćby i doświadczonych w konwentowaniu.
Takie agencje bez trudu zdobywają wyższe kredyty - zwłaszcza, gdy mają napisany i przyklepany grant unijny.
Bierzesz kredyt, grant spłaca 65% po poł roku czy tak kiedy zostanie ci przelany (bierzesz karencję), ty masz kase po konwencie, spłacasz tyle, ile ci się nie pokryje z grantu, reszta to zysk.
I nie musi robić tego firma pełna entuzjastów, którzy nie mają pojecia o biznesie, tylko firma profesjonalna, która ma kapitał żeby w to włożyc, i gwarancję opłacalności.

Jade, to co napisałas daje mi obraz wiedzy biznesowej przeciętnego orga konwentów. i staje sie to dla mnie jasne, dlaczego w Polsce nie ma profesjonalnych konwentów. Bo nie ma ludzi, którzy rozumieją jak działają takie rzeczy, by były profesjonalne.
Sa ludze, którzy od dziestu lat powtarzają ta samą formułkę (ok, powoli ewoluującą w stronę dobrego), opierając się na "wolontariuszach", kumplach i układach.

PZPR jak nic. Lekka odwilż na Pyrkonach być może się zaczyna.











03-09-2012 12:19
Wlodi
   
Ocena:
+4
@Jade
Marzy mi się fandomowa lista prelegentów, gdzie po każdym konwencie można by było wystawić ocenę/komentarz każdemu punktowi programu. Byłoby to duże ułatwienie dla orgów kolejnych imprez.

Stworzenie portalu gdzie wpisuje się prelegentów, oraz informacje o programach konwentowych nie byłoby problemem. Do tego ściągałoby się odpowiednie dane itd. Bardzo dobry pomysł. Myślę, że znalazłoby się grono ludzi chętnych poprowadzić coś takiego. :)

Dzięki temu wreszcie możnaby uniknąć nieprzyjemności. :)


03-09-2012 12:21
Scobin
   
Ocena:
+3
To ja może jeszcze tylko o jednym:

Sa ludze, którzy od dziestu lat powtarzają ta samą formułkę (ok, powoli ewoluującą w stronę dobrego), opierając się na "wolontariuszach", kumplach i układach.

PZPR jak nic.


Kto by się spodziewał, że macki komuny sięgnęły aż do Londynu. :)
03-09-2012 13:36
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Scobinie, ale ty widziałes kiedyś szkolenie wolontariuszy w krajach wysp?
To nie jest gżdacz z łapanki, tylko osoba ktora pezeszla kurs obslugi klienta, bhp, pierwszej pomocy, zna na pamięć gtafik imprezy, miejsca ewakuacyjne, ma listę telefonów i krótkofalówkę, dostała inspirujące i motywujące pouczenia, regulacje prawne i obietnice wpisu do CV, jest nakarmiona, ma zapewniony nocleg i tak zwaną dietę.
I system ocen, dokonywanych przez supervisorów, ktorzy potem wystawiają opinię do CV.
Spieprzysz coś- twoj super to wylapie,od tego jest. I nie ma zmiłuj.
Chcesz powiedzieć, ze wszystkie te elementy występowaly np na Polconie?
Jesli tak, to super.
Jednak jakos w to nie wierzę.

Przejrzalem fotorelację Jade - piękne fotki ze zjazdu partii :)
03-09-2012 14:27
Malaggar
   
Ocena:
+2
Zigzak, po co iść w profeskę skoro bandzie niedomytych nerdów wszystko jedno jest w jakich warunkach się wszystko odbywa, a śmierdzące stopy dodają fejmu?

A poza tym, to podważasz profesjonalizm grzydal, gżdacza czy innej onomatopei? ;)
03-09-2012 14:33
Krzyś
   
Ocena:
+1
Wszystkim, którym się wydaje, że jak się płaci ludziom to ludzie pracują lepiej, polecam tę prezentację: http://www.ted.com/talks/dan_pink_ on_motivation.html

@zigzak
Jeszcze mi się nie zdażyło wydać stówki na konwencie na cokolwiek. Ba, z tego też powodu nie przyjechałem na Polcon- bo był cholernie drogi, bo musiałbym zapłacić za nocleg, za dojazd też niemało itd. Nadmienię, że jedzenie przywożę zawsze we własnym zakresie. Bo tak jest najtaniej. I wiem że nie jestem w tym osamotniony, mało tego, wydaje mi się że tacy, którym nie żal wydać kasy na "niedzielny spacer", są w mniejszości.

Bo na konwent się nie jeździ wydawać pieniędzy :)

PS. Tak mi się też zdaje, że gdzieś w tej dyskusji gubi się dobra, konwentowa atmosfera.
03-09-2012 14:48
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dyskusja pod hasłem - "Nie znam się to się wypowiem".

03-09-2012 14:53
Maqu
   
Ocena:
+5
To u góry to ja ;)

Robiąc z Konwentów Targi skończy się na tym, że będzie nas tylu co zbieraczy minerałów. Bo wszystkie dzieciaki, które teraz się świetnie bawią, za minimalną cenę w minimalnych warunkach, zarażając się RPGami, LARPami, Fantastyką, zwyczajnie nie przyjadą i po jakimś czasie im przejdzie. A na Targach będą pojawiali się poważni panowie, chcący coś sprzedać lub kupić.
03-09-2012 14:53
Wlodi
   
Ocena:
+1
@Khorn
Z tym nie kupowaniem na konwencie to dziwnie. Może podam zły przykład, ale na chwilę obecną wydaje mi się słuszny.

Kiedy odbywały sie jeszcze Międzynarodowe Targi Książki w Warszawie, to szykowałem odpowiednią kwotę na sporo pozycji. Targi były okazją do spotkania z ulubionymi autorami, jak również dobrym momentem na zakupienie w cenie promocyjnej książek.

Podobnie jest na konwentach. Wystawcy sprzedają produkty z dobrymi rabatami.

Każdy zakup wspiera środowisko, nie koniecznie w sposób bezpośredni.


Z innej beczki ...
Możliwe, że zrobię o jeden krok za daleko i kogoś tym urażę, ale jeśli zależy nam na środowisku, to najlepiej kupować produkty bezpośrednio u dostawcy. Ew. jeśli ktoś pisze/rysuje/ udziela się dla fandomu, to robiąc coś ze swoim hobby umożliwia ogólny rozwój.

Dużo osób wymaga, narzeka, ale nic więcej nie robi.

Zacznij od pobliskiego domu kultury, pójdź do biblioteki, zaproponuj komuś spotkania i zacznij działać...

Chyba coś nakłoniło mnie na najbliższą notkę na blogu. :)

Pozdrawiam! :)
03-09-2012 15:26

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.