» Relacje » Wakacyjne Targi Fantastyki 2025

Wakacyjne Targi Fantastyki 2025


wersja do druku

Targowisko próżności

Redakcja: Tomasz 'Asthariel' Lisek

Wakacyjne Targi Fantastyki 2025
Konwentowa mapa Polski bezustannie się zmienia. Do kalendarza fantastycznych imprez wpisują się konwenty organizowane w kolejnych miastach, od dużych po całkiem niewielkie, z drugiej strony znikają z niego wydarzenia nawet z wieloletnimi tradycjami.

Trójmiasto (czy szerzej – północna Polska) przed laty cieszyła się całym szeregiem lokalnych konwentów. Trójfikcje, Wizje, Avalon, Tetcon, Krzyżakon i jeszcze kijka innych z rozrzewnieniem mogą być wspominane przez starszych fandomowiczów, a nawet pomimo tego, że na ich miejsce weszły inne (jak Remcon i AleGramy), to są one bardziej wąsko sprofilowane i adresowane do konkretnych grup odbiorców.

Inną imprezą, która od niedawna znalazła swoje miejsce w Gdańsku, są Targi Fantastyki. Ich wakacyjna edycja debiutowała w zeszłym roku w budynku Amber Expo, tegoroczna odbyła się zaś w drugi weekend (9-10) sierpnia w tym samym miejscu. Zgodnie z informacjami udostępnionymi przez organizatora, impreza oprócz dosłownie setek stoisk ze wszystkim, o czym mogliby zamarzyć fani fantastyki, miała oferować także "o wiele więcej niż targi".

Ubiegłoroczną edycję wspominałem pozytywnie (mój portfel już mniej), więc i tym razem wybrałem się do Amber Expo. Lokalizacja na pewno jest jednym z atutów – można wygodnie dojechać tramwajem z centrum miasta, nieco mniej komfortowy jest dojazd kolejką miejską, od peronu na miejsce trzeba przejść spory kawałek, natomiast sam budynek oferuje oferuje sporą przestrzeń wystawienniczą jak i mniejsze sale. A to istotne o tyle, że – zgodnie z informacjami zamieszczonymi przy wejściu do obiektu – oprócz faktycznie setek stoisk, na uczestników imprezy miały czekać także turnieje gier elektronicznych i prelekcje.

Spojrzenie na targowisko

Na pierwszy rzut oka zapowiadało się więc nieźle, a na drugi już niestety zauważalnie słabiej. Prelekcje dotyczyły wyłącznie cosplayu, a odbywały się na scenie umieszczonej na tyle blisko głównej hali wystawienniczej, że panujący na niej gwar skutecznie utrudniał zrozumienie, co mówią prelegenci. Strefa gier była już wydzielona, a oprócz zagrania (turniejowo albo towarzysko) w Mario Karts albo Street Fightera uczestnicy targów mogli także zrelaksować się przy partyjkach planszówek, których pewien wybór oferowano do wypożyczenia albo nauczyć się podstaw malowania bitewniakowych figurek. Możliwość odpoczynku od zakupowych szaleństw na pewno zasługuje na pochwały, podobnie jak spora strefa food trucków, gdzie można było zregenerować nadwątlone siły.

Wszystko to były jednak atrakcje w najlepszym razie poboczne wobec handlowej oferty wystawców, których stoiska zajmowały niemałą halę. Mnogość dóbr oferowanych przez rozmaitych sprzedających robiła wrażenie, ale nawet pobieżne się jej przyglądając trudno było nie dostrzec, że zdecydowanie przeważają wyroby skierowane do miłośników anime i cosplayowania. Fani dalekowschodnich animacji mogli znaleźć przypinki, breloki i plakaty z bohaterami ulubionych serii, czy to oryginalne czy tworzone przez wystawiających, a osoby pragnące przebrać się za swoich idoli – skompletować elementy potrzebnego stroju. Nawiasem mówiąc, wśród uczestników targów cosplayerzy byli wyjątkowo liczni i dosłownie na każdym kroku można było natknąć się na poprzebierane osoby w różnym wieku, nierzadko nawet całe rodziny.

Dominowała oferta orientalna

Nabywcy szukający innego asortymentu niestety mieli do wyboru znacznie skromniejszą ofertę – stoiska, na których można było kupić jakiekolwiek gry planszowe i fabularne dało się policzyć na palcach, honoru erpegowych wydawców samotnie broniło Black Monk Games (na siłę można jeszcze doliczyć Q-Workshop), a choć pozornie było sporo stoisk z książkami, to żadnego nie firmowały znane oficyny, zdecydowanie dominowali nieznani mi autorzy samodzielnie publikujący swoje utwory. Swoją drogą to też ciekawe, że żaden z nich nie występował jako prelegent, co mogłoby pomóc podbić sprzedaż, ale rozumiem, że organizatorzy mogli w tej kwestii kierować się zainteresowaniem uczestników.

W ofercie znalazły się też karcianki, komiksy, rozmaite gadżety, sporo różnorodnej biżuterii i rękodzieła – wyroby z ceramiki, szkła czy skóry mogły zainteresować niejednego uczestnika. Porównując ofertę tegorocznych Targów Fantastyki z poprzednią edycją muszę jednakże dostrzec zmiany powodujące, że oceniam ją słabiej. Mniejsza była różnorodność towarów, wyraźnie mniej gier (choć znalazły się także używane gry na konsole), mam wrażenie że i w wypożyczalni było mniej tytułów. Odnośnie tej ostatniej – rozumiem, że to targi, a nie impreza nastawiona na wspólne granie uczestników, ale nie ukrywam, że chętnie zobaczyłbym tam większą przestrzeń dla integracji, a nie tylko zakupów.

Równocześnie muszę przyznać, że sam na Wakacyjnych Targach Fantastyki w Gdańsku bawiłem się dobrze – zarówno wśród uczestników jak i wystawców spotkałem znajomych, w tym dawno nie widzianych, pograłem na konsolach, zrobiłem trochę zakupów. Nie jest to impreza w rodzaju klasycznych konwentów, na których można mieć różnorodne zajęcia zaplanowane na cały dzień, ale nawet kilka godzin da się spędzić w przyjemniej atmosferze poznając ofertę wystawców.

Ale fani metalu też mieli coś dla siebie

Mam nadzieję, że Wakacyjne Targi Fantastyki na stałe wpiszą się do kalendarza trójmiejskich konwentów. Na pewno obok imprez stricte planszówkowych (jak AleGramy) czy skierowanych do erpegowców (jak debiutujący nad Motławą ChaosiumCon) jest miejsce na tego rodzaju imprezę, nastawioną przede wszystkim na nieskrępowany konsumpcjonizm. Oczywiście mogę życzyć sobie, by w kolejnych edycjach szersza była oferta erpegowo-planszówkowa, ale nawet w obecnym kształcie miłośnicy rozmaitych gier mogli tu znaleźć coś dla siebie.

Choć szeroko rozumianą fantastyką interesowałem się od zawsze, to w momencie gdy przed dekadami wkraczałem do fandomu, mniejsza niż współcześnie była zarówno jego różnorodność jak i dostępna oferta wydawnicza i handlowa skierowana do miłośników fantastyki. Patrząc na to, jak obecnie jest ona bogata i zróżnicowana, mogę tylko trzymać kciuki, by ten trend wzrostowy cały czas się utrzymywał. Bo to, że spora część oferty dostępnej na tegorocznych Wakacyjnych Targach Fantastyki kompletnie mnie nie interesowała wynika w znacznej mierze z tego, jak bardzo jest ona obecnie bogata i jak rozwinął się i zróżnicował na przestrzeni czasu sam fandom. Co dla wszystkich jego członków może być pozytywne.

5.5
Ocena recenzenta
5.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Konwent: Wakacyjne Targi Fantastyki 2025
Od: 9 sierpnia 2025
Do: 10 sierpnia 2025
Godzina rozpoczęcia: 10:00
Godzina zakończenia: 18:00
Miasto: Gdańsk
Miejsce: Amber Expo
Adres: ul. Żaglowa 11
Cena: 30 zł (sobota), 20 zł (niedziela), 45 zł (całość)
Noclegi: brak
Typ konwentu: inny



Czytaj również

Wakacyjne Targi Fantastyki 2026
Na północy (prawie) bez zmian
- recenzja

Komentarze


Johny
   
Ocena:
+1

Czasem gdy mam zły dzień i dopada mnie dół, wydaje mi się że w naszym hobby chodzi tylko o biznes i sprzedaż a my gracze jesteśmy tylko konsumentami których zadaniem jest kupować jak najwięcej książek, gadżetów, sprzętu, figurek, pamiątek których tak naprawdę nie potrzebujemy.

23-08-2025 14:56
Exar
   
Ocena:
+2

Ale to jest przecież fakt. Patrząc dalej: myślisz, że potrzebujesz trzech kont streamingowych, wyjść do restauracji, aluminiowych felg czy podgrzewanych foteli, roweru za k20+2 tysięcy, telefonu za kilka tysięcy? 
Wiesz ile ludzie wydają pieniędzy na alkohol, papierosy? Ile kosztują naprawy aut i paliwa, a ludzie często przez lata nie przeszli dalej niż kilkaset metrów na piechotę, mimo że wielokrotnie by miało to więcej sensu niż jechać autem? 
 

Jak powiedział mi kiedyś Chris Birch, szef Modiphiusa - „gry są tanie, za tanie” - ja się z tym w pełni zgadzam, nasze hobby nawet w wersji hardcore (gry figurkowe i wojenne i oczywiście karciane) to drobne w porównaniu z innymi bzdurami na które współczesne społeczeństwo często więcej pieniędzy (i które są nieodsprzedawalne w wielu przypadkach). 
 

 

23-08-2025 15:07
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

A to źle? Jest rynek - z jednej strony są klienci, którzy mają pieniądze do wydania a z drugiej firmy, które chcą sprzedać im towar i te pieniądze zarobić. Czy to wydawcy z książkami / podręcznikami / grami / gadżetami czy serwisy streamingowe. Wypada tylko cieszyć się, że jednych i drugich jest coraz więcej, a oferta ciągle się wzbogaca.

Oczywiście patrząc na to, jaka była oferta dostępna na tych targach widać wyraźnie, jak niewielkim wycinkiem fandomu są erpegowcy i gracze planszówkowi, jak dużo większy jest choćby fandom mangowo-animowy. Ale to pokazuje też choćby zmieniający się profil Pyrkonu, na którym manga / anime / cosplay od wielu lat wyraźnie dominuje.

23-08-2025 18:13
Exar
   
Ocena:
+2

Ja myślę, że to dobrze i nawet o tym kiedyś pisałem  :).

23-08-2025 19:07
Johny
   
Ocena:
0

Nie ma w tym nic złego i cieszę się, że jest więcej wydawców i fandom się rozrasta. Po prostu jak mam dobry nastrój to wydaje mi się, że to coś więcej. Że to chwile z przyjaciółmi, masa wspomnień, wspólne wyjazdy, idea łącząca ze sobą ludzi, hobby w którym można się kreatywnie wyżyć, w którym można dać coś od siebie większej społeczności. Zanurzyć się w wiele fantastycznych światów. Poczuć wspólnotę z innymi. Generalnie kawał fajnego życia.

To jak mam dobry nastrój. Jak mam dobry nastrój sprzedaż mi nie przeszkadza i jak kupowałem ostatnio Cyberpunka Red, byłem szczęśliwy bo od dawna chciałem przeczytać tę grę i zobaczyć co się zmieniło.

Po prostu w złym nastroju pozytywy są ukryte, pojawia się myśl że to wszystko bez sensu i że to tylko money money money, nic poza tym.

Tak mnie naszło na rozkminy, przy okazji tego artykułu o targach.

23-08-2025 19:18

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.