» Artykuły » Felietony » V MFKK Ligatura 2014

V MFKK Ligatura 2014


wersja do druku

Festiwal o smaku jabłkowym

Autor: Redakcja: Kuba Jankowski

V MFKK Ligatura 2014
Gdybym kiedykolwiek musiał określić Międzynarodowy Festiwal Kultury Komiksowej Ligatura jednym epitetem, wybór najpewniej padłby na słowo "nieprzewidywalny”. Organizowana od 2010 roku poznańska impreza wydaje się często wymykać czasowi i przestrzeni, zaskakiwać niespodziewanymi zmianami formuły, rozpieszczać nieszablonowymi rozwiązaniami oraz nie respektować przyzwyczajeń jego regularnych gości. Może właśnie dlatego tak chętnie odwiedzają oni stolicę Wielkopolski.

Pierwsze wrażenie

Tegoroczna decyzja Wydawnictwa Centrala o przesunięciu terminu poznańskiego konwentu z końca kwietnia na dni 8-10 sierpnia wprowadziła niemało zamieszania w kalendarzu polskich imprez komiksowych. Należy jednak pamiętać, że pierwsza edycja Ligatury odbyła się w lutym, kiedy na ulicach zalegały pokaźnych rozmiarów śniegowe zaspy, zaś druga edycja miała miejsce na początku czerwca, kiedy w ciągu dnia panowały ponad trzydziestostopniowe upały. Termin sierpniowy generował poważne obawy dotyczące frekwencji. Wszak schyłek letnich wakacji to okres, kiedy studenci – czyli hipotetycznie najliczniejsza grupa docelowa festiwalu – zazwyczaj z szaleńczym zapałem korzystają z ostatnich wolnych chwil lub leniwie zaczynają przygotowania do wrześniowych poprawek. Co do drugiej najliczniejszej grupy docelowej - czyli komisarzy - można było się spodziewać, że jak zwykle nie zawiodą. I nie zawiedli.

Również program tegorocznej Ligatury mógł pozostawiać trochę do życzenia, bo na pierwszy rzut oka wydawał się być uboższy niż zazwyczaj. Ograniczony do minimum został blok filmowy, który podczas poprzednich odsłon festiwalu – z takimi propozycjami jak ekranizacja komiksu Alois Nebel Tomáša Luňáka czy dokument Comic Book Confidential Rona Manna – był jednym z najjaśniejszych punktów programu. Zabrakło jakichkolwiek zapowiedzianych premier komiksowych, choć do tej pory co roku ukazywały się komiksy zwycięzców Ligatura Pitching czy konkursów Silence i ABCDEX (choć tutaj na wysokości zadania stanął Łukasz Kowalczuk, który na Ligaturę zapowiedział premierę trzeciego zeszytu z serii Vreckless Vrestlers i zapowiedzi dotrzymał). Na gali finałowej nie przewidziano żadnego koncertu, choć wszyscy w pamięci mieli ubiegłoroczny występ amerykańskiej kompozytorki Judy Dunaway, która w niedługiej tradycji festiwalu zapisała się złotymi zgłoskami dzięki pracom dźwiękowym wykonywanym za pomocą lateksowych balonów. W programie nie znalazło się również miejsce dla wykładów mistrzowskich, w czasie których można było do tej pory posłuchać takich postaci jak Lucie Lomová czy Paul Gravett. Mniej było wystaw, mniej spotkań i mniej warsztatów. Na szczęście entuzjazm utrzymał się na stałym – skądinąd bardzo wysokim – poziomie.

Szlakiem ligaturowych wystaw

Bazą piątej odsłony Ligatury została obrana siedziba teatru Usta Usta, czyli Republika Sztuki Tłusta Langusta, mieszcząca się w podwórzu przy ulicy Gwarnej. Aczkolwiek Ligatura nie byłaby Ligaturą, gdyby organizatorzy nie zmusili uczestników konwentu do pozwiedzania centrum Poznania, więc wydarzenia towarzyszące miały miejsce w kilku innych punktach miasta. Tak właśnie w głównej mierze wyglądało piątkowe popołudnie, podczas którego trzeba było zajrzeć do Galerii Arsenał na Starym Rynku, gdzie odbywał się wernisaż wystawy Space Love austriackiej artystki Michaeli Konrad, następnie przejść do anarchistycznej klubokawiarni Zemsta na ulicę Fredry, gdzie miała miejsce oparta na tekstach Juliana Tuwima prezentacja pozycji Lokomotywa/IDEOLO duetu Gurowska/Ruszczyk, a wyprawę zakończyć w księgarni Skład Kulturalny w Galerii MM przy ulicy Święty Marcin, w której zaprezentowano wystawę Macieja Pałki Ja i Iggy Pop w Palestynie. Piątkowy wieczór upłyną w Tłustej Languście pod znakiem pokazu animacji rumuńskiego twórcy Popescu Gopo oraz Meskalinie pod znakiem spożywania piwa i innych trunków. Niestety – z powodu niezależnego ode mnie – musiałem dotrzeć do stolicy Wielkopolski dopiero późnym wieczorem, ale na szczęście – z powodu zależnego ode mnie – udało mi się załapać na ostatni punkt wieczoru. Ten pozaprogramowy naturalnie.

O ile piątek można było z czystym sumieniem potraktować jako swoiste przedbiegi, to sobota była zasadniczym trzonem tegorocznej Ligatury. Chociaż program rozpoczynał się relatywnie wcześnie, a kończył późnym wieczorem, to praktycznie przez cały czas równolegle trwały takie czy inne punkty programu: warsztaty, pitching, spotkania z autorami, prezentacje, wernisaże wystaw i pokazy animacji. Oczywiście znakiem rozpoznawczym Ligatury od początku jej istnienia są niezobowiązujące spotkania kuluarowe i luźne pogawędki zakulisowe – niekoniecznie okołokomiksowe. Nie bez kozery nieformalnym hasłem festiwalu stało się rzucone mimochodem wymowne stwierdzenie: "Kiedy słyszę rozmowy o komiksie, mam ochotę jak najdalej uciekać”. Stąd w korytarzach i podwórzach kamienicy przy Gwarnej panował istny tłok. A przyjemnie było tym bardziej, że sponsorem głównym festiwalu był Cydr Lubelski. Mając na uwadze kilkudziesięciostopniowe temperatury powietrza na dworze i ścisk powodujący niewyobrażalny wręcz zaduch w zamkniętych pomieszczeniach, dobrze schłodzona butelka jabłkowego napoju procentowego była idealnym rozwiązaniem. Tym bardziej, że Cydr Lubelski dostępny był w ilościach satysfakcjonujących dla najbardziej nawet spragnionych konwentowiczów. I przez cały dzień wydawał się nie kończyć.

Warsztaty, konkursy, malowanie

Dzień w Tłustej Languście rozpoczął się wcześnie rano, czyli o godzinie 10:00, kiedy Kamil Maciejko wystartował ze swoimi warsztatami edytorskimi Żeby było ładnie. Podczas czterogodzinnych zajęć prowadzący opowiedział i zaprezentował, co należy zrobić, aby doskonale przygotować komiks do druku, aby kolory były odpowiednio nasycone, czarny głęboki, a detale czytelne. Słowem: wyjaśnił jak porozumieć się z drukarzem czy detepowcem. Złoty od kilku lat pracuje jako grafik w wydawnictwie Centrala, dzięki czemu mógł podzielić się z uczestnikami nie tylko swoją obszerną wiedzą, ale i nieprzecenionym doświadczeniem. Niestety specjalistyczny język dla osób niezbyt sprawnie poruszających się w interfejsie Photoshopa czy After Effectsa był nie do końca zrozumiały, stąd warsztatach brali udział głównie ludzie zajmujący się profesjonalnym przygotowaniem plików. Ci mniej obeznani w środowisku Adobe mogli natomiast dowiedzieć się czym jest spad i zalewka, na czym polega różnica między formatem CMYK a RGB oraz dlaczego pliki JPG nie służą najlepiej archiwizacji obrazów.

W międzyczasie w sali obok pod czujnym okiem międzynarodowego jury, tworzonego przez Nicolasa Grivela z Francji, Esther Gasseling z Holandii i Erika Falka z Norwegii, rozpoczęły się prezentacje Ligatura Pitching. W związku z tym, ze sala była niewielka, a musieli się w niej zmieścić uczestnicy konkursu, jurorzy i koordynator konkursu, z ciężkim sercem zrezygnowałem z udziału w pokazach i z nieodłączną buteleczką orzeźwiającego napoju jabłkowego w dłoni szwendałem się bez celu po strefie targowej, rozmawiałem z dawno niewidzianymi ludźmi, zahaczałem o prezentację Erika Falka o komiksie norweskim i Wojciecha Nelca o kreskówkowej ofensywie Boom! Studios, wylegiwałem się w pełnym słońcu na wygodnym leżaku i podziwiałem poczynania czesko-słowackiej grupy KOMIXXX MIX, tworzącej komiksowy mural na obskurnej elewacji Tłustej Langusty.

Pierwszym istotnym popołudniowym punktem programu były pouczające warsztaty prowadzone przez niezależne wrocławskie Wydawnictwo Bazgrolle pod wymownym tytułem Zostań Zinowym Czempionę. Uczestnicy zajęć dowiedzieli się, jak stworzyć komiksowy zin z prawdziwego zdarzenia, od konceptu po liczenie zysków ze sprzedaży nakładu. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, było zabawnie, ale i treściwie. Fil, XNDR i Bele zwrócili uwagę przede wszystkim na obowiązkowy krótki tytuł, żeby lepiej komponował się na atrakcyjnej okładce (to właśnie dlatego nie nadają swoim komiksom tytułów typu "Niesamowite przygody Tomka i Andrzeja we Wrocławiu") oraz na skanowanie rysunków w rozdzielczości 600 DPI i zapisywanie ich w formacie TIFF (bo jakość przede wszystkim). Uważni słuchacze po warsztatach, które wieńczyły się własnoręcznym stworzeniem oryginalnej planszy komiksowej, otrzymali ładny rysunek i małą butelkę piwa, a poza tym mogli uścisnąć dłoń swoim niezależnym idolom i zrobić sobie z nimi pamiątkowe zdjęcie.

5 - 10 - 20

Piąta ligatura to również dwa ważne jubileusze: 20 lat Ratmana i 10 lat Zeszytów Komiksowych. Z tej okazji zorganizowane zostały dwa wernisaże. Ściany Tłustej Langusty ozdobiły wielkoformatowe wydruki plansz z Ratmanem w roli głównej, a o godzinie 18:00 miało miejsce spotkanie z Tomaszem Niewiadomskimi Grzegorzem Januszem, które ostatecznie ograniczyło się do potoczystej opowieści tego pierwszego i przekonującego potakiwania tego drugiego. Twórca postaci Ratmana, rysownik i scenarzysta w jednej osobie, opowiedział wiele skrzących się specyficznym humorem anegdot. O tym, jak wraz z ojcem ubrani w odświętne garnitury odwiedził redakcję Nowej Fantastyki, aby przekazać teczkę ze swoimi pierwszymi komiksami. O tym, jak marzył o posiadaniu w domu oswojonego szczura, a jedyna droga do nabycia zwierzęcia wiodła przez bazar, na którym można było nabyć laboratoryjne gryzonie wprost od naukowców z pobliskiego uniwersytetu. O tym, jak powstał Ratman. O tym, dlaczego jest podobny do Myszki Miki. O tym, jak Batman stał się dla niego inspiracją. O tym, skąd się biorą kolejne pomysły na przygody Ratmana. O tym, jak wygląda współpraca z innymi scenarzystami, czyli Grzegorzem Januszem i Maciejem Parowskim. I o wielu innych ważkich dla przyszłości Ratmana zagadnieniach. Niezapowiedzianą niespodzianką było wydanie nakładem Centrali szesnastostronicowego zeszytu Ratman: Gdzie jest Lord Kox? oraz okazjonalnej przypinki z okazji 20. urodzin postaci.

Godzinę później w galerii Cheap East w Centrum Kultury Zamek odbył się wernisaż wystawy poświęconej Zeszytom Komiksowym połączony ze spotkaniem z Michałem Błażejczykiem i Michałem Traczykiem. Na wystawie zaprezentowano okładki wszystkich siedemnastu numerów Zeszytów Komiksowych, które ukazały się od 2004 roku, wraz z ich alternatywnymi wersjami, stworzonymi przez czołówkę współczesnych polskich rysowników specjalnie na potrzeby tej ekspozycji. Znamiennym był fakt, że często wersje opcjonalne okazywały się zdecydowanie ciekawsze niż wersje oryginalne. Gościem specjalnym był redaktor naczelny Zeszytów Komiksowych Michał Błażejczyk, który przybył na dziesięciolecie magazynu z Kanady, a który szeroko przedstawił historię, profil i plany związane z działalnością redakcji. Tego dnia Wojciech Birek i Jerzy Szyłak zostali członkami rady naukowej Zeszytów Komiksowych, co jest zdecydowanym krokiem w stronę przyznawania punktów naukowych za publikowanie tekstów na łamach magazynu. Przyjemne z pożytecznym, czyli sukces na całej linii.

Gala festiwalowa i rodzinne pożegnanie

Galę festiwalową uświetnił pokaz filmów animowanych Mikołaja Tkacza. Proste filmy realizowane prostymi środkami skrzyły się absurdalnym dowcipem i uderzały światopoglądowymi rozterkami. Każdy film poprzedzony był krótkim wstępem i podsumowaniem autora, dzięki czemu oczekiwanie na wyniki konkursów upłynęło wśród szczerych salw śmiechu. Zwycięzcą konkursu Ligatura Pitching został Till Lukat z Niemiec, drugie miejsce zajęła Xueting Yang z Chin, na trzeci miejscu podium uplasował się niemiecko-polski duet Wanda Hagedorn i Jacek Frąś, zaś wyróżniona została Marianna Serocka z Polski. W zasięgu Subiektywnych Radarów Ligatury i Centrali znalazło się Wydawnictw Bazgrolle za organizację festiwalu niezależnego komiksu Złote Kurczaki oraz za promocję alternatywnej sceny komiksowej, facebookowy profil Są komiksy dla dzieci za promocję komiksu dla młodszych czytelników oraz merytoryczną wartość umieszczanych informacji oraz serwis ArtKomiks za promocję wartości oryginalnych plansz komiksowych i budowanie zainteresowania komiksem. Była radość, było niedowierzanie, były wzruszenia. Chociaż nie było koncertu zagranego na balonach.

Tego wieczora gościnnym lokalem ponownie okazała się sprawdzona Meskalina, choć sama impreza rozeszła się po kościach. Przy stolikach tu i ówdzie siedziały małe grupki uczestników festiwalu i przypadkowych gości, ale jeszcze przed północą zmęczenie wzięło górę i trzeba było wracać do domu. Tam rozmowy o komiksie i innych najważniejszych na świecie sprawach toczyły się jeszcze do późnych godzin nocnych, wśród dobiegających zza okna wulgarnych sporów pijanej młodzieży, tłuczonych masowo butelek i demolowanych doszczętnie śmietników. Ale to już temat na osobną rozprawę…

Niedziela to dzień pożegnań, który na Ligaturze wyglądał diametralnie odwrotnie niż na wszystkich dotychczasowych imprezach komiksowych, które miałem przyjemność celebrować. Knajpiany ogródek w samym sercu Starego Ryku, wielki grill mięsny i wielki grill wegetariański, wspaniały tort ze świeżymi owocami i świeczką w kształcie "5" i oczywiście zimne piwo. Bardzo rodzinnie i bardzo miło. Pomysł tyle prosty, co genialny. Pomysł, który do dziś przywodzi miłe wspomnienia o nie tak dawnych wydarzeniach. Pomysł, który zachęca po powrotu do stolicy Wielkopolski na kolejną Ligaturę. To impreza dla nas.

Galeria


9.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Konwent: V Międzynarodowy Festiwal Kultury Komiksowej Ligatura
Od: 7 sierpnia 2014
Do: 10 sierpnia 2014
Miasto: Poznań
Strona WWW: www.ligatura.eu/
Cena: bezpłatny
Typ konwentu: komiksowy



Czytaj również

Strefa Komiksu - DF Wrocław 2013
Zamek Komiksu we Wrocławiu
- recenzja
Syberyjskie Sny
Rosyjska myśl komiksowa
- recenzja
Kaijoe
Kai Joe wkracza do akcji
- recenzja
Kwintesencja
Mole wyruszają w drogę
- recenzja
Comics That Should Happen
Komiksy, których nie było...
- recenzja
Za oknem świeci słońce
Szeptana opowieść o wstydzie
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.