» Recenzje » Battlefield 4

Battlefield 4


wersja do druku
Battlefield 4
Serii Battlefield nie trzeba nikomu przedstawiać. Zakochałem się w niej, gdy w moje ręce wpadło Bad Company 2 i razem ze znajomymi zaczęliśmy współzawodniczyć z innymi nam podobnymi zapaleńcami. Później przyszedł czas na krótką przygodę z Battlefield 3, aż w końcu, wraz z nową generacją konsol, zabrałem się za najnowszą odsłonę serii.

Jeden wróg to za mało

Kampania dla pojedynczego gracza rozpoczyna się od przechwycenia danych wywiadowczych w Baku. Chwilę później nasz oddział zostaje przerzucony do Szanghaju, gdzie musi zabezpieczyć i odeskortować VIP-ów, którzy utknęli w jednym z hoteli. A wszystko przez to, że Państwo Środka znajduje się na granicy wojny domowej oraz otwartego konfliktu z USA.

Fabuła stoi na nieco wyższym poziomie niż ta z poprzedniej części, jednak nadal nie ma zbyt wielkiego sensu, a jej głównym zadaniem jest wytłumaczenie dlaczego tym razem mamy do dyspozycji trzy, nie zaś dwie strony w rozgrywce wieloosobowej. Jej kolejnym celem jest pokazanie możliwości silnika na konsolach nowej generacji i pod tym względem rzeczywiście sprawdza się świetnie. Poza tym nie wzbudza większych emocji.

Sama rozgrywka nie różni się niczym od tego, co znamy z innych strzelanek. Jest to typowe strzelanie do średnio ruchomych celów, które, w zależności od stopnia trudności, w mniej lub bardziej celny sposób posyłają w nas dużą ilość ołowiu. Oczywiście nie pozostajemy im dłużni i odsyłamy trochę mniejszą, choć celniej zaadresowaną, porcję amunicji. Kampania nawet na najwyższym stopniu trudności, pomijając pojedyncze fragmenty, nie stanowi najmniejszego wyzwania, a zginąć można tylko jeśli za bardzo się zapomnimy i zaszarżujemy na wroga w otwartym terenie.

Dla nikogo poza łowcami trofeów nie ma też zbyt wielu powodów do ponownego przechodzenia kampanii. A górnie i chmurnie wyglądające w trofeach trzy dostępne zakończenia kampanii to w sumie pic i fotomontaż bliźniaczo podobny do wyboru jaki otrzymaliśmy w Deus Ex: Bunt ludzkości.

Zmieniłem Ci okno na świat

Wspomniałem wyżej o tym, że jednym z głównych celów singla jest pokazanie możliwości graficznych Frostbite’a 3. A muszę przyznać, że jest co pokazywać. Battlefield 4 na PS4 prezentuje się naprawdę świetnie. Oczywiście jestem więcej niż pewien, że daleko jeszcze do pełnego wykorzystania mocy zarówno PlayStation 4, jak i silnika DICE, ale mimo to efekt, jaki otrzymujemy, jest powalający. Niezależnie od wybranego trybu rozgrywki mapy wyglądają niesamowicie i dostarczają nam wręcz cudownych widoków. Gra świateł, zmiany pogody i możliwości destrukcji otoczenia sprawiają, że poziom adrenaliny potrafi mocno podskoczyć.

Podobnie jest z efektami audio, zarówno jeśli chodzi udźwiękowienie, jak i grę aktorską, przynajmniej w wersji anglojęzycznej. Niestety, polski dubbing jest straszny i momentami wręcz "kłuje" w uszy. Po kilku minutach zabawy na singlu szybko wyłączyłem grę i zmieniłem opcje językowe samej konsoli na wersję angielską. To jedyny sposób w jaki można zamienić opcje językowe w grze. Oprócz tego nie mam większych zastrzeżeń, może poza drobnymi błędami takimi jak zanikający od czasu do czasu dźwięk na niektórych mapach Podboju.

Dajcie mi armię!

Nie znam jednak osoby, która kupiłaby którąkolwiek z części Battlefielda tylko po to, żeby przejść tryb dla jednego gracza – esencją gry jest rozgrywka sieciowa i wypada ona wręcz znakomicie. Pierwszą i chyba najbardziej znaczącą zmianą jest możliwość starć między 64 osobami na naprawdę pokaźnych polach bitew. Po raz pierwszy w tego rodzaju grach na konsolach zagościły tak ogromne "place zabaw". Moje pierwsze spotkanie z tym trybem było oszałamiające – z każdej strony słychać strzały z karabinów i pojazdów bojowych a nad głowami przelatują śmigłowce oraz samoloty – naprawdę robi on wrażenie. Jest to właśnie to, co stanowiło o wyjątkowości serii i przyciągało doń rzesze graczy.

Wszyscy, którzy osłonięci grubym pancerzem uwielbiają siać zniszczenie i popłoch wśród wrogów zza kokpitu, również nie będą narzekać. Pojazdy ponownie stanowią integralną część gry i dają równie wiele satysfakcji co wcześniej. Nie ma tutaj jednak żadnych rewolucyjnych zmian – jeśli ktoś lubił to w poprzednich odsłonach nie inaczej będzie teraz. Znalazło się również coś dla miłośników walki powietrznej, gdyż jeden z trybów przeznaczony jest tylko dla pilotów maszyn latających.

Jednak dla tych, którzy cenią sobie walkę w zwarciu i wolą krótsze oraz dynamiczniejsze mecze, też przygotowano całkiem sporo. Dominacja czy drużynowy Deathmatch, gdzie na niewielkim terenie walczą ze sobą dwa dziesięcioosobowe oddziały, bez użycia żadnych pojazdów, spełnią ich wszelkie oczekiwania. Plansze są nieźle przemyślane i dają niewielkim oddziałom spore pole do popisu. Wszystko dzieje się szybko i jest intensywne, bez czasu na długie zastanawianie się. Jedynym mankamentem małych plansz jest problem bliźniaczo podobny do tego z CoDa, czyli możliwość odrodzenia w niewielkiej odległości od wroga, przez co zdarza się zginąć od razu po wejściu do gry. Na szczęście takie sytuacje są sporadyczne.

Żołnierz demolka

Bardzo ważnym elementem, który mocno wpływa na przebieg rozgrywki, są dynamiczne zmiany, jakie zachodzą na mapach. Dotyczy to zarówno możliwości destrukcji otoczenia, jak i zmieniającej się pogody. Każdy z tych elementów potrafi dać naprawdę sporą przewagę w polu, a czasem wręcz wymusza zmianę taktyki na poszczególnych mapach. Gracze ponownie dostali do dyspozycji to, co czyniło tak niesamowitym Bad Company 2.

Możliwości destrukcji oraz zmian jakie zachodzą na planszach z uwagi na pogodę są wprost proporcjonalne do ich wielkości. Największe pole do manewru daję oczywiście Podbój, gdzie na gigantycznych mapach możemy zniszczyć naprawdę pokaźną ilość rzeczy. Nie ukrywam, że możliwość wykurzenia ukrywającego się w budynku snajpera, czy wręcz zwalenia mu dachu na głowę, jest co najmniej satysfakcjonująca. Na małych mapach, poza sporadycznymi przypadkami, ma to naprawdę marginalne znaczenie, ponieważ część z nich znajduje się w obrębie jednego budynku czy kompleksu zabudowań, przez co możliwość ich destrukcji jest znikoma. Wpływ na to ma również brak ciężkiego sprzętu, takiego jak czołgi.

Zmieniająca się pogoda również potrafi nieźle namieszać, zwłaszcza w przypadku map, na których znajduje się woda. W szczególności dotyczy to Sztormu na Paracelach, który jest najefektowniejszym przykładem możliwości Battlefielada gdy walczymy na kilku pomniejszych wyspach, a wokół rozpętuje się prawdziwy tropikalny tajfun. Jest to jedna z tych rzeczy, którą naprawdę trzeba zobaczyć i przeżyć samemu.

Nic nie jest idealne

Niestety, nie wszystko jest tak wspaniałe, jak mogłoby być. EA po raz kolejny wypuściło produkt z całą masę błędów, które potrafiły doprowadzić człowieka do granic wytrzymałości. Pomimo tego, że wersja na konsole nowej generacji miała premierę prawie miesiąc później w stosunku do pozostałych platform takie rzeczy jak mocne opóźnienia w odświeżaniu serwerów, one shot one kill, wyrzucanie z serwerów do lobby czy wręcz menu konsoli były na porządku dziennym. Obecnie większość z tych bugów została już naprawiona, choć zdarzają się jeszcze dość irytujące usterki takie jak 0 life, gdy zabija nas przeciwnik mający właśnie taką ilość zdrowia i nadal radośnie biegający po planszy.

Widać, że prace nad Battlefield 4 zostały mocno przyśpieszone, żeby pojawił się na półkach sklepowych zgodnie z planem i był tytułem startowym dla PlayStation 4 i Xboxa One. Oczywiście okazało się, że była to decyzja zbyt pochopna. Mimo wszystko nadal jest to jeden z najlepszych tytułów sieciowych, jakie powstały, zarówno dla tych, którzy lubią dłuższe mecze na większą skalę, jak i tych, którzy mają czas tylko na jedną lub dwie piętnastominutowe rozgrywki. Choć od czasu do czasu podczas gry należy uzbroić się w cierpliwość.

8.5
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Battlefield 4
Seria wydawnicza: Battlefield
Producent: DICE
Wydawca: EA
Dystrybutor polski: EA Polska
Data premiery (świat): 31 października 2013
Data premiery (Polska): 31 października 2013
Platformy: PS3, PS4, Xbox 360, Xbox One
Strona WWW: www.battlefield.com/pl/battlefield-...



Czytaj również

Battlefield 4
Powrót na pole bitwy
- recenzja
Battlefield 4
Battlefield znów zaskoczy? Sprawdź sposób na odpoczynek
Battlefield 1
Znowu pierwszy
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.