» Recenzje » Batman: Arkham Knight

Batman: Arkham Knight

Batman: Arkham Knight
Wraz z wydaniem Batman: Arkham Asylum Rocksteady Studios zapoczątkowało nową erę w grach o superbohaterach. Teraz przyszedł czas na zakończenie tego rozdziału – po przeszło 6 latach otrzymaliśmy ostatnią część serii i pożegnanie z Batmanem. Tylko czy zejście Mrocznego Rycerza ze sceny będzie równie efektowne jak jego pojawienie się?

Apokalipsa strachu

Do Gotham powracamy blisko rok po wydarzeniach z Arkham City. Ku zaskoczeniu wszystkich śmierć Jokera nie doprowadziła do wojny o władzę w półświatku, a przestępczość w mieście spadła, choć była to tylko cisza przed burzą. Strach na Wróble postanowił ostatecznie rozprawić się z Batmanem – nie zabić, ale zniszczyć go jako symbol nadziei miasta. Groźba wypuszczenia toksyny strachu na masową skalę spowodowała ewakuację większości cywili, a na ulicach zaczęły panować gangi oraz milicja kierowana przez tajemniczego Rycerza Gotham.

Scenarzyści po raz kolejny udowodnili, że świetnie rozumieją uniwersum Batmana  zarówno pod względem zabawy konwencją, jak i wykorzystywania poszczególnych postaci – chociaż nie obyło się bez paru potknięć. Historia, jaką tym razem dla nas przygotowali, dobrze spina wiele elementów oraz wątków z poprzednich części, a główna oś fabuły ma kilka ciekawych zwrotów akcji, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę wpływ toksyny na Batmana oraz jego konsekwencje. Prawdę mówiąc, jest to największy atut gry i głównie on motywował mnie do poznawania kolejnych fragmentów opowieści.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Niestety jej pojedyncze elementy wydają się lekko naciągane. Wszystko dlatego, że Bruce daje się nabierać na dość proste sztuczki, które teoretycznie nie powinny stanowić problemu dla największego detektywa na świecie. Zawodzi również główny wątek związany z Rycerzem Arkham i jego prawdziwą tożsamością. Fani komiksów rozszyfrują ją praktycznie w mgnieniu oka, a pozostali zaczną się domyślać już w połowie gry, obserwując później, jak wszyscy dookoła błądzą niczym dzieci we mgle.

Brakuje również większej liczby złoczyńców. Ponownie otrzymujemy możliwość zmierzenia się z kilkoma z nich, jednak w porównaniu z tym, co zaserwowano nam w Arkham Asylum czy Arkham Origins, wieje pustką. Jest to szczególnie widoczne w przypadku wielkości drużyny, która pomaga Batmanowi.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Odbić Gotham

Zadanie jakie postawiono przed Mrocznym Rycerzem nie należy do łatwych, bowiem tym razem nie mierzy się on tylko z bandziorami, ale również z wyszkolonymi najemnikami. Walka ponownie stoi na bardzo wysokim poziomie, stanowiąc kolejny mocny punkt gry. Twórcy wprowadzili parę nowych klas przeciwników, wymuszając zmianę taktyki – nie wystarczy już tylko spokojnie wciskać na przemian dwóch klawiszy. Nowi wrogowie powodują także trochę inne potraktowanie trybu łowcy. Trzeba dobrze przemyśleć i rozplanować podejście oraz kolejność eliminacji przeciwników.

Oczywiście nie tylko przestępcy otrzymali nowy arsenał – Batman ma do swojej dyspozycji kilka ciekawych gadżetów i umiejętności. Momentami jest ich nawet za dużo, a raczej są zbyt potężne. Nowy egzoszkielet daje Mrocznemu Rycerzowi praktycznie nadludzkie zdolności, co na późniejszym etapie gry pozwala neutralizować do pięciu przeciwników już na samym początku potyczki. Ze względu na dość duże pole manewru można wybrać i wyeliminować najgroźniejszych z nich. Na koniec, jeśli wrogów nie było więcej niż kilkunastu lub wśród nich nie było samych specjalnych klas, można walczyć z zamkniętymi oczyma.

Mały znak zapytania należy postawić przy rozwoju postaci. Działa on na tych samych zasadach co wcześniej, a rozwinięć jest naprawdę dużo, jednak niektóre z nich nie powinny się tam znajdować. Chodzi tutaj przede wszystkim o rzeczy, które Bruce Wayne stworzył i nauczył się wykorzystywać wcześniej, takie jak rzucanie kilkoma batarangami na raz. Można to oczywiście zrozumieć, ale brakuje trochę logiki. Oprócz tego bez niektórych spokojnie można się obejść. Złapałem się na tym, że przez całkiem długi czas nie wykupiłem ani jednego rozwinięcia – nie czułem takiej potrzeby.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Ostatecznym i największym usprawnieniem jest oczywiście Batmobil, który mógł okazać się zarówno przekleństwem, jak i zbawieniem. W rzeczywistości jest jednym i drugim. Trudno mówić w tym wypadku o samochodzie: to jest czołg. Inspiracją do jego stworzenia były niewątpliwie pojazdy z filmów Nolana oraz The Dark Knight Returns Millera. Batmobil został uzbrojony w szybkostrzelne karabinki przeciwlotnicze oraz wielkokalibrowe działo przeciwpancerne. Oczywiście posiada również gumowe pociski, a sam pancerz podtrzymuje pole elektryczne obezwładniające przeciwników.

W tym miejscu należy powiedzieć wprost: w Arkham Knight Batman zabija i to dużo. Teoretycznie walczy tylko z bezzałogowymi dronami, a samochody z ludźmi w wyniku uszkodzeń nie nadają się do dalszej jazdy bez większego uszczerbku dla zdrowia pasażerów, ale to tylko bujda na resorach. Jeśli bezpośrednie trafienie z rakiety przeciwpancernej nie powoduje automatycznej anihilacji zwykłego auta osobowego, to sam chciałbym takim jeździć. Kiedy dodamy do tego wjeżdżanie w tłum ludzi z dużą prędkością, którego jedyną konsekwencją ma być zaledwie ogłuszenie nieszczęśników, to trudno traktować to serio. Nie jest to czepianie się szczegółów – po prostu nazywajmy rzeczy po imieniu.

Za to przyjemność z poruszania się pojazdem po mieście jest spora. Początkowa walka również daje wiele satysfakcji, niestety im dalej w las, tym bardziej zaczyna nużyć – jest jej po prostu zbyt dużo. O ile zadania poboczne takie jak pościgi i eliminacja opancerzonych patroli są świetne, o tyle starcia z nieustającymi i coraz liczniejszymi falami dronów szybko stają się monotonne – to jedyny pomysł, na jaki było stać twórców. Walka z kilkunastoma przeciwnikami jest przyjemna, ale gdy ich liczba dochodzi do 60 na usta cisną się tylko niecenzuralne słowa.

Pojedynków nie stwierdzono

Sprawa wygląda jednak inaczej, gdy opuścimy bezpieczne i przytulne wnętrze Batmobilu. Poruszanie się po budynkach, rozwiązywanie zagadek logicznych, przemykanie przez kanały wentylacyjne i przede wszystkim szybowanie po niebie Gotham nadal wywołują uśmiech na twarzy. Wszelkie elementy eksploracyjne są dopracowane w najmniejszym szczególe.

Główne misje nie odbiegają niczym od tego, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Część z nich jest całkiem nieźle ułożona, po równo kładąc nacisk na łamigłówki i walkę. Jedyne do czego można mieć zastrzeżenia to łatwość potyczek. Zabawa na najwyższym poziomie trudności nie przysparza zbyt wielu problemów, wyjątek to kilka elementów pod sam koniec rozgrywki.

Mieszane uczucia budzą misje poboczne, gdyż są nierówne pod względem zarówno fabuły, jak i różnorodności wyzwań. Część z nich to po prostu kilkukrotne powtórzenie tego samego schematu, szczególnie w przypadku wątków związanych z Pingwinem oraz Dwiema Twarzami. Z drugiej strony historie Azraela czy Man-Bata okazują się prawdziwie mocnym punktem gry. Również elementy związane z otwartym światem, takie jak unieszkodliwianie posterunków milicji czy eliminacja patrolujących dzielnice dronów, są zadziwiająco wciągające.

Ostatni element układanki, który niestety wypadł średnio, to walki z głównymi złymi. Brakuje tutaj tej samej dynamiki i wyzwania, które odczuwało się we wcześniejszych odsłonach. Przez większość konfrontacji nie mamy ani jednego prawdziwego pojedynku ze złoczyńcami. Poza paroma elementami pokonanie adwersarzy nie odbiega niczym od pogruchotania kości szeregowego żołnierza, z tą różnicą, że eliminowało się go na samym końcu. Wygląda to tak, jakby twórcy stwierdzili, że żaden z klasycznych przeciwników Batmana nie mógł w najmniejszym stopniu zagrozić Mrocznemu Rycerzowi.

Zagadkowe miasto

Kilka oddzielnych słów należy się Człowiekowi Zagadce. Jego wątek jest bardzo rozbudowany i stanowi lwią część zabawy w Arkham Knight. Tym razem to nie tylko rozsiane po całym mieście zagadki, ale również pojedynek Enigmy z tandemem Batmana i Kobiety Kota. Jest to też jeden z bardziej klimatycznych elementów fabuły i rozgrywki. Jedynym mankamentem jest tutaj (ponownie) wykorzystanie Batmobilu. Po prostu zbyt często trzeba go używać. Poza tym, czy taki geniusz zniżałby się do wyzwań wymagających jedynie małpiej zręczności?

Pomoc Selinie jest pierwszym momentem, w którym obrońca Gotham łączył siły z inna postacią, dzięki czemu gracz mógł przejąć nad nią kontrolę. Niestety ogranicza się to głównie do przełączania postaci w trakcie walki i wykonywania grupowych nokautów przeciwników. Dotyczy to również pozostałych pomocników, których przyjdzie nam spotkać. Jeśli ktoś miał nadzieję na samodzielne misje i eksplorację miasta, to srogo się zawiedzie. Bruce Wayne z całą stanowczością ucina wszelkie próby pomocy, jaką oferują mu Robin czy Nightwing. Za taką przyjemność przyjdzie nam zapłacić, wykupując kolejne DLC, a Season Pass nie należy do najtańszych.

Edward Nigma będzie najprawdopodobniej ostatnim przeciwnikiem, z którym przyjdzie się zmierzyć graczom, gdyż aby móc zainicjować tę konfrontację, należy rozwiązać wszystkie wyzwania, jakie postawił przed Gackiem. Wiąże się to z jedną rzeczą, którą trudno mi jednoznacznie ocenić, czyli zakończeniem gry. Bez eliminacji wszystkich głównych przeciwników nie zobaczymy prawdziwego zakończenia serii. Jeśli dodamy do tego lekko utrudniony dostęp do niektórych lokalizacji po zakończeniu głównej osi fabularnej, dla niektórych graczy może się to okazać frustrujące. A rozpoczynanie wszystkiego od nowa w trybie Gry+ również może nie być zbyt zachęcające.

Nie zabrakło także trybów i treningów, które pozwalają zdobywać dodatkowe punkty rozwoju i rywalizować z innymi graczami. Większość z nich stanowi niemałe wyzwanie, a zdobycie maksymalnej liczby gwiazdek wymaga wprawy. Jest to rzecz, która przykuje uwagę niektórych graczy na dłuższy czas.

Nocne zwiedzanie

Pod względem technicznym, przynajmniej jeśli mowa o wersji na PS4, nie można się przyczepić do żadnego szczegółu. Arkham Knight prezentuje się po prostu cudownie. Każdy element działa tak, jak powinien: zarówno jeśli chodzi o kontrolę i odwzorowanie działania na ruchy drążków i wciskane przyciski pada, jak i animacje. Trudno też doszukiwać się spadków fpsów, nawet czas wczytywania gry jest całkiem niezły.

Podobnie wygląda to pod względem graficznym – Gotham jest piękne i pełne szczegółów. Można spędzić dużo czasu po prostu szybując ponad dachami i, chodząc ulicami, chłonąc atmosferę miasta. Za każdym rogiem może czekać na nas jakaś niespodzianka, kolejny smaczek związany z komiksami czy odnośnik do wydarzeń z poprzednich części. Jednym z najciekawszych elementów były plakaty, które aż chciałoby się powiesić u siebie w domu.

Postacie wyglądają rewelacyjnie, w pełni oddając swoje pierwowzory. Całości dopełnia genialna oprawa muzyczna oraz sposób, w jaki aktorzy wcielili się w swoje role. Dubbing jest jednym z najlepszych, z jakimi miałem styczność w ostatnich latach – dorównuje mu tylko ten z The Last of Us. Podobnie jak ścieżka dźwiękowa, do której wielu ludzi będzie wracać jeszcze długo po odłożeniu pada na półkę.

Wszystko dobrze, ale...

Zakończenie przygody Rocksteady z Batmanem należy uznać za dobre, ale niestety nic ponad to. W dużej mierze jest to dokładnie ta sama gra co wcześniej, wzbogacona tylko o kilka dodatków. Wprowadzenie Batmobilu, mające być powiewem świeżości, okazało się mieczem obosiecznym, przynosząc równie wiele dobrego, co złego. Może gdyby zmniejszyć ilość czasu, jaki spędzamy za jego kierownicą, sprawa wyglądałaby inaczej. Sama fabuła również ma lepsze i gorsze momenty, kilka rzeczy jest lekko naciąganych, ale całokształt pozostawia pozytywne odczucia. W połączeniu ze sprawdzonym i usprawnionym systemem rozgrywki całość powinna zagwarantować miłą, wielogodzinną rozrywkę dla większości graczy. Tak oto kończy się pewien rozdział w historii gier.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Batman: Arkham Knight
Seria wydawnicza: Batman Arkham
Producent: Rocksteady Studios
Wydawca: Warner Bros Interactive
Dystrybutor polski: Cenega Poland
Data premiery (świat): 23 czerwca 2015
Data premiery (Polska): 23 czerwca 2015
Platformy: PS4, Xbox One, PC
Strona WWW: www.batmanarkhamknight.com



Czytaj również

Batman Metal. Batman, który się śmieje #2
Ekipa, która się śmieje
- recenzja
Batman: Ostatni rycerz na Ziemi
Mały deszcz z dużej chmury
- recenzja
Batman. Detective Comics #1000
To już 1000 numerów Detective Comics!
- recenzja
Batman. Detective Comics #1: Mitologia
Batman nie wie, jak być Batmanem
- recenzja
Nowe DC Comics. Batman #02: Miasto Sów
Za dużo sów
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.