» Webkomiksy » Zeznania

Zeznania


wersja do druku
Autor:
Zeznania
Marta Fonfara
Ur. w 1985 roku, studentka grafiki warsztatowej na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu.

Od dawna nie rozstaje się ze szkicownikiem, wraz z którym podróżuje, podgląda, podsłuchuje, czasem też i śledzi, imprezuje, wchodzi tam, gdzie się nie wchodzi i przesiaduje tam, gdzie czasem śmierdzi. Komiksem interesuje się od paru lat, właściwie od momentu odkrycia Mikropolis.

Od tego czasu raz po raz przywołuje i/lub przetwarza tą formą swoje spotkania, rozmowy, myśli.



Międzynarodowy Festiwal Komiksu w Łodzi 2008
Kategoria Amatorów





Autorka krótko o komiksie:
Komiks Zeznania zrodził się z bezpośredniego doświadczenia. Policyjnej procedury, ale też i mechanizmów własnych reakcji. Spóźniłam sie ostro na zajęcia...

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

~rogala1

Użytkownik niezarejestrowany
    sirDuch
Ocena:
0
Już wyjaśniam.

Pytanie policjanta wydało mi się komiczne, bo w moim pojęciu, łączyło zachowanie urzędnika-biurokraty z osobą kompletnie niekompetentną, sytuacja przywodząca na myśl czasy PRL-u. Pytanie "Czy składała pani kiedyś fałszywe zeznania?" razi absurdem, bo równie dobrze mógł zapytać "Czy jest pani be, czy cacy? Tylko szczerze."

Chodzi o głupie sformułowanie, to wszystko. Właśnie ono wydało mi się zabawne. Nie myślałem o tym, czy jest ono częścią procedury, bo gdyby było, musiałoby brzmieć inaczej, tak jak napisałeś: "Czy była pani KARANA za składanie fałszywych zeznań?" Wszyscy wiemy, że tak zaczynają się przesłuchania, bo oglądamy filmy.

Rozterki autorki dotyczą tego, że powiedziała nieprawdę, dlatego pytanie w tej "głupszej' wersji tu pasuje. Nie pasuje za to pytanie, czy BYŁA KARANA, a przecież, jeśli istnieje takie pytanie w tym druku, a wiemy już, że tak, musi dotyczyć bycia karanym. Dlatego napisałem, że komizm prysł i nie wiem, o co chodzi autorce. Bo skoro to pytanie jest częścią procedury, po prostu MUSI brzmieć tak, jak napisałeś. Skąd, w takim razie jej rozterki?

Dla mnie: było śmiesznie, bo był poważny pan urzędnik z kretyńskim pytaniem. Najwyraźniej, jednak intencje autorki, co do przesłania, były inne.

Dlatego przestało mnie to śmieszyć. Jedyna możliwość, żeby zaczęło znowu, jest taka, że Ysabell, albo ktoś inny, udowodni, że w druku policyjnym, służącym do przesłuchań jest pytanie: "Czy składałeś kiedyś fałszywe zeznania?"

Jeśli okaże się, że tak, proponuję jeszcze włączenie takich pytań: "Czy jesteś osobą prawdomówną?" "Czy do tej pory inni ci wierzyli?" "Czy kiedy mówisz nieprawdę czerwienisz się? (instrukcja dla przesłuchującego: zweryfikuj wizualnie aktualny stan kolorystyczny części twarzowej czaszki przesłuchiwanego).

Są dwie możliwości. Pierwsza: po prostu, autorka źle zrozumiała albo źle zapamiętała pytanie, co najbardziej prawdopodobne. Druga: chwilowo nic mi nie przychodzi do głowy.

Swoją drogą trudno nazwać poświadczeniem nieprawdy zwykły brak asertywnej postawy, zwłaszcza wobec urzędnika w mundurze.

Schodząc z wyżyn abstrakcji: z tego co wiem, żółty symbolizuje zazdrość, a nie fałsz. Zresztą chodziło pewnie tylko o skontrastowanie tego długopisu. Czemu akurat jego, i czemu w ten sposób, nie pytaj mnie, to żółto-słodka tajemnica autorki, której rozwikłaniem chyba nie jestem zainteresowany.

Już mi się nie chce więcej pisać o tym komiksie.

Pozdrawiam.
16-04-2009 22:26

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.