» Teksty » Artykuły » Kobiece bohaterki Christy

Kobiece bohaterki Christy


wersja do druku
Autor:
Kobiece bohaterki Christy
Poniższy tekst, podobnie jak kilka innych analiz komiksów Janusza Christy, ukaże się w dziewiątym numerze Zeszytów Komiksowych. Temat tego tekstu może wydawać się dziwny – wszak naturalne skojarzenie z nazwiskiem Christy to Kajko i Kokosz (ewentualnie Kajtek i Koko), a więc bohaterowie męscy. Zwykliśmy Christę uważać za pioniera polskiego komiksu SF i fantasy. W jego pracach warto zwrócić uwagę na nowatorskie, jak na czasy, w których tworzył, podejście do postaci kobiecych. Barbarella Zacznijmy od zarysowania w kilku zdaniach szerszego kontekstu. O stereotypowym ujmowaniu w kulturze masowej roli społecznej i cech charakteru kobiety napisano już bardzo wiele (także w Zeszytach Komiksowych). Dość przypomnieć wyniki przekrojowych, trwających 20 lat, badań treści amerykańskich kreskówek dla dzieci: kobiece bohaterki zwykle odgrywają rolę tła dla męskiego bohatera, mówią znacznie mniej i wykonują mniej kluczowych dla fabuły działań (1). Analogicznie sytuacja wygląda w komiksach, gdzie główne bohaterki należą do rzadkości (chyba że będzie to komiks erotyczny). Za komiks, który przełamał tę tendencję, powszechnie uważa się stworzoną w 1962 roku serię Barbarella Jean-Claude'a Foresta. Najsłynniejszy kadr tego komiksu przedstawia główną bohaterkę (piękną astronautkę) leżącą nago w łóżku z robotem i konwersującą z nim na temat odbytych przed chwilą miłosnych harców. Scena ta podkreśla niezależność, poczucie samostanowienia i wyzwolenie obyczajowe Barbarelli. Nic dziwnego, że wielu badaczy widziało w niej ikonę drugiej fali feminizmu, która akurat wtedy przetoczyła się przez USA i Europę Zachodnią. Jerzy Szyłak słusznie jednak zauważa (2), że feminizm Barbarelli jest pozorny. Wyzwolenie bohaterki Foresta ogranicza się w gruncie rzeczy do swobody moralnej w kontaktach erotycznych, zaś jej niezależność – do swobody wyboru z kim i kiedy pójdzie do łóżka. Jest to więc naiwna i krańcowo seksistowska wizja feminizmu ("Wyzwolenie nie jest niczym więcej niż przyzwoleniem"). Tymczasem, mniej więcej w tym samym okresie, Janusz Christa stworzył postać, która znacznie pełniej realizuje feministyczną wizję. Antybarbarella? Mowa o czarownicy Jadze, jednej z najważniejszych bohaterek serii Kajko i Kokosz. Już w pierwszym epizodzie serii, noszącym tytuł Złote Prosię (opublikowanym na łamach Wieczoru Wybrzeża w latach 1972–1973), Jaga (jeszcze jako staruszka zielarka) wznosi się ponad własne antypatie, aby wydatnie pomóc Mirmiłowi odzyskać tytułowy puchar. Podobnie w trzecim epizodzie (Woje Mirmiła, 1974–1975) odgrywa jedną z kluczowych ról w obronie Mirmiłowa przed zakusami Dajmiecha, a przy okazji ratuje życie przyszłemu mężowi, Łamignatowi. Oczywiście, kreując postać Jagi, Christa nie miał na myśli jakiejś kontrpropozycji wobec Barbarelli, jednak warto porównać te dwie kobiety, aby przekonać się, jak bardzo inną, pełniejszą postacią jest Jaga. Przede wszystkim jest ona kobietą niesłychanie bystrą i zaradną; przewyższa pod tym względem wszystkich innych bohaterów komiksu. Nie przypadkiem to właśnie do niej zazwyczaj zwracają się Kajko i Kokosz po ratunek w kłopotach. Ona też przejmuje faktyczną władzę nad grodem, kiedy sytuacja wydaje się beznadziejna (jak w przypadku kontroli NIK – Nadzwyczajnego Inspektora Kasztelaniego w Mirmił w opałach) i kierując innymi bohaterami, doprowadza do szczęśliwego finału. Zaradność Jagi nie ogranicza się zresztą do umiejętności zarządzania ludźmi. Jak dowiadujemy się z Wojów Mirmiła, zna ona też "kilka niezawodnych chwytów dżudo". Jaga jest również kobietą niezależną – sama decyduje o własnym losie i nie przeszkadza jej w tym nawet małżeństwo z Łamignatem. Jest to zresztą specyficzna para: inteligentna kobieta z szerokimi horyzontami i dobroduszny, acz gamoniowaty osiłek. Co ważne, Jaga choć zdecydowanie rządzi w domu, niemal nigdy nie wykorzystuje swojej przewagi nad mężem; a nawet jeśli, robi to dla jego dobra (jak w Szkole latania, gdy wręcza mężowi dodającą siły czarodziejską fujarkę; w rzeczywistości fujarka nie ma magicznych właściwości, Jaga po prostu doskonale wie, że problemem Łamignata nie jest brak siły, lecz pewności siebie). Jaga jest czarownicą, jednak wbrew stereotypowi posługuje się czarami bardzo rozważnie i zawsze wynika z tego coś dobrego: w Festiwalu czarownic Jaga zwycięża w konkursie na czary, bo jej magia ma praktyczne zastosowanie – mikstura wzrostu może pomnażać rolne płody. Z kolei w Skarbach Mirmiła rzuconą przez Jagę na Kajka i Kokosza klątwę (za kradzież smaru latania) zdejmuje wykonanie przez nich dobrego uczynku. Jaga nie jest jedyną w Kajku i Kokoszu kobietą, która zdecydowanie rządzi w swoim związku. Podobnie jest w relacjach Lubawy z Mirmiłem. Choć Mirmił jest przywódcą grodu, w gruncie rzeczy żyje pod pantoflem swojej żony, ta zaś często wykorzystuje to dla dobra Mirmiłowa. Co ciekawe obie kobiety często wspierają się nawzajem: kiedy w komiksie Złote Prosię Mirmił wypędza Jagę z grodu (uznając ją winną plagi kur), to właśnie Lubawa staje w jej obronie i zmusza męża do wycofania decyzji. Podobnych postaci kobiecych, zaradnych i samodzielnych, znajdziemy więcej w innych komiksach Christy. Dla przykładu w Londyńskim kryminale jedną z kluczowych postaci, która przez długi czas wodzi za nos bohaterów i popycha akcję do przodu, jest Emma. Z kolei w albumie Gucek i Roch: Tajemniczy Rejs równorzędnym bohaterem – obok dwójki tytułowych przyjaciół – jest młoda porucznik milicji Ewa Żuk. To zresztą prawdziwa kobieta czynu: doskonale posługuje się bronią, potrafi kierować nie tylko samochodem, ale i samolotem, do tego jest odważna, pomysłowa (do obozu bandytów dostaje się podstępem) i nigdy nie traci zimnej krwi. Zabawa stereotypami Nowatorskie podejście do postaci kobiecych widać też u Christy w zabawie baśniowymi motywami, zwłaszcza tymi, które dotykają spraw damsko-męskich. Jednym z takich popularnych baśniowych motywów jest mit księżniczki oczekującej cierpliwie na przybycie zakochanego w niej rycerza. Christa dość często przywołuje ten motyw, naśmiewając się jednak z niego i łamiąc utrwalone stereotypy płciowe: zakochanego herosa i biernie oczekującej wybranki. Bo może to wybranka przechodząc psychologiczną metamorfozę, bohaterskim czynem zasłuży na swego ukochanego (jak w epizodzie o Ogrodniczku w Kajtek i Koko w krainie baśni)? Albo piękna księżniczka okaże się niewarta miłości, ale przejdzie potem wiele upokorzeń, dojrzeje i zakocha się w kimś zupełnie innym (wątek Wita zakochanego w Fochnie, która ostatecznie zwiąże się z wplątanym przypadkiem w całą intrygę Olfem w Szrankach i konkurach)? Z kolei w epizodzie Kajtka i Koka w kosmosie, opowiadającym o przygodach z plemieniem piratów, Christa naigrywa się ze stereotypu mężnego i bezwzględnego korsarza. Okazuje się, że przedstawieni w komiksie piraci to banda mazgai i niedorajdów, których w ryzach trzymają ich małżonki. Rezolutne kobiety nie dają się zbyć byle ciuchem czy zamorskim świecidełkiem, zawsze wyciągną od swych niewydarzonych mężów prawdę, a jak trzeba, to nawet przetrzepią im skórę. Nie przypadkiem zresztą żona herszta bandy nosi imię Mordula... Pełne ciekawych zabaw ze stereotypami są również Bajki dla dorosłych, jedno z najdoskonalszych dzieł Christy. Warto zauważyć, jak często w tych dwuplanszowych nowelkach to kobiety są motorem działań i triumfują nad mężczyznami. Tak jest w opowiastce o cud-dziewicy Kumkali (która podstępem skłania księcia do zdjęcia z niej złego uroku), w historii o cnotliwej Obelli (zbałamuconej przez czary złego czarnoksiężnika Hokusa, ale triumfującej ostatecznie dzięki odwiecznym prawom natury), w opowieści o pięknej Ledzie (więzionej w zamku czarownika Ipedrusa, ale – jak się okaże – sprytnie radzącej sobie z samotnością), czy wreszcie w komiksie o młodzieńcu, który zakochał się w napotkanej na cmentarzu pannie (jak odkryje dopiero na końcu swego życia, panną, której szukał całe życie, była sama Śmierć). Znamienny jest pewien fragment Kajtka i Koka w kosmosie. Po przygodach w krainie Łąkali Koko, chcąc odkupić swoje wcześniejsze winy, pędzi na ratunek topiącym się w rzece niewiastom. Nie zauważa jednak, że kobiety jedynie się kąpią i żadnej pomocy od nikogo nie potrzebują. I nawet nieoczekiwane wtargnięcie intruza nie zbija ich z tropu: "Już ja go zaraz uratuję..." – mówi jedna z nich, zaciskając pięści. Takie właśnie są kobiety Christy: niezależne, rezolutne i nieczekające na żadnego rycerza z bajki.
Bibliografia:
  • Nelson, Todd D., Psychologia uprzedzeń, Gdańsk, 2003
  • Szyłak, Jerzy, Komiks i okolice pornografii, Gdańsk, 1996
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę



Czytaj również

Wywiad z Pau
Lubię, kiedy komiks nie jest tylko rozrywką…
Zeszyty Komiksowe #03: Kobiety w komiksach (wyd. II)
Polski Komiks Kobiecy dekadę wcześniej
- recenzja
Zeszyty Komiksowe #13: Manga.pl
Komiks japoński pod flagą biało-czerwoną
- recenzja
Zeszyty Komiksowe #06-07
Dla kogo te Zeszyty?
Zeszyty komiksowe #05
Wywiad środowiskowy
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Repek
    @Michał Siromski
Ocena:
0
Odpowiedzi na te pytania też próbowałem otrzymać. Mam nadzieję, że Tobie się uda, sformułowałeś je znacznie dokładniej.

Pozdrawiam
06-05-2009 22:55
~rogala1

Użytkownik niezarejestrowany
    Michał Siromski
Ocena:
+1
Czy Wy, chłopaki, straciliście kontakt z rzeczywistością?
Naprawdę żądacie argumentów merytorycznych w dyskusji o postaci Ewy Żuk, Jagi albo Kumkali?
Zjawisko merytorycznego argumentowania tu nie zachodzi i zajść nie może, bo dotyczyć by miało tego, co jest samo w sobie niemerytoryczne.
Pisałem już o tym, zdania nie zmieniłem.

Dałem się wciągnąć w dyskusję o czymś, czego nie ma. Swój komentarz napisałem żeby wyrazić swoje zdumienie i rozbawienie, faktem, że ktoś pisze takie teksty. Dla mnie to aż nadto czytelny absurd, wręcz anegdotyczny.

"Rola konia w życiu codziennym chłopów na przełomie XIX i XX wieku".
Ano, koń był. Owies żarł. Jak się uprę, to napiszę o tym tekst, i jeszcze bibliografię podam.
I to wszystko, jeśli chodzi o argumenty.

Co do Twoich przyszłych tekstów,
w moich powyższych postach znajdziesz kilka wymyślonych przeze mnie propozycji. Myślę, że dobrze korespondują z tematem podjętym przez Ciebie. Jestem pewien, że mógłbyś je wykorzystać.

Właśnie w nich jest ukryta odpowiedź na Twoje pytania.
Posłużyłem się ironią.

Fakt istnienia tego tekstu na nic więcej niż ironia nie zasługuje. Przykro mi, jeśli ta odpowiedź Cię rozczarowuje.

Mój czas nie jest znowu aż tak cenny.
Ale bez przesady, temu tutaj - poświęciłem go już dosyć.

Rozstrzygnięcie pozostawiam wszystkim, którzy są takowym zainteresowani, a w ocenie posłużą się zdrowym rozsądkiem.

P.S.
Muszę przyznać, że zaimponowałeś mi spokojem i uprzejmością swojego posta. Po tym jak powiesiłem na Twoim tekście psy (to przez repka, po co naciskał?) można sie było spodziewać czegoś zgoła odmiennego. Aż mi się trochę głupio zrobiło...

Pozdrawiam
07-05-2009 21:24
~Michał Siromski

Użytkownik niezarejestrowany
    rogala1
Ocena:
+1
Ja się nie obrażam, że ktoś uważa mój tekst za zły (nawet jeśli ocenia go w tak ostrych słowach jak Ty). Jeśli decyduję się opublikować swój tekst to automatycznie poddaję go pod publiczny osąd i liczę się z tym, że trzeba będzie go albo obronić, albo posypać głowe popiołem i przyznać krytykującemu rację.

Jednakże to samo dotyczyć powinno Ciebie: jeśli zdecydowałeś się publicznie mnie skrytykować to powinieneś się liczyć z tym, że swoją opinię będziesz musiał bronić i uargumentować. Tymczasem konsekwentnie nie chcesz bądź nie potrafisz jej uzasadnić, zasłaniając się demagogicznym stwierdzeniem, że "Zjawisko merytorycznego argumentowania tu nie zachodzi, bo dotyczyć by miało tego, co jest samo w sobie niemerytoryczne". Niemerytoryczne mogą być conajwyżej personalne ataki, a nie tekst w którym zawarte są jakieś informacje. Dlatego też istotnie, Twoja odpowiedź mnie rozczarowuje, bo jeśli pominąć w Twoich dotychczasowych komentarzach mniej lub bardziej dowcipne złośliwostki to nie zostaje w zasadzie nic więcej.

Christa jest powszechnie postrzegany, jako pionier polskiego komiksu s-f i fantasy. Swoim tekstem chciałem zasygnalizować, że jego zasługi sięgają znacznie dalej i facet tak naprawdę wyprzedził swoje czasy o jakieś 20-30 lat, również sposobem konstruowania kobiecych postaci. Nazywając mój tekst analizą porównawczą Jagi i Barbarelli stanowczo przesadziłeś; przywołałem Barbarellę jedynie jako powszechnie znaną ikonę feminizmu. Chciałem pokazać, że Christa zostawiał daleko w polu nie tylko krajową konkurencję ale i - przynajmniej pod względem łamania płciowych stereotypów - zagraniczną. Zupełnie nie rozumiem, co Cię skłania do stwierdzenia, że to "niepotrzebny", "absurdalny" czy "niemerytoryczny" temat.

I nawet jeśli uznasz, że w moim tekście nie ma niczego nowego (z czym zresztą się nie zgadzam) i zagadnienie jest truizmem, czy to oznacza, że nie należy się nim zajmować? Christa wielkim komiksiarzem był - to też truizm. Czy idąc Twoim tokiem rozumowania nie należy w takim razie w ogóle pisać o Chriście?

Pozdrawiam

PS. Ja zawsze staram się być uprzejmy. I uważam, że niezależnie od róznicy zdań zawsze trzeba się nawzajem szanować.
09-05-2009 11:52
~radio ma ryja 7

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mnie ten tekst wydał się nawet ciekawy. Widać, że pisze go koneser i zajadły fan Christy.

Ja interpretuję ten artykuł jako luźny tekścik o elementach jego twórczości. Takie jest moje zdanie.
Pozdrawiam :)
09-05-2009 22:23
~radio ma ryja 7

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Napiszę nawet, że zachęciłeś mnie do sięgnięcia po Zeszyty komiksowe. :)
10-05-2009 19:59
Kokosz
    do rogali
Ocena:
0
"nie warto zajmować się bohaterkami kobiecymi u Christy, bo to śmieszne."

(Zdanie napisane przez Repka, przytoczone przez Ciebie jako celne podsumowanie twojej wypowiedzi.)

W takim razie czym warto się zajmować? Jaki fajny tekst według ciebie zasługuje na publikację? Kto zabił polski komiks? Czy komiks to sztuka?

Jeśli uważasz, że poszukiwanie i sporządzenie zestawienia na wybrane zagadnienie (tu - rola kobiety) jest nie warte publikacji, to co się nadaje?

Ja bardzo lubię takie zestawienia - kiedyś przykładowo czytałem o rolach kobiet w serii Thorgal (na stronie Thorgala) i o pojazdach kapitana Żbika (na stronie Żbika), a także wiele podobnych w magazynach internetowych i papierowych. Dla ciebie - pitolenie o pierdółkach. Mnie to interesuje.

Jeśli ty mówisz "nie warto" - ja mówię "a ja chcę"
15-05-2009 13:16
~Gaylord Focker

Użytkownik niezarejestrowany
    chała
Ocena:
0
Dajcie spokój temu jednemu artykułowi, bo inne teksty z dziewiątych "Zesztów" są o wiele gorsze. Kupiłem ten magazyn z nadzieją znalezienia w nim prawdziwych dowodów uznania i docenienia mojego ulubionego twórcy komiksowego. I że sam ten magazyn takim dowodem na to będzie. Skusiła mnie okładka, ale zawartość rozczarowała. Mimo obiecujących wiele zapowiedzi, wyszła z tego jakaś chaotyczna papka różności wszelakich i w dodatku puszczonych bezładnie i chyba też bez głowy (gdzie byli redaktorzy tego tomu?). Gołym okiem widać duży pośpiech w przygotowaniach tego zeszytu i np. brak przemyślanej selekcji materiałów do druku, czyli wrzucanie wszystkiego jak leci do jednego worka. Zamiast hołdu jest "pchli targ", by nie powiedzieć "wysypisko". Jeżeli tak ma wyglądać profesjonalny magazyn komiksowy, to ja już wolę ziny (bo nie udają, że są lepsze, niż są w istocie). Nie wiem, może przesadzam, ale jako zaprzysięgły fan komiksów Janusza Christy nie tak wyobrażam sobie hołd dla tego autora.
18-06-2009 21:41

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.