Joe Hill, Rogi
» Teksty » Artykuły » W komiksowie 2011

W komiksowie 2011


wersja do druku

Komiksowe wydarzenia roku okiem szefa działu

Autor: Redakcja: Maciej 'Repek' Reputakowski

1. Afera goni aferę Śledząc kolejne komiksowe afery, mniejsze lub większe, które wypływały na powierzchnię, niedowierzanie mieszało się u mnie z rozbawieniem i niesmakiem.
Zamieszanie wokół antologii Chopin: New Romantic jest tak absurdalne, że z perspektywy czasu wydaje mi się absolutnym science fiction z najwyższej półki. Nie pojmuję tego od początku do końca – jak można produkować tak tendencyjne materiały dziennikarskie? W jaki sposób tak tendencyjne materiały mogą odnosić skutek? Dlaczego tak wielu ludzi z elity dziennikarskiej (i nie tylko) nie potrafi myśleć za siebie i ulega zbiorowej histerii? Dlaczego autor nierzetelnego i tendencyjnego materiału dziennikarskiego otrzymuje promocję (bo podobno otrzymał) w swojej stacji? Uwydatniła się przy tej okazji rzecz, która mnie bardzo rozczarowała: absolutna bezużyteczność słowa pisanego, racjonalnych sądów opartych na znajomości przedmiotu sporu i absolutny brak zainteresowania tym, co w temacie komiksu ma do powiedzenia grupa ludzi na komiksie się znająca. Uczcijmy minutą ciszy żenujące wypowiedzi pewnych animatorów środowiska komiksowego, którzy, chcę w to wierzyć, wypowiadali się w taki sposób tylko przez wzgląd na strach przed rozbiciem pewnej sieci zależności, która jest niezbędna przy organizacji jakichkolwiek działań komiksowych. Potem były kolejne "kwiatki":
  • Komiks Bękartem Kultury (KBK) i post-ity, czyli akcja zwieńczona hasłem, które na wieki zapisze się złotymi zgłoskami na kartach historii polskiego komiksu: Kupimy wam mazaki i karteczki to jakoś ten komiks na EKK się upchnie (czytaj: w piwnicy jakiejś). Teleekspresowa "złota czcionka" to za mało w nagrodę dla organizatorów wrocławskiej imprezy. Żeby było jasne – KBK popierałem i negatywny kontekst ma dla mnie tylko reakcja na tę inicjatywę, a nie działanie samo w sobie.
  • Wystawa komiksu polskiego w Japonii, czyli "o nas, bez nas", bo to dziwne zagranie, że autora nie informuje się o tym, że jego prace gdzieś tam zostaną wystawione, bez względu na to, czy autor by się do Japonii chciał przejechać, czy nie.
  • Brak medalu ministerialnego dla Zbigniewa Kasprzaka to oczywiście wielka szkoda, ale jeśli insynuacja, jakoby wynikało to z KBK i innych komiksowych akcji i wystąpień, jest prawdziwa, to świadczy tylko o małostkowości decydentów w tej kwestii.
  • Sieć sklepów, która nie płaci za towar i zwraca towar zniszczony, to jest poważny partner w interesach czy nie? Nie.
Po tym wszystkim pozostaje wielki niesmak i miejmy nadzieję, że w 2012 unikniemy podobnych wypadków, które poza bezproduktywną medialną ruchawką, tudzież wewnętrznymi (komiksowymi) tarciami, niczemu nie służą. Przez chwilę, śledząc te skandale, miałem wrażenie, że ulegamy temu, co można zaobserwować w mediach ogólnych i innych środowiskach – pogoni za sensacją i biciu piany. Tylko po co? 2. W komiksowej sieci W sieci komiksowej dzieje się bardzo dużo i często ciężko nadążyć za blogami i stronami. Dobrze ten chaos organizowała przez krótki czas Komiksowa Agencja Informacyjna, w której można było upatrywać kandydata do rasowej agencji informacyjnej. Polter zaglądał tam w ramach przeszukiwania sieci pod kątem wieści. Intensywnie działająca na silniku blogowym KAI zamilkła z początkiem października. Wielka szkoda.
Zwraca uwagę w 2011 również Cyfrowy Ziniol i związane z nim działania komiksowe Lublina. W naszych czasach forma drukowana jest jeszcze chyba wciąż formą cieszącą się większym poważaniem, dlatego też przejście Kwartalnika Kultury Komiksowej Ziniol całkowicie do sieci (z końcem 2010 roku i ostatnim numerem na papierze) mogło zwiastować wypalenie się entuzjazmu zespołu podobne jak w przypadku KAI. Tak się nie stało, gdyż Cyfrowy Ziniol jeszcze w czasach wydania papierowego umieszczał w sieci sporo materiałów dodatkowych, a w sieciowym wcieleniu dodał do nich jeszcze kilka innych. Cyfrowy Ziniol rozwija się i promuje autorów polskich, recenzuje, podsumowuje i aktywizuje komiksowy Lublin (warsztaty, spotkania). Zresztą zerknijcie na kalendarium działań ekipy CZ, które niedawno zostało opublikowane na blogu – imponujące. Wyróżnię jeszcze niezmordowanego mistrza podcastów, Bartka ‘godaiego’ Biedrzyckiego, w którego K-pokach dużo sensownego możemy usłyszeć o komiksach. I do tego regularnie. Sporym wydarzeniem jest oczywiście dziesięciolecie KRLa i uruchomienie przy tej okazji Karmelków, czyli uaktualnionych i nazwanych imionami Kaerelków. Czy ta seria dorówna swojemu pierwowzorowi, dowiemy się w dłuższej perspektywie. Póki co możemy śledzić paski komiksowe online z zapowiedzią ich publikacji drukiem. 3. Imprezy i działalność komiksowa, czyli na przekór kryzysowi Festiwale w Krakowie, Poznaniu, Łodzi, Gdańsku, Lublinie, Opolu, spotkania w Gliwicach, Katowicach, Zielonej Górze, Wrocławiu, Poznaniu. Jak Polska długa i szeroka, coś się działo. Nawet wielki fan komiksu miał problem z dotarciem wszędzie czy to ze względów finansowych, czy braku czasu. Jednak najważniejsze jest to, że jako fani komiksu mamy bardzo szeroki wybór.
Oprócz jednodniowych i kilkudniowych festiwali, w konkretnych miastach można też wybierać imprezy cykliczne – Komiksofon we Wrocławiu, PDAK i Spotkania Komiksowe w Poznaniu, czy też serię spotkań "Kto zabił polski komiks?" w Katowicach. Dla każdego coś miłego, bo oprócz rozrzucenia geograficznego tej licznej komiksowej działalności, charakter spotkań jest też zróżnicowany – od naukowych pogadanek problemowych, poprzez spotkania autorskie do imprez tematycznych (bardzo udany Festiwal Komiksu Historycznego). 4. Kryzys + ograniczenie oferty = fura dobrych komiksów Powyższe równanie może wydawać się pozbawione logiki, ale jednak jest jak najbardziej prawdziwe. Smuci sytuacja Egmontu, który wycina serie (Potwór z Bagien, Hellblazer) i bawi się głównie w reedycje oraz wydania w nowych szatach graficznych (wybaczcie to oczywiste nadużycie, ale piszę "wrażeniowo") i Kultury Gniewu, która wydała za mało komiksów. Cieszy natomiast działalność mniejszych (timof comics, Taurus Media, Mroja Press, ATY) oraz ofensywa zinowa, na którą w wielu miejscach zwraca się uwagę. Krakowski Post nadal nie wydaje płynnie, ale za to na znakomitym poziomie (doskonałe Corto Maltese: Złoty dom w Samarakandzie i genialny Mglisty Billy). Choć Egmont wydaje mało i tnie, to jednak "dopuścił się" w tym roku opublikowania bardzo dobrych komiksów: kolejnej Ligi Niezwykłych Dżentelmenów, Jokera oraz brakujących Tintinów (w tym kapitalnych tomów "morskiego" i "zielonego"). KG posłała nas na deski Pinokiem, a po doliczeniu do ośmiu pozwoliła powstać tylko po to, aby znokautować fantastycznym Czasem. Do tego dostaliśmy jeszcze kapitalną serię Pluto od Hanami, początek Detektywa Fella od Muchy, komiksy Sławomira Lewandowsiego od niego samego, Szkicownik KRLa od ATY, a dodajcie do listy jeszcze takie tytuły jak Scientia Occulta, Uczeń Heweliusza, Fotostory, Rewolucje #6, Jazda!, The Very Best Off The Ziniols, Szelki, Trzy palce, Uzumaki, kolejne Żywe trupy5. Wrak został wrakiem
Specjalnie nie umieszczam tego wydarzenia w "sieciowych", bo należy mu się osobny akapit. Z rodziny portali piszących o komiksie wyfrunął nam Wrak Jarka ‘Obważanka’ Machały. Czytelnicy i fani komiksu na pewno odczuwają brak tej strony, która w karierze doczekała się wyróżnień, na której forum można było śledzić wrakowy konkurs paskowy i która witała nas zmienianą co jakiś czas grafiką. Grafiką, wywołującą już na starcie uśmiech i nastrajającą pozytywnie do obcowania z zawartością strony. Niejako na zakończenie tego etapu Jarkowi wręczono podczas MFKiG Doktorat Humoris Causa.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę



Czytaj również

Dworzec Śródmieście
Borka po raz trzeci
- recenzja
Stacja: Nowy Świat
Druga wizyta w warszawskim metrze
- recenzja
Kompleks 7215
Postapokaliptyczne warszawskie metro
- recenzja
pRzYpAdKoWy felieton 04
Między bękartem i kongresem
Chopin New Romantic
Jaki jest naprawdę
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Repek
   
Ocena:
0
@Śledziu
Jak przyjdzie tu Empik we własnej boskiej korpoosobie, to zobaczymy, czy jest równy Rafałowi. :)


Przy okazji, uwielbiam, jak jesteś tak stanowczy.

I to nas łączy. :P Zatem proponuję EOT.

Pozdrawiam
18-01-2012 21:05
~Rafał Jaki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@ turu pytales o hurtownię więc ten temat ci wylozylem. Z większością dużych wydawców pracujemy bezpośrednio więc ten problem odpada.


Ps. Nie ma sensu odnosić się do twoich zaczepek, bo bez obrazy merytorycznie nic nie wnoszą :)
18-01-2012 21:18
turucorp
   
Ocena:
0
@Rafal, w cywilizowanych krajach giganci typu FNAC czy Virgin Megastore dumnie prezentuja u siebie na polkach niskonakladowe komiksy (kupowalem u nich, od reki a nie na zamowienie, pozycje, ktore mialy po 2 tys. egz. nakladu), ksiazki, winyle, i plyty CD (plyty wydawane w 1 tys. egz.).
W Polsce musze wysluchiwac opowiesci dziwnej tresci o "zlej hurtowni", jestem odsylany do specjalistycznych ksiegarni (ktorych jest w kraju piec na krzyz, wiec to lekka kpina) i zapodaje mi sie glodne kawalki o "slabosci oferty".
Z calym szacunkiem, ale taki korporacyjny tumiwisizm wyprowadzil z empikow komiksy, a teraz wyprowadza coraz wiecej wydawnictw ksiazkowych.
Ale oczywiscie wina lezy po stronie autorow, wydawcow i czytelnikow (no, w sytuacji ekstremalnej winne moga tez byc hurtownie), bo sam empik jest przeciez super cud, miod etc.
A za chwile bedzie jeszcze lepiej, bo jak juz empik sam sobie bedzie wydawal ksiazki (bo komiksow przeciez sie nie oplaca), to znikna wszelkie problemy z wydawcami i hurtowniami.
Potem bedziecie sami sobie te ksiazki pisac i kupowac, to zniknie problem z marudnymi czytelnikami i autorami.
Jeszcze raz, gratuluje dobrego samopoczucia i bezkrytyczne wizji korpo, w ktorej pracujesz.
Pozdr
19-01-2012 08:58
~Rafał Jaki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@ Turu przepraszam ale porównujesz rynek Komiksowy we FRANCJI i USA z Polskim? Sorki ale to totalne nieporozumienie. Tam rynek komiksowy to wielkie pieniądze.

Nigdzie cię nie odsyłam, sam napisałeś że wolisz robić zakupy w KSIĘGARNI, za która nie uważasz Empiku (swoją drogą znajdź mi w Polsce księgarnie która ma na półkach ponad 30 tyś tytułów, jak np. w Warszawskim Juniorze) :)

Nikogo za nic nie obwiniam podaje tylko trochę bardziej szczegółowe dane na temat rynku książki.
19-01-2012 09:16
Zelazny
   
Ocena:
0
@Rafał

Nie byłem nigdy w Warszawskim Juniorze, ale wydaje mi się, że Księgarnia Powszechna w Poznaniu będzie miała porównywalną lub większą ilość tytułów.

"przepraszam ale porównujesz rynek Komiksowy we FRANCJI i USA z Polskim? Sorki ale to totalne nieporozumienie. Tam rynek komiksowy to wielkie pieniądze."

Czy to znaczy, że skoro w Polsce pieniądze są mniejsze, to należy automatycznie dbać, by komiks nie trafił do czytelnika? Bo tak to wygląda.

Poza tym to powinniśmy dążyć do normalności rynku (rynek francuski i amerykański może być tu pewnym wyznacznikiem), a Ty zasłaniając się jego "wielkością" tylko potwierdzasz stanowisko i podejście swojej firmy i dbasz, by za bardzo nie znormalniał. Bo po co mielibyście tak robić, skoro można rosnąć i zarabiać kosztem wydawnictw.
19-01-2012 10:13
~Rafał Jaki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@ Zelazy - proszę nie wsadzaj w moje usta rzeczy których nie napisałem :) Oprócz tego że Komiks jest sztuką to także biznes. Dlatego też nikt nie drukuje (za wyjątkiem Thorgala) nakładów 10 tyś i więcej bo po prostu nie ma na niego klientów (przyczyny tego są różne).

Oczywiście trzeba dążyć do tego aby wzmacniać rynek komiksowy w Polsce ale to jest proces długotrwały i w dużej mierze edukacyjny. Moim zdaniem dopóki komiks będzie traktowany jako medium dla dzieci, dopóty nakłady w Polsce nie wzrosną znacząco. Do tego nie można nie brać pod uwagę specyfiki rynków, i zaszłości historycznych (w USA komiks jako medium jest czymś normalnym, w krajach Frankofońskich jest powodem do dumy).
19-01-2012 10:37
~gili

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
no ale urządzić czytelnie w sklepach, gdzie komiksy były zarzynane przez czytaczy to można było? Taki właśnie ta cudowna sieć ma wkład w polski rynek komiksowy.
Hej nie kupuje - przeczytam w [nazwa firmy]!
19-01-2012 11:55
~Rafał Jaki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Polityka Empiku w tej materii jest dość jasna, to że można PRZEJRZEĆ towar przed zakupem nie znaczy że można go skonsumować w całości. Nie raz kiedy jeszcze pracowałem na sklepie, wzywałem ochronę i kazałem zakupić towar komuś kto ewidentnie go niszczył. Empik to nie czytelnia a sklep :)
19-01-2012 12:11
Jaszczu
    A to dobre:)
Ocena:
+1
Za to mi nie raz (kiedy jeszcze kupowałem cokolwiek w Empiku) zdarzało się NIE znaleźć nieuszkodzonego egzemplarza komiksu, który chciałem kupić. Właśnie w tym znakomicie zaopatrzonym Juniorze. Nie jestem jakimś folijkowym fetyszystą, ale nie będę płacił kilkadziesiąt złotych za egzemplarz, który wygląda jakby cała obsługa sklepu grała nim w hokeja. Najczęściej dotyczyło to drogich pozycji wydanych przez tak zadowolonego ze współpracy z siecią Egmontu.
19-01-2012 12:48
~gili

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
tak z ciekawości - co się potem z takimi zniszczonymi egzemplarzami działo? Jak rozumiem, za zniszczony na terenie sklepu egzemplarz, sklep płacił wydawcy?

btw w Katowickim salonie też nieuszkodzonego egzemplarza ze świecą szukać
19-01-2012 12:57
~gili

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
kiedyś ofkors - od kilku lat nie wchodzę do wspniałych sklepów tej firmy
19-01-2012 12:58
~Rafał Jaki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@ Gili - komiksy te zostają wpisane w koszty Empiku.
19-01-2012 13:14
Ystad
   
Ocena:
0
komiksy te zostają wpisane w koszty Empiku.... które potem fakturą z opisem "usługa marketingowa" regulują poszczególne wydawnictwa.



Chłopaki, chce wam się karmić Pana Rafała?
19-01-2012 13:21
~Rafał Jaki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@ Ystad - nic takiego nie ma miejsca, skoro tak dobrze znasz relacje wydawcy/empik to niech któryś z wydawców komiksowych potwierdzi że kiedyś musiał takową fakturę zapłacić :)

Ps. Staram się nie odpowiadać na zaczepki, ale nie jestem Trollem, więc proszę bez takich..
19-01-2012 13:30
Ystad
   
Ocena:
0
Nie znam relacji wydawcy/empik. Ale bardzo dobrze znam relacje sprzedawca/producent vs duża sieć. Tak więc poprzez analogię (trudne słowo) mogę zakładać, że jest bardzo podobnie. Ewentualnie może się różnić to sposobem "rozliczania".
19-01-2012 14:03
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja zaś nie rozumiem o co chodzi ludziom atakującym Pewną Sieciówkę.

Wydawcy podpisują umowy z księgarniami, przed podpisaniem mają przedstawione warunki takich umów - już niezależnie czy są to umowy "uczciwe" czy "fair play" - to wydawnictwa decydują o tym, czy chcą współpracować z Pewną Sieciówką czy nie.

Że monopolista? Że dyktuje warunki, często nie fair? Bierz naszą umowę na wystawianie twoich komiksów do palcowania albo wypad?
Trudno, wydawnictwa po to podpisują umowy z Sieciowym Dystrybutorem, żeby ich produkt trafił do jak najszerszego odbiorcy. Powinny sobie to umieć kalkulować w koszty, co się bardziej opłaca - czy sprzedawać się w księgarniach Taniej Książki parę lat po wydaniu, czy też raczej zamortyzować sobie cenę takich "usług marketingowych"?

Traktowanie komiksu jak niedorozwiniętego dziecka, które wymaga specjalnych przywilejów w twardym świecie zarabiania pieniędzy jest trochę naiwne.

Tylu tu zresztą mądrych ludzi biznesu, komiksiarzy - zrzućcie się, załóżcie własną sieć dystrybutorską komiksów, zróbcie konkurencję Pewniej Sieciówce i traktujcie komiksy w swoich sklepach z szacunkiem i foliujcie je sobie.

19-01-2012 14:37
turucorp
   
Ocena:
+1
@Zigzak, z calym szacunkiem, ale z jakiej planety przyleciales?
"Alternatywne" ksiegarnie, w ktorych mozna bez problemu kupic wiekszosc komiksow czy malych wydawnictw ksiazkowych istnieja od dawna.
Ale jaka jest wiedza o ich istnieniu, swiadczy chociazby Twoj post.
I problemem nie jest to, ze ludzie zabierajacy tutaj glos, nie maja gdzie robic zakupow, tylko fakt, ze empik (podobnie jak matras), tworza swoja wirtualna rzeczywistosc, w ktorej pod plaszczykiem "Kultury" kreuje sie taki a nie inny rynek czytelniczo-wydawniczy.
Przecietny czlowiek, ktory kupuje ksiazke czy komiks sporadycznie, nie pojdzie do ksiegarni specjalistycznej, bo nawet nie wie, ze takie sa.
Pojdzie do salonu empiku na pasazu handlowym, albo w centrum miasta, bo przeciez "wszytko tam jest", a jak czegos tam nie ma, to znaczy, ze jest nic nie warte.
I ten "przypadkowy czytelnik" (stanowiacy spory procent rynku nabywcow), nie ma zielonego pojecia, ze empik ma tylko to, co mu laskawie dostarcza hurtownie i najwieksze wydawnictwa.
W odroznieniu od wspomnianych przeze mnie wczesniej sieci FNAC czy Virgin, empik jedzie po najmniejszej linii oporu, traktujac swoj towar tylko i wylacznie w kategoriach masowych.
A to, w przypadku czegos tak specyficznego jak kultura, jest bardzo krotkowzroczna polityka.
Wiec plis, daj sobie siana z glupawymi sugestiami o "wlasnej sieci dystrybucji" i zastanow sie w domowym zaciszu, czym tak naprawde kieruje sie siec handlowa, ktora nawet na swojej stronie przemianowuje "Kulture" na "Empikulture" :/
19-01-2012 16:13
~Andrzej Baron

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
@rafał
"komiksy te zostają wpisane w koszty Empiku."

No nie, sorki ale nie wytrzymałem.
Wydawca, który ma umowę uwzględniającą za dodatkową prowizją "zwroty fizyczne", otrzymuje te zniszczone egzemplarze z powrotem. W moim przypadku 50% zwrotów to makulatura a reszta wykazuje widoczne ślady użycia. A próby przeniesienia przez sklep (posiadający ochronę, bramki i na pewno ubezpieczenie od tzw. "pierwszej kradzieży", a w umowie z dostawcą zapis o przejęciu odpowiedzialności za towar w momencie przyjęcia go do magazynu - także za jego stan) na wydawcę/dostawcę odpowiedzialności za egzemplarze skradzione/zgubione też się zdarzają.
Kiedyś na forum Gildii ktoś napisał, że nie stać go na kupowanie wszystkich komiksów, ale chce wspierać polskich wydawców. Dlatego w TYCH salonach ukradkiem obrywa rogi w komiksach, bo wtedy TEN salon będzie musiał i tak zapłacić wydawcy. Nic bardziej mylnego.

@rafał "Polityka Empiku w tej materii jest dość jasna, to że można PRZEJRZEĆ towar przed zakupem nie znaczy że można go skonsumować w całości. Nie raz kiedy jeszcze pracowałem na sklepie, wzywałem ochronę i kazałem zakupić towar komuś kto ewidentnie go niszczył. Empik to nie czytelnia a sklep."
Ile czasu można przeglądać książkę? 10 minut czy cztery godziny (często przez kilka dni z rzędu by zapoznać się dokładnie z całością przed decyzją o rezygnacji z zakupu). Ile można przeglądać komiks czy gazetę? 5 minut czy godzinę? W tym temacie nie dam się przekonać. TEN salon jest czytelnią.
A wystarczy by obsługa sklepu od czasu do czasu zakłóciła takim "przeglądającym" spokój pytaniem "czy mogę w czymś pomóc?", albo zwróceniem uwagi by jednak odłożyli pączka lub frytki (w zeszłym tygodniu to ja op^%#m jednego takiego w TYM salonie w Szczecinie).
20-01-2012 09:20
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
turucorp
@Zigzak, z calym szacunkiem, ale z jakiej planety przyleciales?
"Alternatywne" ksiegarnie, w ktorych mozna bez problemu kupic wiekszosc komiksow czy malych wydawnictw ksiazkowych istnieja od dawna.
(...)
Przecietny czlowiek, ktory kupuje ksiazke czy komiks sporadycznie, nie pojdzie do ksiegarni specjalistycznej, bo nawet nie wie, ze takie sa.


Troszkę sobie przeczymy, co? :)
No właśnie o tym mówię - nie ma/nie wie, to zróbcie. Coś tak wielkiego, co zniesie monopole Pewnych Sieciówek, gdzie komiksy będą wolne od tłustych paluchów "biednych" studentów, będą sobie żyły radości i szcześciu czekając aż "przeciętny człowiek", zachęcony reklamą w prasie i telewizji, banerami, gruponami, hostessami przebranymi za seksowne książeczki, darmówkami itd nie przyjdzie i nie kupi ich, nie oglądając, po prostu dlatego że siła marketingu zmusi go do kupna.

O, nie stać was (narzekających) na to?

Cóż, jak to mówią na Zachodzie, gdzie masz swoje Virginy, HMV itd - shut up and stop bitchin'. Albo napisz do Bransona mejla, niech ci Virgin PL otworzy, najlepiej pod domem.

Teraz powstaje pytanie - z której planety wyście przylecieli? Z pewnością jest ona przepełniona idealistycznymi, romantycznymi wizjami tego, jak się prowadzi interesy - tu czy gdziekolwiek indziej.

Swoją drogą, nie za bardzo rozumiem co broni komu wydrukowanie np. pierwszych 5 stron komiksu w cienkim zeszycie do "pooglądania" w sklepie, a pełne wersje zafoliować.

Z książkami tak się robi i jakoś ludzie się zachęcają.
Z komiksem się nie da?
Chyba łatwiej zrobić to niż nisczyć cały komiks i tracić klienta.
Natomiast marudzi się fajnie, jeździ po monopolistach jeszcze fajniej - zamiast coś z tym robić.
Robicie z Pewnej Sieciówki jakiegoś potwora, a ona jest po prostu najsilniejsza w piaskonicy i dyktuje warunki. Dzieci w piaskownicach radzą sobie z tym problemem. Marudy tutaj najwyraźniej nie.
20-01-2012 09:50
~Norbert Taki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
To piękne, że są jeszcze w naszym kraju idealiści, którzy swoim ciałem będą gotowi bronić godności korporacji.
20-01-2012 10:25

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.