» Recenzje » Zgroza #4: Gniew

Zgroza #4: Gniew

Zgroza #4: Gniew
W ręce czytelników za chwilę (premiera na 30. edycji MFKiG w Łodzi) trafi czwarty zeszyt serii Zgroza, będący zwieńczeniem śledztwa, które w osobisty sposób dotyczyło komisarza Zbigniewa Zgrozy. Czy warto było czekać?

Przedostatnia część (Strach) zakończyła się w momencie, gdy komisarz Zgroza postanowił raz na zawsze zająć się prześladowcą, który bez skrupułów zagroził jego rodzinie. Jednak to, co czeka nas w Gniewie, najnowszej i zarazem ostatniej części, z pewnością wzbudzi w czytelnikach niemałe zdziwienie. Bo chociaż od początku serii (Lód, Obłęd Strach) otrzymujemy ciekawy thriller kryminalny, to w końcowej części wydarzeniom blisko do psychopatycznego horroru.

Zanim jednak przejdziemy do finału, czeka nas ważna retrospekcja osadzona dziesięć lat przed bieżącymi wydarzeniami. Jest znacząca dla zrozumienia motywów przestępcy oraz jego obecnej obsesji na punkcie Zgrozy. Również dzięki niej wiele wydarzeń z poprzednich zeszytów wskakuje na swoje miejsca.

Mimo wszystko w głównej części komiksu nie uderza najbardziej postać przestępcy, ale kreacja Zgrozy, którego emocje do końca pozostają zagadką. W kluczowym momencie zdaje się na instynkt, który prowadzi do brutalnego i krwawego finału. Nie zabrakło też Czerwińskiego – partnera komisarza. Kuba Ryszkiewicz wprowadza młodego kadeta w taki sposób, aby uzupełniał Zgrozę, równocześnie nie zabierając komisarzowi należnego miejsca w centrum uwagi.

Względem poprzednich odsłon najnowszy zeszyt nie przynosi aż tylu atrakcji, ilu by się oczekiwało. Przyzwyczajeni do dość wartkiej akcji z poprzednich tomów mogą przy najnowszej części poczuć niedosyt, zwłaszcza że wszystko rozgrywa się raptem w trzech szybkich scenach. Jeśli spojrzymy jednak przez pryzmat historii, poświęcenie ostatniego zeszytu w całości na konfrontację Zgrozy z prześladowcą okaże się strzałem w dziesiątkę. Właśnie takiego finału – przepełnionego emocjami, żalem i strachem – zarówno Zgrozy, jak i jego przeciwnika – można było oczekiwać.

Każdy fan Zgrozy zdążył przywyknąć do nieco niedokładnej, ale dynamicznej kreski Grzegorza Kaczmarczyka. Jest mnóstwo szczegółów, fajnych ujęć i pochwalić trzeba rysunkowe przedstawienie sceny finałowej.

Kiedy pojawił się pierwszy numer Zgrozy, można było mieć obawy, czy łamiący zasady komisarz (znany z Lisa) będzie dobrym materiałem na solową karierę. Jednak wraz z zakończeniem czwartego tomu wątpliwości tych trzeba się pozbyć. Historia Grzegorza Kaczmarczyka i Kuby Ryszkiewicza to dobry kryminalny thriller, jedynie z nielicznymi niedociągnięciami. Czyta się go nieźle i nie sposób po lekturze nie zatęsknić za kolejnymi przygodami komisarza.

 

Dziękujemy wydawnictwu Sol Invictus za przekazanie komiksu do recenzji.

7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Zgroza #4: Gniew
Scenariusz: Kuba Ryszkiewicz
Rysunki: Grzegorz Kaczmarczyk
Kolory: Grzegorz Kaczmarczyk
Seria: Zgroza
Wydawca: Sol Invictus
Data wydania: 28 września 2019
Kraj wydania: Polska
Autor okładki: Grzegorz Kaczmarczyk
Liczba stron: 32
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788395115219
Cena: 15,00 zł



Czytaj również

Zgroza #3: Strach
Kiedy przeszłość powraca
- recenzja
Zgroza #1: Lód
Zbigniew Zgroza powraca
- recenzja
Zgroza #2: Obłęd
Komisarz Zgroza na tropie
- recenzja
Lis #03: Próba charakteru
Nie każdy może być superbohaterem
- recenzja
Lis #02: Mimo woli
Cichuteńko stawia nogi...
- recenzja
Lis #01: Powrót do domu
Skryty lisek
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.