» Teksty » Wywiady » Wywiad z Agnieszką Jamroszczak

Wywiad z Agnieszką Jamroszczak


wersja do druku

10 pytań na 10 edycji

Redakcja: Kuba Jankowski

Wywiad z Agnieszką Jamroszczak
Agnieszka Jamroszczak - pomysłodawczyni i koordynatorka projektu Komiksofon łączącego w sposób bezprecedensowy obraz z dźwiękiem, dzięki któremu komiks zyskuje całkiem nowy wymiar. Wraz ze Stowarzyszeniem Kultura WROdzona za cel stawiali sobie zaciekawienie odbiorców komiksem, przekroczenie bariery, jaką jest zła fama i niewiedza na jego temat. Nominowana do nagrody Szczyt Kultury za pionierski pomysł i fantastyczne jego wykonanie.




Komiksofon wystartował 3 marca 2011. 18 kwietnia 2012 odbyła się 10 edycja. Przede wszystkim gratulujemy wytrwałości. Jakie były założenia początkowe i które z nich udało się spełnić, a co trzeba było zmienić w trakcie?

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Przede wszystkim na początku nie mieliśmy zupełnie pojęcia, jaki będzie odbiór projektu. W tamtym czasie we Wrocławiu nie było żadnego wydarzenia komiksowego, tym bardziej cyklicznego, co więcej nie było tego typu wydarzenia (łączącego komiks i muzykę) w skali kraju, więc nie mieliśmy do czego się odnieść.

Nie spodziewaliśmy się takiego pozytywnego odbioru. Obstawialiśmy, że sukcesem będzie pociągnięcie tego projektu przez kilka edycji. Zwłaszcza, że częstotliwość, jaką sobie wytyczyliśmy (średnio raz na miesiąc), jest trudna do utrzymania. Nie spodziewaliśmy się też takiego pozytywnego odzewu ze strony artystów. Wydawało nam się wręcz niemożliwe, że uda nam się znaleźć artystów, którzy zaangażują się bez żadnych grantów w tworzenie filmiku na potrzeby projektu.

Myślę, że dobry efekt dało jeżdżenie z filmami Komiksofonu po festiwalach (Ligatura, Komiksowa Warszawa, Pyrkon). To dało nam dużo cennych kontaktów i ułatwiło rozpoznawalność projektu w środowisku komiksowym. Było też kilka szczegółów, które zmodyfikowaliśmy w trakcie tworzenia kolejnych edycji. Wszystko było efektem zbierania doświadczenia, wsłuchiwania się w rady odbiorców i eksperymentowania na żywej tkance, ale ostatecznie taka forma, jaka jest na dziś (trzy części: projekcja, wywiad i rysownie), wydaje nam się być zgrabna. Aczkolwiek mam pomysły na zmiany i rozwijanie projektu i przy odrobinie szczęścia może uda się je wcielić w życie.

Która z edycji udała się w twoim odczuciu najlepiej?

Trzeba podkreślić, że ten projekt tworzą artyści, którzy biorą w nim udział, dlatego poszczególne edycje różnią się od siebie. Dla mnie jako organizatora najlepiej wypadła edycja 8 z Konradem Czernikiem i Robertem Służałym. Przede wszystkim dlatego, że było bardzo dużo ludzi, obyło się bez problemów technicznych, a zaproszeni artyści stworzyli bardzo dobrą atmosferę zarówno w kontakcie z publicznością jak i z nami, organizatorami. Nie zawiodły też media (TV Styk przygotowała dobrą relację).

Bardzo sympatyczny był też Komiksofon 10 z Olafem Ciszakiem i Marcinem Podolcem. Żal tylko, że publiczność jest mniej liczna, gdy goście są spoza Wrocławia. Szkoda, bo naprawdę warto było to zobaczyć.

Jakieś śmieszne sytuacje, które wydarzyły się przez ten rok? Anegdoty?

Przychodzi mi do głowy sytuacja (wtedy tragiczna, z perspektywy czasu faktycznie opowiadana przez nas jako anegdota), gdy na 5. edycji zostaliśmy postawieni przed faktem, że nie ma i nie będzie ekranu. Klub nie zdawał się widzieć problemu w projekcji na niejednolicie pomalowanej ścianie w kolorze brązowym. Próba wyświetlenia filmów na tej ścianie przyprawiła nas wszystkich o zawał serca. Przez dwie godziny próbowaliśmy załatwić/pożyczyć/wynająć skądś ekran, ale niestety okazało się to logistycznie niemożliwe.

W efekcie po godzinie 19 na oczach pełnego ludzi klubu przyczepialiśmy do ściany zszywaczem jakąś starą, dużą reklamę wygrzebaną z zaplecza klubowego i stworzyliśmy partyzancki ekran. Niestety zmniejszenie obszaru wyświetlania miało wpływ na jakość projekcji. Na domiar złego projekcja The Lost Thing poszła bez napisów, nad którymi ślęczeliśmy kilka długich wieczorów (bo miało być tak dobrze). Przeżycie dość traumatyczne i uświadamiające, po pierwsze, że nie da się przewidzieć wszystkiego, a po drugie, że choćby nie wiem kto nawalił, odpowiedzialność jest zawsze po stronie organizatorów.

Jak długo będzie grał Komiksofon?

Szczerze mówiąc, jesteśmy w najgorszym momencie na zadawanie takiego pytania. Na pewno bardzo byśmy chcieli pociągnąć dalej ten projekt, bo mamy pomysły i plany na dalszy jego rozwój, ale jest to ciągle rzecz stojąca pod znakiem zapytania. Jeżeli nie uda nam się zdobyć dofinansowania w najbliższym czasie, to możliwe, że najbliższa edycja będzie ostatnią, a przynajmniej sytuacja zmusi nam do dłuższej przerwy.

Czy są plany na edycje z gośćmi zagranicznymi? Na przykład specjalne edycje Komiksofonu podczas festiwali komiksowych, kiedy wśród gości zagranicznych można przebierać?

Na początku mieliśmy takie plany. Teraz coraz mniej śmiało spoglądamy na tę perspektywę. Zobaczymy, co przyniesie jutro. Problemem w organizowaniu takich edycji jest fakt, że Komiksofon jest projektem wymyślonym do knajpy i w takiej atmosferze powinien być przeprowadzany. Nie jestem zwolennikiem tworzenia Komiksofonu na salach wykładowych, bo niosą one jednak zupełnie inną atmosferę i oczekiwania. Chętnie zaczęłabym tworzyć specjalne edycje oparte na jakiejś konkretnej tematyce i angażujące kilku twórców. Zobaczymy, czy to się uda.

A kogo jeszcze chciałabyś zobaczyć na Komiksofonie? Duet marzeń?

Uch... lista jest długa. Bardzo liczę, że znajdą wreszcie czas na Komiksofon Przemek Truściński, Krzysztof Gawronkiewicz, Michał Śledziński, Agnieszka Piksa, Janek Koza, Marzi, Kuba Woynarowski, Renata Gąsiorowska czy Jacek Frąś. Bardzo liczę na to, by Komiksofon promował też nowych twórców, którzy artystami nie są od dziś, ale debiutantami w komiksie owszem. Jesteśmy bardzo zainteresowani wspieraniem i promowaniem nowych talentów.

Bardzo bym też chciała gościć na Komiksofonie więcej kobiet tworzących komiksy, bo (nie obrażając panów) odnoszę wrażenie, że robią wiele dobrego dla polskiego komiksu i wnoszą zupełnie nową jakość. Duet marzeń: Cyril Pedrosa i Marjane Satrapi.

Czytasz dużo komiksów, czy umiarkowanie? Jacyś ulubieni autorzy?

Czytałam komiksy, będąc pacholęciem. Wpadało mi w ręce wszystko, co na przełomie lar 80. i 90. było dostępne w Polsce. Do dziś lubię wracać do wczesnych Thorgali, które darzę ogromnym sentymentem. Swoim dzieciom czytam Kajki i Kokosze, choć ich faworytem na dziś dzień jest zdecydowanie Mucha Lewisa Trondheima.

Potem nastąpiła długa przerwa w moim zainteresowaniu komiksami i wszystko wróciło, gdy trafił mi do rąk Przybysz Shauna Tana. Zaczęłam szukać i drążyć. Pisałam wtedy magisterkę i wybrałam sobie komiksowy temat. Czytałam Eisnera i McClouda. W międzyczasie zachwycając się totalnie Trzema Cieniami Cyryla Pedrossy, Pinokiem Winshlussa czy Osiedlem Swoboda Śledzińskiego. W tej chwili staram się być na bieżąco, ale mam jeszcze dużo do nadrobienia. Przez te lata mojej nieobecności w komiksie niewiarygodnie dużo się wydarzyło.

Ciągle się uczę, ale nie dążę do tego, by móc nazywać się znawcą komiksu. Ja po prostu uważam komiks za bardzo ciekawe i mające potencjał medium, którego nie trzeba się bać i o które trzeba dbać, by się rozwijało. Tworząc Komiksofon zależało mi, żeby ten projekt był takim pomostem pomiędzy postawą niechęci/niewiedzy wobec komiksu a akceptacją tego medium jako mega kreacyjnego, dającego nieskończenie wiele możliwości środka wyrazu.

Może naiwnie, ale wierzę, że nam się to udaje. Na Komiksofon przychodzą ludzie, którzy nie mieli pojęcia o komiksie albo wręcz negatywnie o nim myśleli i wracają na kolejne edycje, bo u nas w prosty sposób zbierają wiedzę na temat autorów, ich kreski, stylów, dorobku. Może niekoniecznie biegną zaraz do księgarni i kupują sterty komików, ale zaczynają zupełnie inaczej myśleć o tym medium. I o to chodzi! To jest ten pierwszy krok, który trzeba wykonać przed kupnem komiksu.

Czy w planach Kultury WROdzonej są jakieś inne komiksowe atrakcje?

W tej chwili myślimy nad wystawą komiksową (bardziej multimedialną i interaktywną), ale nie chcę zdradzać jeszcze szczegółów, żeby nie zapeszyć.

Jak odbierasz nominację portalu G-punkt i Fundacji Visionica Szczyt Kultury?

Przede wszystkim duże zaskoczenie, ale bardzo miłe. Szczerze mówiąc, jestem skrępowana tym, że nominacja jest dla mnie osobiście, bo, po pierwsze, ten projekt tworzą artyści biorący w nim udział i jeżeli jakieś laury się komuś należą to właśnie im.

Po drugie, chociaż pomysł i koordynacja jest po mojej stronie, to nie tworzę Komiksofonu sama, bo pomaga mi kilka osób ze stowarzyszenia w sprawach technicznych, promocyjnych, logistycznych, nie mówiąc o prowadzącym (wcześniej Paweł Wojciechowicz, od 7. edycji Konrad Okoński), który odwala kawał dobrej roboty na scenie.

Aczkolwiek nie powiem, wzruszyłam się i na pewno już sam fakt wyróżnienia projektu komiksowego jest bardzo pozytywny i ważny. Tym bardziej, że konkurencja jest mocna. Motywuje nas to na pewno do dalszego działania, a ta motywacje jest potrzebna. Wszyscy ludzie, którzy angażują się w ten projekt, zarówno artyści, jak i organizatorzy, działają non profit. Dobrze by było, gdyby ta nominacja wpłynęła na instytucje finansujące projekty kulturalne i wsparła wreszcie nasze działania tak, byśmy mogli swobodnie działać i rozwijać projekt.

Zakończmy kwestionariuszowym pytaniem: o czym marzysz?

Ech, dużo tego...Może niedługo się wyda.




Czytaj również

Strefa Komiksu - DF Wrocław 2013
Zamek Komiksu we Wrocławiu
- recenzja
W komiksowie 2012
Rok 2012 okiem szefa działu komiksowego
Kwestionariusze Komiksofonu
Czyli cykliczne wprowadzenie do kolejnych edycji
Komiksofon #4
Przed wakacyjna przerwą
Komiksofon #03
Do trzech razy sztuka?
Komiksofon #02
Arek Lorenc i Konrad Okoński na drugie danie

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.