Wounded #2: Ostatnie słowa

Zemsta najlepiej smakuje po trzech latach

Autor: Marcin 'Karriari' Martyniuk

Wounded #2: Ostatnie słowa
Trzy lata przyszło nam czekać na drugi tom Wounded, polskiego westernu autorstwa Mikołaja Spionka. W międzyczasie wiele osób postawiło krzyżyk przy nazwie tego projektu. Jak się okazało,  na szczęście niesłusznie.

Mikołaj Spionek kontynuuje opowieść o młodym Boltonie, który pragnie pomścić brutalnie wymordowaną rodzinę. Poturbowane ciało po strzelaninie w Bricktown nie stanowi dla mężczyzny problemu i kiedy tylko staje na nogi, od razu rusza do Memphis. W mieście bowiem prowadzi spokojny żywot jeden ze ściganych przez niego zbrodniarzy – Bill Matlock. Zanim Boltonowi uda się rozejrzeć po miasteczku, skupia na sobie uwagę lokalnej władzy, a jego drogi przecinają się z Nathanem, który został przyłapany na oszukiwaniu w karty. I nie tylko.

Niewielka objętość – komiks liczy 56 stron – nie przeszkodziła autorowi w zawarciu elementów istotnych dla westernu. Mamy motywowanego zemstą młodzieńca, który zdaje się nie posiadać szczególnych talentów poza determinacją i szczęściem do wychodzenia cało  – choć przy wydatnej pomocy innych osób – z opresji, w jakie pakuje się przez swoją gorącą głowę. Obok niego pojawiają się pechowy mistrz kart, który wygrał partię z niewłaściwymi ludźmi, szeryf samochwała oraz podstarzały mężczyzna ze ścigającymi go grzechami przeszłości. Niby figury wyciągnięte z westernowej sztancy, ale zupełnie nieźle rozmieszczone na planszy i pod tym względem kontynuacja wypada lepiej od otwarcia serii.

Ostatnie słowa to komiks mniej dynamiczny od początku serii, za to bardziej rozbudowany pod względem warstwy dialogowej, przy której autor miewa jednak wahania formy. Udane konwersacje, jak podczas wizyt w areszcie, przeplatają się ze sztucznymi popychaczami fabuły. Na niekorzyść Ostatnich lat z przykrością zaliczam sposób, w jaki bohater wykaraskał się z kłopotów w końcówce komiksu – rozwiązanie przyjęte przez autora pachnie bowiem deus ex machiną, choć łatwo też poczuć ducha starych, filmowych westernów. Z drugiej strony doceniam też, że chwilę wcześniej autor z powodzeniem zwiódł moje przewidywania. 

Styl graficzny nie odbiega od pierwszej części, a Spionek ponownie serwuje grube kontury i cyfrowo nałożone kolory. Nieco szkoda drugiego planu, który zieje pustką – szczególnie pomieszczenia są nazbyt sterylne. Z drugiej zaś strony niejednokrotnie mankamenty są tuszowane przez ciekawe kadrowanie. Problematyczne okazały się twarze postaci – jak gdyby rysownik operował tylko paroma modelami, modyfikowanymi jedynie przez długość i kolor zarostu oraz włosów. To tym bardziej dotkliwe, że twórca często stosuje zbliżenia na twarze bohaterów.

Drugi tom Wounded to przyzwoita propozycja dla spragnionych westernowych doznań. Tytuł Mikołaja Spionka nie może stanąć w szranki z Blueberrym, Cartlandem czy Bouncerem, jednak mam przeczucie graniczące z pewnością, że nie taki był zamiar twórczy, a sam autor dobrze się przy nim bawił. Dzięki termu do rąk czytelników trafia komiks udany – niepozbawiony wad, lecz nie są to wady odbierające przyjemność z lektury.