World of Tanks: Roll Out

Przewrotny los

Autor: Joanna 'Shadov' Walczak

World of Tanks: Roll Out
Gra sieciowa World of Tanks cieszy się niemałą popularnością. Nie dziwi więc, że na fali jej popularności studio Wargaming przeniosło czołgową strzelankę na karty komiksu, aby dotrzeć do jeszcze większego grona, zarówno fanów, jak i nowych użytkowników. Ale czy historia nawiązująca do znanego wszystkim miłośnikom WoT-a świata wystarczy, aby mini-seria obrazkowa Roll Out, wydana  przez Dark Horse Books trafiła do domowej biblioteczki?

Pokrzepiająca będzie informacja, że za scenariuszem stoi Garth Ennis twórca tak znanych tytułów jak Kaznodzieja czy Punisher MAX. W Polsce seria Roll Out (oryginalnie składająca się z pięciu zeszytów komiksowych), wydana została zbiorczo tworząc 120 stronicowy album w miękkiej oprawie, za sprawą Merlin Publishing. Całość wzbogaciło kilka grafik autorstwa Isaaca Hannaforda.

Historia Roll Out zaczyna się 6 lipca 1944 roku, kiedy to kompania B Trzeciego Batalionu Ochotników z West Midlands, wylądowała na plaży w Normandii. Żołnierze szybko jednak zostają wysłani w głąb Francji. Nie mając zbyt dużego wojskowego doświadczenia bitewnego są przekonani, że w starciu z niemiecką jednostką pancerną szybko polegną. Ale czy na pewno? Jak się okazuje jeden z ich czołgów typu Cromwell – Snakebite – ma kilka asów w rękawie. Pomimo że powieść fabularnie skupiła się na ukazaniu konfliktu z dwóch przeciwnych stron frontu, czyli jednostki brytyjskiej dowodzonej przez podporucznika Simona Linneta i oddziału niemieckiego pod skrzydłami oficera Karla Krafta, to po kilku pierwszych scenach wyraźnie widać, że to czołgi grają tutaj pierwsze skrzypce. A dokładnie brytyjski Snakebite, który będzie kluczowy przy starciu z oddziałami wroga. Z pewnością wprawne oko gracza szybko zauważy, że poza wspomnianym gąsienicowcem, oba pancerne oddziały korzystają ze znanych i lubianych maszyn ze świata gry WoT, między innymi Shermana Firefly'ego czy Pantery.

Roll Out co trzeba zaznaczyć to przede wszystkim historia mroczna i smutna, pomimo kilku zabawnych sytuacji czy dialogów. Garthowi Ennisowi w sporej części udało się przesycić całość obrazem przerażającej i niszczącej wojny, będącej dla wielu żołnierzy tą ostatnią. Atmosfera przez większą część albumu jest napięta, a momentami mocno się zagęszcza. Nie mniej ukazanie jednej bitwy z dwóch stron barykady to zabieg, który znacznie podniósł atrakcyjność całej fabuły. Mamy okazję poznać problemy bohaterów zarówno z jednej, jak i z drugiej strony frontu – ich rozterki i konflikty (trochę więcej po stronie żołnierzy Rzeszy) – ale również przeżyć z nimi chwile przyjemne, czy zabawne. Przyznać trzeba, że zaprezentowaną opowieść naprawdę dobrze się czyta. Nie jest to co prawda wybitne dzieło, ale znacznie bardziej ambitne niż można było się spodziewać po komiksie na licencji gry komputerowej i konsolowej.

Mamy tutaj kilku ciekawych bohaterów, dobrze ubarwiających całość i sprawiających, że pomimo ciężkiego klimatu, znalazło się miejsce na nutkę humoru. Jednym z takich żołnierzy jest plutonowy Trevor Budd – kierowca mechanik, doświadczony brytyjski czołgista, o czym zawsze wspomina, służąc radą swoim kolegom. Przez cały komiks śledzimy jego pesymistyczne komentarze, którymi stara się wpłynąć na decyzję reszty drużyny. Podobnie sytuacja ma się z oficerem Hauptmannem Karlem Kraftem dowodzącym grupą czołgów Panter, pozbawionych wsparcia reszty jednostki. Kraft jest osobą, która ma problem z podporządkowaniem się rozkazom, co często owocuje zabawnymi konfliktami z przełożonymi, zwłaszcza w dalszej części komiksu.

World of Tanks: Roll Out jest albumem przy tworzeniu, którego brało udział dwóch rysowników: Carlos Ezquerra i Paul Jason Holden. Nadali całości oryginalnego wyglądu, w którym dominują szerokie, grube kontury i wyraźne czarne cienie nadające planszom przygnębiającego klimatu. Komiks przez to sprawia wrażenie lekko niechlujnego, ale o dziwo taki styl dość dobrze wpisuje się w klimat powieści.

Pierwsze dwa zeszyty autorstwa Carlosa Ezquerry nieco słabiej pokazują sceny bitewne. W scenie, w której ścierają się dwie formacje czołgów, zabrakło detali i ciekawszej perspektywy. Z kolei zeszyty #3-5 rysowane przez P. J. Holdena, mają solidniej narysowane sylwetki bohaterów i więcej elementów na planszach, zwłaszcza zauważalne jest to przy kadrach pokazujących obszerniejsze tereny. Ostatecznie obaj panowie dość dobrze operowali perspektywą, dzięki czemu mamy kilka naprawdę ciekawych ujęć. Postarali się także aby zeszyty zachowały graficzną spójność, więc nieznacznie widać tylko przeskok wizualny pomiędzy #2 a #3 częścią.

Za kolory całości odpowiada Michael Atiyeh, który dość dobrze spisał się współtworząc plansze. Chociaż dominują zielenie i brązy, to pojawiło się kilka przyjemnych dla oka przejść w ciemniejsze, wyraźniejsze barwy oraz jaśniejsze rozświetlone ogniem bitewnym strony. Nie zabrakło jednak kadrów płaskich, a przez to nie specjalnie przyciągających uwagę na dłużej niż to konieczne do zapoznania się z historią.

Album Gartha Ennisa z pewnością jest zaskoczeniem i to całkiem przyjemnym. Poza tym, że pozycja dla fanów gry niemal obowiązkowa, to zainteresuje też i zwykłych, mniej wymagających czytelników, lubiących wojenne historie. Fabuła jest dość dobrze nakreślona dostarczając zarówno pozytywne jak i negatywne emocje podczas lektury. Jedynie w kwestii wizualnej jest nieco gorzej, ale nie wpływa to w znaczący sposób na odbiór całości.

 

Dziękujemy wydawnictwu Merlin Publishing za udostępnienie egzemplarza komiksu do recenzji.