Outpost 2
» » Władza absolutna

Władza absolutna


wersja do druku

Dynamiczna nawalanka i nic poza tym

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk

Władza absolutna
Superman i Batman – dwie ikony sprawiedliwości, obrońcy ludzkości, zwalczający przestępczość – we Władzy absolutnej przyjmują funkcje tyranów rządzących swymi włościami – nomen omen – żelazną ręką. Pomysł odwrócenia ról wydaje się niezwykle ciekawy. I taki właśnie jest. W kilku momentach.

Superzłoczyńcy z przyszłości odnaleźli sposób pozbycia się dwóch najpotężniejszych obrońców Ziemi – postanowili cofnąć się do czasów, gdy bohaterowie byli jeszcze dziećmi, ale nie zabili ich, tylko porwali. Pod opieką Lightning Lorda, Saturn Queen oraz Cosmic Kinga zostali wychowani na twardych, bezwzględnych mężczyzn, którzy wiedzieli wyłącznie czym jest tytułowa władza absolutna. Gdy dorośli podbili świat i zaczęli sprawować w nim żelazne rządy. Nie jest im łatwo, ponieważ zachowanie wysokiej pozycji wymaga stałego odpierania ataków ze strony zamaskowanych mścicieli. Jednak pewnego dnia zawirowania czasoprzestrzenne przenoszą ich do zupełnie innego wymiaru, gdzie rzeczywistość jest odmienna od tej, którą dobrze znają.

Scenariusz jest tu bardzo prosty i w uniwersum DC często stosowany – zabrać Batmana oraz Supermana (lub innych superbohaterów) i przerobić ich na złych gości, z którymi mierzyć się będą inni herosi. Oczywiście najpierw potrzeba wszystko jakoś wyjaśnić, dlatego pojawia się w komiksie motyw porwania i swoisty origin mrocznych wersji protagonistów. Jeph Loeb stara się jak może, żeby uatrakcyjnić czysto rozrywkową fabułę licznymi scenami walk i starć, którym nie można odmówić pewnego uroku. Trzeba przyznać, że mimo iż strukturą znacząco się od siebie nie różnią, to nie są identyczne i tworzone na „jedno kopyto”. Wprawdzie intryga jest linearna i przewidywalna, a udanych zwrotów akcji w utworze jak na lekarstwo, to całość czyta się względnie przyjemnie, lecz treść nie zostaje z nami szczególnie długo.

Świat przedstawiony to kolejna wariacja uniwersum DC, jakiej można się było po takim scenariuszu spodziewać. Wręcz zniewolone miasta, opanowane przez radykalne służby duetu B&S, cierpią z powodu ograniczonej swobody oraz quasi-utopijnych założeń władców. W tej antyutopijnej rzeczywistości działają co prawda superbohaterowie, lecz ich działalność jest sukcesywnie – delikatnie mówiąc – temperowana przez despotów. Ta wizja stanowi bodaj największy plus komiksu i dzięki konkretnym, dobrze zarysowanym elementom wydaje się wiarygodna. Niemniej to zaledwie jedna wersja, razem z protagonistami przenosimy się także do innej, różniącej się nieco od tego, co otrzymaliśmy na początku.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Kreacja bohaterów także nie jest najgorsza - raczej nie zapałamy do protagonistów sympatią, lecz jasno rozumiemy ich zapędy oraz motywacje. Ich rysy psychologiczne nie są przesadnie rozbudowane, ale nie ma się też co dziwić, gdyż psychika Supermana i Batmana poddawana była wieloletniemu praniu mózgów. Jednak nie należy się spodziewać, że postacie w komiksie zostały napisane jakoś szczególnie dobrze. Są po prostu poprawnie i logicznie skonstruowane, lecz ich losami nie będziemy się przejmować. Natrafimy również na parę drugoplanowych bohaterów, jednak giną oni w cieniu protagonistów, zaś reszta to już tylko tło.

Oprawa wizualna nie powinna zawieść czytelników. Carlos Pacheco postarał się, aby plastyczne rysunki, wykonane tradycyjną dla nowych odsłon superbohaterskich komiksów kreską, oddawały ducha uniwersum. Poradził sobie też z cieniowaniem i zadbał o szczegóły, dzięki czemu świat przedstawiony graficznie nie dość, że miło się ogląda, to jeszcze sprawia wrażenie autentycznego. Wprawdzie gdzieniegdzie na planszach są puste pola (ale nie tak, jak chociażby w Mrocznym Rycerzu kontratakującym), którego Laura Martin musiała wypełnić kolorem, lecz i jej – dzięki balansowi i różnorodnym nakładą barw – udało się doprowadzić utwór do przyzwoitego poziomu. Jest niezwykle intensywny, choć nie jaskrawy, co wpłynęło korzystnie na warstwę graficzną.

Trzeci tom Superman i Batman to nie misternie tkana, rozbudowana i przejmująca historia z ambitnym przesłaniem, lecz dynamiczna opowieść o tym, co by się stało, gdyby najbardziej rozpoznawalne ikony DC stały się złe. Przez strony przeskakuje się szybko, liczne sceny walk dostarczają jako takiej rozrywki, jednak treść raczej nie pozostaje z odbiorcą na długo. Komiks to wyłącznie miły akcent, który nie wymaga znajomości poprzednich tomów i spokojnie można go czytać jako samodzielne dzieło.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
6.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Superman i Batman #3: Władza absolutna (Superman/Batman #3: Absolute Power)
Scenariusz: Jeph Loeb
Rysunki: Carlos Pacheco
Tusz: Jesús Merino
Kolory: Laura Martin
Wydawca: Egmont
Data wydania: 13 lipca 2016
Tłumaczenie: Jakub Syty
Liczba stron: 120
Format: 167x255 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-281-1696-2
Cena: 39,99 zł
Wydawca oryginału: DC Comics
Data wydania oryginału: 22 listopada 2006



Czytaj również

Superman/Batman #4: Zemsta
Policz moich superbohaterów
- recenzja
Batman – Mroczny Rycerz. Glina, tom 4
Człowiek z gliny
- recenzja
Batman: Mroczne zwycięstwo
Negatywna diagnoza dla Gotham
- recenzja
Batman #01: Ich mroczne plany
Czy mogło być gorzej?
- recenzja
Batman. Wojownicze Żółwie Ninja
Crossover tak dziwny, że aż dobry
- recenzja
Superman: Amerykański Obcy
Co czyni Supermana Supermanem?
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.