Wilusa. Ostatnie godziny Troi
Dziesiąty rok wojny trojańskiej. Na polu bitwy panuje pat, którego nie jest w stanie przerwać żadna z waśnionych stron. Zdesperowany władca Troi wysyła list do sojusznika, hetyckiego króla Hattusilisa III, z prośbą o pomoc wojskową, która przechyli szalę zmagań na korzyść Trojan. Tymczasem władca Hetytów wcale nie pali się do udzielenia wsparcia do którego zobowiązują go traktaty międzypaństwowe. Czas biegnie nieubłaganie, zaś decyzja – jakakolwiek by nie była – będzie miała brzemienne w skutkach skutki.
Twórcy biorący na tapetę dzieje wojny trojańskiej zawsze muszą dokonać wyboru o fundamentalnym znaczeniu: odrzeć warstwę historyczną – niezależnie, czy historię uznamy za wydarzenie w pełni, czy tylko połowicznie autentyczne – z mitologicznej otoczki, czy może raczej zaserwować opowieść mieszającą świat ludzki z boskim, jak to onegdaj uczynił Homer. W niedawno recenzowanej Iliadzie jej autorzy skupili się – zgodnie z logiką serii – na przełożeniu na karty komiksu poematu Homera, a więc ingerencja Olimpijczyków jest czymś absolutnie oczywistym w tamtym utworze.
Scenarzysta Wilusy, Mikael Coadou, poszedł drugą ścieżką, ograniczając wpływ bogów raptem do jednej sceny, ale nawet tutaj ich udział pozostaje w sferze domniemania. Zamiast tego potraktował dzieje upadku Troi jako pewnik historyczny, a co więcej zdecydował się na znacznie bardziej oryginalne rozwiązanie wplecenia losów wojny w politykę międzynarodową i zarysowanie więzi politycznych z sąsiednim państwem Hetytów, ówczesnym imperium w obszarze Azji Mniejszej i Bliskiego Wschodu. Do tego elementu nawiązuje zresztą tytuł komiksu, bowiem nazwa "Willusa" identyfikowana jest z hetyckim określeniem Troi. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że na opisane w komiksie relacje dyplomatyczne miedzy państwami należy patrzeć tylko i wyłącznie z przymrużeniem oka, jest to bowiem projekcja autora.
Zmagania Trojan i Achajów pozostają oczywiście głównym wątkiem i muszę przyznać, że scenarzysta interesująco odmalował prawdopodobne dzieje ostatnich dni wojny oraz samego upadku miasta. Oczywiście Coadu co i rusz puszcza wodze fantazji, wyobrażając sobie potencjalne dialogi pomiędzy bohaterami oraz odmalowując rozpaczliwe próby obrony królewskiego pałacu. Paradoksalnie poruszanie się w świecie imaginacji nie tylko nie przeszkadza w odbiorze, ale nawet pomaga, czyniąc lekturę pełną napięcia, a przez to też angażującą i interesującą.
Najsłabszym elementem komiksu jest aspekt, dla którego sięgnąłem po recenzowaną pozycję. Zawodzi mianowicie pomysł ukazania wojny w szerszym kontekście polityki międzynarodowej. Niby władca Hetytów podejmuje decyzje i musi zmierzyć się z ich konsekwencjami, można jednak było spodziewać się czegoś więcej, nawet jeśli oznaczałoby to co najwyżej spekulacje, a być może nawet i zwykłe zmyślanie. Wątek Hattusilisa III jest interesujący, ale raczej jako samodzielna linia fabularna niż jako wkład w dzieje upadku Troi. Dodatkowo ostatnia strona, dotycząca upadku państwa Hetytów, pisząc wprost, może wprowadzić czytelników w olbrzymi błąd. Czy scenarzysta chciał pójść na skróty i po prostu zamknąć opowieść, czy to efekt lenistwa – tego się nie dowiemy.
Okładka komiksu ostrzega, że jest on skierowany dla czytelników 18+, a wynika to z oprawy graficznej przygotowanej przez Benjamina Blasco-Martineza. Ilustrator raczy nas dużą ilością krwi i brutalnością, co niewątpliwie wpłynęło na klasyfikację wiekową. Jednak, nawet gdy odłożymy na bok krwawość ilustracji, nadal można cieszyć się bardzo przyzwoitą, wyrazistą, epatującą emocjami oprawę artystyczną, która przypadnie do gustu szerokiemu gronu odbiorców.
Wilusa mimo niespełnienia wszystkich oczekiwań, nie jest złym komiksem. Wręcz przeciwnie, jest zupełnie dobry, bo nawet jeśli tu i ówdzie autor puścił wodze swojej wyobraźni, interpretując wydarzenia po swojemu, to jednak wespół ze wspomniana wcześniej Iliadą, komiksy się wzajemnie uzupełniają, nie wykluczają. I to jest dobry powód, by… sięgnąć po oba.
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
Scenariusz: Mikael Coadou
Rysunki: Benjamin Blasco-Martinez
Kolory: Émilie Beaud
Wydawca: Lost in Time
Data wydania: 25 kwietnia 2024
Tłumaczenie: Émilie Beaud
Liczba stron: 80
Format: 240×320 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788367270755
Cena: 79,00 zł







