Peter A. Flannery, Decimus Fate i talizman marzeń
» Recenzje » Wiedźmin #6: Wiedźmi lament

Wiedźmin #6: Wiedźmi lament


wersja do druku

Ciężki kawałek wiedźmina

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Wiedźmin #6: Wiedźmi lament
Teoretycznie wiedźmiński fach sprowadza się do zabijania potworów zagrażających ludziom. Tyle że czasami rozróżnienie jednych od drugich staje się karkołomnym zadaniem.

Wiedźmi lament to wprawdzie już szósty tom serii o Geralcie, lecz warto odnotować, że poszczególne części tworzyli różni autorzy, a wahania poziomu są naturalną konsekwencją tego stanu rzeczy. Piąty i szósty album to dzieła podwójnie bliskie czytelnikom znad Wisły, ponieważ tym razem historie o wiedźminie wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego snuje nie kto inny, jak coraz szerzej znany za granicami naszego kraju Bartosz Sztybor.

Rodzimy scenarzysta rozpoczyna komiks od krótkiej sekwencji z paleniem na stosie wiedźmy, której los przypieczętował rzecz jasna białowłosy wiedźmin. Szkopuł w tym, że jeszcze w trakcie egzekucji zaczęły go nękać złowieszcze głosy, wzbudzające wątpliwości co do oceny sytuacji. Powrót do nieodległego miasteczka i noc jedynie potęgują nieprzyjemne myśli. Geralt prędko otrzymuje nowe zlecenie od lokalnego bogacza. Wiedźmin ma odnaleźć jego córkę, lecz zadanie okazuje się mieć drugie dno.

Poprzednie odsłony serii prezentowały bardzo zróżnicowany poziom, a kolejna część napisana przez Sztybora, który w Zatartych wspomnieniach dostarczył jak dotąd najlepszą komiksową historię z Geraltem, rozbudzała apetyt na soczystą przygodę na szlaku. Opowieści polskiego twórcy nęcą bowiem charakterystycznymi dla wiedźmińskiego uniwersum, a w szczególności jego opowiadań, cechami: Geralt musi podejmować trudne decyzje, każda ścieżka pozostaje zaś naznaczona krwią i poczuciem winy. Ratunek komuś w opresji bynajmniej nie oznacza, że dana postać staje się bezpieczna, lecz być może zbliża się o krok do kogoś jeszcze gorszego lub sama przeistacza się w zagrożenie dla otoczenia. W wydaniu Sztybora – podobnie jak u Sapkowskiego – wiedźmin ma ograniczoną sprawczość. To nie romantyczny heros eliminujący zło wszelakie i karzący nieprawość. To jegomość niezwykle sprawny w mieczu, lecz sięgający po niego w ostateczności – zmuszony żyć z ponurą świadomością, że całego zła nie naprawi, bo nie zawsze na czas dostrzeże to kryjące się ludziach, a nie potworach.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W ogólnym nastroju omawiana pozycja różni się od większości dzieł Sapkowskiego i to może być traktowane jako wada bądź zaleta. Sztybor kreśli opowieść z bardzo gęstą atmosferą. Początkowa sekwencja z paleniem wiedźmy ku uciesze gawiedzi nadaje ponury ton komiksowi, towarzyszący mu do samego końca. Zabrakło gdzieś tej swady, z jaką w opowiadaniach Sapkowski przetykał wiedźmińskie dylematy moralne dozą humoru, tej odrobiny luzu i przestrzeni, bez których w wielu momentach Wiedźmi lament staje się ciężki w odbiorze, jak gdyby zbyt nachalnie narzucał mrok czytelnikowi. To zresztą tyczy się także oprawy graficznej – Vanesa R. Del Rey (rysunki) i Jordie Bellaire (kolory) dostarczyły plansz potęgujących wrażenie zaszczucia. Atystyki zniwelowały szersze plany i pejzaże do minimum, zamiast tego stawiając na kadry podkreślające ograniczoną, skąpaną w mroku lub kiepskim świetle przestrzeń. Z jednej strony to działa, z drugiej i tak nie pozwala przymykać oczu na brak konsekwencji w rysunkach czy nieustanne gubienie proporcji albo wyrazistości kształtów, łącznie z figurami i twarzami postaci.

Ocena nowego komiksu Bartosza Sztybora po trosze zależy od nastroju. Rodzimy scenarzysta opowiada mocną i poruszającą intrygę oraz doprawia ją sztandarowymi dla Geralta dylematami. Pomimo tych zalet, lekturze towarzyszy wrażenie przesady – zbyt nachalnie kreowanego mroku, w którym wiedźmin staje się pionkiem nie do końca radzącym sobie z łączeniem poszlak, aby w finale wszystko mogło trafić na swoje miejsce. Warto ten komiks poznać, bo dostaliśmy porządną, wiedźmińską opowieść, chociaż do pełni szczęścia sporo zabrakło.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
6.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Wiedźmin #6: Wiedźmi lament
Scenariusz: Bartosz Sztybor
Rysunki: Vanesa R. Del Rey
Seria: Wiedźmin, Klub Świata Komiksu
Wydawca: Story House Egmont, Klub Świata Komiku
Data wydania: 26 stycznia 2022
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Zofia Sawicka
Liczba stron: 112
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328154087
Cena: 39,99 zł
Tytuł oryginalny: The Witcher: Witch’s Lament
Kraj wydania oryginału: Stany Zjednoczone



Czytaj również

Młodość Blueberry'ego #1
Mike Donovan i przestępcze życie
- recenzja
Widzieliśmy 2. sezon Wiedźmina
Wiek miecza i topora
- pierwsze wrażenia
Mighty Morphin Power Rangers #2: Rok drugi
Go Go Power Rangers!
- recenzja
Wiedźmin
Rzućże grosz wiedźminowi
- recenzja
Wiedźmin (wyd. zbiorcze) #3: Klątwa kruków
Dobra strzyga wiecznie żywa
- recenzja
Wiedźmin 3: Dziki Gon
Jest jak być powinno
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.