» Recenzje » Wampir: Maskarada – Kły zimy #2

Wampir: Maskarada – Kły zimy #2


wersja do druku

Tak to jest u wampirów

Autor: Redakcja: Balint 'balint' Lengyel, Daga 'Tiszka' Brzozowska

Wampir: Maskarada – Kły zimy #2
Pierwszy tom zbiorczego wydania komiksu Kły zimy, osadzonego w realiach gry fabularnej Wampir: Maskarada, przynosił dwie przeplatające się historie o nieumarłych mieszkańcach Bliźniaczych Miast, Minneapolis i Saint Paul, ukazując, jak różnorodne mogą być oblicza wampirzej egzystencji.

Z jednej strony mogliśmy śledzić perypetie Cecily Bain, dawnej Anarchistki obracającej się wśród wampirzej elity, wysoko postawionych zza kulis pociągających za sznurki śmiertelnych marionetek, z drugiej – cienkokrwistych neonatów rozpaczliwie trzymających się swego dawnego śmiertelnego życia i starających się pogodzić pracę i inne pozory normalności z nieubłaganymi wymogami wampirzej egzystencji.

Zarówno na szczytach władzy nieumarłych, jak i na dołach wampirzej drabiny społecznej zaszły olbrzymie zmiany – zginęła władająca miastami książę Samantha, krwiopijcom zaczęli zagrażać łowcy dysponujący niezwykłymi mocami, a na to wszystko nakładają się jeszcze osobiste problemy głównej bohaterki, opiekującej się żywą krewną i młodą, świeżo Przeistoczoną wampirzycą z mrocznym sekretem.

Z warstwą fabularną albumu ciekawie współgrały ilustracje – tworzone w różnym stylu, pozwalały wyraźnie odróżnić dwie przeplatające się linie narracji, co można poczytać za niewątpliwy plus. Wadą dla części odbiorców mógł być fakt, iż sporo elementów intrygi mogło być słabo zrozumiałych dla osób nie obeznanych z realiami erpegowej Maskarady. Za to fani Świata Mroku mogli cieszyć się dodatkowymi materiałami przeznaczonymi do wykorzystania na sesjach.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Drugi tom rozpoczyna się tam, gdzie zakończyła się akcja pierwszego – primogen Wendt szykuje się do oficjalnego objęcia władzy nad dwoma miastami, Cecily prowadzi prywatne śledztwo mające ustalić, kto stoi za śmiercią poprzedniego księcia, zaś jej młoda podopieczna uczy się powoli bycia wampirem. W tle cały czas kryją się łowcy, pragnący ostatecznie wyplenić nieumarłą zarazę.

Jakby nie dość tego, klanowa wierchuszka z Europy przysyła rewizora, który ma zweryfikować, czy tremerski primogen faktycznie nadaje się na nowego księcia, a wpływowe wampiry w choćby czasowym bezkrólewiu widzą szanse na powiększenie własnych stref wpływów – choć wszystko to tylko część nowych wątków, jakie Tim Seeley wprowadza do drugiej części tworzonej kroniki. Mogłoby się wydawać, że to za wiele, ale twórca serii Odrodzenie umiejętnie potrafi opowiadać złożone, rozbudowane historie.

Tym bardziej należy docenić, że nie ucieka się do prostego ucinania wątków (co było bolączką choćby finału serii Odrodzenie), ale wszystkie je doprowadza do logicznej – nawet jeśli brutalnej – konkluzji. A w Bliźniaczych Miastach dzieje się dużo; do gry wchodzą nowi zawodnicy i to zdecydowanie wagi ciężkiej, zdolni wywrócić do góry nogami cały wampirzy świat. Choć jednak finalnie wydaje się, że wszystko obraca się w perzynę, to na zgliszczach dawnego porządku rodzi się nowy – zaskakująco podobny do minionego. Aż chciałoby się powiedzieć: jak wiele musiało się zmienić, by wszystko pozostało po staremu.

Na tle wielkiej wampirzej polityki jeszcze ciekawiej wyglądają osobiste dramaty poszczególnych postaci. Choć dla wielu pokusa władzy jest nie do odparcia i dla jej dobycia gotowi są dosłownie na wszystko, to inni nie tylko o nią nie dbają, ale przede wszystkim starają się zapewnić bezpieczeństwo bliskim – czy żywym, czy nieumarłym, choć mogą też boleśnie przekonać się przy tym, że dbając o innych, okazują tym samym słabość, którą ktoś skrzętnie wykorzysta.

Również jeśli chodzi o zamieszczone w albumie materiały przeznaczone do wykorzystania na sesjach Wampira: Maskarady, znacznie ciekawsze niż mechaniczne rozpiski możnych i wpływowych Kainitów są nowe alchemiczne mikstury cienkokrwostych wampirów – nie tylko dlatego, że łatwiej wykorzystać je we własnych kronikach, niekoniecznie osadzonych w Minneapolis, ale także dlatego, że są nieporównanie bardziej oryginalne i interesujące niż kolejne wariacje na temat wiekowych i potężnych krwiopijców.

To jednak element, który zainteresuje tylko część odbiorców, i widząc, że przeznaczono na niego ponad dwadzieścia stron, trudno nie odnieść wrażenia, że Kły zimy skierowane są do bardzo wąsko sprofilowanej grupy czytelników – konkretnie do fanów Świata Mroku i graczy w Wampira: Maskaradę. Choć bowiem polski wydawca zadbał o zachowanie zgodności z systemową nomenklaturą stosowaną w podręcznikach publikowanych nakładem firmy Alis Games, to nigdzie nie znajdziemy choćby wyjaśnienia pojawiających się w komiksie terminów i nazw, które dla dla erpegowców mogą być zrozumiałe, ale dla innych odbiorców już niekoniecznie.

To – patrząc z mojej perspektywy – cecha, a nie jednoznaczna wada, natomiast jako niewątpliwy minus oceniłbym kreskę, jaką rysowane są niektóre z zeszytów wchodzących w skład zbiorczego albumu. Ostatni rozdział, zdecydowanie odróżniający się stylem od całej jego reszty, na dobrą sprawę wygląda, jakby opowiadał o zupełnie innych postaciach – bohaterowie bowiem zupełnie nie przypominają w nim samych siebie z wcześniejszych fragmentów.

Wszystko to sprawia, że drugi tom Kłów zimy otrzymuje ode mnie ocenę nieco niższą niż pierwszy, nadal jednak pozostaje pozycją godną polecenia, nawet jeśli skierowaną do ściśle sprofilowanego odbiorcy. Mam nadzieję, że zapowiadana kontynuacja, Szkarłatna odwilż, stanowić będzie ciekawe rozwinięcie dotychczasowej fabuły, a znani już bohaterowie będą mieli okazję rozwinąć w niej skrzydła – tym bardziej, że niektórzy będą musieli szybko odnaleźć się w nowych rolach, w jakich osadziła ich drastycznie zmieniona sytuacja w Bliźniaczych Miastach.

Kły zimy okiem erpegowcaPodobnie jak w pierwszym tomie, także i wydarzenia przedstawione w drugim trudno przełożyć bezpośrednio na fabułę erpegowej kroniki, jednak komiks z powodzeniem może posłużyć jako źródło elementów do wplecenia we własne scenariusze – czy to Bohaterów Niezależnych, pojedynczych wątków, przeciwników czy innych motywów.

Narratorzy prowadzący starsze edycje Wampira także mogą skorzystać z pomysłów, jakie znajdą w Kłach zimy – nawet jeśli w ich kronikach nie ma miejsca na alchemię wampirów słabej krwi czy Drugą Inkwizycję, większość pozostałych elementów z powodzeniem można wykorzystać też w odsłonach systemu innych niż najnowsza.

 

Dziękujemy wydawnictwu Lost in Time za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
7.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Wampir: Maskarada – Kły zimy #2
Scenariusz: Tim Seeley, Tini Howard, Blake Howard
Rysunki: Devmalya Pramanik, Nathan Gooden, Stephen Molnar, Corin Howell
Kolory: Addison Duke
Seria: Wampir: Maskarada
Wydawca: Lost In Time
Data wydania: 25 kwietnia 2022
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Liczba stron: 176
Format: 180×275 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788396295583
Cena: 89,00 zł
Tytuł oryginalny: Vampire: The Masquerade – Winter’s teeth vol. 2
Wydawca oryginału: Vault Comics



Czytaj również

Wampir: Maskarada – Kły zimy #1
Świat Mroku okiem erpegowego laika
- recenzja
Wampir: Maskarada – Kły zimy #1
Bliźniacze miasta skąpane we krwi
- recenzja
Posiadłość (wyd. zbiorcze) #2
Rodzina piękna tylko we wspomnieniach
- recenzja
Domena Królów
Wojna Królów dopiero się zacznie
- recenzja
Wampir: Maskarada – Suplement
Łyk świeżej krwi
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.