» Recenzje » W dół do ziemi

W dół do ziemi


wersja do druku

Podróż po swoją przyszłość

Autor: Redakcja: Olga Wieczorek, Joanna 'Taun_We' Kamińska

W dół do ziemi
Czasami zastanawiam się, dlaczego tak mało znakomitych powieści science-fiction zostało przeniesionych na plansze komiksu. O przyczynach tego stanu rzeczy można jedynie spekulować, jednakże jedno nie ulega wątpliwości: oto do rąk czytelników trafiła komiksowa adaptacja świetnej powieści wybitnego pisarza, Robert Silverberga. Oto W dół do ziemi.

Belzagor, zwany onegdaj Światem Holmana, przez lata był ludzką kolonią. Jednak w związku z tym, iż planeta zamieszkiwana jest przez dwie rasy rozumne, przybysze zwrócili świat jego prawowitym właścicielom. Po latach od wydarzenia na powierzchni planety ląduje statek z dwójką naukowców oraz Edmundem Gundersenem - dawnym zarządcą jednej z ziemskich instalacji, człowiekiem mającym na sumieniu grzechy popełnione względem autochtonów. Celem ekspedycji jest zbadanie przedziwnego rytuału`, jakiemu oddają się tubylcy. Dla Gundrsena ważne jest jednak co innego. Odkupienie.

Literacki pierwowzór doczekał się w Polsce dwóch wydań: pierwsze miało miejsce w roku 1990, jednak z racji mało efektownego wydania mogło przejść niezauważone, później zaś zalegało na tanich książkach. Drugie z roku 2008 prezentowało się zdecydowanie bardziej okazale. Z racji podeszłego wieku pisarza, powieść na potrzeby historii obrazkowej zaadoptował kto inny – Philippe Thirault, tym niemniej nazwisko jednego najwybitniejszych pisarzy science-fiction oraz dobre wspomnienia z lektury sprawiły, że bez chwili namysłu sięgnąłem po komiks.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Trzeba przyznać, że nieco dziwna jest ta adaptacja. Literacki pierwowzór był przepełniony filozoficznymi rozważaniami na temat tego, co nazywamy reinkarnacją, chociaż termin ten bezpośrednio nie pojawił się. Istotną rolę odgrywały przemyślenia o kolonizacji obcych kultur – w tym przypadków planet – szacunku do nich oraz koegzystencji. Finalnie Silverberg przedstawił wizję świata, w którym wszystkie inteligentne rasy tworzą jedność z planetą, cielesną, jak i duchową. Zaryzykuję stwierdzenie, że James Cameron tworząc ekosystem i mieszkańców Pandory mógł świadomie zaczerpnąć inspirację z W dół do ziemi. Tezy oczywiście nie udowodnię, zbieżność jednak wydaje się nieprzypadkowa.

I ten element został udanie, a przy tym interesująco przeniesiony na karty komiksu. To nadal jest opowieść o potrzebie zdobycia rozgrzeszenia za wcześniejsze występki i rozliczenia się z haniebną przeszłością, który przyświeca bohaterowi – Gundersenowi. Na drugim biegunie znajduje się dawny przełożony protagonisty – Kurtz, traktujący potencjalną reinkarnacją jako sposób na pożegnanie się z chorobami, które sam na siebie sprowadził. U niego próżno jednak szukać głębszych motywów czy refleksji, do głosu dochodzi jedynie "ja-ja-ja".

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Gdzieś pomiędzy nimi są dwójka naukowców, będących zresztą małżeństwem. On zepchnął małżonkę do roli sekretarki, ona zaś próbuje zawalczyć o jego uwagę sięgając po metodę niemalże ostateczną – zdradę małżeńską. Ziemski zespół uzupełniają jeszcze dwie osoby: dawna miłość Gundersena, która nie wybaczyła mu ucieczki z planety oraz jego podwładny, kierujący się jedynie chęcią zarobku na turystach.

Ten niesamowicie barwy i przekrojowy konglomerat ludzi uzupełniają dwie inteligentne rasy tubylców: demonicznie wyglądający, lecz małomówni Sulidorowie oraz słoniopodobni Nildorowie. Ci drudzy, obdarzeni niezwykle filozoficznym podejściem do cyklu życia i śmierci są czynnikiem sprawczym dla inicjatyw podejmowanych przez wyprawę. To oni stymulują Gundersena ku duchowej przemianie, jak i pomagają określić – czy raczej po prostu nazwać – cel wizyty na Belgazorze. Oczywiście nie samą otoczką filozoficzną człowiek żyje i wbrew pozorom akcji w komiksie jest bardzo dużo. Cały czas coś się dzieje, a Thirault umiejętnie to zwalnia, to przyśpiesza tempo scenariusza.

Z drugiej strony potknięcia scenarzysty są widoczne jak na dłoni. Interesujące frazy zarezerwowane zostały dla Nildorów, zaś ludzka ekipa na ogół serwuje niezwykle drewniane, banalne dialogi. Jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy? Tu tylko możemy zgadywać, że scenarzysta chciał skrócić książkę do kilku dymków, a tak po prostu nie da się zrobić. Nie do końca zrozumiała jest też nadpodaż scen rozbieranych, które poza jedną niczego nie wnoszą. Warto też wspomnieć o wpadce polskiej redakcji, która pogubiła nieco chronologię, ale to już na marginesie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Od strony graficznej komiks prezentuje się fenomenalnie. Ilustracje Laury Zuccheri na pierwszy rzut oka przywodzą na myśl twórczość Leo, tj. tryptyk Aldebaran, Betelgeza, Antares. Włoska artystka w bardzo podobny sposób przedstawia postacie. Dominują pozy statyczne oraz wyrazista i wszystko mówiąca mimika. Również fauna i flora Belzagora budzi ciepłe skojarzenia z wymienionymi wyżej albumami, chociaż oczywiście ilustratorka nie miała wolnej ręki podczas tworzenia Nildorów oraz Sulidorów.

Trzeba jednak przyznać z ręką na sercu: Zucherri oferuje dużo więcej niż Leo. Dżungla jak i pustkowia planety tętnią życiem i są bogate w detale. Mnóstwo detali! Dotyczy to w takim samym stopniu pierwszego planu, jaki pejzaży będących jedynie tłem. Każdy, dosłownie każdy centymetr kadru jest wypełniony ślicznymi elementami. Również postacie są rysowane szczegółowo oraz wyraziście. Komiks spodoba się nawet najbardziej wybrednym estetom.

W dół do ziemi można polecić każdemu miłośnikowi komiksu, bowiem do ich rąk trafiła filozoficzna opowieść o poczuciu winy, o metamorfozie człowieka w lepszą istotę. Powieść skłania ku refleksji jeszcze przed finałowymi stronami, dlatego też łatwo wybaczyć potknięcia, nawet jeśli są zauważalne. Cieszy, że znakomita powieść science-fiction doczekała się komiksowej adaptacji i to w tak dobrej formie.

 
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: W dół, do Ziemi
Scenariusz: Philippe Thirault, Robert Silverberg
Rysunki: Laura Zuccheri
Seria: Plansze Europy, Klub Świata Komiksu
Wydawca: Egmont Polska, Klub Świata Komiksu
Data wydania: 1 lipca 2020
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Liczba stron: 108
Format: 216x285 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328197350
Cena: 69,99 zł



Czytaj również

Marshal Blueberry
Wracając na Dziki Zachód
- recenzja
Superman. Saga jedności #2: Ród El
Rodzina El
- recenzja
Lucky Luke #68: Prorok
Kiedy kowboj spotyka proroka
- recenzja
Lucky Luke #18: W cieniu wież wiertniczych
Nieco inny Goscinny
- recenzja
Batman. Detective Comics #1: Mitologia
Batman nie wie, jak być Batmanem
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.