» Recenzje » Umbrella Academy #1: Suita Apokaliptyczna

Umbrella Academy #1: Suita Apokaliptyczna


wersja do druku

Czasami nawet rodzina nie pomoże

Autor: Redakcja: Olga Wieczorek, aninreh, balint, Tiszka, Karriari

Umbrella Academy #1: Suita Apokaliptyczna
Co się stanie, kiedy wokalista My Chemical Romance postanowi napisać scenariusz komiksowy? Otóż powstanie jedna z ciekawszych i dziwnych historii z superhero w tle. Przed Państwem… Umbrella Academy!

Pewnego dnia czterdzieści trzy kobiety, które miały żadnych objawów ciąży, niespodziewanie rodzą dzieci. Ekscentryczny milioner Reginald Hargreaves postanowił adoptować owe niezwykłe noworodki, odnajduje jednak jedynie siedmioro z nich. Maluchy stają się częścią tytułowej Umbrella Academy. Kilkanaście lat później dorosła już siódemka spotyka się po raz pierwszy od bardzo dawna w rodzinnym gronie – na pogrzebie przybranego ojca. Tak zaczyna się przedziwna historia o utraconym dzieciństwie, zerwanych więziach i wzajemnych żalach między rodzeństwem. Na domiar złego muszą stawić czoło nowemu zagrożeniu – jak wskazuje tytuł tomu, nadchodzącej apokalipsie. 

Gerarda Waya w Polsce mało kto kojarzył z komiksem, dopóki na naszych ekranach nie zagościł serial The Umbrella Academy od Netflixa. Historia siedmiorga dysfunkcyjnych dzieciaków, obdarzonych dziwacznymi supermocami, to opowieść zupełnie inna od tego, z czym kojarzy nam się superbohaterski kanon ukształtowany między innymi przez Marvela, DC czy Valiant.Way swoim pomysłem zapełnia lukę pomiędzy Doom Patrolem od Granta Morrisona, bardziej abstrakcyjnym Chewem Johna Laymana a The Goonem Ercia Powella.

Umbrella Academy #1: Suita apokaliptyczna idealnie wpisuje się w opowieść dziwną, pełną absurdów, ale też przepełnioną emocjonalnymi rozterkami bohaterów. Życie pod dachem Reginalda Hargreavesa było wyzwaniem, które odcisnęło swoje piętno na młodych herosach. Gdy po latach próbują odnowić (przynajmniej częściowo) relacje, jeszcze większa liczba konfliktów sięgających lat młodości wychodzi na jaw. Way z dużym wyczuciem osadził tu wiele z pozoru zwykłych utarczek, które w tak dysfunkcyjnej rodzinie (Nr. 5, który się nie zestarzał, odrzucona Nr. 7, mutacja gorylowa Nr. 1) urastają do rangi kataklizmu. Dorośli już bohaterowie odkrywają ponadto sekrety swojego ojca, które rzucają nowe światło na pewne jego dziwaczne postępowanie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Porządnie skonstruowane relacje rodzinne, czy raczej ich brak, to nie jedyne plusy opowieści. Historia utrzymuje szybkie tempo, dostarczając kilku fajnych zwrotów akcji, nie zwalniając ani na moment nawet w obliczu rodzinnych problemów, wzajemnej wrogości i niechęci. To nie jest historia o przełamywaniu różnic czy wybaczaniu. Scenarzysta poszedł w zupełnie inną stronę i pokazuje, jak dawne konflikty kumulują się, jeszcze bardziej się pogłębiając.

Umbrella Academy jest komiksem specyficznym rysunkowo. Gabriel Bá tworzy ilustracje oryginalne, z wyczuciem, ale równocześnie wyraźnie karykaturalne. Wszystko trochę przypomina złożoną i dopracowaną groteskę. Dlatego właśnie przyciąga oko swoją innością, oryginalnością oraz kolorami.

Jeśli ktoś nie stroni od dziwacznych pomysłów w realiach superhero, to The Umbrella Academy jest właśnie dla niego. Way świetnie pokazał, jak nawet najbardziej dziwaczne i niepoważne relacje potrafią zarówno niszczyć i tworzyć więzy rodzinne. Zakorzenione w młodości problemy wydają się nie do pokonania, a na (auto)refleksje często jest już za późno. Komiks bezsprzecznie wart jest zainteresowania każdego fana chcącego odpocząć od Marvela czy DC. Przeszłość każdego wychowanka tytułowej akademii jest mroczna, rzeczywistość brutalna, a nawet przerażająca.

Komiks czy serial?

Czasami jest tak, że serial mocno odbiega od tego, co znajdziemy w komiksie (jak na przykład w Lucyferze). Niemniej pierwszy sezon The Umbrella Academy jest przykładem zupełnie odwrotnym. Pozostał rozsądnie wierny swojemu komiksowym oryginałowi, jedynie w kilku epizodach odbiegając od scenariusza Waya. Przy czym, po pierwsze, są to zmiany na plus, a po drugie, pierwszy sezon czerpie zarówno ze Suity Apokaliptycznej, jak i z Dallas – drugiego tomu Umbrella Academy.

Adaptacja Netflixa zdecydowanie dotrze do większego grona odbiorców, bowiem relacje bohaterów nieco uproszczono, a nawet wygładzono. W ten sposób, chociaż dostajemy opowieść trudną i wymagającą, to jednak nie brak jej elementów pokonywania przeciwności losu czy bratania się. Poza tym dużo lepiej wypada humor sytuacyjny oraz muzyczne wstawki, kiedy bohaterowie dają się ponieść rytmowi. Serialowa The Umbrella Academy wydaje się bardziej rzeczywista od tej komiksowej. Polecam najpierw obejrzeć serial, a dopiero później zainteresować się komiksem.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Umbrella Academy #1: Suita Apokaliptyczna
Scenariusz: Gerard Way
Rysunki: Gabriel Bá
Seria: Umbrella Academy
Wydawca: KBOOM
Data wydania: 23 maja 2019
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Druk: kolorowy
Tytuł oryginalny: The Umbrella Academy Volume 1: Apocalypse Suite
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics
Data wydania oryginału: 2008



Czytaj również

Umbrella Academy #3: Hotel Niepamięć
Więcj problemów nie pamiętam...
- recenzja
Umbrella Academy #2: Dallas
Kiedy wszystko się sypie
- recenzja
Zagubione psy
Smutek, żal i rozpacz
- recenzja
Bloodshot USA
Być Bloodshotem, czyli co dalej robić?
- recenzja
X-O Manowar #3: Cesarz
Dobrymi chęciami...
- recenzja
Bloodshot. Odrodzenie (wyd. zbiorcze) #4 Wyspa Bloodshotów
Prawdziwego faceta poznaję się wówczas gdy...?
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.