» Recenzje » Tykko z pustyni

Tykko z pustyni


wersja do druku

Taki sobie spin off

Redakcja: Tomasz 'Asthariel' Lisek

Tykko z pustyni
Kiedy w roku 2021 na krajowych półkach księgarskich zagościł pierwszy tom Lanfeusta z Troy, mało kto chyba wyobrażał sobie, że ta niepozorna premiera okaże się po latach  być ledwie wstępem do całej serii komiksów z akcją osadzoną w rozbudowywanym stopniowo uniwersum. Tykko z pustyni jest zaś kolejnym elementem uzupełniającym obszerną już całość.

Tykko z pustyni ujrzał światło dzienne w roku 2009 i przybrał formę trzech tomów sfinalizowanych w roku 2014. Za sprawą wydawnictwa Egmont do rąk rodzimych czytelników trafił wydanie zbiorcze, co jest świetną praktyką, zwłaszcza że twarda okładka i papier kredowy niewątpliwie pozytywnie wpływają na prezentacje wydania. Historia narodziła sie w głowach duetu Christophe Arleston (dla przypomnienia – jest to ojciec uniwersum) oraz Mélanÿn zaś ilustracje wyszły spod ołówka Nicolasa Keramidasa.

Akcja komiksu rozpoczyna się 3000 lat przed wydarzeniami opisanymi w pierwszym cyklu, czyli wspomnianym Lanfeust z Troy, toteż próżno wypatrywać bohaterów, którzy wcześniej podbili serca czytelników. Zamiast tego na pierwszym planie zagościła postać zbieracza błądziego (to lokalna odmiana wielbłąda) łajna, czyli tytułowego Tykko. Młodzieniec co prawda ma nieciekawą pracę, jednakże jest wybitnym zawodnikiem – a nawet anonimowym triumfatorem – w wyścigach błądów. Los jednak sprawił, że nagroda przepadła, a choroba zabrała ukochaną matkę. Pozbawiony perspektyw Tykko przyłącza się do karawany, jednak błyskawicznie rutynowa przeprawa przez pustynię zamienia się w przygodę, która już na zawsze odmieni życie chłopaka.

Chyba każdy z czytelników oraz widzów spotkał się z dziełem, które zostało rozciągnięte, tak by wypełnić odpowiednią liczbę stron bądź minut. Tykko z pustyni z pustyni nie tylko nie należy do tego typu pozycji, ale nawet wręcz odwrotnie: komiks od pierwszych stronie jest nie tyle wypełniony treścią ale wręcz nią przeładowany. Od pierwszej do ostatniej strony komiks jest wypełniony akcją, zaś przygoda goni przygodę, tak jakby autorzy autentycznie mieli materiału na więcej niż trzy tomy, jednakże musieli zmieścić się w tym formacie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Owa kondensacja treści poskutkowała dwojakim efektem. Z jednej strony miłośnicy przygodowego fantasy znajdą tutaj mnóstwo treści, które nadają charakteru przeżyciom Tykko oraz rozszerzają uniwersum, z drugiej jednak można wręcz poczuć się znużonym, a nawet zmęczonym, gdy kolejne ekspresyjne kadry przelatują przed oczyma, a główny bohater znów musi stawić czoła kolejnym przeciwnością niemalże bez chwili wytchnienia tak dla niego, jak i odbiorców.

Koniec końców co innego jednak przychodzi do głowy po zakończeniu lektury a mianowicie rzemieślnicza poprawność opowiadanej tu historii. Wszystko jest na swoim miejscu, ilościowo treści jest mnóstwo, ale jakościowo zupełnie niczym ona się nie wyróżnia i nie zapada w pamięć, toteż nie sądzę abym za pół roku pamiętał o czym był ten komiks.

Również w warstwie graficznej postawiono na bogactwo artystyczne. Na kadrach dzieje się wiele, ilustracje często są dynamiczne, a dodatkowo Keramidas dba o drugi plan oraz nie boi się wyjść poza niewielkie ilustracje na rzecz większych, widowiskowych plansz, co zachęca do podziwiania ich oraz poszukiwania detali.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Ogólnie jednak Tykko z pustyni jest komiksem ewidentnie adresowanym do zatwardziałych fanów uniwersum wymyślonego przez Arlestona, którzy być może znajdą smaczki i odniesienia nawiązujące do późniejszych wydarzeń jak i do szeroko rozumianej pop kultury. Dla pozostałych czytelników będzie to jednak tylko kolejna historyjka fantasy, ani dobra, ani zła, ot... po prostu kolejna....

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
5.0
Ocena recenzenta
5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Tykko z pustyni
Scenariusz: Christophe Arleston, Mélanÿn
Seria: Uniwersum Troy, Plansze Europy
Wydawca: Egmont
Data wydania: 2023
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Oprawa: twarda
Cena: 119,99 zł



Czytaj również

Trolle z Troy (wyd. zbiorcze) #5
Odmienne stany świadomości
- recenzja
Trolle z Troy (wyd. zbiorcze) #4
Trolle bez pomysłów
- recenzja
Trolle z Troy (wyd. zbiorcze) #3
U trolli bez zmian
- recenzja
Jenny Finn
Zbrodnia i kara według Mignoli
- recenzja
Lucky Luke #27: Dwudziesty pułk kawalerii
Dyplomata Luke
- recenzja
Dungeons & Dragons: Zło u Wrót Baldura
Nie ma jak w domu
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.