» Recenzje » Tom Strong #2

Tom Strong #2

Tom Strong #2
Alan Moore udowodnił, że do stworzenia wyrazistego superbohatera nie potrzeba dramatycznej historii czy kosmicznej mocy. Wystarczą za to: ojciec naukowiec, odrobina zwiększonej grawitacji, fizyka i korzeń golaka.

W drugim tomie scenarzysta zawiązuje sporo intryg, począwszy od spisku Paula Saveena i tajemniczych trójkątów, po inwazję obcych, zapowiedzianą przez kosmicznego trzyokiego kowboja, aż do podróży międzywymiarowych. Fabularnie – główny bohater, wraz ze swoją rodziną, wciąż kontynuuje misję, jaką jest obrona Millennium City.

Tym razem jednak poszczególne przygody są mocniej rozciągnięte w czasie (zajmują po kilka zeszytów), dzięki czemu w tle, pomiędzy ratowaniem miasta i planety, przewijają się inne wątki: miłość Tesli, sprawy rodzinne, fanklub młodych strongmanów czy wspomnienia z lat młodości Strongów. Na tej płaszczyźnie dzieje się ciut więcej niż w poprzednim tomie, bowiem Moore, podobnie jak wcześniej, stawia na rozwój swoich postaci. Wszyscy przeżywają osobiste – mniejsze lub większe – dramaty, przy czym najbardziej Tesla, i uczą się na błędach. Wyjątek stanowi Tom Strong – on zawsze wychodzi ze wszystkiego obronną ręką.

Ale to tak naprawdę jedynie połowa obszernego integrala. Pomimo przerobionych już motywów, Moore wcale nie obniża poprzeczki ustawionej poprzednim tomem. Jak przystało na tak wszechstronnego scenarzystę, ma dla czytelnika kilka niespodzianek. Jedna z nich to Kryzys w kochających sercach. Stanowi ona zwariowaną opowieść, która tytułem nawiązuje do Kryzysu na Nieskończonych Ziemiach. Niemniej obie opowieści nie posiadają żadnych wspólnych elementów… może poza podróżami między alternatywnymi rzeczywistościami. Kryzys w kochających sercach to jak na razie najlepsza historia z całej serii Toma Stronga: dramatyczna, zabawna i na swój sposób umoralniająca. Tempo historii, natężenie negatywnych wydarzeń, narracja prezentują wysoki poziom, a Moore skupia się na wielu aspektach życia bohaterów, krąży wokół emocji, zachowań i uczuć.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Za ilustracje drugiego tomu wciąż odpowiada Chris Sprouse. Utrzymał swoją lekką kreskę z poprzedniego, dynamikę postaci, mimikę oraz kadrowanie, pomimo że często jest pusto w tle. Jego bohaterom niczego nie brakuje, artysta odpowiednio oddaje emocje, zachowania oraz postury sylwetek. Oczywiście widać wpływ amerykańskiego komiksu – Tom to przeładowany kulturystycznie mięśniak, a jego żona i córka to przepiękne kobiety. Niemniej Spouse całkiem przyjemnie porusza się też wśród różnych motywów bajkowych, kreskówkowych czy bardziej kanciastych i niewyraźnych.

Pierwszy tom był kopalnią nowości, niezwykłych bohaterów oraz szalonych przygód Toma Stronga. Drugi jest po części pełen znanych person, miejsc i relacji, a po części zupełnie nowych kreacji scenarzysty. Alan Moore od pierwszego zeszytu Toma Stronga bawił się pomysłami, które uważny czytelnik skojarzy z konkretnymi opowieściami, bohaterami czy miejscami. Ta seria to dla niego hołd w stronę innych twórców i ciekawych dzieł. To nadal bardzo dobra lektura, będąca odskocznią od superbohaterskiego świata Marvela lub DC. 

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Tom Strong #2
Scenariusz: Alan Moore
Rysunki: Chris Sprouse
Seria: Tom Strong
Wydawca: Egmont, Egmont Polska
Data wydania: 27 października 2021
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Liczba stron: 336
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328152441
Cena: 99,99 zł



Czytaj również

Tom Strong #1
Alan Moore w niezwykłym wydaniu
- recenzja
Lucyfer – Wyd. zbiorcze #1
Lucyfer powraca!
- recenzja
Hill House Comics. Toń
W otchłani szaleństwa
- recenzja
Hill House Comics. Rodzina z domku dla lalek
Mały, opętany domek
- recenzja
Hill House Comics. Kosz pełen głów
Prawie jak VHS
- recenzja
Stwory nocy i inne historie
Komiks dla tych co Gaimana dopiero poznają
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.