Thorgal #08: Alinoe

Prawie jak survival horror

Autor: Dawid 'Fenris' Wiktorski

Thorgal #08: Alinoe
W poprzednich tomach serii miłośnicy Thorgala nie zdołali dowiedzieć się zbyt wiele o tajemniczych umiejętnościach Jolana. Co więcej, przyjdzie im jeszcze chwilę poczekać na przedstawienie prawdziwej mocy syna tytułowego bohatera. Alinoe, ósmy tom cyklu, pozwala jednak przynajmniej w niewielkim stopniu uświadomić sobie, z jak niezwykłymi postaciami będzie mieć do czynienia w kolejnych kilkudziesięciu odsłonach przygód Thorgala i jego familii.

Alinoe to także pierwszy komiks w sadze, w którym Thorgal zepchnięty został na drugi plan. Pojawi się on tylko na początkowych i finałowych planszach, w międzyczasie załatwiając kwestię zimowych sprawunków na kontynencie. Wszak po wydarzeniach z Upadku Brek Zarith bohater przeniósł się na bezludną wyspę, by tam zamieszkać i przeczekać kilka lat. Doskwierająca Jolanowi samotność okaże się jednak jego zgubą. Wszystko za sprawą tajemniczego zielonowłosego chłopca o imieniu Alinoe.

Całokształt ósmego tomu Thorgala jest zaskakującym odwróceniem trendu, jaki obierali twórcy w poprzednio stworzonych komiksach. Miejsce pewnego rodzaju baśniowości zajęło coś, co określić można by mianem "fantasy survival horroru". Oczywiście nie ma w Thorgalu miejsca na armie żywych trupów i podobne zabiegi rodem z filmów klasy B, gdzie widz ma więcej okazji do śmiechu niż strachu. Nie zmienia to jednak faktu, że szczególnie finał tej opowieści nie przypomina niczego, z czym czytelnik miał okazję zetknąć się wcześniej na planszach serii.

Należy jednak przyznać, że Aaricia nie jest postacią na tyle charyzmatyczną, by zdołała nadrobić braki powstałe przez nieobecność swojego małżonka. Trzeba jeszcze na chwilę odroczyć dopracowanie jej sylwetki przez twórców, bo dopiero w Wilczycy zaczyna ona w jakikolwiek sposób intrygować. Wiek Jolana jest cechą, która praktycznie eliminuje go z roli czynnego bohatera. I faktycznie, w Alinoe raczej przewija się on pomiędzy scenami, ustępując miejsca matce, w efekcie czego ósma część Thorgala jest jak dotąd "najbiedniejszą" pod względem fabularnym. Całość sprowadza się do jednego pomysłu. Może nie najgorszego i z pewnością ciekawego w tych konkretnych realiach, niemniej niewykorzystanego w pełni.

Pierwsza rezygnacja z Thorgala jako głównego bohatera komiksu wyszła raczej średnio. Aaricia nie jest jeszcze postacią na tyle rozbudowaną (bo i nie miała dla siebie zbyt wiele czasu w poprzednich częściach Thorgala), by poświęcenie jej całego albumu było dobrym pomysłem. Owszem, z pewnością intryguje odejście twórców od baśniowej konwencji na rzecz horroru, jednak fabularna "bieda" w Alinoe sprawia, że o tym komiksie można szybko… zapomnieć, bo zielonowłosy wytwór wyobraźni Jolana to tylko próbka jego umiejętności, nie zaś istotny epizod w całej kilkudziesięciotomowej sadze. A szkoda, że nie został on wykorzystany już nigdy później, bo mógłby stanowić ciekawą formę retrospekcji.