The Wicked + The Divine #1: Faustowska zagrywka

Czy na pewno są bogami?

Autor: Joanna 'Shadov' Walczak

The Wicked + The Divine #1: Faustowska zagrywka
The Wicked + The Divine to historia, które nie sprawia wrażenia interesującej dość prosta strona graficzna, opis niezdradzający wiele; kolejny powtarzalny pomysł. Jednak Faustowska zagrywka to przyjemne, lekkie fantasy z ciekawymi bohaterami.

Kieron Gillen, brytyjski scenarzysta komiksowy, w Polsce kojarzony jest raczej ze Star Wars Komiks, serią zeszytówek będącą dwumiesięcznikiem wydawanym przez Egmont Polska. Z nowszych jego dzieł na naszym runku znajdziemy Die od Non Stop Comics, oraz Tajne wojny – Oblężenie wydane w serii Marvel Now.

Faustowska zagrywka w nowoczesny sposób próbuje spojrzeć na wcielenie/reinkarnację/przybycie bóstw na Ziemię. Co dziewięćdziesiąt lat ludzką postać przyjmuje dwunastu bogów, ale jedynie na dwa lata, po tym czasie umrą. Więc jak wygląda ich z natury krótkie ponowne życie? Są gwiazdami rozrywki, muzyki; ludzie ich uwielbiają, nienawidzą, a nawet pragną ich śmierci. Jedni w nich wierzą, inni posądzają o oszustwo. Na dodatek nie kryją się z tym, kim są, otwarcie proklamując swoją boskość oraz posługując się swoimi imionami; udzielają wywiadów, organizują koncerty i popadają w konflikty z prawem. Żyją jak ludzie... bardzo bogaci ludzie. 

Siedemnastoletnia Laura należy do osób, które żywo interesują się owymi osobistościami. Łamie prawo, aby być na koncertach wybrańców. I właśnie na jednej z takich imprez poznaje intrygującą Luci, wcielenie Lucyfera. To wystarcza, aby wplątała się w proces sądowy oraz kolejne przyjaźnie z nowymi bogami.

Napisana przez Gillena historia nie powiela znanych opowieści o bogach i ich wspaniałych mocach, nietykalności czy nieśmiertelności. Nie ma tu też mowy o ratowaniu świata, niesieniu pomocy potrzebującym czy innych altruistycznych czynach. Scenarzysta snuje opowieść z perspektywy nieco rozpieszczonych, egoistycznych gwiazd estrady, wypełniając kadry różnymi osobowościami reinkarnowanych, domniemanych bóstw. Jedni występują publicznie, inni swoje koncerty dają w mniej znanych miejscach, na przykład w tunelach metro. Niektórzy mają bardzo nonszalanckie podejście do otaczającego świata, inni wręcz przeciwnie, pragną czci i zaspokojenia ego. Gillen skupia całą uwagę wokół wiążących ich relacji, przy czym unika schematów, stereotypowych motywów. Jego bohaterowie są wyraziści, zadziorni, i nieprzejmujący się tym, co się wokół nich dzieje.

Jednak życie bóstw stanowi tło dla rozgrywającego się konfliktu i intrygi, która rodzi się wśród Wielkich. Ktoś nagle na kogoś poluje, ktoś niesłusznie siedzi w więzieniu. Gillen tworzy popkulturowo-kryminalną mieszankę, co w niektórych miejscach świetnie się sprawdza, jeśli chodzi o zainteresowanie czytelnika kolejnymi wydarzeniami, ale w kilku niestety powierzchownie jedynie zahacza o kluczowe, wydawałoby się, sprawy.

The Wicked + The Divine ilustracyjnie należy do dzieł dobrych. Rysunki są poprawne, a kolory i tusz wyraziste, ale nie ma tu specjalnych kadrów, perspektywy czy ciekawych mieszanek barw. Odpowiedzialny za rysunek Jamie McKelvie, pokazał swoje doświadczenie, ale nic ponadto. Komiks nadrabia kolorystyką w wykonaniu Matthewa Wilsona: ciekawymi, kontrastowymi zestawieniami, przypominającymi bal estradowy  kolorowe włosy, ciężkie makijaże, czy wyzywające ciuchy.

Faustowska zagrywka  jest opowieścią niepozorną, która zwraca na siebie uwagę fabułą. Tak naprawdę wiele się w tym tomie nie dzieje, co nie oznacza, że nie śledzi się z przyjemnością poszczególnych bohaterów i ich kolejnych sprzeczek. Gillen świetnie odnalazł się w silnych charakterach, które lubią dominować, są pewni siebie, swoich atutów i nie boją się zadzierać nosa. Chociaż niepozorna to historia Kierona Gillena na pewno nie zmarnuje naszego czasu.