» Recenzje » Tequila #1: Władca marionetek

Tequila #1: Władca marionetek


wersja do druku

Tequila rodzimej receptury

Autor: Redakcja: Patryk Cichy, Mały Dan, Kuba Jankowski

Tequila #1: Władca marionetek
Zapowiedź tego komiksu przykuła moją uwagę: świat po apokalipsie, żonglowanie gatunkami, bohaterka skrojona na miarę superheroiny, a historia podszyta z jednej strony zmysłową erotyką, z drugiej biblijnymi nawiązaniami. Całość wypełniona klimatem weird fiction… Czy Polak potrafi nadać takiej koncepcji realny kształt? Okazuje się, że tak, zwłaszcza jeśli działa w duecie. Komiksowe dziecko Katarzyny Babis i Łukasza Śmigla jawi mi się jako bardzo udane rozpoczęcie serii opowieści.

Tequilę poznajemy w prologu opowiedzianym z perspektywy szamana Kabuki Joe. Jamajski ekscentryk o wyglądzie kloszarda robi to w żartobliwy i charakterystyczny sposób. Przedstawia ją zaś – zgodnie z prawdą – jako kobietę o niewiadomym pochodzeniu, niejasnej przeszłości i wyjątkowo wyrazistej urodzie. W świecie, w którym ludzkość została zdziesiątkowana przez serpentynowate bestie z innego wymiaru, brakuje nadziei. Pojawienie się tytułowej bohaterki, zwiastowanej przez proroków, ponownie może ją przywrócić i uratować resztkę ludzkości.

Uniwersum stworzone przez Łukasza Śmigla jest równocześnie odkrywane przez czytelników i protagonistkę. Pozostawia to miejsce na domysły, ale i pobudza ciekawość. Cały świat przypomina układankę, której poszczególne elementy zaczynają do siebie pasować w trakcie odzyskiwania pamięci przez Tequilę. Poznając własną tożsamość, poznaje także nową, chociaż nie do końca obcą rzeczywistość. To  udany i ciekawy zabieg narracyjny.

Układanką jest także sam komiks będący wynikiem połączenia różnych gatunków i pomysłów w obrębie postapokaliptycznej konwencji, co traktuję jako przejaw różnorodności. Mamy zatem dobrze znane motywy: obcy świat, zniszczone relikty przeszłości, naturalne środowisko przekształcone przez katastrofę, naznaczone śmiercią i ciągłą walką o przetrwanie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Wraz z rozwojem historii zmienia się sceneria. Kolejne plansze koncentrują się bowiem na rajskiej krainie Eden, której święty rodowód jest z gruntu oczywisty. To właśnie w niej grupa śmiałków z Tequilą na czele musi odzyskać potężny artefakt przeznaczony do zachowania bądź zburzenia równowagi na świecie. Istny Święty Grall będący motorem napędowym fabuły.

Biblijnych, a może szerzej: mitologicznych, folklorowych i religijnych akcentów, jest zresztą więcej. Jeden z głównych bohaterów nosi imię Adamah, w języku hebrajskim oznaczające "ziemię", względnie "uprawę". Amatullah, piękna żołnierka, odsyła nas z kolei od tradycji islamu, gdyż jej przydomek oznacza "służącą Allahowi". Drużynę dopełnia Black Jack, potężny murzyn-albinos, którego charakter i postura są żywcem wyjęte z kina akcji lat 80., a także czcigodny mistrz-samuraj, nawiązujący swoją osobą do japońskiego folkloru i kodeksów honorowych.

W tym miejscu zaznaczę dwie kwestie. Po pierwsze szkoda, że na ekspozycję postaci i relacji pomiędzy nimi przeznaczono stosunkowo mało miejsca, ponieważ – bazując na otrzymanym materiale – można wnioskować, że mogłaby to być jedna z najmocniejszych stron całości. Mimo to postacie żyją, każda z nich ma pełnokrwistą osobowość, a ich historie i nawiązania do różnych kultur mają swoje fabularne uzasadnienie, choćby w próbach walki z własnymi demonami przeszłości.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Drugą sprawą jest konstrukcja świata przedstawionego. Historia przygodowa zainscenizowana w formule postapokaliptycznej rozbrzmiewa także echem science fiction połączonej z mesjańskimi proroctwami. W komiksie, oprócz głównej historii przygodowej, istnieje bogactwo nawiązań do odkrycia. Przykładem są tutaj chociażby zmutowane kraby-samuraje, istniejące naprawdę w naturalnie mniejszej i mniej groźnej formie, czy chociażby sprytnie odwrócony wątek z biblijnym kuszeniem owocem z drzewa dobrego i złego. Tequila to popkulturowy przykład udanej zabawy formą i treścią.

Komiks to oczywiście także strona wizualna. Katarzyna Babis, odpowiedzialna za zobrazowanie scenariusza, wyszła z tego zadania obronną ręką. Jako pełnometrażowa debiutantka zaprezentowała sprawny warsztat i – co ważne – wyczucie kolorystyki. Dla przykładu, odpowiednio inaczej stonowane są sekwencje z planszami pustynnymi, przejawiającymi się dominantą beżu, brązów czy tropikalnego słońca, a inaczej fragmenty historii z Edenu – z intensywną zielenią czy błękitami.

Modele postaci doskonale wypadają w zbliżeniach. Specyficzna kreska, łącząca w sobie disneyowski charakter z dbałością o detale, spodobała mi się dzięki swojej oryginalności. Nieco słabiej wypadają plansze, w których bohaterowie są przedstawieni z daleka, a główną rolę odgrywa tło. Widać tam czasem zaburzenie proporcji i brak skupienia na szczegółach. Przez rękę debiutantki mogła niekiedy zapewne przemawiać trema. Nie zmienia to jednak jak najbardziej pozytywnej oceny rysunkowej strony Tequili.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Da się także zauważyć dobre wyczucie języka komiksu, czyli umiejętne zobrazowanie wydarzeń zawartych w scenariuszu. Brak tutaj pustych kadrów czy niepotrzebnych scen. Odpowiednio większa dynamika przy sekwencjach walki kontrastuje z bardziej spokojnymi fragmentami, poświęconymi kwestiom dialogowym. Spokojna, wyważona narracja, która potrafi jednak zaskakiwać poprzez plot twisty i cliffthanger, zdradzający nam po części samą genezę świata. Tytułem zachęty – biblijna wizja świata łączy się tutaj z wysoce rozwiniętą nauką. Umysł i wiara.

W ten sposób narodziła się i stanęła przed nami Tequila. Bohaterka, która już wkrótce może nosić miano superbohaterki. Historia zawarta w pierwszym tomie wywarła na mnie wrażenie przede wszystkim opowieści koncepcyjnie atrakcyjnej i zobrazowanej w naprawdę rzetelny sposób. Weird fiction po polsku? Polak naprawdę potrafi!

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


8.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 3
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Tequila #1: Władca marionetek
Scenariusz: Łukasz Śmigiel
Rysunki: Katarzyna Babis
Kolory: Katarzyna Babis
Wydawca: Dobre Historie
Data wydania: 31 stycznia 2014
Liczba stron: 56
Format: A4
Oprawa: miękka
Druk: kolorowy
ISBN: 9788363667900
Cena: 39 zł

Komentarze

string(15) ""

Edgar Allan
    komiksowo-prologowo
Ocena:
+1

Dziennikarska przyzwoitość nakazuje mi zaznaczyć jeszcze jedną rzecz: w komiksie znajduje się także zacny prolog nadchodzącej powieści osadzonej w uniwersum Tequili! Zarówno opowieść obrazkowa jak i kniga są ze sobą - jak wieść gminna niesie - ściśle powiązane. ;)

16-01-2014 20:42
Patryk Cichy
   
Ocena:
0

To brzmi coraz lepiej. Cieszy mnie, że Dobre Historie się tak prężnie rozwijają. Bo i biblioteczka CNP, i "projekt Tequila", i pozostałe książki... Miło, że poszerzają swoją markę, atakując rynek z różnych stron.

16-01-2014 22:37
beacon
    Nikt się nie spodziewa policji filologicznej
Ocena:
+4

Hej,

Drobna uwaga.

Amatullah, piękna żołnierka, odsyła nas z kolei od tradycji islamu, gdyż jej przydomek oznacza "służącą Allahowi"

>> Nie wiem, od jakiego dokładnie arabskiego słowa ma pochodzić "Amatullah", ale dopuszczając różne możliwości, będzie to znaczyło albo "śmierć Boga" (wówczas byłoby niepoprawną formą, poprawna brzmiałaby "Maut Allah"), albo "ucztę Boga". Służący bogu to "Abd Allah", a w "Amatullah" nie znajdujemy żadnego z trzech radykałów składających się na rdzeń 'bd.

Hebrajski znam tylko bardzo wyrywkowo, ale "Adamah" wydaje mi się raczej kojarzyć z rdzeniem ADM, który oznacza człowieka.

17-01-2014 16:39
Andman
   
Ocena:
+1

Adama to po hebrajsku ziemia, glina.

19-01-2014 17:02
Łukasz Śmigiel
    Imiona
Ocena:
+2

Czekając na wyczerpującą odpowiedź, od osoby bardziej kompetentnej, z którą pracowałem nad imionami w powieści i komiksie, mogę tylko powiedzieć, co wiem na pewno - Amatullah jest bez wątpliwości żeńskim odpowiednikiem Abdullaha, a zatem, wszystko powinno się zgadzać i nie ma tu mowy o błędzie. 

27-01-2014 10:41
beacon
   
Ocena:
0

@Łukasz Śmigiel

Według mnie jednak może być mowa o błędzie, ale dzięki za pojawienie się tutaj.

29-01-2014 20:09

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.