» Recenzje » Świt X. Wolverine

Świt X. Wolverine


wersja do druku

Kwiaty, krew i szpony

Redakcja: Balint 'balint' Lengyel, Wiktor 'Anzelm' Wieczorek

Świt X. Wolverine
Logan. Broń X. Wolverine. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najpopularniejszych mutantów w komiksowym uniwersum Marvela. Członek X-Men i Avengers, wystąpił także w niezliczonych crossoverach, nie mówiąc już o albumach, w których grał główną rolę.

Wśród tych ostatnich znalazły się zarówno bardzo dobre (Weapon X) jak i rozczarowujące (Śmierć Wolverine'a), a sporo nie wykraczało poza stany średnie. Można było spodziewać się, że także w serii Świt X nieśmiertelny Kanadyjczyk z metalowym szkieletem dostanie swoje pięć minut – i tak się stało, a pięć zeszytów opublikowanych pierwotnie w 2020 roku doczekało się również zbiorczego wydania.

Dostajemy w nim dwie tak naprawdę niezależne, jedynie luźno ze sobą powiązanie historie. Otwarcie albumu jest – w założeniu – mocne i poważne, ale w praktyce nie wypada do końca tak dobrze, jak mogliby życzyć sobie tego twórcy. Wolverine budzi się w śnieżnej scenerii nieświadomy gdzie jest i jak się tam znalazł, a wokół niego leżą zwłoki z wyraźnymi śladami jego pazurów. Podobny motyw dostaliśmy już w Powrocie Wolverine'a, a choć tutaj stawkę podbija tożsamość ofiar Rosomaka, to całość nie robi jednak aż takiego wrażenia, jak można byłoby oczekiwać.

Następnie cofamy się w czasie o kilka dni i poznajemy wydarzenia, które ostatecznie doprowadzą do dramatycznego otwarcia tomu. To – znów – zabieg doskonale znany, sprawdzony przez całe pokolenia twórców w rozmaitych mediach. Także i tutaj sprawdza się dobrze, razem z bohaterami możemy śledzić kolejne zwroty fabuły, mając już świadomość, do czego doprowadzą.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Chronologicznie wcześniejsze wydarzenia przenoszą czytelnika na Krakoę – autonomiczną, samoświadomą wyspę, gdzie mutanci z całego świata mogą cieszyć się wolnością i skąd pochodzą unikalne składniki najpotężniejszych leków znanych ludzkości. Okazuje się, że ktoś chce położyć łapę na owych życiodajnych płatkach i wytwarza z nich narkotyk. Pomysł ciekawy, daje też możliwość włączenia do akcji federalnych służb, z którymi Logan i inni mutanci będą de facto zmuszeni współpracować. Ten fragment fabuły jest dobrze poprowadzony, autentycznie wciąga, daje też możliwość wykorzystania specyficznych mocy kilkorga rezydentów enklawy mutantów, niestety – dalej jest już wyraźnie słabiej.

Przejście do drugiej części albumu rozpoczyna się od przybycia na wyspę jednego z największych wrogów Wolverine'a. Omega Red jako mutant ma prawo do azylu na Krakoi, ale Logan, podejrzewając drugie dno niespodziewanej wizyty, rusza jego tropem do Paryża, skąd przybył ten rosyjski psychopata. Tam okazuje się, że to pułapka zastawiona na niego przez mroczne siły, które posłużyły się Omegą, by zwabić Rosomaka za ocean. Mimo że od komiksów o superbohaterach nie oczekuję stuprocentowej wiarygodności ani tym bardziej jakkolwiek rozumianego realizmu, to nawet jak na marvelowskie standardy fabuła robi się cienka i mocno naciągana. Jej braki autorzy próbują, jak zazwyczaj, maskować wartką akcją i – momentami nieco wymuszonym – humorem, ale całość, mówiąc oględnie, robi nienajlepsze wrażenie. Jedynym elementem, który w tej części albumu przypadł mi do gustu, jest nieformalna organizacja skupiająca ludzi poszkodowanych przez działalność mutantów – patrząc na historie o superbohaterach z nadludzkimi mocami łatwo zapomnieć, że przecież cały czas otaczają ich zwyczajni śmiertelnicy, których życia walki przebierańców w barwnych trykotach często dosłownie obracają w perzynę. Niestety nie ratuje on ogólnej mizerii końcówki tego tomu.

Także od strony graficznej trudno pochwalić wolverinowy Świt X, choć równocześnie nie mam do niej jakichś większych zastrzeżeń – ot, jest poprawnie, solidna rzemieślnicza robota. Można wprawdzie narzekać na zmiany oblicza głównego bohatera pomiędzy poszczególnymi zeszytami, ale nie wykracza to poza poziom, jakiego należy oczekiwać przy kilku ilustratorach, za to dobrze wypada zarówno dynamika w scenach akcji, jak i – zwłaszcza – operowanie kolorami. Trudno może mówić o szczególnej uczcie dla oczu, ale na pewno jest nieźle.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Ogółem recenzowany tom wypada zadowalająco. Może zapewnić przyjemną lekturę na jeden wieczór, ale raczej nie jest to pozycja, do której będziemy wracać. Na pewno może zainteresować fanów Wolverine'a i osoby kompletujące linię Świt X – inni odbiorcy bez trudu znajdą w ofercie komiksowych wydawnictw, w tym Egmontu, pozycje bardziej zasługujące na uwagę. Ocenę tomu w niewielkim tylko stopniu podnoszą materiały dodatkowe – zamykająca album galeria alternatywnych okładek i jednostronicowa humoreska oraz wstawki przedzielające poszczególne zeszyty. Nawet jeśli dać za nie dodatkowe pół punktu w polterowej skali, jako całość Świt X. Wolverine nie wybija się znacząco ponad średnią.

 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Świt X. Wolverine
Scenariusz: Benjamin Percy
Rysunki: Adam Kubert, Viktor Bogdanović
Wydawca: Egmont
Data wydania: 31 stycznia 2024
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Liczba stron: 180
Format: 167mm x 255mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328153738
Cena: 69,99 zł
Wydawca oryginału: Marvel
Kraj wydania oryginału: USA



Czytaj również

Venom: Król w czerni
Umarł król, niech żyje Venom!
- recenzja
Avengers #03: Wojna wampirów
Czy naprawdę trzeba niszczyć obraz Draculi?
- recenzja
Ultimate X-Men #3
Kiedy lud mutantów przemówił
- recenzja
Nieśmiertelny Hulk #01
Potwór o dwóch twarzach
- recenzja
Strażnicy Galaktyki #01: Ostatnie wyzwanie
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego
- recenzja
Deadpool #02: Dobranoc
Oto kolejna porcja popapranego życia Deadpoola
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.