Skarga Utraconych Ziem. Sudenne'owie #4: Lady O'Mara
Quo vadis Sioban
Tom najbardziej lapidarnie, ale zarazem najbardziej celnie, można określić mianem nieźle napisanej intrygi pałacowej. Alyssa przy wsparciu nowego zausznika, potomka demonicznego rodu Gerfaut rozwija spisek, który ma pozbawić Sioban korony, a najlepiej również i głowy. W tym celu pretendentka musi pozyskać nie tylko rody zapewniające wsparcie zbrojne, ale równie i wykorzystać wiekowy posąg pamiętający czasy tajemniczych Morigan i mogący przechylić szalę na jej stronę. Równolegle Sioban i jej matka, lady O’Mara, w pełni świadome agresywnych poczynań Alyssy, podejmują ze swojej kroki zmierzające do neutralizacji poczynań krewniaczki, chociaż ich inicjatywa napotyka szereg trudności, o dziwno również w zagadkowy sposób powiązanych ze wspomnianym posągiem.
Cóż z tego wszystkiego wynika? Historię samą w sobie czyta się zupełnie nieźle, chociaż dawny urok świata Skargi Ziem Utracownych stał się raczej wspomnieniem. Dufaux co i rusz przywołuje swoją frazę o złu mieszkającym w sercu miłości, dzieje się to jednak bardzo mechanicznie, troszkę jak w przypadku sportowych komentarzy Dariusza Szpakowskiego, jak mantrę powtarzającego przy okazji każdego meczu piłkarskiego „pierwsza, jakże ważna interwencja bramkarza”. Prawda jest taka, że miłośnicy uniwersum otrzymali całkiem sprawne rzemiosło w wykonaniu Dufaux, próżno jest tu jednak szukać jakichś wyjątkowych elementów, które zaparłyby dech w piersiach czy czarowałyby klimatem opowieści.
Zresztą to samo można napisać o oprawie graficznej Paula Tenga. Niby poprawna w każdym elemencie, od portretowania ludzkich emocji na okolicznościach przyrody kończąc, niby wyrazista, ale zupełnie nie zapadająca w pamięci. Co gorsza, od strony artystycznej jest to absolutnie najgorszy cykl z uniwersum Skargi Ziem Utracownych. Grafiki Grzegorza Rosińskiego również zestarzały się w nie najładniejszy sposób, jednak Polak ma wyjątkową pozycję w sercach odbiorców. Philippe Delaby był klasą samą w sobie, a i Béatrice Tillier potrafi oczarować serca odbiorców. Na tle wymienionej trójki Teng wypada jak ubogi krewny.
Najbardziej szokującym zabiegiem fabularnym tak naprawdę okazały się ostatnie strony, pozostawiające czytelnika bez spodziewanego zakończenia; niezależnie czy miałoby mieć ono charakter epickiej bitwy, czy też zakulisowej intrygi. Napiszę wprost: należy spodziewać się kolejnych epizodów o zmaganiach wewnątrz rodu Sudennów lub kolejnej serii, która wprost będzie kontynuacją omawianej. Ta konstatacja jest bodaj największą niespodzianką, jaką czytelnik doświadcza podczas lektury.
W obydwu przypadkach odbiorca ma prawo czuć się zaskoczony, a być może nawet i odrobinę zniesmaczony: po pierwsze wszystkie dotychczasowe serie wchodzące w skład uniwersum składały się każdorazowo z czterech odsłon, a po drugie, mimo że ostatnia strona Lady O’Mara zwiastuje mocne uderzenie w kolejnym tomie, o tyle epizod sam w sobie jest bardzo przegadany. Dufaux udowodnił, że potrafi zaabsorbować uwagę czytelnika i permanentnie podgrzewać zainteresowanie dalszymi perypetiami bohaterów, jednak niewiele z tego koniec końców wynika. W tym przypadku należy wręcz zwieńczyć tekst pytaniem: quo vadis Sioban?
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
Rysunki: Paul Teng
Seria: Skarga Utraconych Ziem
Wydawca: Egmont
Data wydania: 27 sierpnia 2025
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Liczba stron: 56
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328172159







