» Recenzje » Sandman. Senni Łowcy

Sandman. Senni Łowcy


wersja do druku

Sandman dla każdego

Redakcja: Agata 'aninreh' Włodarczyk

 Sandman. Senni Łowcy
Jaka relacja jest możliwa pomiędzy istotą ludzką i dzikim zwierzęciem? Przyjacielska? A może głebsza? Coś, co wykracza poza ramy świata doczesnego? Odpowiedź na to pytanie poznał pewien buddyjski mnich w kolejnej odsłonie komiksów towarzyszących głównej serii Sandmana.

Losy Sennych Łowców są zakręcone jak twórczość Neila Gaimana. Pierwotnie historia opublikowana została w roku 1999 w formie powieści obrazkowej zilustrowanej przez japońskiego artystę, Yoshitakę Amano. Wynikł przy tym drobny skandal: scenarzysta najpierw przyznał, że u źródeł historii legły japońskie legendy, później zaś to odwoływał, twierdząc, że pomysł narodził się tylko i wyłącznie w jego głowie. Po 10 latach Gaiman powrócił jednak do powieści – tym razem współpracując z ilustratorem, Craigiem Russelem przełożył ją na język komiksu.

O Sennych Łowcach trudno jest pisać inaczej, niż jako nowoczesnej baśni dla dorosłych, zawierają bowiem wiele elementów kluczowych dla tego gatunku. Gaiman z maestrią porusza się między ledwie zarysowanym tłem geograficznym (Japonią) – chociaż nie wyznacza, chociażby, przybliżonych ram czasowych – a światem nadnaturalnym, czy mówiąc precyzyjniej: magicznym. Fani tego scenarzysty niewątpliwie powiedzą, że podobne przeplatanie konwencji jest dla jego twórczości czymś zupełnie powszechnym, z czym trudno się nie zgodzić. Prawdą jest jednakże też, że autor także nieraz udowodnił, że potrafi zjeść własny ogon. Na szczęście tym razem do rąk czytelników trafił Gaiman w najlepszej formie.

Opowieść zaczyna się dość niepozornie, od podszytej świetnym humorem rywalizacji pomiędzy borsukiem a lisicą o to, komu uda się przegonić mnicha z jego niewielkiej świątyni. Szybko jednak historia staje się coraz bardziej poważna, co wynika z dalszych wydarzeń oraz relację, jaką nawiązują mnich oraz lisica, każde gotowe poświęcić dla drugiego życie. Decyzję, jaką podejmują bohaterowie oraz konsekwencja, z jaką ją realizują, nie tylko napędza całą historię, ale też stają się one źródłem głębszej refleksji na temat odpowiedzialności za losy bliskiej istoty.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Na drugim biegunie znalazł się Onmyoji, sprawca nieszczęścia, z jakim zmierzyć się muszą bohaterowie. Japoński arystokrata jest człowiekiem nieszczęśliwym, wiecznie zalęknionym, dla którego szansą, by odzyskać spokój ducha, staje się kradzież emocji mnicha, co dla okradanego skończyłoby się śmiercią. Autorzy w sposób klarowny zderzają dobro i zło, szlachetne motywy i próżność, zupełnie jakby Senni Łowcy mieli być lekturą szkolną dla przyszłych pokoleń.

Oczywiście komiks nie kończy się na zestawieniu charakterów oraz motywów postępowania. By osiągnąć cel, lisica i mnich muszą odbyć wędrówkę nasyconą typowo Gaimanowskimi chwytami: światy doczesny i magiczny przeplatają się, pojawia się też sam Władca Snów, a jego obecność okaże się dalece bardziej znacząca aniżeli w Końcu światów. Morfeusz pełni rolę sędziego, oceniając decyzje podjęte przez bohaterów, informując jednocześnie o konsekwencjach poczynań.

Zresztą sposób nakreślenia w niniejszym tomie Władcy Snów prowadzi do zaskakującej konkluzji. Otóż Senni Łowcy świetnie sobie radzą jako epizod ze świata Sandmana, ale też będą doskonałą lekturą dla osób nieznających cyklu. Wynika to z niezwykle uniwersalnego przedstawienia tytułowego bohatera, którego można utożsamić – co oczywiste – z postacią wymyśloną przez Gaimana, ale też można go potraktować jako dowolnego przedstawiciela absolutu. Wystarczy tylko odrobinę puścić wodze fantazji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Pozytywny odbiór komiksu wzmacnia oprawa graficzna, chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać nieco surowa, czasami wręcz gubiąca proporcje ludzkiego ciała. To tylko jednak pozory – przez większość czasu bowiem czytelnik może czuć się obserwatorem cudzego snu lub bajkowej opowieści. Najciekawsze rzeczy nie dzieją się jednak w najbardziej oczywistych ujęciach przedstawiających głównych bohaterów, chociaż i one są w sposób oczywisty ważne. Russell z niezwykłym talentem upycha w ilustracjach detale podkreślające nadnaturalny charakter wydarzeń, uzupełniając w ten sposób wypowiedzi bohaterów.

Dlatego też Sennych Łowców polecam każdemu miłośnikowi komiksu, niezależnie czy dotychczas miał styczność z twórczością Gaimana i Sandmanem jako takim, czy raczej stronił od tytułów sygnowanych nazwiskiem autora. Recenzowany komiks nie tylko dowodzi niespożytej wyobraźni twórcy Sandmana oraz talentu rysownika, ale zwyczajnie wciąga i przede wszystkim jest mądrym utworem.

 

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


9.0
Ocena recenzenta
8.75
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Sandman. Senni łowcy (wersja komiksowa)
Scenariusz: Neil Gaiman
Rysunki: P. Craig Russell
Seria: Sandman
Wydawca: Egmont Polska
Data wydania: 14 czerwca 2023
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Liczba stron: 144
Format: B5
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328161832
Cena: 69 zł



Czytaj również

Sandman: Noce nieskończone
Bracia i siostry Snu
- recenzja
Sandman. Refleksje i przypowieści
Wariacje na temat snu
- recenzja
Sandman. Senni łowcy
Za parawanami snu
- recenzja
Śmierć
Młodsza, fajna siostra
- recenzja
Sandman #8: Koniec światów
Gaiman jakiego lubimy
- recenzja
Sandman #2: Dom lalki (Wyd. III)
Wizyty w karczmie
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.