Peter A. Flannery, Decimus Fate i talizman marzeń
» Recenzje » Relax #33

Relax #33


wersja do druku

Mniej humoru – na szczęście

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Relax #33
Powrót komiksowego magazynu Relax po niemal czterdziestu latach nieobecności z pewnością należy ocenić jako udany. Pierwszy album wznowionego periodyku, noszący numer #32, przynosił solidną dawkę publicystyki, a przede wszystkim – szeroki wybór różnorodnych obrazkowych opowieści. Magazyn na szczęście nie podzielił losu innych czasopism odrodzonych dzięki nostalgii fanów, i jest kontynuowany kolejnymi albumami.

Wśród materiałów z pierwszego odświeżonego numeru nie wszystkie należałoby wprawdzie ocenić równie wysoko, nie do końca odpowiadała mi też struktura publikacji, w której ilościowo przeważały krótkie, humorystyczne historyjki, ale ogólnie tom otwierający reaktywowaną relaxową linię zasługiwał na jak najlepsze noty. Dlatego też po kolejny sięgałem z pozytywnym nastawieniem.

Drugi tom (czyli – wedle jednolitej numeracji – trzydziesty trzeci) także łączy komiksy z poświęconą im publicystyką. Na starcie dostajemy obszerny tekst na temat obrazkowych historii o przygodach Conana z Cymerii. Najsłynniejszy barbarzyńca w dziejach literatury (i nie tylko) pojawiał się w albumach rozmaitych wydawnictw, także w Polsce, a o zmiennych dziejach praw do adaptacji czyta się naprawdę ciekawie. Sporym zaskoczeniem była dla mnie informacja, że pierwsze komiksowe albumy z Conanem (i to, co ciekawe, nie w roli głównej), ukazywały się nie w USA, ale w Meksyku, oczywiście lekce sobie ważąc prawa autorskie do literackiej spuścizny Roberta E. Howarda.

Bardzo interesująco prezentuje się tekst o kolekcjonerskim rynku oryginalnych komiksowych albumów. Okazuje się, że także stare wydania zeszytów polskich twórców mogą osiągać imponujące ceny, choć – oczywiście – daleko im do kwot licytowanych za białe kruki w USA, idących w miliony dolarów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Oprócz tego dostajemy też subiektywną listę najlepszych albumów wydanych w ciągu ostatnich miesięcy i garść wieści z kraju i świata, między innymi o wznowieniu wydawania magazynów Pif oraz Metal Hurlant – ten drugi dostępny jest już także w polskiej wersji językowej. Z jednej strony można docenić fakt informowania o ciekawych wydarzeniach, z drugiej jednak nie sposób nie zastanawiać się, czy w dobie Internetu zamieszczanie takich informacji w papierowym magazynie ukazującym się co kilka miesięcy faktycznie ma sens.

Komiksowe newsy to jednak tylko jedna strona w albumie liczącym ich równe sto sześćdziesiąt, a przeważającą większość zajmują komiksowe historie. Podobnie jak w poprzednim numerze, ponownie można pogrupować je w trzy kategorie. Tym razem jednak humorystyczne shorty, choć nadal obecne, są znacznie mniej liczne, co odbieram jednoznacznie pozytywnie. Mam świadomość, że w kolejnych albumach tego rodzaju materiały na pewno w dalszym ciągu będą się ukazywać, ale mam nadzieję, że ich udział w całości treści Relaxu będzie przypominał raczej ten z recenzowanego numeru, a nie jego poprzednika. Dostajemy dalszy ciąg przygód Lila i Puta oraz wróżki Xeni, zakończenie (oby ostateczne) perypetii dwójki naukowców nadmiernie stylizowanych na prace Tadeusza Baranowskiego i kolejną historyjkę przywodzącą na myśl Bajki dla dorosłych Janusza Christy, w której Maciej Kur i Mieczysław Fijał serwują nam opowieść o krasnoludkach nie tak dobrotliwych, jak możemy pamiętać z dziecięcych bajek.

Miejsce zwolnione przez humoreski z powodzeniem zagospodarowały dłuższe historie, serwowane w odcinkach. To zdecydowanie największa część magazynu, a do tych rozpoczętych w numerze #32 dołączyły kolejne, które będziemy mogli śledzić w dalszych tomach. Bardzo dobrze rozwija się Córka lodowego olbrzyma – mimo że dostajemy sporo krwistej akcji, to fabuła nadal toczy się niespiesznie. Znając opowiadanie, na którym bazuje komiks, nie sposób nie przewidzieć finału, do którego zmierza, ale twórcy adaptacji nie serwują nam jedynie bezpośredniego przekładu na inne medium, z ciekawością będę więc śledził dalsze meandry, którymi płynie historia Conana i Atali.

W Quinto grupa bohaterów pragnących dołączyć do Brygad Republikańskich w Hiszpanii toczonej wojną domową musi stawić czoła nie tylko faszystowskim oddziałom, ale przede wszystkim własnym lękom i ułomnościom. Fabuła opiera się w mniejszym stopniu na samej akcji, a bardziej właśnie na budowaniu postaci i relacji pomiędzy nimi. To jeden z ciekawszych elementów albumu, a trudną tematykę czyni łatwiejszą w odbiorze lekka, nieco karykaturalna kreska Andreasa i Isy Cochet. Podobne wątki poruszał Pierre Christin w Falangach Czarnego Porządku, tam jednak nie mieliśmy niczego, co pomogłoby złagodzić brutalną, bezlitosną rzeczywistość, w jakiej osadzona była akcja.

Ciekawie rozwija się intryga Texas Jacka – cyrkowa trupa wysłana z misją na dzikie pogranicze staje wobec bezlitosnych bandziorów, ale choć zyskuje też nowych sojuszników, to musi liczyć się z tym, że ktoś ze zleceniodawców lub nominalnych przyjaciół może grać na dwa fronty lub wręcz sprzyjać tym, którym zależy na destabilizacji regionu.

Znowu mocnym akcentem wśród historii w odcinkach okazują się prace polskich autorów. Kontynuacja Obywatela dopalonego zabiera nas głębiej w mroki warszawskiego półświatka, w których widzimy nielegalne walki na śmierć i życie, handel podejrzanymi substancjami i wraz z bohaterem próbujemy rozwikłać zagadkę śmierci nastoletniego boksera. Podczas gdy w Quinto graficzna strona komiksu łagodziła brutalność fabuły, tutaj kreska Adama Kmiołka tylko ją podkreśla, a ostre, czarno-białe kadry kontrapunktuje żywa czerwień, której autorzy nam nie szczędzą. Dobrze rozpoczyna się także nowa seria, Władca snów Michała Studniarka z rysunkami Andrzeja Łaskiego. Kryminalno-paranormalna intryga w steampunkowych realiach pozornie nie zachwyca warstwą wizualną, ale w oniryncznych sekwencjach znajdujemy echo stylu Druilleta i Andrzejewskiego.

Zaskoczył mnie natomiast brak kontynuacji Tajfuna i Obywatela N.. Rozumiem, że w przypadku tej drugiej pozycji wieńczący ją "CDN" odnosił się nie do komiksowej kontynuacji, a tego, że dalsze losy bohaterów przedstawi już teatralny spektakl, którego obrazkowy program stanowił swoiste preludium. Trudno jednak znaleźć uzasadnienie dla zamknięcia na zaledwie jednej stronie wstępu przygód agenta Kosmicznej Agencji Wywiadowczej; choć równocześnie zapowiadały się one niezbyt atrakcyjnie, więc może to i lepiej.

Pojedyncze historie to raz jeszcze nowelka Jodorowsky'ego ze świata Metabaronów, tym razem zilustrowana przez niezrównanego Giméneza, oraz Joshué Juliena Blondela z rysunkami Jeremy'ego Opeñy i kolorami Patrice'a Larceneta – krótka i niezbyt rozbudowana historia z twistem na końcu. W tej kategorii też nie zabrakło rodzimych elementów – Warto walczyć stworzone przez Daniela Ferreirę (scenariusz) i Mariusza Zabdyra (rysunki) to wojenna historia, która przy estetycznej kresce, niestety, nie powala fabułą. Może nie określiłbym jej jako wtórnej czy miałkiej, ale nie jest to pozycja, która zdołałaby na dłużej zostać w pamięci. Jej niższa ocena to jednak w znacznej mierze kwestia tego, że towarzyszą jej pozycje zwyczajnie bardzo dobre i w innym zestawieniu mogłaby prezentować się lepiej.

Jako całość #33 numer Relaxu wypada bowiem ocenić jednoznacznie pozytywnie. Z jednej strony przynosi on właściwie to samo, co poprzedni, ale z drugiej – wystarczyła zmiana proporcji różnych rodzajów komiksów, by notę drugiej odsłony wskrzeszonego magazynu podnieść w porównaniu z debiutem. Trzymajmy kciuki, by kolejne albumy utrzymały taki poziom, a sam Relax został z nami na długie lata.

 

Dziękujemy wydawnictwu Labrum za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Relax. Magazyn opowieści rysunkowych #33
Redaktor naczelny: Marcin Lechna
Scenariusz: Robin Recht, Maciej Kur, Daniel Ferreira, Andreas, Maciej Kmiołek, Pierre Dubois, Alejandro Jodorowsky, Artur Ruducha, Julien Blondel, Maciej Mazur, Michał Studniarek, Ryszard Dąbrowski, Rafał Skarżycki
Rysunki: Robin Recht, Piotr Bednarczyk, Mariusz Zabdyr, Andreas, Adam Kmiołek, Dimitri Armand, Juan Gimenez, Artur Ruducha, Jeremy Opena, Maciej Mazur, Andrzej Łaski, Ryszard Dąbrowski, Mieczysław Fijał, Tomasz Lew Leśniak
Kolory: Isa Cochet, Patrice Larcenet
Wydawca: Wydawnictwo Labrum
Data wydania: 22 marca 2021
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Ewa Malec
Format: 235x325 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISSN: 02090155
Cena: 59,99 zł



Czytaj również

Relax #34
Z wkładką dla dzieci
- recenzja
Relax #32
Relaksowa reaktywacja
- recenzja
Relax #35
Nierówno, ale do przodu
- recenzja
Komiksowy Październik 2016
Przegląd zapowiedzi
Lil i Put: Jak przelać kota do kieliszka?
No właśnie - jak?
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.