» Recenzje » Raz & na zawsze (wyd. zbiorcze) #3: Sroczy sejmik

Raz & na zawsze (wyd. zbiorcze) #3: Sroczy sejmik


wersja do druku

Nie można zatrzymać opowieści

Redakcja: Tomasz 'Asthariel' Lisek, Balint 'balint' Lengyel

Raz & na zawsze (wyd. zbiorcze) #3: Sroczy sejmik
Tęsknota za starymi, dobrymi czasami, nieobca jest nie tylko osobom w jesieni życia, którym lata młodości oglądane przez różowe okulary nostalgii jawią się jako okres szczęśliwej beztroski. Także rozmaitego rodzaju polityczni ekstremiści ochoczo odwołują się do czasów rzeczywistej lub urojonej świetności i potęgi swej ojczyzny, do których obiecują ją przywrócić, gdy tylko obejmą władzę.

W realnej historii objęcie przez takie osoby steru rządów rzadko kiedy kończyło się dobrze, a twórcy w rozmaitych mediach mogą dodatkowo podbijać stawkę, wprowadzając na scenę zagrożenia nieporównanie większe niż zamordystyczne reżimy czy wojny, choćby nawet światowe – tak właśnie robi Kieran Gillen w serii Raz & na zawsze. Autor znany choćby z kapitalnej serii Die miesza tu arturiańskie mity, teorie spiskowe i akcje niczym z filmów o przygodach Indiany Jonesa w wybuchowy koktajl, który pije się (czyli czyta) jednym tchem.

W trzecim tomie zbiorczego wydania serii sytuacja, która do tej pory i tak była niełatwa, jeszcze bardziej się komplikuje. Do już znanych arturiańskich legend i mitycznych postaci dołączają nowe – niektóre doskonale znane odbiorcom popkultury, inne mniej. Jako że Gillen poczyna sobie z nimi dość kreatywnie, by nie powiedzieć – swobodnie. Osoby słabiej znające rozmaite brytyjskie legendy i wyspiarski folklor nawiązujący do celtyckich korzeni (jak niżej podpisany) chwilami mogą czuć się nieco zagubione, nawet pomimo faktu, że co jakiś czas bohaterowie wyjaśniają, z kim w danym momencie mamy do czynienia. A fabuła jest tym bardziej poplątana, że niektóre postacie zmieniają tożsamość i w opowiadanej historii przychodzi im grać różne role, a nawet te, które pozostają wierne odgrywanym arturiańskim bohaterom, także przechodzą nieraz drastyczne przemiany.

Taka sama i niezmienna jest tylko Bridgette McGuire, emerytowana łowczyni potworów, zmuszona przez okoliczności do powrotu na czynną służbę. Jej wnuk Duncan nie jest już takim nieopierzonym nowicjuszem, jakiego pamiętamy z pierwszych zeszytów cyklu, choć jego rozwój obserwujemy nie tylko przez działanie, ale w znacznej mierze także przez pojedyncze kadry retrospekcji. Z kolei doktor Rose, choć nadal pozostaje trochę w cieniu tej dwójki, to niespodziewanie dostaje nowy wątek, wchodząc w rolę, która na pierwszy rzut oka wydaje się kompletnie do niej nie pasować – trzymam kciuki, by w dalszych tomach został on należycie rozwinięty. Ze sporym zaskoczeniem przyjąłem rozbudowanie wątku tajemniczej rządowej komórki wspierającej bohaterów – jednak w jej przypadku nie wszystko okazuje się tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, a stare powiedzenie o politykach poruszających ustami raz jeszcze znajduje swoje potwierdzenie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Zaskakujących zwrotów nie ma za to, jeśli chodzi o graficzną stronę albumu, co jednoznacznie poczytuję za zaletę. Ostra i wyrazista kreska Dana Mony znakomicie oddaje zarówno dynamiczne sceny akcji, jak i emocje malujące się na twarzach postaci – co w przypadku niektórych bohaterów jest prawdziwym wyzwaniem. Raz jeszcze bardzo dobrze współgrają z nią kolory, za które cały czas odpowiada Tamra Bonvillain – zwłaszcza w mitycznych zaświatach, krainie legend i magii, może popisać się iście psychodelicznymi feeriami barw, ale zdecydowanie najbardziej podoba mi się sposób, w jaki odmalowuje ciemności – dzięki jej kunsztowi nie uświadczymy w nich monotonnej czerni, a całą paletę różnych kolorów i odcieni, dzięki którym mrok może być niepokojący, intrygujący lub tajemniczy i groźny.

Na koniec albumu, przed obowiązkową galerią okładek, dostajemy cliffhanger zapowiadający, że w kolejnych częściach serii wydarzenia nabiorą jeszcze szybszego tempa a zagrożenia, jakim bohaterowie będą musieli stawić czoła, tylko wzrosną. Samo w sobie nie jest to oczywiście niczym złym (patrząc z perspektywy czytelnika, a nie protagonistów), ale obawiam się, czy nie ucierpi na tym sposób odmalowania i przede wszystkim rozwoju głównych postaci. Jesteśmy już za połową serii, a choć Duncan wyraźnie dorósł i zaczyna radzić sobie z rolą, jaka mu przypadła, to Bridgette nie zmieniła się ani na jotę, a Rose powoli wychodzi z cienia i dostaje zaledwie szansę na stanie się naprawdę pierwszoplanową bohaterką.

Czas pokaże, na ile będzie mogła ją wykorzystać i czy moje obawy okażą się uzasadnione. Niezależnie od nich, Raz & na zawsze na półmetku serii pozostaje pozycją godną polecenia – to wciąż nie tylko ciekawa zabawa konwencją, rekonstrukcja znanych mitycznych motywów, ale także – a może raczej przede wszystkim – dobrze opowiedziana, dynamicznie zilustrowana historia, która z powodzeniem powinna zapewnić udane popołudnie albo wieczór przy rozrywkowej lekturze nie roszczącej sobie pretensji do bycia czymś więcej.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

 

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Raz i na zawsze, tom 3: Sroczy sejmik
Scenariusz: Kieron Gillen
Rysunki: Dan Mora
Seria: Raz i na zawsze
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: 12 kwietnia 2023
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 160
Format: 170 × 260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788382304923
Cena: 64,90 zł
Tytuł oryginalny: Once and Future, vol. 3: The Parliament of Magpies
Kraj wydania oryginału: USA



Czytaj również

Raz & na zawsze (wyd. zbiorcze) #1: Król nieumarły
Legendy nie umierają
- recenzja
Die#3: Wielka gra
Jeśli masz pomysł, to go zrealizuj
- recenzja
Fear Agent (wyd. zbiorcze) #4
Etanolowy detektyw
- recenzja
Die #2: Podzielona grupa
W życiu i grach bardzo dużo zależy od decyzji
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.