» Recenzje » RIP #3: Ahmed. We właściwym miejscu o niewłaściwej porze

RIP #3: Ahmed. We właściwym miejscu o niewłaściwej porze


wersja do druku

Kiedyś dopnę swego...

Redakcja: Balint 'balint' Lengyel, Daga 'Tiszka' Brzozowska

RIP #3: Ahmed. We właściwym miejscu o niewłaściwej porze
Komiksowa seria RIP ukazująca się na naszym rynku za sprawą wydawnictwa Non Stop Comics to jedna z najmocniejszych pozycji, z jakimi zetknąłem się w ostatnim czasie. Wielowątkowa, złożona historia dzięki ukazaniu tych samych wydarzeń z różnych perspektyw sprawia, że nagle nabierają one zupełnie innego znaczenia, niż dotąd mogło się nam wydawać.

W pierwszym tomie cyklu śledziliśmy losy Derricka i feralnego pierścionka, który nie przynosił szczęścia ani swoim kolejnym właścicielom, ani ludziom wokół nich. W drugim poznaliśmy dzieje Maurice'a i przekonaliśmy się, że niektóre wątki tej fabuły sięgają w przeszłość całe dekady, a dawne błędy potrafią boleśnie mścić się po wielu latach. Trzeci pokazany jest z perspektywy Ahmeda – rozpoczynają go tragiczne przezycia, które doskonale znamy już z albumu otwierającego serię. Tu jednak nie tylko po raz kolejny oglądamy te same sceny widziane oczyma innego uczestnika, ale także śledzimy nieznane wcześniej wydarzenia, które ostatecznie doprowadziły młodego funkcjonariusza do pracy pod przykrywką w szemranej firmie sprzątającej domostwa nieboszczyków, na których nikomu nie zależy.

Choć pozornie doskonale wiemy, jak skończy Ahmed, to mimo wszystko scenarzysta potrafi wciągnąć czytelnika w fasetkową opowieść – skupiając się na jej szczegółach możemy przekonać się, że każdy drobiazg jest istotny, a wcześniej zignorowane, z pozoru nieistotne detale nagle potrafią nabrać zupełnie nieoczekiwanego sensu. Podobnie jak w poprzednich odsłonach, tak i tutaj raz jeszcze największe znaczenie w opowiadanej historii mają jej bohaterowie – wielowymiarowi, niejednoznaczni. Stare powiedzenie głosi, że każdy w swojej opowieści jest głównym bohaterem i zdaje się ono przyświecać całej serii RIP. Oglądając choćby fragmenty fabuły oczami poszczególnych bohaterów, odruchowo przyjmujemy ich perspektywę, zaczynamy nabierać do nich sympatii, niezależnie od tego kim są i co robią.

Życiowy nieudacznik czy bezwzględny gangster też mają do opowiedzenia swoje wersje wydarzeń, też chcą, żeby ktoś ich wysłuchał i zrozumiał. A równocześnie przekonujemy się, że nikt nie jest do końca kryształowy i niewinny i w jakimś stopniu wszyscy odpowiadają za to, co ich spotyka. Czy to kwestia obojętności, złych wyborów, czy frustracji i chorobliwej ambicji, każdy z bohaterów RIP mógł w którymś momencie zatrzymać się na drodze do – zdawałoby się – nieuchronnego upadku. To, co w pierwszych tomach wydawało się przypadkową i bezsensowną śmiercią, w trzecim nabiera rysu tragicznego, w klasycznym znaczeniu tego słowa. Niczym bohaterowie antycznych dramatów, przekonani o słuszności swoich poczynań i głusi na wezwania bogów i ludzi, uparcie podążają drogą wiodącą wprost do ich upadku, nie zauważając też, że przy okazji krzywdzą swoich najbliższych.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jeśli pierwsze dwa tomy cyklu można było określić jako przygnębiające, to trzeci dołuje czytelnika jeszcze bardziej. Mimo że w historii widzianej oczyma Ahmeda nie mieliśmy co szukać rycerza w lśniącej zbroi, to łudziłem się, że może chociaż miałbym prawo oczekiwać nieco jaśniejszych odcieni szarości – tymczasem okazuje się, że w tej opowieści wszyscy są de facto tak samo zgnili i parszywi. Niektórzy tylko po prostu nie mają tego świadomości albo próbują oszukiwać samych siebie. Oczywiście, oprócz samego Ahmeda i jego nowo poznanych kolegów z ekipy sprzątającej powracają też bohaterowie drugiego planu – ukazani z innej perspektywy wydają się nieco inni niż do tej pory, ale jestem pewien, że także z nimi spotkamy się jeszcze nie raz, a w sytuacjach widzianych oczyma jeszcze kolejnych postaci ukażą nowe, nieznane oblicza.

Równocześnie od strony graficznej nic się nie zmienia. Kreska Juliena Moniera dzięki pewnemu przerysowaniu sylwetek i obliczy bohaterów nadaje całości umowny rys, co czyni ją strawniejszą w odbiorze; choć może "strawniejszy" to nie najlepsze określenie w sytuacji, gdy co rusz natykamy się na rozkładające się truchła. Paleta barw też nie uległa zmianie – nawet gdy Ahmed trafia do domu, biura czy na rockowy koncert, wciąż otaczają go przytłumione brązy, szarości i zielenie, z rzadka tylko przetykane granatem czy żywszą czerwienią, zupełnie jakby obrzydliwość i plugastwo, z jakimi styka się na co dzień, nie chciały go opuścić, niczym uciążliwy smród, którym przesiąkają ubrania, włosy, całe ciało, i którego nijak nie da się usunąć.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

To już półmetek serii, ale trudno mieć wrażenie, byśmy byli dużo bliżej wyjaśnienia zagadek ukrytych w historii stworzonej przez francuskich autorów. Każda wyjaśniona tajemnica rodzi kolejne, a nawet gdy wydaje nam się, że czegoś możemy być pewni, sprawa niemal natychmiast okazuje się mieć drugie dno. RIP to wciąż fascynująca, wciągająca układanka. Każdy kolejny kawałek, jaki dokładają do niej sukcesywnie ukazujące się tomy, sprawia, że cały wyłaniający się z niej obrazek jawi się coraz mniej pewnie, a nowe wątki, warstwy i elementy nadają nowy sens już znanym i redefiniują nie tylko je, ale także całość.

RIP na pewno pozostaje cyklem, który warto śledzić. O ile pierwszy tom można było jeszcze potraktować jako zamkniętą historię, nawet jeśli z niewyjaśnionymi niektórymi wątkami, to kolejne, nadbudowując na już znanych elementach i nadając im nowych znaczeń, bez znajomości wcześniejszych narracji zbyt dużo tracą. Co nie jest bynajmniej wadą – po prostu najlepiej nie tylko czytać je po kolei, ale przed sięgnięciem po kolejny zafundować sobie powtórkę dotychczasowych, by nie uronić nic z nowych perspektyw, ukazujących pozornie znane już wydarzenia w zupełnie nowym świetle.

 

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
9.0
Ocena recenzenta
9
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: RIP #3: Ahmed. We właściwym miejscu o niewłaściwej porze
Scenariusz: Julien Monier
Rysunki: Gaet’s
Seria: RIP
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: 19 kwietnia 2023
Kraj wydania: Polska
Autor okładki: Gaet’s
Tłumaczenie: Jakub Syty
Liczba stron: 112
Format: 196 × 268 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788382304947
Cena: 69,90 zł
Tytuł oryginalny: RIP, Tome 3: Ahmed au bon endroit au mauvais moment
Kraj wydania oryginału: Francja



Czytaj również

RIP#1: Derrick. Ciężko przeżyć własną śmierć
Nie dowiesz się z gazety...
- recenzja
Raz & na zawsze (wyd. zbiorcze) #3: Sroczy sejmik
Nie można zatrzymać opowieści
- recenzja
Coś zabija dzieciaki #5
Dzieciaki nadal giną
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.