» Recenzje » Powroty

Powroty


wersja do druku

Matnia rozstań i powrotów

Autor: Redakcja: Maciej 'Repek' Reputakowski

Powroty
W czasie ubiegłorocznego Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi rozpoczął się nieustający ciąg sukcesów polskiego komiksu kobiecego: począwszy od antologii Polski Komiks Kobiecy opublikowanej przez wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy, poprzez świetne albumy Agaty Bary (Ogród) i Joanny Karpowicz (Pocztówki z Białegostoku), na znakomitych debiutach Agaty Wawryniuk (Rozmówki Polsko-Angielskie) i Olgi Wróbel (Ciemna strona księżyca) kończąc. Od tamtego czasu polscy wydawcy dość regularnie raczą czytelników komiksami tworzonymi lub współtworzonymi przez kobiety. Nakładem wydawnictwa Centrala ukazała się antologia polskiego komiksu kobiecego Polish Female Comics – Double Portrait, a Kultura Gniewu wydała Niedźwiedzia, Kota i Królika z cudownie malarskimi kadrami Marii Rostockiej.

Podczas tegorocznej Bydgoskiej Soboty z Komiksem poznańska Centrala dostarczyła do rąk czytelników Powroty Katarzyny Kaczor – maleńki komiks wydany w nikłym nakładzie, który stanowi mocny argument za tym, że polskie scenarzystki i rysowniczki mają się dobrze, co więcej – wydają się dopiero rozkręcać.

Fabuła komiksowego debiutu Katarzyny Kaczor, młodej autorki z wielkopolskiego Złotowa, jest prosta i ograniczona do koniecznego minimum. Ona i on. Dziewczyna i chłopak. Związek na odległość – najpewniej dość znaczną. Między nimi nieogarniona przestrzeń. To zawsze trudne i niepotrzebnie skomplikowane. Bezustanne rozstania i utęsknione powroty. Bezsens szarej codzienności i szczera nadzieja na kolejne spotkanie. Chwile oczekiwań i piękne wspomnienia. Romantyczne spacery poprzez parkowe alejki i niekończące się podróże w opustoszałych wagonach pociągu. Ona, kiedy jest przy nim, odlicza czas do rozstania, a kiedy go opuszcza, odlicza dni do następnej wizyty u niego. Brzmi banalnie?

O parze zakochanych bohaterów wiemy właściwie niewiele. Są ze sobą "teraz", ale to "teraz" – niestety – właśnie niebawem musi znaleźć swój finał. Ostatni wspólny wieczór spędzają wpatrując się w gwieździste niebo. Później On odprowadza ją na dworzec kolejowy i czule całuje w głowę. Jeszcze chwilę są ze sobą. Ona siedzi na stopniach wagonu, On stoi przy krawędzi peronu. Nie bardzo wiedzą, co powiedzieć albo rozmawiają o błahych sprawach. W końcu Ona znika za drzwiami, aby za moment pojawić się w oknie i melancholijnie pomachać mu na pożegnanie. Pociąg odjeżdża. Ona wpatruje się w bezkresną otchłań nocy. Jeszcze większy banał?

Wraz z główną bohaterką znajdujemy się nagle w beznadziejnej sytuacji bez widocznego i oczywistego wyjścia – to szczelna pułapka pustki. Na kilkunastu prostych planszach, w kilkudziesięciu kadrach, w trzech chaotycznie pourywanych zdaniach, w kilku pozornie niedbale rzuconych słowach zamknięty jest ogromny ładunek emocjonalny. Istotną rolę pełnią tutaj zbliżenia: na twarz, na dłonie, na stopy, oraz konkretnie zarysowane otoczenie: otwarte okno, zamknięta książka, łaszący się pies, milczący telefon. Ponad akcję przedkłada autorka stany umysłu głównej bohaterki, a o nim najlepiej opowiadają nie słowa, ale proste gesty, czytelne grymasy oraz codzienne środowisko, w jakim bohaterka egzystuje: jest znudzona, jest apatyczna, jest smutna.

Daleko temu komiksowemu opowiadaniu – choć może w tym przypadku to zbyt wiele powiedziane, lepszym określeniem byłoby raczej: tej zgrabnej na szybko zanotowanej i naszkicowanej (być może właśnie w trakcie samotnej podróży koleją) komiksowej miniaturze – do różowego pamiętnika nastoletniej dziewczynki naiwnie zagubionej w odmętach pierwszych uczuciowych porywów. Wyrwana z nieznanego kontekstu pojedyncza sytuacja staje się tutaj fragmentem wielkiej całości – zdajemy sobie sprawę, że krótka scenka, której jesteśmy świadkami, jest stanem do znudzenia permanentnym, a dzięki temu powtarzający się w nieskończoność cykl rozstań i powrotów zyskuje wymiar uniwersalny i dotyka każdego z nas z osobna. Pozornie banalna historyjka jest dobitnym wyrazem nieznośnej tęsknoty za ukochaną osobą, smutku wywołanego ciągłą samotnością, zagubienia i braku pomysłu na zagospodarowanie nadmiaru wolnego czasu w beznadziejnej sytuacji, a jednocześnie subtelnym i intymnym wyznaniem, które niebezpiecznie ociera się o granicę banału, choć ani przez chwilę tej granicy nie przekracza.

Bo czy wszyscy kiedyś nie zaznaliśmy podobnego uczucia? Czy nie byliśmy samotni? Nie tęskniliśmy za kimś nam bliskim? Nie kochaliśmy? I – przede wszystkim – czy czuliśmy wówczas, że to banał?
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


7.0
Ocena recenzenta
4
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Powroty
Scenariusz: Katarzyna Kaczor
Rysunki: Katarzyna Kaczor
Data wydania: marzec 2013
Liczba stron: 28
Format: 148 x 210 mm
Oprawa: miękka + obwoluta
Nakład: 180 + 20 egz.
Cena: 14,90 zł



Czytaj również

Cykle
Jaka technika jest najlepsza do tworzenia komiksów?
- recenzja
Za oknem świeci słońce
Szeptana opowieść o wstydzie
- recenzja
Przyjaciele
Rozterki pod spiczastym kapturem
- recenzja
Polish Female Comics - Double Portrait
Co z tym komiksem kobiecym?
- recenzja
S/N
Antologia jakich mało
- recenzja
Miller i Pynchon
W otoczeniu liczb
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Spider-Nik
    Trochę słabo debiutujący
Ocena:
0
Zawsze zastanawiało mnie jak trudno mieć udany debiut i jak ja bym chciał by mój debiut wyglądał. Zapewne dążyłbym do perfekcji pod każdym względem: zarówno grafika jak i fabuła musiałyby być dopracowane. W tym komiksie, debiutantka Katarzyna Kaczor wydaje się być mało zainteresowana tym o czym napisałem: dopracowaniem i perfekcją. Mały Dan słusznie zauważyłeś, że wszystko wydaje się być naszkicowane, wręcz odważę się użyć określenia, że zostało narysowane na kolanie. Szybka idea na komiks i jeszcze szybsze przelanie tego na papier.
Fabuła? Oczywista, życiowa i... tyle. Ograniczono tu wszystko do niezbędnego minimum. Z drugiej strony, czy dodanie czegokolwiek tu nie popsułoby zamierzeń autorki?
Po osobie, która studiowała na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu spodziewałbym się czegoś znacznie lepszego, dużo bardziej cieszącego oczy.
Komiks robi wrażenie wydanego na szybko. Czy autorka pragnęła jedynie pokazać się, zaistnieć w komiksowym świecie bez dalszych perspektyw? Czy może jej kolejne komiksy będą dużo lepsze pod względem oprawy graficznej? Jak to zwykłem mówić: Pożyjemy zobaczymy.
Czy określeniem komiksu jako "banał" można podsumować jego recenzję? Jak na debiut, to mogłoby być lepiej szczególnie pod względem szaty graficznej.
09-05-2013 19:50
Mały Dan
   
Ocena:
0
w przypadku "Powrotów" całkowicie uzasadniony wydaje mi się ten szkicowy i pozornie niedbały rysunek, który całkowicie odpowiada szybkiemu zapisowi chaotycznych myśli bohaterki, fabularnie zaś komiks ograniczony jest do minimum, ale w tym minimum zawiera się cały emocjonalny ciężar rozstań i powrotów, więc dodawanie czegokolwiek nie wniosłoby raczej jakiejś nowej jakości do tej opowieści... :)
31-05-2013 16:52

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.