» Recenzje » Powrót Wolverine'a

Powrót Wolverine'a


wersja do druku
Powrót Wolverine'a
Od czasu swojego debiutu w jednym z zeszytów Spider-Mana, Wolverine przeszedł długą drogę. Najbardziej znany (a przynajmniej najpopularniejszy) członek grupy X-Men dołączył do Avengers, a poza rozwojem kariery zespołowej wystąpił także w niezliczonych crossoverach i dorobił się wielu albumów solowych.

Wśród tych ostatnich znalazły się słusznie zaliczane do klasyki Weapon X oraz znakomity Wolverine: Geneza, ale nie zabrakło również pozycji dużo słabszych. W dolnych rejestrach plasowała się między innymi Śmierć Wolverine'a, finał miniserii Trzy miesiące do śmierci – rozczarowywała miałką fabułą i absurdalnym zwieńczeniem, a choć po części rekompensowała to dobrą oprawą graficzną, to jako całość sprawiała raczej wrażenie zmarnowanego potencjału niż dobrze zaplanowanego i sensownie zrealizowanego zwieńczenia kariery znanego i lubianego bohatera.

Odpowiedzialny za scenariusz Śmierci... Charles Soule dostał okazję zrehabilitowania się, tworząc serię Hunt for Wolverine (nie wydaną po polsku), którą kończył omawiany w tym tekście Powrót Wolverine'a – historia na tyle autonomiczna, że można sięgnąć po nią, nie znając całego stojącego za nią zaplecza.

Bardzo pozytywnie wypada ocenić otwarcie albumu – główny bohater budzi się ciężko ranny w zrujnowanym laboratorium, nie wiedząc, kim i gdzie jest, jak się tam znalazł i co robił. Zabieg prosty, elegancki i dający czytelnikowi możliwość łatwego wczucia się w sytuację, dla którego jest równie niezrozumiała, co dla Wolverine'a. Akcja szybko przyspiesza, niestety twórcy serwują nam jazdę bardzo wyboistą – komiks jest potwornie nierówny, elementom ciekawym i oryginalnym (jak nowa moc Rosomaka, która z czasem zapewne doczeka się wytłumaczenia, albo wewnętrzne więzienie Logana) towarzyszą do bólu przewidywalne zwroty, niczego nie wnoszące wejścia na scenę najbardziej znanych przeciwników Wolverine'a (przy recenzji wcześniejszego albumu Soule'a kpiłem, że brakuje Omegi Red? Autor chyba wziął sobie do serca moje słowa) i absurdalny finał.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Trudno nie odnieść wrażenia, że scenarzysta zwyczajnie nie wiedział, jak satysfakcjonująco przywrócić do gry uśmierconą postać i poza kilkoma dobrymi pomysłami postawił na sprawdzone środki pomagające maskować niedostatki fabuły – wartką akcję, włączenie znanych bohaterów, podbicie stawki, o jaką toczy się rozgrywka. Wszystko to widzieliśmy już po wielokroć i aż przykro, że wskrzeszając Rosomaka, po bardzo dobrym otwarciu autor ucieka się do tak ogranych, tanich chwytów.

Z nierównościami fabuły współgra także kreska, jaką rysowane są poszczególne zeszyty składające się na Powrót Wolverine'a. Zgodnie ze znaną zasadą wyłączonego środka (najlepiej zapamiętujemy początek i koniec czytanej / słyszanej / oglądanej historii), pierwszy i ostatni zeszyt pięcioczęściowego cyklu powierzono Steve'owi McNivenowi, znanemu między innymi ze Staruszka Logana – zwłaszcza w pierwszym zeszycie jego ilustracje naprawdę robią wrażenie. Trzy środkowe części rysował Declain Shalvey, którego toporna, schematyczna kreska stanowi wręcz rażący kontrast do dopracowanych plansz McNivena – niektóre kadry wyglądają bardziej jak koncepcyjne szkice niż gotowe prace, z nieistniejącą mimiką postaci i sylwetkami płaskimi niczym wycięte z kartonu.

Połączenie nierównej fabuły i tak samo niespójnej oprawy graficznej sprawia, że Powrotowi Wolverine'a nie sposób wystawić wysokiej oceny. To produkt w najlepszym razie rzemieślniczy, operujący znanymi – i ogranymi – schematami, którym towarzyszą wprawdzie lepsze momenty, które tym boleśniej uświadamiają czytelnikowi, jak bardzo ogólny poziom albumu odstaje na minus od naprawdę bardzo dobrych fragmentów, które jednak nie są w stanie podnieść jego finalnej noty. Nie windują jej również dodatkowe materiały, które stanowi zdumiewająco rozbudowana galeria alternatywnych okładek poszczególnych zeszytów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jeśli podejść do Powrotu Wolverine'a bez zbytnich oczekiwań, można znaleźć tu w zasadzie wszystko, czego należałoby oczekiwać po historii z superbohaterem w roli głównej – są: akcja, dobrze ukazane walki, zwroty fabuły i ratowanie świata na dokładkę. Patrząc z takiej perspektywy, można odebrać lekturę albumu jako satysfakcjonującą, nawet jeśli szybko ulatuje z pamięci – odpowiednik komiksowego fast foodu. Ja po wskrzeszeniu Rosomaka oczekiwałem znacznie więcej, pomimo że nie spodziewałem się albumu na miarę Weapon X, a bardzo dobre otwarcie tylko rozbudziło moje nadzieje, które dalszy ciąg brutalnie rozwiał. Mogę jedynie trzymać kciuki, by kolejne tomy z udziałem zmartwychwstałego Logana nie okazały się takim rozczarowaniem.

 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
5.5
Ocena recenzenta
5.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Powrót Wolverine'a
Scenariusz: Charles Soule
Rysunki: Steve McNiven, Declan Shalvey
Seria: Marvel Fresh, Klub Świata Komiksu
Wydawca: Egmont, Egmont Polska
Data wydania: 28 lipca 2021
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Liczba stron: 152
Format: 167x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328152274
Cena: 39,99 zł



Czytaj również

Star Wars: Ścieżka przeznaczenia
Powrót do Miasta w chmurach
- recenzja
Deadpool kontra Staruszek Logan
Kiedy doświadczenie spotyka młodość
- recenzja
Kapitan Ameryka#5: Człowiek bez twarzy
Kapitan Ameryka dalej bez szału
- recenzja
Marvel Fresh. Wojny nieskończoności
To jeszcze nie koniec
- recenzja
Marvel Now! 2.0 (wyd. zbiorcze): Thanos. Tom 2
Dwóch Thanosów to za wiele?
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Aesthevizzt
   
Ocena:
+1

Ale: No One Lives Forever ( ͡° ͜ʖ ͡°)

03-10-2021 14:13
Johny
   
Ocena:
+1

Na szczęście: It's no Time to Die :).

05-10-2021 20:46
Aesthevizzt
   
Ocena:
0

Ale: There's no time for us (...) Who wants to live forever? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

07-10-2021 00:44

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.