» Teksty » Artykuły » Powrót Hugo – sentyment czy coś więcej?

Powrót Hugo – sentyment czy coś więcej?


wersja do druku

Rozmowy o komiksach

Autor: Redakcja: Balint 'balint' Lengyel

Powrót Hugo – sentyment czy coś więcej?
Z dzieciństwa najczęściej pamiętamy babcine konfitury, potwory pod łóżkiem, ale najbardziej zapadają jednak w pamięć niesamowite historie, które wtedy zasłyszeliśmy. Jedną z nich jest opowieść o dzielnym trubadurze Hugo i jego towarzyszach, których łączą niesamowite przygody, ale przede wszystkim przyjaźń.

Wiele wydawnictw zabiegało o ponowne wydanie serii przygód Hugo, to jednak Tomaszowi Kołodziejczakowi i Egmontowi w końcu sztuka się ta udała. Dodatkowo zaskakująca okazała się decyzja o wydaniu wszystkich tomów w integralu, a dodatkową gratką dla fanów jest osobna publikacja z dodatkami. Kiedy sięgnęliście po raz pierwszy  po komiksy z Hugo?

Balint: Jak tylko trafił do księgarni w roku 1990. Nie pamiętam czy był to zakup w ciemno, czy raczej egzemplarz pożyczony, jednakże miałem olbrzymią przyjemność zapoznać się z serią jak była gorącą premierą. Inna sprawa, iż zdobycie wszystkich pięciu egzemplarzy przez ówczesnego trzynastolatka było nie lada wyzwaniem.

Fiona: Pierwszy raz przeczytałam Hugo w szkole podstawowej. Miałam około trzynastu lat. Odkryłam wtedy w bibliotece młodzieżowej takie cuda jak Thorgal, Aria i właśnie Hugo.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

GoldenDragon: Hugo obok Thorgali i Tytusa to jeden z komiksów mojego dzieciństwa. Czytałem wszystkie tomiki sagi Bédu, a z tego co pamiętam to nawet miałem w domu rodzinnym cztery pierwsze części. Z wielkim rozrzewnieniem wspominam czwórkę głównych bohaterów i niesamowite przygody, które przeżywali. Mam nadzieję, że powrót do tej historii po latach będzie wspaniałym doznaniem i dobrze pamiętam wyjątkowość opowieści z dzieciństwa... Co do wydania - ogromnie się cieszę, że Tomasz Kołodziejczak zdecydował się na wydanie integrala (pojedynczych tomów bym nie zakupił) i dodatków - choć szkoda, że nie wszystko w jednej grubej księdze. Tak czy siak, obie publikacje muszę mieć!

Autorem komiksów o Hugo jest Bernard Dumont, który od początku kariery nosi pseudonim Bédu. To rzadkie połączenie artysty, który jest jednocześnie i scenarzystą i rysownikiem. Znacie Bédu?

Balint: Niestety tylko i wyłącznie z Hugo.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Fiona: Niestety nie szukałam informacji o autorze, więc nie wiem czy coś innego jeszcze wydał. Jeśli więc za ilustracje i scenariusz odpowiada jeden twórca, to jestem pod wrażeniem. Zauważyłam, że w integralu Bédu figuruje jako autor ilustracji i scenariusza. W tomie wydanym przez Orbitę, jaki mam (Zaklęcie w fasolę) ilustracje przypisano Luce Daniels, który tak naprawdę odpowiadał za kolory.

GoldenDragon: Niewiele udało mi się wygrzebać o tym twórcy. Z wykształcenia to ekonomista, autor kilku serii komiksowym, ale przygody Hugo i towarzyszy wydaje się jego opus magnum.

A jak wam się podoba oprawa graficzna? Czy to typowy, cukierkowy komiks dla dzieci czy może bardziej karykaturalna, humorystyczna kreska?

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Balint: Ciekawe pytanie, które uświadamia mi jak bardzo na przestrzeni lat zmieniło się moje postrzeganie Hugo. Jako nastolatek raczej nie rozpatrywałem komiksu jako karykatury i humoreski, te pojęcia były mi obce. Nie był to też styl cukierkowy, bo i referencji do innych dzieł zwyczajnie na rynku nie było. To zdecydowanie był pobudzacz wyobraźni. Fantasy jako takie w literaturze i komiksie było niewiele, stąd też Hugo świetnie wypełniał ten brak. A obecnie? Kreska zdecydowanie bawi i cieszy, pieszcząc zmysł wzroku właśnie humorystyczną formą.

Fiona: Oprawa graficzna bardzo przypadła mi do gustu. Jest bajkowa, kolorowa. Domieszka karykatury rzeczywiście występuje, ale nie przeszkadza mi ona. Fantastyczne kształty stworów, feeria kolorów to siła Hugo.

GoldenDragon: Dla mnie oprawa graficzna jest i karykaturalna i humorystyczna, a jednocześnie Bédu potrafił sprawić, że jego kreska pozostała i lekka i ładna - nie zapominajmy, że Hugo to przede wszystkim komiks dla dzieci i to one powinny czerpać wizualną radość z jego odbioru. Cukru i lukru tu nie uświadczymy - sporo tu mroku i zła, z którymi walczą główni bohaterowie.

Co najbardziej spodobało wam się w komiksie?

Balint: Niespożyta wyobraźnia autora, której reprezentacją są śliczne ilustracje. Nie można przejść obojętnie wobec rozlicznych żartów serwowanych przez Bédu.

Fiona: Komiks jest cudnym miszmaszem. Mamy realia rycerskie/średniowieczne, magię, fantastyczne stwory i potwory, wartką akcję. Mamy również piękną powieść o przyjaźni.

GoldenDragon: Oprócz wyśmienitej oprawy graficznej i tych wspaniałych wielkich kadrów ukazujących zapierające dech w piersiach widoki? Może to tylko blade wspomnienie z dzieciństwa, ale ducha wspaniałej przygody budowały przede wszystkim interesujące postacie i ich wzajemne relacje. Oczywiście ciekawe scenariusze!

Seria Bédu to plejada prawdziwych, komiksowych indywiduów. Czy macie ulubionego bohatera?

Balint: W tej serii nigdy nie faworyzowałem żadnej postaci i tak już zostawmy.

Fiona: Moim ulubionym bohaterem jest niedźwiedź Biskoto. Wygląda na słodkiego misia, ale w obronie przyjaciół pokonuje rzesze wrogów. Niestraszna mu przewaga nieprzyjaciela - działa i nic nie mówi. Biskoto w komiksie nie wypowiada słów na głos - mamy tylko dymki z jego krótkimi przemyśleniami. Dopiero w Hugo. Przewodniku po krainie fantazji znajdujemy dymek z wypowiedzią Biskoto.

GoldenDragon: To trudne pytanie, bo jak nie lubić dzielnego trubadura Hugo, słodkiego niedźwiedzia Biskoto, uroczej wróżki Śliwieczki? No, ale oczywiście mały Narcyz pozostaje bezkonkurencyjny! Ten nonszalancki styl bycia, a jednocześnie złote serce - to niesamowite źródło zabawnych sytuacji w sadze Bédu.

Na początku historii Hugo jest małym chłopcem, a opowieść kończy nastolatek. Czy zauważaliście dorastanie bohatera?

Balint: Podobnie jak Fiona poniżej. Kiedyś samemu byłem za młody, aby dostrzegać dorastanie "rówieśnika". Ale percepcja zmienia się wraz z wiekiem.

Fiona: Zauważyłam to dopiero po latach. Wypożyczałam Hugo z biblioteki w losowej kolejności, więc ten detal mi umknął. Okazuje się, że zaletą sagi Bédu jest to, że tomy można czytać w dowolnym porządku. Po latach można przeczytać Hugo jeszcze raz, chronologicznie, i odkryć nieznane wcześniej aspekty.

GoldenDragon: Szczerze mówiąc nigdy nie zwróciłem uwagi na to, że główny bohater zmienia się fizycznie, ale też psychicznie. Zapewne zbyt byłem pochłonięty przygodami, które przeżywa Hugo i jego towarzysze. Za to zawsze podobały mi się wzajemne relacje Hugo i Śliweczki i ich uroczy "związek".

Historia prowadzona przez Bédu nie wydaje się płaska, a wręcz przeciwnie - wielowymiarowa. Co powiecie o wartościach przekazanych w tym komiksie?

Balint: Zdecydowanie świetna puenta i nienachalny morał. Bédu znalazł swoją drogę do przekazania idei przyjaźni w sposób nienachalny.

Fiona: To jest idealna bajka dla dzieci. Postacie wspierają się w trudnych chwilach i pokazują siłę przyjaźni. Dobro zawsze zwycięża. Czasem komiks wskazuje źródło zła (dlaczego człowiek stał się niegodziwy), pokazuje, że nikczemne czyny nie popłacają.

GoldenDragon: Saga Bédu to przede wszystkim ponadczasowa opowieść z morałem. Po pierwsze o tym, że nie zawsze jest tak, jak nam się wydaje - nie warto oceniać innych powierzchownie. Po drugie, że koniec końców dobro zawsze zwycięży. Warto wspomnieć, że w przygodach Hugo i i towarzyszy to przyjaźń odgrywa główną rolę - zawsze się wspierają i zawsze mogą liczyć na swoją pomoc.

Do kogo adresowane są przygody Śliweczki i towarzyszy? Czy dalibyście go swojemu dziecku?

Balint: Zdecydowanie tak! Szczerze mówiąc wręcz zachęcam jedenastoletnią córkę do zaznajomienia się z przygodami Hugo. Czy się uda? Zobaczymy. Niestety konkurencja ze strony innych książek i komiksów jest olbrzymia, więc warto zaangażować się w indywidualny marketing.

Fiona: Na razie planuję zachęcić do Hugo bratanka - jest w odpowiednim wieku. Myślę, że komiks jest dla dziecka atrakcyjny graficznie, wartko prowadzona akcja również pociechom powinna się spodobać. Wartości "moralne" są pokazane w sposób nienachalny.

GoldenDragon: Sądzę, że to tak naprawdę historia ponadczasowa. Dobrze bawić powinni się przy niej i starsi i młodsi.

Czy komiks jest atrakcyjny obecnie? Czy waszym zdaniem sięgną po niego tylko fani, którzy znają go z dzieciństwa?

Balint: Jeśli podsuniemy komiks w formie wydanej przez Orbitę, to może się od odbić od ściany. Lata robią swoje, a i technika edytorska poszła do przodu. Natomiast zbiorcze wydanie, w twardej oprawce na papierze kredowym i z należytym nasyceniem kolorów, będzie miało wszelkie atuty aby podbić serca nowych odbiorców. Wydawnictwo Egmont, szykując taką właśnie edycję zrobiło co tylko mogło, aby Hugo skazany był na sukces.

Fiona: Fani, którzy znają Hugo z dzieciństwa z chęcią go przeczytają drugi raz. Osoby, które interesują się komiksami, też chęcią sięgną po taką perełkę. Jeśli chodzi o innych odbiorców to saga Bédu spodoba się dzieciom. Dla nastolatków i osób dorosłych Hugo jest zbyt bajkowy i dziecinny.

GoldenDragon: Uważam, że w dzisiejszych czasach, gdy łatwo o niedozwolone i niecenzuralne treści, na rynku komiksowym potrzeba uniwersalnych historii, które nie epatują przemocą i nadmierną seksualnością. Hugo to wyśmienita opowieść do czytania dziecku lub wspólnego oglądania. Minusem oczywiście mogą być gabaryty wydania Egmontu i takie opasłe tomisko warto rozłożyć swoim pociechom na stole. Bardzo liczę, że po tytuł sięgną zwłaszcza ci, którzy Hugo już znają. Wtedy większa szansa na kolejne, grubaśne wydania klasycznych historii - koniecznie w towarzystwie osobnych publikacji z dodatkami!

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
Tagi: Bedu | Bedu | Egmont | Hugo



Czytaj również

Hugo
Magia wiecznie żywa
- recenzja
Czarolina #3: Tajemnica mojego pochodzenia
W poszukiwaniu prawdy
- recenzja
Authority #1
Dobrzy, źli... Co za różnica?
- recenzja
Corto Maltese #14: Ekwatoria
Corto jakiego znamy
- recenzja
Ultimate X-Men (wyd. zbiorcze) #1
Początki bywają trudne
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

TO~
   
Ocena:
+1

Bardzo fajnie się czytało. Zazwyczaj mam alergię na takie "wielogłosy", ale to jest wyjątek.

15-10-2016 17:56
GoldenDragon
   
Ocena:
+2

Dziękujemy. Zachęcamy też do podrzucania nam kolejnych tematów :)

15-10-2016 18:34
TO~
   
Ocena:
0

Dajcie namiary na niegodziwców, którzy wykupili "Przewodnik po krainie fantazji", zanim zdążyłem powiedzieć Fhtagn. Będę równał rachunki krzywd!

A poważniejąc - tematy? Może by tak Janusza Christę i Kajka i Kokosza ogarnąć w tej formie? W sumie jest nawet okazja z uwagi na "Obłęd Hegemona"

 

15-10-2016 19:18
balint
   
Ocena:
0

@TO~

Komentarze takie jak Twój przywracają wiarę w sens tego co robimy :)

Dzięki :)

 

15-10-2016 20:43

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.