» Artykuły » Inne artykuły » Polscy superbohaterowie cz. 2

Polscy superbohaterowie cz. 2


wersja do druku
Polscy superbohaterowie cz. 2
W poprzedniej części artykułu przedstawiłem kilka polskich serii komiksowych i książek, które swoją tematyką nawiązują do konwencji historii o superbohaterach. W tym artykule będziemy kontynuować ten temat, prezentując kolejne ciekawe przykłady.

Kapitan Polska 

Zacznijmy od tego, że historie o superbohaterach nierzadko mają charakter moralizatorski i propagują wartości ważne dla autora. Najlepszym chyba przykładem będzie świetnie znany wszystkim Kapitan Ameryka, będący ucieleśnieniem patriotyzmu, lub Freedom Force o podobnej tematyce.W Polsce też powstało kilka postaci, które mogłyby kandydować do miana Kapitana Polski.

Na pierwszy ogień idzie seria Biały Orzeł stworzona przez Macieja i Adama Kmiołków. Jej głównym bohaterem jest businessman Aleksander Poniatowski, który w tajemniczych okolicznościach wypada z 15. piętra. Resztę życia spędziłby na wózku, gdyby nie surowica super-żołnierza – nie tylko uleczyła naszego bohatera, ale także zwiekszyła możliwości jego ciała, dzięki czemu Aleks może ruszyć, by rozwikłać zagadkę swojego wypadku. Nowego herosa dozbroją również gadżety wykonane przez jego przyjaciela Houdiniego, jak np. biało-czerwony strój, odrzutowe buty itp.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Historia dość szybko przeradza się w przygodę z ratowaniem świata przed kolejnymi groteskowymi łotrami: kanibalistycznym potworem kontrolującym bezdomnych, duetem supersilnych dresiarzy, zmutowanych pracowników bazaru (zwanych Bazarowymi Baronami), czy dawnym przyjacielem naszego bohatera. Po drodze pojawiają się inni swojscy herosi, jak Syrena, Superżołnierz, Dziki Góral, czy przypominający Spawna Rycerz Polski. Bracia Kmiołkowie całymi garściami czerpią inspiracje z polskiej historii i legend. Pomimo iż w komiksach dość często przewija się wątek obrony ojczyzny, nie jest on zbyt nachalny i autorzy nie starają się usilnie sprzedać swojej wizji świata.

Pierwszy epizod ujrzał światło dzienne w styczniu 2012. Wydane przez wydawnictwo Wizual (później pałeczkę przejął Ulitimate Comics) 13 zeszytów, zwieńczyła 4-częściowa historia Kroniki konfliktu. Dodatkowo powstał również spin-off o jednej z postaci – Obywatelu, tutejszym Punisherze uzbrojonym w łom, który został opublikowany w 32., 33. i 37. numerze magazynu Relax. Jako ciekawostkę można wspomnieć, że kadr z komiksu został wykorzystany do jednego z ćwiczeń w Repetytorium z języka polskiego

Kolejnym komiksem odwołującym się bezpośrednio do bardziej patriotycznych nut byłby Druga Liga Jerzego Szyłaka i Mariusza Zawadzkiego. Otrzymujemy tutaj grupę superbohaterów, do których zaliczamy m.in. Majora RP (dawniej PRL), robota Rudego czy Człowieka-Amebę. Zostali stworzeni jeszcze przez poprzednią władzę za czasów Edwarda Gierka, lecz projekt został wstrzymany, a bohaterów zamrożono. Do rozmrożenia doszło w XXI wieku przez przypadek (cięcia finansowe skutkujące brakiem prądu). Jak widać, dostajemy tutaj komiks z historią, która nie traktuje się w pełni poważnie i zahacza o pastisz, choć widać zaczątki jakieś intrygi. Niestety, seria doczekała się jedynie dwóch krótkich zeszytów, z czego pierwszy wydano przez Dom Komiksu w kwietniu 2006 roku. 

Kolejne dzieło w tym zestawieniu jest znacznie bardziej kontrowersyjna. Mowa o Janie Hardym Jakuba Kijuca i innych komiksach w tym uniwersum. Pierwszy zeszyt został wydany w czerwcu 2013 przez wydawnictwo Czarna Materia. Podobnie jak Likwidator lub Ceo Slayer, promuje konkretny światopogląd, w tym przypadku: konserwatywny. Mamy tutaj dość sporą drużynę superbohaterów, z której najważniejszym jest tytułowy Jan Hardy, który należy do rasy Stolemów – olbrzymów z kaszubskich legend. Seria zaczynała od opowieści o żołnierzach wyklętych walczących z komunistami, lecz dość szybko przeszła do współczesności i przeciwnikami tzw. Roty stały się osoby LGBT, niewierzące, obrońcy przyrody i inne środowiska, do których autor jest wrogo nastawiony.

Następna historia mocno wyróżnia się na tle pozostałych omawianych tu fabuł: Polski Duch to komiks internetowy rysowany przez Tomasza Kleszcza. Przez pewien czas publikowano jedną stronę na tydzień, podobnie jak w przypadku Nieustraszonego Szpaka. W przeciwieństwie do wcześniejszych postaci, protagonistą Polskiego Ducha nie jest nadczłowiek. Karol to sfrustrowany facet, któremu nie powodzi się w życiu. Pewnego dnia zostaje uratowany przez tajemniczego mężczyznę w czerwonym stroju – tytułowego Polskiego Ducha. By dowiedzieć się, kim był nieznajomy oraz zrozumieć, co się dzieje, nasz bohater podejmuje się własnego śledztwa, borykając się z absurdami kraju nad Wisłą. Polski Duch stawiał bardziej na budowanie intrygi, odsuwając ludzi w trykotach na drugi plan (sam Duch pojawił się ze dwa razy). Dodatkowo komiks przesiąknięty jest frustracją wywołaną przez problemy naszego kraju: przerośniętą biurokracją, brakiem perspektyw dla młodych itp. Niestety, fabuła nie zdążyła się rozkręcić, ponieważ seria padła po 54 stronach. Były również dwie zbiórki na jej wydanie, lecz obie zakończyły się porażką.

Dalej mamy postać o dość ciekawej genezie. Rotmistrz Polonia to komiks autorstwa Łukasza Kowalczuka i Łukasza Godlewskiego o superżołnierzu z lat dwudziestych, który powstał pierwotnie jako żart na potrzeby prelekcji w czasie Bałtyckiego Festiwalu Komiksu i także artykułu opublikowanego na Komiks.Gildia.pl: Od Rotmistrza Polonii do Kapitana Polski – historia superbohatera. Prezentacja i publikacja przedstawiały zmyśloną historię komiksów o tytułowym Rotmistrzu od okresu dwudziestolecia międzywojennego do współczesności, który miałby być rzekomym pierwszym superbohaterem. Całość była wiarygodnie zilustrowana spreparowanymi okładkami, kadrami i innymi obrazkami. Z czasem w internecie pojawił się komiks o przygodach Rotmistrza, gdzie po latach walki nasz bohater stacza się i popada w pijaństwo. Musi jednak powrócić, aby obronić ojczyznę przed Reptilanami. Rotmistrz Polonia doczekał się w marcu 2020 wersji papierowej (Wydawnictwo 23), która zawierała legendarny artykuł o historii herosa, a także opowiadanie Rotmistrz Polonia: Terra Incognita. Dzieło Kowalczuka i Godlewskiego to umiejętny pastisz historii o trykociarzach w pulpowym sosie.

Do bardziej europejskich motywów odwołuje się z kolei seria Paneuropa, powstała z inicjatywy Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Do projektu zaangażowano wielu artystów między innymi Rafała Szłapę (autora Blera). Doczekaliśmy się 3 zeszytów (dostępnych za darmo), z których każdy dotyczy innego problemu. Pierwszy został wydany w maju 2019. Bohaterami tego dzieła są postaci z różnych europejskich kultur. Prócz takich bohaterów jak Pan Twardowski, Bazyliszek, Kopernik, znajdziemy tutaj również Atenę, Romulusa i Remusa. Komiks opowiada dość proste historie, które mają drugorzędową rolę w stosunku do głównej funkcji, jaką jest zwrócenie uwagi (trochę łopatologiczne) na palące problemy, takie jak smog i pandemia COVID-19.

W służbie anarchii

Przy omawianiu polskich trykociarzy nie może zabraknąć zabójczego Likwidatora, który debiutował w 1995 roku. To ekoterrorysta, który nie łudzi się, że pokojowo można doprowadzić do spokojnej koegzystencji między człowiekiem i naturą. Niczym Punisher brutalnie i okrutnie rozprawia się z ludźmi nieszanującymi przyrody, ale także z politykami (którzy łudząco przypominają znane postacie), komunistami, skinheadami, klerem itp. – w skrócie wszystkimi, kogo autor, czyli Ryszard Dąbrowski, nie darzy sympatią. Komiks nie stroni od przemocy oraz polityki i, jak łatwo się domyślić, twórca Likwidatora nie kryje się ze swoimi poglądami.

Podobną, lecz o wiele lżejszą historią, był Ratboy. Jest to dzieło Krzysztofa Owedyka, podpisującego się jako "Prosiak". Główny bohater to punkowiec i człowiek-szczur, będący efektem zanieczyszczenia środowiska na Śląsku. Akcja komiksu rozgrywa się w latach 90. w Polsce podczas burzliwej przemiany systemowej. Sam Ratboy mierzy się z brutalną policją oraz klerem, lecz w przeciwieństwie do Likwidatora nasz bohater działa raczej sprytem niż przemocą oraz nie jest tak fanatyczny w swych poglądach. Dobrze to pokazuje scena, w jakiej staje w obronie zakonnicy, której jego koledzy dokuczali (później kobieta odpłaciła się naszemu bohaterowi ratując go z tarapatów). Dzieło Prosiaka jest satyrą na ówczesną sytuację polityczną, ubranym w szaty komiksu przygodowego. Postać debiutowała w 1999 roku. 

Zapomniane fakty historyczne

O ile większość komiksów osadza swoją fabułę we współczesności, to część sięga po inne settingi. W przeszłości (w XX wieku) osadzona była  akcja chociażby Rotmistrza Polonii oraz Jana Hardego. Kolejny tytuł, Rycerz Ciernistego Krzewu, to historia, której akcja rozgrywa się w czasie wojen z Krzyżakami. Głównym bohaterem jest polskich szlachcic, który staje do walki z nieumarłą armią Wielkiego Mistrza Krzyżackiego. RCK nie posiada żadnych supermocy, jego głównym atutem są gadżety wykonane przez Mikołaja Kopernika (jak widać, wielki astronom zawsze jest chętny, by wspierać trykociarzy). Autorem scenariusza jest Dawid Kuca, natomiast za warstwę wizualną odpowiedzialna była rzesza autorów, ponieważ każdą ze stron komiksu rysował inny artysta, wśród których można wymienić między innymi Tomasza Kleszcza, Annę Helenę Szymborską czy Grzegorza Kaczmarczyka. Powstały dwa zeszyty o walce naszego Rycerza z zakonem, z czego pierwszy mogliśmy ujrzeć w maju 2013 dzieki Wydawnictwu Komiksowemu.

Kolejną postacią w tej kategorii będzie Kominiarz, którego przygody były publikowane w Antologii Praga Gada. Pierwszy album został wydany we wrześniu 2013 przez Fundację Animacje. Autorem scenariusza był Przemysław Olszewski, zaś za rysunki odpowiadał Alberto Pagliaro. Głównym bohaterem jest młody kominiarz, który w wyniku alchemicznego wypadku zyskuje supermoce i wykorzystuje je do obrony mieszkańców Pragi przed nazistami, komunistami czy bandziorami, jak na przykład słynnym przestępcą Paramonowem. Komiks pomimo nietypowego bohatera nie jest parodią, lecz historią przygodową owianą magią warszawskiej Pragi, której akcja przewija się przez różne okresy historyczne. Sam Kominarz nie patyczkuje się ze swoimi wrogami i ścina ich głowy drabiną lub tłucze kulą kominiarską używaną jak korbacz.

Kolejnym komiksem o ciekawym settingu jest Incognito, który narodził się w głowach Piotra Czarneckiego, odpowiedzialnego za scenariusz, i Łukasza Ciżmowskiego, rysownika. Akcja co prawda rozgrywa się we współczesności, jednakże autorzy stylistyką mocno nawiązują do klasycznych horrorów studia Universal. Dostajemy tutaj zatem mroczne pseudogotyckie miasto, gdzie półświatkiem włada tajemniczy Baron, kojarzący się z doktorem Frankensteinem. Tytułowym Incognito jest młody chłopak, który odkrył u siebie moc stawania się niewidzialnym, a jego kostium przywodzi na myśl Niewidzialnego Człowieka. W zmaganiach z baronem i innymi łotrami naszego bohatera wspiera też potężna mentatka Alicja. Seria pierwotnie publikowana była w internecie, z czasem jednak Incognito wylądował na papierze, najpierw w 28. numerze Stefy Komiksu (w maju 2014), potem w postaci albumu wydanego przez Wydawnictwo Roberta Zaręby tego samego roku. Ostatecznie Incognito skończył jako zeszytówka, nad którą pieczę sprawowało Sol Invitus (tak jak nad Lisem). Seria (nie licząc ponownych wydań pierwszych epizodów) liczyła osiem zeszytów. Niestety, od lat nie widać żadnych informacji o kontynuacji przygód niewidzialnego człowieka, co pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami bez odpowiedzi.  

Czy polscy superbohaterowie śnią o elektronicznych orłach?

Niektórzy autorzy przenieśli akcję swoich komiksów w przyszłość. Pierwszym przykładem jest komiks Straine, stworzony przez Krzysztofa „Chrisa Webera” Tkaczyka i autora Wilq, czyli Bartosza „Burt Softa” Minkiewicza. Straine to krwawy pastisz konwencji superhero, który zaprasza nas do cyberpunkowego Krakowa. Mamy tam androidy, cyberwszczepy, cyberprzestrzeń itp. Tytułowy Straine to człowiek w masce, którego najbardziej charakterystycznym orężem jest wielka brzytwa. Wobec swoich przeciwników działa bezlitośnie i z dużym okrucieństwem (nie oszczędzając nawet dzieci). Wśród adwersarzy znajdziemy między innymi fanatycznego Pułkownika Polska, gang niepełnosprawnych bandytów oraz jego arcywroga Simona Josue Piehonsky. Straine debiutował w 1996 roku na łamach czasopisma KKK (wydawanego przez Krakowski Klub Komiksu). Przygody Straine'a doczekały się wydania albumu zbiorczego w 2018 na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, w czasie którego możba było również zagrać przy pomocy zestawu Occulus w grę VR inspirowaną przygodami naszego (anty)bohatera.

Innym cyberpunkowym dziełem wpisującym się schemat "skopmy ludzi, których autor nie lubi” jest antykorporacyjna powieść CEO Slayer, czyli "pogromca prezesów" wydany w 2015 przez wydawnictwo Rebis. Rolę protagonisty pełni Sydney Polack, który na co odzień zajmuje się szkoleniami, po godzinach natomiast napada na nadużywających władzy przedstawicieli korporacji. Sydney to mistrz sztuk walk, lecz w misji wspierają go również różne gadżety, jak np. egzoszkielet czy holomaska pozwalają na podszywanie się pod inne osoby. Dodatkowo posiada dar, który pozwala mu dostrzegać mroczną aurę złych ludzi. Autor wyraźnie zaznacza kontrast między światem korporacji a naszym mścicielem. Pan Polack jest obrońcą pokrzywdzonych niemal bez wad, natomiast jego przeciwnicy to obrzydliwe potwory, przy których autor niestety nie szczędzi niesmacznych opisów. Ten dualizm widoczny jest nawet w nazwiskach, ponieważ pozytywne lub neutralne postaci nazywają się np. Popper, Bukowski itp. Antagoniści z kolei zwą się np. Kiełbasa, Chmiel, Grzęda. W ramach ciekawostki można jeszcze wspomnieć, że Studio Pyramid Games planuje wydać grę w tym uniwersum (co będzie już drugą adaptacją grową prozy Marcina Przybyłka)

Całe to zestawienie wieńczy najnowsza postać. Ćma to komiks wydany czerwcu 2022 przez Tomasza Grodeckiego i Rafała Bąkowskiego (wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy). Komiks osadzony jest w retrofuturystycznej Warszawie, gdzie nowoczesne wynalazki mieszają się ze stylistyką dwudziestolecia międzywojennego. Tytułowa Ćma to Cyprian Leopold Różewicz — za dnia artysta, nocą zaś mściciel, przywdziewający biały kostium i ze swoimi gadżetami ruszający do walki z groteskowymi przeciwnikami. Sami autorzy podkreślają, że ich bohater nie posiada supermocy. Zamiast tego ma jedynie superwadę – uwielbia świtało. Na razie doczekaliśmy się jednego zeszytu z trzema krótkimi historiami.

Wnioski

Spieszmy się kochać polskich superbohaterów, tak szybko odchodzą. Niestety, co można zauważyć, wiele z serii dość hucznie pojawiło się i równie szybko zostało przerwanych, pozostawiając czytelnika bez zakończonej historii. Wydawanie w Polsce komiksów to bardzo czasochłonne i kosztowne hobby. Nie jest to coś, z czego łatwo utrzymać się, tym bardziej, gdy seria jest planowana na dłuższą przygodę. Ciekawą alternatywą była metoda wykorzystana przez autora Blera, czyli crowdfounding.

Można dostrzec też różne podejścia do konwencji. Część dzieł bezrefleksyjnie bawi się tematem, tworząc klasyczne historie o trykociarzach, jak np. Biały Orzeł, Nieustraszony Szpak. Inne wykorzystują to medium do promowania swoich wartości i niekiedy odczłowieczania swoich przeciwników, czego przykładem byłyby Pogromca Prezesów, Jan Hardy i Likwidator. Mamy jednak też parę fabuł, które próbuje wyśmiać lub wejść w polemikę z gatunkiem, jak np. Bler czy Dreszcz.

Co do mocy naszych bohaterów, to nie są one zwykle spektakularne i kreatywne. Mamy tutaj sporo postaci pozbawionych superzdolności lub obdarzonych dość standardowym zestawem nadludzkich cech, jak choćby wyjątkową siłą, wytrzymałością oraz zręcznością, co sprawia, że brakuje ciekawych pojedynków na wymyślne zdolności. 

Podsumowując, możemy pochwalić się skromnym, lecz różnorodnym panteonem superbohaterów. Opisane serie nie są dużymi franczyzami, lecz wiele z nich to godne polecenia komiksy oraz książki. Póki nie zmieni się rynek w Polsce, raczej nie możemy liczyć na to, że polscy superherosi rozwiną skrzydła. Pewnym światełkiem w tunelu są zapowiedzi gier w świecie Złego lub Pogromcy Prezesów. Być może i inne postaci doczekają się podobnej promocji? A my może pewnego dnia ujrzymy w kinach polską Ligę Sprawiedliwości?

Jeśli zabrakło jakieś tytułu, to zachęcam do wrzucenia informacji w komentarzu. 

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę



Czytaj również

Paneuropa #3: Paneuropa vs. Covid-19
Pokonać wirusa
- recenzja
Rozmawiamy z twórcami komiksu
O wplataniu mitów w projekty modernizacyjne UE
- wywiad
Praga Gada #6: Wiechem trzy!
Paryż jest we Francji, a Praga w sercu
- recenzja
Praga Gada #3: O międzywojniu
Zdążyć przed wojną
- recenzja
Incognito. Niesamowity Przypadek Pawła K.
Superbohater po polsku
- recenzja
Praga Gada #4: Wiechem raz!
Nie taka straszna ta Praga
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Exar
   
Ocena:
0
Fajny artykuł, rodzi się jednak pytanie/przemyślenie:
"promuje konkretny światopogląd, w tym przypadku: konserwatywny. [...] przeciwnikami tzw. Roty stały się osoby LGBT, niewierzące, obrońcy przyrody i inne środowiska, do których autor jest wrogo nastawiony."

Zawsze mnie zastanawiają takie połączenia, czy wręcz zakłamanie. Konserwatywny, czyli kościelny, konserwatywny, czyli chętny destrukcji lasów, konserwatywny czyli nienawidzący LGBT.

Inna rzecz, komiksu nie czytałem, ale trochę tak wygląda: czy on przypadkiem nie propaguje w jawny sposób totalitarnych ideologii? Czy jego treść w jawny sposób nie nawołuje do przemocy?
03-09-2022 17:07
Wolfang
   
Ocena:
0

Pojawienie się Jana Hardego wywołało swego czasu sporo kontowersji i wysnuwano podobne wtedy oskarżenia. Aczkolwiek tu pojawia się kwestia intepretacji, czy walka z "tęczodzillą" można uznać jako nawoływanie do przemocy. Z drugiej strony jest też ta kwestia, którą starałem się podkreślić, że nie tylko Jan Hardy stosuje dehumanizacje i jest to zjawisko dość często stosowane 

03-09-2022 18:02

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.