» Recenzje » Perramus. W płaszczu zapomnienia

Perramus. W płaszczu zapomnienia


wersja do druku

Komiks, by nie zapomnieć

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska, Wiktor 'Anzelm' Wieczorek

Perramus. W płaszczu zapomnienia
Wydawnictwo Non Stop Comics nie ustaje w wysiłkach przybliżenia polskim odbiorcom twórczości Alberta Breccii, jednego z najwybitniejszych argentyńskich rysowników komiksowych. Dotąd ukazały się albumy Mort Cinder i Mity Cthulhu, ten drugi adaptujący najsłynniejsze opowiadania Howarda Phillipsa Lovecrafta.

Kolejną pozycją z dorobku tego artysty, jaka trafiła do rąk czytelników, jest monumentalny tom Perramuss. W płaszczu zapomnienia, tworzony wspólnie ze scenarzystą Juanem Sasturainem w latach 1982-1989. Pierwotnie miała być to historia rozrywkowa, tworzona z myślą o rynku europejskim, ostatecznie stała się sposobem na rozrachunek z historią Argentyny rządzonej przez wojskową juntę. 

Śledzimy w niej losy tytułowego bohatera – członka ruchu oporu wobec dyktatury, który ratuje życie, uciekając przed reżimowymi siepaczami, ale pozostawia towarzyszy na pewną śmierć. Dręczony poczuciem winy, korzysta z okazji pozbycia się bagażu bolesnych wspomnień – a wraz z nim tożsamości. Przybiera nowe miano od marki noszonego płaszcza i wyrusza w drogę, która zabiera go – a także czytelnika – w krainy, grozy, absurdu i komedii.

Mimo że na tom składają się cztery wydane pierwotnie oddzielne albumy, to najogólniej można go podzielić na dwie części. Pierwszą tworzą księgi Płaszcz zapomnienia, Dusza miasta i Wyspa guana, a drugą stanowi najobszerniejsza księga, Ząb za ząb, zajmująca niemal 200 stron. Powstawały one w różnych latach – pierwsze części Sasturain i Breccia tworzyli jeszcze w czasach rządów wojskowych, a ostatnie powstawały już po upadku junty. Stąd autorzy uciekali w metaforyczne odniesienia i aluzje, które dla polskiego czytelnika nie muszą być zrozumiałe ani tym bardziej czytelne. Oprócz odwołań do politycznej sytuacji Argentyny, nie brakuje także nawiązań do bardziej uniwersalnych kodów kulturowych – choćby Odysei, Roku 1984 i Biblii, a na kartach komiksu obok fikcyjnych postaci znajdziemy też realnych bohaterów – pojawiają się choćby Jorge Luis Borges (który w tej alternatywnej rzeczywistości doczekał Nagrody Nobla), Fidel Castro, Frank Sinatra czy Garcia Marquez, nierzadko ukazani w zaskakujących okolicznościach.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Lektura nie należy do łatwych, a pod pewnymi względami wpływa na to także graficzna strona tomu. Już we wcześniejszych pracach Alberto Breccia pokazał, że nie ogranicza się do prostej komiksowej kreski. Także Perramus był dla niego okazją do zaprezentowania bogatego warsztatu: kolaże, malowanie palcami, negatywy, gdzie czerń stanowi tło, a biel jest wypełnieniem – te i inne formy komiksowej ekspresji czynią album pozycją, którą warto konsumować nieśpiesznie, delektując się każdą stroną, niejednokrotnie nawet pojedynczymi kadrami. Takie czytanie ułatwia forma historii, podzielonych na krótkie odcinki z prologiem i epilogiem. To na pewno nie komiks, który można, ani tym bardziej nie należałoby, pochłonąć za jednym razem – nie tylko z uwagi na jego objętość, ale także, a może przede wszystkim, ciężar gatunkowy.

Twórcy Perramusa, mając świadomość, że dla europejskiego odbiorcy może nie być on do końca zrozumiały, każdą księgę poprzedzili krótką przedmową – również dla polskich czytelników, całe dekady po ich powstaniu, mogą być one przydatne. Dodatkowo otrzymujemy też obszerne posłowie autorstwa Laury Caballo, biogramy obu autorów oraz komentarz tłumaczki, Iwony Michałowskiej-Gabrych (odpowiedzialnej także za przekład wcześniej wydanych prac Breccii), która wyjaśnia niektóre z przyjętych terminów i ukrytych za nimi znaczeń. Aż szkoda, że te fragmenty nie otwierają albumu, czynią bowiem jego lekturę może nie łatwiejszą, ale na pewno bardziej zrozumiałą i jaśniejszą.

Bez wątpienia jest to pozycja ze wszech miar godna uwagi, mimo upływu lat pozostająca jednym z najwybitniejszych dokonań argentyńskiego (i nie tylko) komiksu – równocześnie zapewniając dobrą rozrywkę i stanowiąc ważne świadectwo historycznych realiów. Perramus  powinien zainteresować wszystkich fanów dobrego komiksu – to bodaj najważniejsza publikacja, jaka ukazała się na naszym rynku w ubiegłym roku nakładem Non Stop Comics.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

 

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
9.0
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Perramus. W płaszczu zapomnienia
Scenariusz: Juan Sasturain
Rysunki: Alberto Breccia
Wydawca: Non Stop Comics, Sonia Draga
Data wydania: 12 października 2020
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Iwona Michałowska-Gabrych
Liczba stron: 488
Format: 194x280 mm
Oprawa: twarda
Druk: czarno-biały
ISBN: 9788366512290
Cena: 119,00 zł



Czytaj również

Mity Cthulhu
Dla wyznawców i adeptów
- recenzja
Mort Cinder
Jak feniks z poiołów
- recenzja
Coś zabija dzieciaki #1
Jakiś potwór tu nadchodzi
- recenzja
Death or Glory #1: Dałeś się dopaść
Szybka, wściekła i zdesperowana
- recenzja
Tokyo Ghost
A może by tak żyć jak dawniej?
- recenzja
Patria
Brutalna historia ETA
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.