» Recenzje » Pan Naturalny

Pan Naturalny


wersja do druku

Amerykańskie mądrości wschodu

Autor: Redakcja: Maciej 'Repek' Reputakowski

Pan Naturalny
Pewnego dnia zdecydowałem się porzucić bezduszny styl życia i wyruszyć na poszukiwanie mądrości wschodu. Jak powiedziałem, tak zrobiłem i już dwa dni później mieszkałem na pustyni. Obmywałem ciało przy pomocy plażowego prysznica i żywiłem się resztkami znalezionymi w śmietniku przy bramie rezerwatu. Podczas jednej z rutynowych czterdziestodniowych wypraw bez celu spotkałem mędrca, który na pierwszy rzut oka przypominał Boga.


Choć wiele epizodów Pana Naturalnego do dziś się nie zestarzało, album Kultury Gniewu ma wartość przede wszystkim historyczną. Wydawca postawił na kompletność, nie dokonując selekcji jakościowej. Dla publicystów czy naukowców zajmujących się komiksem to zaleta. Dla pozostałych czytelników – niekoniecznie. Lepsze epizody trzeba wyławiać spośród słabszych, a przebrnięcie przez dwieście pięćdziesiąt stron nie zawsze udanych szortów może być męczące.


Pan Naturalny, jak się przedstawił, rzucił na moje życie całkowicie nowe światło. Po tym, jak kazał mi odejść, używając najpiękniej brzmiących słów, przepoczwarczyłem się w pięknego, wolnego motyla, zostawiając za sobą brudną, przywiązaną do ziemi powłokę. Jego siarczyste kopnięcie w mój wciąż poszukujący spełnienia tyłek sprowadziło na mnie ostateczną iluminację.


Pan Naturalny to klasyka amerykańskiego undergroundu. Komiks skazany przez Kodeks Komiksowy na drugi obieg. W praktyce oznaczało to, że historyjek Crumba nie można było sprzedawać w zwykłych sklepach z komiksami tylko w hipisowskich emporiach. To o tyle paradoksalne, że Pan Naturalny ostro krytykuje płytką duchowość, degenerującą się ideologię hipisów.

To tanie uduchowienie uosabia Flakey Mazgaj - wiecznie nieusatysfakcjonowany swoją pustą egzystencją, pragnie recepty, dzięki której jak za dotknięciem różdżki odmieni swoje życie. A Pan Naturalny to przekorny guru, który zamiast go wysłuchać i doradzić, wiecznie robi z niego wariata i przegania sfinksowymi zagadkami.


Kiedy unosiłem się tak w chmurach, wiodąc żywot w stanie najwyższego wyzwolenia, zamieniłem się w deszcz i użyźniłem suche pola głodującej Afryki. Jedną z niefrasobliwych kropel wytrąciłem lewitującego fakira z równowagi chwiejnej niczym igła postawiona na czubku. Mędrzec osiągnął tym samym Zjednoczenie i za pomocą ostatecznej samokontroli, zatrzymał bicie serca. Ja tymczasem mogłem spokojnie przesiąkać przez ziemię, aż do jej jądra.


Pan Naturalny był pierwotnie publikowany w odcinkach. Czytanie tych historii jednej za drugą, a taką lekturę sugeruje albumowe wydanie, może szybko znużyć. Żarty budowane są wciąż wokół tej samej tematyki i każdy jest oddzielną anegdotą. Czasami męczy też upychanie przez Crumba na jednej stronie jak największej liczby kadrów, wymuszane przez magazynową publikację.

Ale dla czytelnika patrzącego na album z naukowego czy publicystycznego punktu widzenia te cechy będą stanowić raczej zaletę niż wadę. Dzięki Kulturze Gniewu uzyskaliśmy możliwość zapoznania się z najbardziej kompletnym na świecie zbiorem komiksów o Panu Naturalnym, należącym do żelaznego kanonu amerykańskiego undergroundu.

Na ostatniej stronie okładki Pan Naturalny we własnej osobie kieruje do nas słowa "Tak obszernej antologii nie opublikowano dotąd nawet w ojczyźnie autora!" Duma rozpiera.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
8.2
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Pan Naturalny
Scenariusz: Robert Crumb
Rysunki: Robert Crumb
Wydawca: Kultura Gniewu
Data wydania: listopad 2009
Liczba stron: 246
Format: A4
Oprawa: miękka, kolorowa, ze skrzydełkami
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały
Cena: 79,90 zł
Wydawca oryginału: Fantagraphics Books

Komentarze

string(15) ""

~qwerty

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wielki szacun dla KG. Publikacja niesamowita- jak dla mnie 10/10. Tego właśnie brakło w Spiricie- wszystkich historyjek, słabszych i lepszych. Jest ich jednak więcej niż Pana Naturalnego, więc proponowałbym kilka tomów, jak z Fistaszkami. Nadrabiamy zaległości z klasyki pełną parą.
05-03-2010 18:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.