» Recenzje » Odrodzenie #7: Naprzód!

Odrodzenie #7: Naprzód!

Odrodzenie #7: Naprzód!
Wiele czasu upłynęło od chwili, gdy w prowincjonalnej mieścinie Wausau w Wisconsin martwi powrócili do życia. W ciągu długich miesięcy Odrodzeni w większości nauczyli się żyć na nowo, a ich bliscy – przynajmniej w jakimś stopniu – pogodzili się z niezwykłą sytuacją. Czytelnicy z kolei, na przestrzeni już sześciu tomów, zdążyli zarówno wsiąknąć w fabułę, jak i zżyć się z mieszkańcami miasteczka, nie tylko zmartwychwstałymi.

Niestety, scenarzysta Tim Seeley nie ułatwia życia ani bohaterom, ani odbiorcom serii Odrodzenie. Na tych pierwszych sprowadza wciąż nowe plagi: najazd dziennikarzy, kwarantannę miasteczka, prawicowych ekstremistów, terrorystyczny zamach i wojskową – de facto – dyktaturę; tych drugich zarzuca wciąż nowymi wątkami i postaciami, w końcu zmuszając do zastanawiania się, czy przed finałem zdoła w satysfakcjonujący sposób rozwiązać wszystkie elementy poplątanej fabuły i dać każdemu z bohaterów dość czasu antenowego.

Podobne wątpliwości narastały zwłaszcza podczas lektury tomów piątego i szóstego  – im mniej czasu pozostawało do końca serii, tym brutalniej autor ucinał niektóre wątki, eliminując związane z nimi postacie, i tym bardziej musiało dziwić wprowadzanie kolejnych. Nie zmieniło się to także w siódmym tomie zbiorczego wydania serii. Choć – zgodnie z jego tytułem, Naprzód! – akcja przyspiesza jeszcze bardziej, a wydarzenia gonią jedno za drugim, to pojawianie się nowych bohaterów siłą rzeczy ogranicza ilość miejsca dostępnego dla weteranów. Pierwsze skrzypce grają nadal ukrywające się siostry Cypress i ich (często zaskakujący) sojusznicy, ale z kadru niemal zupełnie schodzą ich ojciec czy agent Ramin, których – nie ukrywam – chętnie zobaczyłbym w większych dawkach.

Więcej uwagi autor poświęca tym razem kilkorgu bohaterów, którzy dotąd nie pojawiali się zbyt często na pierwszym planie, jak mała Jordan Borhardt, ale – poza uciekinierkami – najwięcej czasu antenowego dostaje generał Cale; ona też w największym stopniu wpływa na przebieg wydarzeń. To dzięki niej do akcji wchodzi kilka kolejnych postaci, to ona rozdaje karty, kontrolując sytuację na Farmie i w całym Wausau w znacznie większym stopniu, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jednoznacznie pozytywnie oceniam niektóre z nowych wątków i związanych z nimi postaci debiutujących w Odrodzeniu. Mimo że z główną osią intrygi łączą się luźno, to wyraźnie podkreślają, że życie mieszkańców Wausau, tak miejscowych, jak i przyjezdnych, nie obraca się wyłącznie wokół zmartwychwstania, że mają oni swoje życia i swoje sprawy, a nawet jeśli niektórzy starają się wykorzystać do własnych celów niecodzienne warunki panujące w miasteczku, to niekoniecznie musi się to wiązać bezpośrednio z powrotem zmarłych do życia.

Chwaląc nowe wątki, nie sposób nie zauważyć dwóch kwestii. Pierwsza to fakt, że w tym albumie jest o wiele więcej akcji niż we wcześniejszych. Podczas gdy pierwsze tomy serii momentami przypominały wręcz operę mydlaną, koncentrując się na relacjach między członkami rodzin, sąsiadami i przyjaciółmi, lub skręcały w stronę thrillera, powoli odsłaniając przed czytelnikami brudne tajemnice i wstydliwe sekrety bohaterów, teraz seria przywodzi na myśl bardziej hollywoodzki blockbuster, z walkami, strzelaninami i trupami ścielącymi się gęściej niż chyba we wszystkich poprzednich tomach razem wziętych. Drugą kwestią pozostaje – niestety – wrażenie, że jeśli chodzi o odkrycie źródeł Odrodzenia, nadal drepczemy w miejscu, do rozwiązania głównej zagadki nie przybliżając się ani o krok.

Z wyjaśnieniem tytułowego fenomenu będziemy musieli więc zaczekać do ostatniego tomu – licząc, że i pozostałe wątki zostaną w nim odpowiednio zamknięte. Dzięki pewnej zmianie konwencji i wyraźnemu podkręceniu tempa, siódmy tom serii oceniam nieco wyżej od poprzedniego, i trzymam kciuki, by ta zwyżkowa tendencja została utrzymana także na finiszu. Początki serii były więcej niż obiecujące i z pewnością zasługuje ona, by i jej zwieńczenie przynajmniej im dorównywało.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

 

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Odrodzenie #7: Naprzód
Scenariusz: Tim Seeley
Rysunki: Mike Norton
Kolory: Mark Englert
Seria: Odrodzenie
Wydawca: Non Stop Comics, Sonia Draga
Data wydania: 21 lutego 2020
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Bartosz Musiał
Liczba stron: 144
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolorowy
ISBN: 9788366460430
Cena: 44,00 zł
Tytuł oryginalny: Revival #7: Forward
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania oryginału: 7 września 2016
Kraj wydania oryginału: Stany Zjednoczone



Czytaj również

Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #4: Ucieczka do Wisconsin
Zmartwychwstanie przekracza granice
- recenzja
Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #3: Odległe miejsce
Ze śmiercią jej do twarzy
- recenzja
Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #2: Życie ma sens
Śmierć to dopiero początek
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.