» Recenzje » Nowe DC Comics. Batman #02: Miasto Sów

Nowe DC Comics. Batman #02: Miasto Sów


wersja do druku

Za dużo sów

Autor: Redakcja: Balint 'balint' Lengyel

Nowe DC Comics. Batman #02: Miasto Sów
Scott Snyder zaserwował nam całkiem dobry kawał komiksu w postaci Trybunału Sów. Batman przeżył pierwsze starcie ze Szponem, zabójcą wysłanym właśnie przez sekretną organizację działającą w Gotham. Za sprawą kontynuacji wojna przenosi się na jego podwórko. Dosłownie.

Gacek uszedł z życiem z morderczego labiryntu, ale nie zaznał spokoju na dłużej. Trybunał ma dla niego przykrą niespodziankę - grupa zabójców napada na posiadłość Wayne’ów. Z pomocą przychodzą sojusznicy Nietoperza, jednak to nie koniec kłopotów.

Początek Miasta Sów jest daleki od ideału. Poturbowany Batman z pomocą odpiera ataki zabójców, co w zamierzeniu miało być zapewne czymś bardzo efektownym, a w rzeczywistości takie nie jest i budzi wątpliwości co do prawdopodobieństwa przedstawionych zdarzeń. Chwilę później realizm zalicza jeszcze gwałtowniejszy upadek, kiedy to Nietoperz nie może puścić skrzydła lecącego samolotu. Szkoda, że już pierwsze kilkanaście stron rujnuje ciężki klimat zbudowany w wcześniejszej odsłonie.

Powyższą bolączkę można by jeszcze wybaczyć, gdyby Snyder zapewnił ku temu pretekst. Tak się jednak nie dzieje i choć miejscami fabuła jest w porządku, to wtręty o historii Jarvisa Pennywortha przedstawione w formie listów szybko przestają interesować. Nie są to informacje, jakich nie dałoby się przemycić, wykorzystując mniej miejsca, a tak mamy do czynienia z dłużyznami. W pozostałych częściach komiks stał się zaś nieskrępowaną rozwałką, do jakiej fabuła co i rusz zapewnia pretekst.

Snyder zrobił jeszcze jedną rzecz i poza odwołaniem się do przeszłości Pennyworthów, postanowił zdrowo zmodyfikować dawne dzieje Wayne’ów. Śmiałe posunięcie pociągnęło za sobą opłakane skutki. Rozwiązanie całej intrygi jest bardzo naciągane i przynosi same negatywne odczucia. Oczywiście trudno powiedzieć ile z wymienionych mankamentów to “zasługa” samego Snydera, a ile pomagającego mu Jamesa Tyniona IV (Wieczny Batman, Szpon , aczkolwiek i tak nie wolno poczytać tego jako usprawiedliwienie.

Również ilustrator cyklu, Greg Capullo, otrzymał wsparcie od innych twórców, wśród których znaleźli się Rafael Albuquerque (Amerykański Wampir), oraz znani z współpracy przy Batman Detective Comics oraz Wiecznym Batmanie Jason Fabok, Becky Cloonan i Andy Clarke. Capullo i Albuquerque stanęli na wysokości zadania, choć ten pierwszy lepiej radzi sobie z dynamicznymi scenami, podczas gdy drugi uwielbia grubsze kontury, dodając ciężaru kadrom. Fabok pokazał, że jest zręcznym rzemieślnikiem. Zawiodły prace Becky Cloonan i Andy’ego Clarke’a, które są proste, niezbyt szczegółowe i brakuje im charakterystycznego sznytu.

Dobry początek rywalizacji Batmana i Trybunału Sów znalazł swoje zakończenie, lecz jest ono dalekie od zadowalającego. Nie sposób wyzbyć się wrażenia, iż autor scenariusza przedobrzył, najpierw serwując dziesiątki wrogów i odrealnionych nawet jak na zamaskowanego miliardera sytuacji, aż po bzdurny finał, w którym Snyder zbyt usilnie próbował zaszokować czytelnika. Warto przeczytać tylko wówczas, gdy mamy ochotę kontynuować przygodę z serią.

4.5
Ocena recenzenta
5.5
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Nowe DC Comics. Batman #02: Miasto Sów
Scenariusz: Scott Snyder, James Tynion IV
Rysunki: Rafael Albuquerque, Greg Capullo, Andy Clarke, Becky Cloonan, Jason Fabok
Wydawca: Egmont Polska
Data wydania: 7 października 2013
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Cena: 75 zł
Wydawca oryginału: DC Comics
Data wydania oryginału: 2013



Czytaj również

DC Odrodzenie. Batman: Noc Ludzi Potworów
Batman i spółka
- recenzja
Wieczni Batman i Robin #1
Bez Batmana też jest fajnie
- recenzja
Batman - Detective Comics #7: Anarky
Gotham takie anarchistyczne
- recenzja
Gotham Central t.3 W obłąkanym rytmie
W Gotham bez zmian
- recenzja
Batman: Wieczny Batman #3
Długo, lecz czy dobrze?
- recenzja
Batman – Mroczny Rycerz. Glina, tom 4
Człowiek z gliny
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.