» Recenzje » Nocny krzyk

Nocny krzyk


wersja do druku
Nocny krzyk
Ludzie czasami mają wyobrażonych kompanów. Zazwyczaj magiczne myślenie jest elementem dzieciństwa, jednak w Nocnym krzyku dorosła dziewczyna nie tylko wymyśliła sobie towarzyszkę, ale i sprowadziła ją na ziemię. Co z tego wynikło?

Mieszkająca w niewielkiej miejscowości Teresa jest osobą zdecydowanie nie pasującą do lokalnych realiów: prowadzi księgarnię o tematyce fantastyczno-okultystycznej, wydaje ziny, których nikt nie czyta oraz posiada wolumin rzekomo umożliwiający przywołanie demona. Co zaskakujące, to ostanie okazuje się prawdą i za sprawą przeprowadzonego rytuału na ziemi pojawia się Laura – równie niecodzienny, bo noszący podkoszulek z Pikachu, demon. Relacja pomiędzy paniami będzie co najmniej zaskakująca, bowiem Teresa nie ma żadnych życzeń i oczekiwań względem przywołanej istoty.

Niecodzienne zdarzenie, jakim niewątpliwie jest przywołanie demona, jest pomysłem, który narodził się w głowie hiszpańskiego scenarzysty i ilustratora, Borji Gonzaleza. Po The Black Holes to druga publikacja tego autora w naszym kraju, zaś wydawcą ponownie jest imprint Non Stop Comics.

Hiszpański twórca zabiera czytelnika w oniryczną wędrówkę w głąb samotnej duszy. Teresa jest bowiem wręcz podręcznikową outsiderką: samotniczką prowadzącą dziwaczny sklep, do którego regularnie zagląda raptem jedna klientka, i zainteresowaniami, których nikt w okolicy nie współdzieli. Pewnego wieczoru tej to osobie udaje się przyzwać demona, który…

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

No właśnie, Laura jest istotną postacią, jednakże przez całą lekturę nie można pozbyć się wrażenia, że demon jest tylko i wyłącznie wyobrażony jako ucieleśnienie tęsknot Teresy za towarzystwem. Podejrzenie to nie zyskuje jednak jednoznacznego potwierdzenia, tym samym pozostając jedynie domniemaniem, a jednocześnie przyczynkiem do dalszych dyskusji na temat historii Teresy. I konia z rzędem osobie, która udowodni, czy jest ona prawdziwa. A może protagonistka rzeczywiście przywołała demona?

Niezależnie jednak od autentyczności – bądź jej braku – relacja pomiędzy Teresą a Laurą jest najważniejszym i zarazem najmocniejszym punktem scenariusza. Obie panie dysponują zupełnie różnymi temperamentami i zatopionej w poczuciu samotności i niezrozumieniu Teresie przeciwstawiony został pełen werwy demon o niecodziennym jak na taką istotę hobby, jakim niewątpliwie jest w tym przypadku anime. Co więcej, Laura nie kryje radości z faktu niezdecydowania Teresy, bowiem dla niej to niebywała okazja, by spędzić więcej czasu na świecie. W przeciwnym razie czekałoby na nią ponowne uwięzienie w zatęchłym magicznym woluminie.

Jest też trzecia dziewczyna – Matylda, będąca swoistym pomostem pomiędzy dwiema głównymi bohaterkami, chociaż być może też jest tworem wyobraźni Teresy. Niezależnie jednak od interpretacji, i ona dokłada kamyczek do ogródka zwanego "samotnością”: jej fascynacja mangą nie spotyka się ze zrozumieniem ze strony matki, która najchętniej usunęłaby kolekcję Matyldy, a i sama zainteresowana ewidentnie poszukuje towarzystwa przesiadując w księgarni Teresy. Cały tercet buduje osobliwy zespół, w którym każda z dziewcząt szuka swojego miejsca na świecie, chociaż każda na swój sposób.

Oniryczny charakter komiksu budowany jest w dużej mierze za sprawą oprawy graficznej. Większość wydarzeń dzieje się bądź w ciasnej, lecz klimatycznej księgarni Teresy, bądź też po zmroku, w okolicznym lesie. Dominujące barwy to beże dla kadrów w pomieszczeniach oraz wszelkiej odmiany szarości w chwilach gdy bohaterki udają się na zewnątrz. Całość tworzy niesamowity klimat snu, zaś różnego rodzaju dziwaczne zjawiska umacniają wrażenie, że cała historia odbywa się tylko i wyłącznie w głowie Teresy.

Interesującym zabiegiem jest brak twarzy bohaterek, chociaż zdaje się, że jest to raczej indywidualny styl Gonzaleza, aniżeli projekt artystyczny opracowany specjalnie pod Nocny krzyk. Tak czy inaczej, czytelnik musi zdać się na słowa wypowiadane przez bohaterki, mowę ich ciała oraz wydźwięk konkretnej sytuacji, by móc zinterpretować ich motywy, sama twarz nic bowiem nie zdradzi.

Jednak pomimo znakomitej oprawy graficznej oraz nietrywialnego scenariusza, trudno ten komiks polecić szerokiemu gronu odbiorców. To album dla czytelników ceniących sobie podróż z bohaterami, lecz nie oczekujących, że zawiedzie ona do jasno określonego miejsca, w którym wszystkie karty zostaną odkryte. Również zacierająca się granica pomiędzy tym co prawdziwe, a tym co raczej ograniczone do wyobraźni Teresy może być dla jednych argumentem za sięgnięciem po komiks, dla innych jednak może być czynnikiem zniechęcającym.

Dlatego też po Nocny krzyk warto sięgnąć w pełni świadomie, by uniknąć rozczarowania licznymi niedopowiedzeniami. Akceptacja tego faktu otwiera perspektywę niezwykle klimatycznej i całkiem oryginalnej historii okraszonej równie ładnymi ilustracjami.

 

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Nocny krzyk
Scenariusz: Borja Gonzalez
Rysunki: Borja Gonzalez
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: 11 maja 2022
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Iwona Michałowska-Gabrych
Liczba stron: 144
Format: 178x245 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolorowy
ISBN: 9788382302745
Cena: 64,90 zł
Tytuł oryginalny: Nuit couleur larme
Wydawca oryginału: Dargaud
Data wydania oryginału: 28 maja 2021
Kraj wydania oryginału: Francja



Czytaj również

Perramus. W płaszczu zapomnienia
Komiks, by nie zapomnieć
- recenzja
Mity Cthulhu
Dla wyznawców i adeptów
- recenzja
Mort Cinder
Jak feniks z poiołów
- recenzja
Znajdujemy ich, gdy są już martwi #2
Kosmiczni bogowie bez wyrazu
- recenzja
Heavy Liquid
Metal nie dość szlachetny
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.