Nienawidzę Baśniowa #2: Fujowy żywot

Kiedy życie jest fujowe

Autor: Joanna 'Shadov' Walczak

Nienawidzę Baśniowa #2: Fujowy żywot
Skottie Young, zdobywca Nagrody Eisnera, wie jak stworzyć historię, która przyciągnie uwagę, a równocześnie z pełną mocną odrzuci. Jego seria Nienawidzę Baśniowa dla jednych jest kiczem, dla innych odkryciem. A jak jest naprawdę? Bardzo nierówno.

Mało który czytelnik po lekturze pierwszego tomu – I żyli długo i burzliwie – spodziewał się, że Gertrude skończy gorzej niż na początku historii. Skottie Young niezaprzeczalnie puścił oczko w naszą stronę, dając do zrozumienia, że przygody uwięzionej w Baśniowie sześciolatki dopiero się zaczynają.

30-letnia kobieta zamknięta w ciele dziecka – Gertrude – w Fujowym żywocie ponownie daje mieszkańcom Baśniowa w kość. Szukając sposobu na powrót do domu, a równocześnie wypełniając obowiązki władczyni, sieje (umyślnie i nieumyślnie) zniszczenie wszędzie, gdzie się pojawia. Przypadkowy wybuch w Szkole Magii, nieumyślne wyprucie flaków, a jeszcze kiedy indziej wydłubane oko jednego z podwładnych – taki obraz dostajemy przez pierwsze kilkanaście stron (oryginalnie zeszyt #7). Na szczęście, swoje i mieszkańców Baśniowa, taki stan nie trwa długo.

Autor więcej czasu poświęca pojedynczym przygodom bohaterki, sprawiając, że wydają się odrobinę bardziej sensowne niż w poprzedniej części. Fabuła nie goni na złamanie karku, a pozwala momentami pochylić się nad ciekawszymi aspektami samego Baśniowa – co docenią osoby mające pierwszy tom za sobą. Niemniej czuć wtórność, która objawia się poprzez podobnie wolno rozwijającą się główną oś fabularną. Protagonistka nie robi niczego, czego nie robiła w I żyli długo i burzliwie. W dodatku zanosi się na to, że w kolejnym albumie nie czeka nas większa zmiana na tym polu.

Fujowy żywot jest o wiele mniej krwawy, ale równie przepełniony groteskowym klimatem. Otrzymujemy ciężką historię, która nie próbuje nawet udawać, że ma jakąkolwiek głębszy zamysł. I w sumie nie musi, bowiem wprowadzenie do niej bardziej realistycznych wydarzeń czy postaci całkowicie zepsułoby klimat i wrażenia z lektury komiksu. Historia osadzona jest w abstrakcyjnym świecie i pełna równie nieprawdopodobnych istot. Całe uniwersum wykreowane przez Skottiego Younga aż krzyczy swoją oryginalnością. I o ile taki stan rzeczy przy pierwszym tomie mógł trochę (a nawet bardzo) odrzucać od Gertruude i jej buntowniczego charakteru, teraz kolejna część wydaje się normalniejsza – o ile w przypadku Nienawidzę Baśniowa można mówić o jakiejkolwiek “normalności”. W dodatku Scottie Young ponownie skupia na wyśmiewaniu dzisiejszej popkultury, dając lepsze i bardziej oczywiste nawiązania.

Dobrze na całą powieść wpłynęło kilka ciekawych zwrotów akcji, w tym ten dotyczący nowego bohatera Duncana, który przez chwilę (kilkanaście stron) będzie towarzyszył naszej protagonistce. Jest to jeden z wyjątkowych przypadków, gdzie swoją obecność, obok Gertrude, zaznacza jakakolwiek inna postać. Numerem jeden jest Larry, który zielonowłosej pogromczyni towarzyszy od samego początku.

Niestety, zakończenie rozczarowuje, ponieważ pokazuje, że Nienawidzę Baśniowa dalej pozostaje historią, która fabułę trzyma na odległość. A szkoda, bowiem druga część mogłaby nieco więcej wnieść w kwestii postępów Gartrude w osiągnięcia celu. Poza tym wspomniany zwrot akcji z Duncanem zaczynał się bardzo ciekawie, ale na zapowiedzi też się skończyło. Fujowy żywot ma więc ten sam problem co tom pierwszy, zaczyna dobrze, ale kończy bardzo nierówno.

Wizualnie Fujowy żywot pozostał prawie identyczny jak poprzedni. Skottie Young dalej stosuje cukierkową, wyrazistą kreskę, sprawiając że złość i gniew Gertrude świetnie mieszają się z przesłodzonym krajobrazem. Na większą uwagę zasługuje jeden rozdział, przy którym pracował Jeffrey Cruz (debiut w Polsce). Artysta, ze względu na charakter pewnej sceny, stylem starał się nawiązać do automatów growych z lat 90. Efekt takiego połączenia wyszedł naprawdę dobrze i przez moment urozmaica wtórność serii.

Drugi tom przygód niezwyciężonej Gertrude, spokojnie można postawić obok pierwszego i podobnie można go komentować. Jest to historia tak absurdalna, że z pewnością znajdzie, i ma już swoich miłośników. Więc dla nich Fujowy żywot będzie równie dobry, a nawet lepszy niż pierwszy. Niestety, wszyscy Ci co zarzucili czytanie Nienawidzę Baśniowa już po pierwszym i tym razem mogą skończyć wcześniej.

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za przekazanie komiksu do recenzji.