» Murena. Cykl pierwszy: Matka

Murena. Cykl pierwszy: Matka

Dodał: Balint 'balint' Lengyel

Murena. Cykl pierwszy: Matka
9.5
9.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Murena. Cykl pierwszy: Matka
Scenariusz: Jean Dufaux
Rysunki: Philippe Delaby
Seria: Murena
Wydawca: Egmont
Data wydania: 8 kwietnia 2026
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Liczba stron: 216
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328178502

Znakomita opowieść przygodowo-historyczna słynnego scenarzysty Jeana Dufaux osadzona w czasach Nerona! Pierwszy album zbiorczy zawiera tomy 1–4 oryginalnego wydania serii.


54 rok naszej ery. Imperator Klaudiusz postanawia ogłosić Brytanika, swojego syna z pierwszego małżeństwa, następcą tronu. Nie może na to pozwolić piękna Agrypina, druga żona cesarza, która pragnie władzy dla własnego syna – Nerona. Bezwzględna kobieta nie cofnie się przed niczym... Lucjusz Murena, potomek znaczącego rodu, woli się bawić niż mieszać do polityki, ale to się zmienia, kiedy jego matka ginie z rąk nieznanych sprawców. Młodzieniec rozpoczyna prywatne śledztwo. Trop wiedzie do ludzi zajmujących najwyższe szczeble władzy w państwie. Tymczasem numidyjski gladiator Balba postanawia pomścić swojego nastoletniego pana, który został otruty. Kiedy drogi Mureny i Balby się przetną, bohaterowie zrozumieją, że łączy ich wspólny cel, więc powinni działać razem.


 

Źródło: https://egmont.pl/Murena.-Cykl-pierwszy-Matka-101317088.html

Tagi: Murena. Cykl pierwszy: Matka | Jean Dufaux | Murena | Philippe Delaby


Czytaj również

Murena. Cykl pierwszy: Matka
O Neronie bez uprzedzeń
- recenzja
Murena #09: Ciernie
Marzenia o Domus Aurea
- recenzja
Murena #8: Zemsta popiołów
Zmierzch bohaterów
- recenzja
Skarga Utraconych Ziem #5: Morigany
Ruda czarownica na zielonej wyspie
- recenzja
Murena #07: Żywioł ognia
I Ty możesz zostać podpalaczem
- recenzja
Murena #06: Krew bestii
Krew bestii, krew bliskich
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.