» Teksty » Artykuły » Miller i Pynchon

Miller i Pynchon


wersja do druku

W otoczeniu liczb

Autor: Redakcja: Kuba Jankowski

Miller i Pynchon
Dwójka bohaterów będących ucieleśnieniem diametralnie różnych postaw życiowych podkreślonych dosadnie odmienną fizjonomią nie jest żadną nowością, bo kontrastowe zestawienie przeciwieństw na przestrzeni lat często pojawiało się w rozmaitych tekstach kultury. Wystarczy przypomnieć choćby takie pary, jak filmowi Flip i Flap, animowani Chip i Dale czy komiksowi Asteriks i Obeliks, lub na rodzimym gruncie odpowiednio Poldek i Duduś, Bolek i Lolek czy Kajko i Kokosz, aby unaocznić na jakich zasadach opierały się te relacje i w których punktach postaci wzajemnie się uzupełniały. Na tym samym patencie Leopold Maurer oparł konstrukcję swojego komiksu Miller & Pynchon, który w Polsce ukazał się nakładem wydawnictwa Centrala.

Pasjonujący zawód mierniczego

Tytułowi bohaterowie, Miller i Pynchon, to na pierwszy rzut oka typowi przedstawiciele zawodu mierniczego, których zadaniem jest wyznaczenie linii demarkacyjnej. Nieszablonowy wybór protagonistów historii od początku może okazać się dość zaskakujący. Bo chociaż autor otwarcie nawiązuje do książki Thomasa Pynchona zatytułowanej Mason & Dixon, którą postmodernistyczny pisarz oparł na losach astronoma Charlesa Masona i geodety Jeremiaha Dixona uchwyconych podczas prac mających na celu wyznaczanie brzemiennej w skutki linii nazwanej później Linią Masona-Dixona, to niby cóż może być intrygującego w codziennej pracy polegającej na sporządzaniu i zapisywaniu pomiarów w terenie? W rzeczy samej, Miller i Pynchon uporczywie przemierzają pola, lasy i pagórki, gdzie dokonują wielu szczegółowych pomiarów określających rzeźbę terenu. W międzyczasie jednak przeżywają mniej lub bardziej dziwne przygody, spotykają mniej lub bardziej niezwykłe postaci i prowadzą mniej lub bardziej ważkie rozmowy o roli człowieka na ziemi. A chociaż charaktery dwóch mężczyzn różnią się zasadniczo, oni sami nie mogą bez siebie normalnie funkcjonować: są od siebie wzajemnie uzależnieni i są na siebie bezustannie skazani.

Również ich pozornie banalnie łatwe zadanie szybko rozrasta się do rozmiarów, które zdecydowanie przekraczają najśmielsze oczekiwania i jakiekolwiek pojęcie. Najpierw bohaterowie decydują się na precyzyjne wyznaczenie punktu kulminacji Wenus, a następnie na podstawie tych danych chcą obliczyć odległość Ziemi od Słońca. Stopniowe uświadamianie sobie skali matematyczno – astronomicznego przedsięwzięcia idzie w parze z sukcesywnie narastającym poczuciem bezsensu ludzkiej egzystencji. Każdy kolejny pomiar staje się pretekstem do słodko – gorzkiej refleksji na temat wektorów ich własnych żywotów. A właśnie owe zróżnicowane kierunki są podstawową materią dramatu i komedii przenikających się swobodnie i potęgujących swój wydźwięk na planszach komiksu Maurera.

Ścieranie przeciwległych biegunów

Pragmatyczny Miller jest ekstrawertykiem z relatywnie ambiwalentnym stosunkiem do powierzonych mu obowiązków zawodowych, ale bez opamiętania oddającym się hedonistycznym aktom rozpusty z przypadkowo napotkanymi kobietami. Sentymentalnie melancholijny Pynchon jest introwertykiem zdecydowanie stroniącym od bliższych kontaktów z płcią przeciwną, ale bezustannie rozpamiętującym tragedię związaną ze śmiercią ukochanej, przed wspomnieniem której ucieka w wir pracy pomiarowej. Zachodzące między dwójką bohaterów reakcje są nośnikiem głębszych rozmyślań na temat niezabliźnionych ran i niewykorzystanych sytuacji, a obserwowanie fundamentalnych dla człowieka wartości z dwóch skrajnie różnych biegunów jest niewyczerpanym źródłem zarówno ironicznego humoru, jak i depresyjnej nostalgii. Odmienne szkice charakterologiczne postaci przekładają się na dualizm w podejściu do zastanej rzeczywistości, czasami przyjemnej i zabawnej, czasami tragicznej i przytłaczającej. Wszak niektórych zjawisk nie można opisać za pomocą liczb ani przedstawić na wykresach.

Radość i żal, wiara i sceptycyzm, skrucha i beztroska, świętość i farsa, obowiązek i wolność, miłość i seks, życie i śmierć to tematy przewijające się w lapidarnych wypowiedziach bohaterów niejednokrotnie. I choć wygłaszane jakby mimochodem egzystencjalne prawdy przeplatają się na wielu płaszczyznach z wyjącymi do księżyca wilkołakami, relikwiami w postaci odciętych uszu, morderczo niebezpiecznymi kawałkami sera, związkami zawodowymi religijnych drwali, niezauważalnymi odciskami monstrualnych stóp, powracającymi z zaświatów bytami czy mówiącymi ludzkim głosem zbuntowanymi krokodylami, to balans między powagą a dowcipem wyważony jest w sposób wręcz perfekcyjny. Pod płaszczem absurdalnych sytuacji i groteskowych wydarzeń wykopane zostało drugie dno tej szalonej opowieści. Dzięki temu zabiegowi historia – mimo że ma ku temu wyraźne przesłanki – nawet przez chwilę nie ociera się o banał, bohaterowie wyraźnie wybijają się ponad szarzyznę przeciętności, zaś kwestiom dialogowym daleko do wytartych komunałów.

Prosta historia

Kreska Maurera, mimo że jest uproszczona z nielicznymi plamami czerni i oszczędna w detale, doskonale spełnia nadrzędną funkcję zilustrowania minimalistycznej historii. Na każdej ortogonalnie skomponowanej planszy znajduje się sześć równych kwadratowych kadrów. Ten do granic możliwości statyczny układ komiksu wprost idealnie współgra ze specyficznie niespiesznym rytmem narracji pozbawionej efektownie dynamicznych sekwencji czy porywających retorycznych tyrad. Równocześnie rysownik sprawnie porusza się w spektrum graficznych możliwości: tam, gdzie zachodzi potrzeba, skupia się na najdrobniejszych szczegółach za pomocą "zoomowania", a tam, gdzie detal jest nieistotny, ogranicza się do ogólnego przedstawienia konturowego przy pomocy kontrastowych plam. Przejrzysta szata graficzna potęguje jasność przesłania opowieści. W kadrach dzieje się dokładnie tyle, ile wydarzyć się musi, a bohaterowie mówią tylko to, co powiedzieć powinni. Ani mniej, ani więcej. Wszystko w punkt.

Leopold Maurer najpierw studiował socjologię na Uniwersytecie Wiedeńskim, później był studentem malarstwa i grafiki na wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych. Komiks Miller & Pynchon wydaje się stanowić ujście dla obu tych edukacyjnych doświadczeń, bowiem dwadzieścia przypowieści z udziałem Millera i Pynchona składających się na ten album to nic innego, jak zapis socjologicznej obserwacji dwóch everymanów w prosty sposób wkomponowany w komiksowe kadry. Każdy czytelnik bez problemu powinien odszukać w nietuzinkowych kreacjach protagonistów odbicie samego siebie, fragmenty własnej osobowości i strzępy osobistych przeżyć. Zaś bezpośrednie zderzenie trafnej puenty wieńczącej poszczególne epizody z rzeczywistością jest prawdziwie pasjonującym doświadczeniem.

* z kronikarskiego obowiązku wspomnijmy o tym, że polska publiczność spotkała maurerowskiego Millera i Pynchona już podczas Panelu Translacyjnego w ramach Festiwalu Komiksowa Warszawa 2011

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Miller i Pynchon
Scenariusz: Leopold Maurer
Rysunki: Leopold Maurer
Wydawca: Centrala
Data wydania: 5 października 2014
Liczba stron: 172
Format: 146 x 205 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-63892-38-8
Cena: 44,90 zł



Czytaj również

Za oknem świeci słońce
Szeptana opowieść o wstydzie
- recenzja
Przyjaciele
Rozterki pod spiczastym kapturem
- recenzja
Hilda i Ptasia Parada
Pośród legend miejskiej dżungli
- recenzja
Za Imperium #03: Fortuna
Fortuna zatoczyła koło
- recenzja
Blaki Czwórka
Nieznana twarz Blakiego
- recenzja
Długa historia
Dama z wężem
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Kuba Jankowski
   
Ocena:
0

heheh, z astronoma byśmy zrobili seryjnego mordercę :D :lol:

27-12-2014 13:01
Mały Dan
   
Ocena:
0

niezbyt szczęśliwa literówka... :)

27-12-2014 14:22

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.